Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Dlaczego zabijamy duże ryby ???

Autor: Sławek Rybicki
Temat: Refleksje i odczucia
Data:01.8.02 08:52
Ocena:7.59  (32)
Czytano:6613

Po złowieniu rekordowego suma znów rozpętała się burza. Znowu zaczęliśmy odsądzać od czci i wiary szczęśliwego łowcę (sic). A przecież był w prawie zabić tę rybę, bo nasz ukochany organ nie przewidział górnych limitów wymiaru ochronnego.


Pewnie takich potworów u nas na pęczki.
Ciekaw jestem ilu z nas darowałoby życie jakiemukolwiek okazowi???. Tylko panowie (i panie) nie bić się przepychając w kolejce. Nie pytam o deklaracje. Zresztą zastanówcie się sami, – dlaczego zabijamy duże ryby??? Ja znalazłem kilka powodów:

1. Koniecznie chcemy zrobić fotkę dla potomności a tu jak na złość brak fotoaparatu. Jeździmy, szukamy a ryba....
2. Koniecznie chcemy potwora zmierzyć i zwarzyć. Oj będzie się, czym chwalić. Ale najbliższa waga jest w Gieesie 5 km dalej. Jedziemy a ryba...
3. Koniecznie chcemy wyjąć rybę z wody a tu jak na złość podbierak za mały (albo został w domu). To w łeb...
4. Za cholerę nie wiemy (a tak naprawdę boimy się) jak schwycić rybsko do ujęcia. To w łeb.

Tak sobie myślę, że duże ryby zabijamy, bo.... łowimy je przypadkiem. Ot, coś się zacięło. Radocha, bo duże. Co z tego, że ryby nie jem a jeżeli nawet to parę deko. Kibice i megalomania dopełniają jej los. A potem jest problem, – co zrobić z 5, 6 kg mięsa a co dopiero z 76 kg???. Najgorzej jest na wakacyjnych wyjazdach. Brak lodówki rozgrzesza nas z rozdawnictwa mięsa.

No i te nasze zdjęcia wydają się teraz być świadectwem przypadku a już na pewno nie potwierdzeniem łowieckiej doskonałości.
Człowiek prymitywny szanował przeciwnika (zwierzę czy człowieka) a zabitemu starał się oddawać cześć. Wierzył, że zjedzenie takiego przeciwnika doda mu siły i odwagi. I nigdy nie zapomniał o przebłaganiu ducha zabitego. A to, co zabił zjadał a nie marnował.
My gromadzimy fotki, łby i płetwy a kalorii i tak większość z nas ma w nadmiarze. I zabijamy dalej. Po co skoro nie zjemy. Acha sorki zjedzą jeszcze sąsiedzi. Bo darmowe mięcho zawsze znajdzie amatorów.
Nienawidzę chwil, kiedy nad wodą podchodzi do mnie wędkarz z siatką kilku śniętych ryb i pyta – weźmie pan? bo ja i tak ich nie jem. A tą to zabiorę pokazać żonie i dzieciakom.

Ciekaw jestem czy pochwali się tak samo sąsiadom swoim dzieckiem – O ten chłopak to mój najstarszy. Zrobiłem go przypadkiem.

Koniec końców wiem jedno:
Ktoś, kto świadomie chce złowić gigantyczną rybę jest na to przygotowany. Ma odpowiedni sprzęt i wie, że złowi. Rybę delikatnie zmierzy i zważy a potem szybko wypuści. To po prostu prawdziwy łowca okazów.
Reszta to farciarze. Czy aby na pewno?.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Sum i cała reszta..
Maciek Wróblewski 01.8.02 18:02
Generalnie jeśli chodzi o suma podzielam pogląd Wojtusia WŁW, choć nie bierze się to z naszej bliskiej znajomości;).
Mówiąc szczerze nie wiem, jak bym się zachował, mając taką sztukę. Skoro coś nas fascynuje nie widzę nic przesadnio zdrożnego w tym, że "farciarz" chce pochwalić się przed całym światem swoim osiągnięciem. Oczywiście dla środowiska lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie okazu w wodzie...
Nie dostrzegłem jednak w tych wypowiedziach - może nie czytałem zbyt dokładnie - pewnego "drobiazgu", który sprzeczny jest z regulaminem PZW. Chodzi o odstępowanie/ sprzedaż złowionych ryb...Marne prawo, ale prawo!:(. Pozdrawiam Monk
     Odp: Sum i cała reszta..
Sławek Rybicki 01.8.02 21:38
    
Maćku z tym odstępowniem/sprzedawaniem to cały problem. Dotychczasowe relacje są delikatnie mówiąc mało wiarygodne. Poczekajmy zobaczymy. Inna sprawa że gdyby tak było (powtarzam gdyby) to znaczy że cała sprawa go przerosła mentalnie. Nawiasem mówiąc po poprzednim rekordzie nie pamietam aż tylu gromów choć sum też poszedł na kotlety.
Tak czy siak zabił go zgodnie z prawem. Czy ze zdrowym rozsądkiem ? - to już inna sprawa.
A jednak cos tu nie gra.
Jarek Krempa 01.8.02 15:22
Pieknie to napisales. Pieknie, rzeczowo i przekonywujaco ...trudno sie nie zgodzic.
Jak to sie ma jednak do przytoczonego przykladu "szczesliwego lowcy" ?
Czy aby na pewno kierowala nim chec zdobycia trofeum, zmierzenia, zwazenia, wykonania pamiatkowych fotek ? Gdy mialo to miejsce rybka jeszcze zyla. Obfotografowana, sfilmowana, zwazona i zmierzona zginela tylko w celu zarobkowym. A to juz nie jest calkiem w zgodzie z prawem na ktore sie powolujesz.
Zgadzam sie z Toba i nie mam nic przeciw umiarkowanemu zabijaniu ryb. Na pewno staralbym sie udokumentowac okaz i pewnie by zginal z przyczyn o ktorych piszesz. Jestem w stanie zaakceptowac nawet potrzebe poszerzenia satysfakcji o doznania kulinarne, westchnienia obdarowanych sasiadek czy kumpli prowadzanych do zamrazalki. Predzej jednak wydalbym kilkaset zlotych na ochrone "moich" wod niz probowal dorabiac w taki sposob.
A nasz "szczesliwy lowca" po wpisaniu na liste rekordzistow powinien byc po prostu ze zwiazku wywalony.

pozdrawiam :)

jk
     Odp: A jednak cos tu nie gra.
bondek007 01.8.02 17:59
    
popieram i ...już
no to nie wytrzymałem
Bogusz Nowacki 01.8.02 15:13
Witam wszystkich i pozdrawiam,wkońcu muszę wtrącić swoje trzy grosze,człowiek jednak jest ułomną istotą.Widać to także w wypowiedziach "kolegów po kiju".W sprawie suma;złowił prawidłowo(nie pogniewałbym się gdybym takiego spotkał w swoim wędkarskim życiu) przez przypadek? a jak inaczej chyba mu nie nasypał soli na ogon,na szarpaka też nie; przecież zawsze pomimo naszych usilnych starań decyduje w końcu tzw,"ślepy los" (czasem ma on kaprawe oczka wąsatego) - dalsza część losu sumiska niestety była taka i nie inna, miał prawo zrobić z nim co chciał (ja bym wypuścił bo na kotlety wolę wieprzowinkę) ale w granicach regulaminu, a ten zabrania sprzedaży złowionych ryb.Media pokazały coś co wyglądało dla mnie jak kwit KP(kasa przyjmie,media TV4) i jeżeli taka jest prawda + że sum w stanie żywym (a raczej półżywym) był przewożony i eksponowany w Hiper-super-markecie (niech ich szlag za stan ryb przeznaczonych do sprzedaży "na żywca" i walenie w łeb na oczach dzieci, kształtują nam nowe kadry) to wreszcie też był to wolny wybór łowcy...dyskwalifikujący go moim zdaniem jako oficjalnego rekordzistę polski. Co do człowieka, to nie wiadomo, jakie do końca były jego intencje i nie jest jasne, czy to była jego wola a nie np. podszepnięta czyjaś porada ( w końcu rekordzistą nie zostaje się codziennie i może człowiek zgłupieć).Teraz o tym co przeczytałem w wątku Ryszarda, że za dwa kilo ta sama ryba znowu rekordowa, no nie !! powaliło mnie to!!, a co Ci się kolego wydaje że te wszystkie inne (karpie,amury,szczupaki itd) to tak pierwszy raz w ciągu np.20 lat życia się na kij nawinęły.Piszę to w pełni swiadomy tego, że i sam nie jestem bez grzechu, ale trafia mnie jak zachodzę nad niegdyś rybne wody, siadam na znanych od 30 lat miejscach i albo wracam do domu "o kiju" , albo efektem niejednokrotnie miesięcznych starań są karpiki z zeszłorocznych lub pozazeszłorocznych zarybień.Co do obecnego regulaminu to stwierdzam ze w poprzednim określenie że..."złowionych ryb odstępować nie wolno" byłoby trafniejsze, weźcie łaskawie pod uwagę że w dzisiejszej rzeczywistości, stan posiadania i dochody niektórych wędkujących (celowo nie używam określenia wędkarzy) mogą prowadzić przy ogólnej aprobacie i w myśl zasad regulaminu cyt.
3.4. Ponadto wędkarzowi nie wolno :
a/ przechowywać i zabierać ryb poniżej ich wymiarów ochronnych,
b/ sprzedawać złowionych ryb,
c/ rozdawać złowionych ryb na terenie łowiska,
koniec cyt....że poza łowiskiem darowizny na rzecz Hiper-super..ja pier.. będą na porządku dziennym.W tym miejscu to jeszcze bym tylko zapytał (proponuję ankietę) kto z kolegów bierze rokrocznie udział w zebraniach i uczestniczy aktywnie w pracach kół wędkarskich.....Niewielu (ja też rzadko) a to nasz błąd, bo to w końcu MY powinniśmy kształtować obraz polskiego wędkarza i ustalać zasady ( nawet górne limity ochronne,czemu nie). Uff, trochę mi ulżyło.życzę wszystkim taaakich ryb i niech jak najwięcej zostanie nie tylko na fotografiach ale i w wodzie, niech mają szansę kilkakrotnie być rekordowymi,a co.
     Odp: no to nie wytrzymałem.Bez przesady.
Ryszard Siejakowski 02.8.02 12:14
    
No i dostało mi się za te wzmiankowane dwa kilo. Przedstawiłem pewien dylemat a tu trach i osęką po łbie. Poddałem w wątpliwość czy ta sama ryba może być wielokrotnie notowana i mam za swoje. Widocznie mój pogląd jest nieprawidłowy. Przeżyję to bez obaw aby mnie powaliło. Co zaś dotyczy ograniczeń z tytułu górnych limitów to byłbym ostrożny z takim postawieniem sprawy i to z wielu powodów. Po pierwsze nie spotkałem się z takim nakazem typu administracyjnego w żadnym kraju. Być może będziemy pierwsi i inni pójdą w nasze ślady. Tylko po co? Wprowadzając limity ochronne prawodawca kierował się pewnymi racjonalnymi przesłankami. Czy górny limit ma jakie kolwiek przesłanki. W moim mniemaniu nie bardzo a szczególnie patrząc na to z punktu widzenia gospodarczego. Wyrośnięty "mutant" to ewidentna strata. Bo przyrostów żadnych a zżera pokarmu wielokrotnie więcej niż ryba w najlepszym okresie rozrodczym, uszczuplając bazę pokarmową innym przedstawicielom tego samego gatunku. Miarodajna była by opinia ichtiologa z krwi i kości, który by ten problem rozstrzygnął, czy rzeczywiście te wyrośnięte osobniki to najlepszy materiał rozrodczy. Druga sprawa to jak określić ten górny pułap. Woda wodzie nie jest równa. W jednej są sprzyjające warunki i ryba osiąga swe ekstremum, w innych nigdy nie osiągnie takich rozmiarów. Wspomniany sum będzie miał inne przyrosty na wodach ciepłych typu zbiorniki przy elektrowniach a inne w rzekach, gdzie z biedą osiągnie wagę np 40 kg. Podobnie jest z leszczem, karpiem, szczupakiem i tak dalej. Nagrodę temu kto rozstrzygnie ten dylemat tak aby wilk był syty i owca cała. Oczyma wyobraźni już widze te zapisy w RAPR:
-leszcz wymiar dolny 30 cm, górny 50 cm,
-sum
w zbiornikach przy elektrowniach
dolny wymiar 80 cm, górny 160 cm
w pozostałych wodach
dolny wymiar 70 cm, górny 130 cm
I tak dalej można mnożyc róznego rodzaju ograniczenia typu administracyjnego. Woda na młyn dla działaczy z Twardej. A że potrafią tworzyć paranoje to wiemy doskonale. Może nawet pójdą dalej i wprowadzą inne ograniczenia typu wytrzymałość linki głównej do 10 kg aby broń Boże nie zaszkodzic okazom, albo zakaz połowu w dni nieparzyste. Chyba nie tędy droga i zostawmy dylemat zabijać czy nie zabijać indywidualnym decyzjom wędkarzy. Do pewnych rzeczy należy dorosnąć i widzieć to z szerszej perspektywy. To jest właściwa droga. Co zaś do farciarzy, to każdy z nas jest troche farciarzem, gdy złowi rybę większą od przeciętnej. Chciałbym widzieć tych specjalistów od łowienia okazów jak pod wodą wybierają tylko ryby duże, pomijając średnie. Być może są takie metody ale ja ich nie znam.Łowiłem z jednego miejsca sandacze 1,5 kg i 10 kg. Ta sama przynęta, to samo łowisko a na kij wlazło to co wlazło. Podobnie z pstrągiem. Ze zwaliska gdzie powinien siedzieć lorbas wyskoczy kurdupel dwudziesto centymetrowy a na prostce gdzie wody na lekarstwo siedzi mocna pięćdziesiątka, chociaż według zasad nie powinno jej tam być. I własnie to jest najpiękniejsze w wędkarstwie, że nie wszystko jest tak oczywiste jakby się niektórym zdawało.
Pozdrawiam Ryszard.
         Odp: no to nie wytrzymałem.Bez przesady.
Bogusz Nowacki 02.8.02 14:21
        
Nie miałem na myśli żadnego ataku, przynajmniej nie osęką (która jak sięgam pamięcią powodowała nie mniejsze wątpliwości co do etyki jej stosowania), zwykła polemika na forum publicum :-).Co zaś do nagrody to bym tak nie szarżował z obietnicami bo nie w maximum dorastania leży problem (moim skromnym zdaniem) lecz raczej w określeniu limitu wagowego lub wielkościowego (lub obydwu na raz,dla poszczególnych gatunków) uprawniającego do odebrania życia danemu okazowi, np.:
karp,amur - wymiar dolny 35cm górny 70cm (lub waga powyżej 8kg)

A co do tych "mutantów ", które tak wyżerają innym to też się nie do końca bym zgodził,natomiast podpisuję się obiema rękami że w tym temacie wypowiedź kilku ichtiologów byłaby miarodajną.
Trochę spokojnej refleksji.
Ryszard Siejakowski 01.8.02 13:58
Rozpętano małą burzę nad złowieniem tego suma. Odezwały się głosy mentorów a także i zawistnych.To juz taka nasza ludzka ułomność, że staramy się sami pokazać w lepszym świetle. Sam nie bardzo wiem jak ja bym się zachował gdyby mi coś takiego siadło na wędkę i po holu wyciagnął takiego kloca z wody. Może zadziałała by zwykła ludzka próżność a może coś innego. Może będę miał okazję się o tym przekonać kiedyś.Różnego rodzaju czasopisma same stymulują pewne zachowania ogłaszając konkursy na największą rybę gdzie trzeba podać wymiar, wagę i kilka innych szczegółów. I jak tu spełnić te wymogi gdy akurat brak aparatu fotograficznego czy wagi. Wali się rybsko w łepetynę, robi się zdjęcia, waży a z denatem nie bardzo często wiadomo co zrobić. A bo skóra jak podeszwa, tłuszcz zjełaczały od starości a bez piły łańcuchowej rozkawalić się tego nie da. Najbardziej mnie rozśmieszyło to, że nasi wspaniali działacze rozpropagowali to w mass mediach jakby to oni przyczynili się istotnie do wyrośniecia tego sumiska do tak godnych rozmiarów jak na warunki polskie. I tak ten samograj się nakręca. Nie starajmy się rozstrzygać za kogoś. W zgodzie z prawem łowca miał pełne prawo do takiego a nie innego postępowania. Przykładanie łatek w postaci farciarz czy zabójca jest śmieszne. W wędkarstwie jest dużo przypadku i dlatego jest takie a nie inne. Potrafimy być zaskakiwani różnego rodzaju niespodziankami. Nie wszystko da się zadekretować. A swoją drogą to zastanawiam sie nad takim pytaniem. A co by się stało gdyby gościu go wypuścił? Za rok nastepny "farciarz" złowił by go o 2 kilo cięższego. I tak jeden sum jak puchar przechodni byłby kilka razy notowany jako nowy rekord Polski. Ciekawy dylemacik.
Ryszard.
     Odp: Trochę spokojnej refleksji.
Sławek Rybicki 01.8.02 14:40
    
Sam dobrze wiesz że zasobność naszych wód nas nie rozpieszcza. Łowimy głównie skarłowaciałe leszcze a inne ryby już niedługo będzie można nazwać przyłowem. Problem tak naprawdę sprowadza się do ustawowego określenia górnego limitu ochronnego dla każdego gatunku ryb. Kilku znanych mi wędkarzy narzuciło sobie taki limit z nadzieją na poprawę kondycji polskich wód. Wiadomo że od dużych ryb (a szczególnie drapieżnych) zależy to bardzo.
Wydaje mi się że jeżeli po takich dyskusjach nawet jedna duża ryba powróci do wody w dobrej kondycji to warto je prowadzić.
A najważniejsze to uświadomić (póki co) sobie i innym że do zjedzenia to za duże a radocha z darowania życia jeszcze większa.
Sławek
     Odp: Trochę spokojnej refleksji.
WŁW 01.8.02 14:33
    
A ja tam sumów nie lubię łowić i odrazu złapane sztuki wypuszczam,bo.....bo to takie brzydkie rybska.
WŁW
         Odp: Trochę spokojnej refleksji.
bondek007 01.8.02 18:07
        
i dobrze robisz WŁW,a w ogóle.. te ryby to takie zimne,oślizłe,nieprzystępne,stale myślą o łuskach ( wtym miejscu przypominam iż łuska symbolizuje pieniążki)...wiem dwie zony ( no po kolei) i obie z pod znaku ryby :-)), ale tu należy im się też chwila prawdy, dobrze zanęcone i przy właściwej przynęcie na haku potrafią rozgrzać wędkarza, że hej..hej,hej,hej
         Odp: Oj, nie
Sławek Rybicki 01.8.02 14:43
        
sum jest naprawdę zabawny i ładny. Taka śmieszna morda z wąsami i kaprawymi oczkami. Ale to moje zdanie :)))
Odrobine tolerancji
Zbigniew Szwab 01.8.02 11:05
Ładnie to Sławku ująłeś, pięknie napisałeś:)

Pewne jest, że okazy łowi się sporadycznie, czy przypadkowo, czy też rzadko - można by się zastanawiać. Łowimy:
- przypadkowo, bo mamy małe doświadczenie, kiepski sprzet,
- łowimy rzadko, bo okazów jest mało?
Trudno generalizować, ale zamiast słowa "przypadkowo" użyłbym "rzadko" :)

Nie o tym jednak chciałem pisać. Podoba mi się to co napisałeś Sławku: "A to, co zabił zjadał a nie marnował. My gromadzimy fotki, łby i płetwy [...] I zabijamy dalej. Po co skoro nie zjemy. "
Podpisuje się pod tym imieniem i nazwiskiem, do tego czytelnie ;)

Jednak strach mnie przejmuje gdy czytam komentarze. Jak można kogoś, kto postępuje zgodnie z prawem, nazywać "ciulem" lub tudzież w innym miejscu "sk..."? Panowie opamiętajcie się! Jeżeli narzucacie sami sobie ostrzejsze normy, to nie zmuszajcie wszystkich innych do takiego postępowania, bo będzie to u nich budziło tylko i wyłącznie agresję w Waszym kierunku. Kiedy czytam moralizatorskie wywody ortodysksyjnych "no kilowców" z ich obelgami kierowanymi w stronę wędkarzy postępujących zgodnie z regulaminem, to aż we mnie gotuje.

Jeszcze chwilę i będę bał się chodzić nad rzekę, bo:
- albo zobaczy mnie "no kilowiec", gdy zapraszam pstrąga na kolację,
- albo spotkam kogoś, kto "żywemu nie przepuści" akurat w momencie gdy wypuszczam następnego wymiarowego pstrąga, bo więcej ryb na kolację już nie potrzebuję.
W obu przypadkach bedę miał przechlapane, jeżeli już nie oberwę po głowie, to napewno usłyszę parę epitetów pod swoim adresem.
Tak się zastanawiam kto tu jest nienormalny?

Swoją drogę, przyznam się szczerze, że gdybym złowił okaz to:
- gdyby to była np. płoć, leszcz, wzdręga na rekord polski to wróciłaby do wody, bo takich ryb nie jadam. Nawet kolegom bardzo bym się nie chwalił bo kto mi uwierzy "Ta! Złowił i wypuścił jeszcze taką dużą?"
- gdyby to był pstrąg, lipień a nie miałbym jeszcze w koszyku kandydata na kolację, to bez cienia skrupułów oberwałby w łeb i już. Zrobiłbym pewno rybie fotkę, którą umieściłbym w domowym archiwum i może kiedyś pokazał któremuś z przyjaciół po kiju.

Każdy ma prawo do swojego wyboru, jeżeli mieści się ono w ogólnie przyjętych normach i prawie. Wybór ten należy bezwzględnie uszanować. Te dwa zdania w zasadzie wystarczą za cały komentarz - po co ja się qurcze rozpisywałem? :)))

Pozdrawiam Zbyszek
     Odp: Odrobine tolerancji
Sławek Rybicki 01.8.02 11:12
    
Tuś mi brat :)))
odp:Dlaczego zabijamy....
Wojtek Sarwiński 01.8.02 10:17
zgadzam sie z tym absolutnie, widzialem fesciarza w telewizji- gdyby mogl to na pokazach cyrkowych wsadzalby temu sumowi swoja glowe do pyska; teraz taki gosc cieszy sie niesamowitym mirem i powazaniem, pewnie zlaza sie ludziska i pytaja o fachowe rady, a on siedzi i pykajac fajka od niechcenia odpowiada.......nie zdziwie sie jak niedlugo woblery zacznie produkowac i sygnowac swoim nazwiskiem:))))) i pomyslec ze frajerzyna zlowil tego biednego wasatego na czerwonego robaka.....przeraza mnie to, jak slysze ze takiego ciula nazywaja w telewizji "wedkarzem" to az mnie skreca, dla mnie to rzeznik
     Odp: odp:Dlaczego zabijamy....
Sławek Rybicki 01.8.02 10:29
    
Myślę że trochę za mocno oceniasz. Sam mam na sumieniu 7 kg szczupłego. Fakt że go zeżarłem mnie nie usprawiedliwia.
PS: W którymś z poprzednich numerów bodajże WP były zdjątka jak gość łowi a potem wypuszcza 1.5 m suma. Poraził mnie ten widok.
Ano prowda....
Robert Łukomski 01.8.02 09:53
Cysto prowda...
Heej!
Frrr..



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Nasze studio DTP dysponuje nowoczesnym sprzętem i doświadczoną obsługą. Świadczymy Przygotowanie druku Zapewniamy profesjonalną i szybką obsługę.