Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Łowiska Rzeki

Hit  Tam łowimy - NIDA

Autor: Piotr "Skubi" Jakubowski
Temat: Rzeka
Data:10.7.02 08:52
Ocena:7.64  (44)
Czytano:6803

Nida jest rzeką, którą znam chyba najlepiej spośród moich wszystkich łowisk. Po raz pierwszy zobaczyłem ją ponad 10 lat temu i od razu zostałem nią oczarowany. Jest to niewielka, typowo nizinna rzeka o równym i dość silnym uciągu. Jej szerokość nie przekracza dwudziestu kilku metrów, choć zdarzają się i większe rozlewiska, a nawet małe wysepki. Głębokość wody w Nidzie wynosi średnio 1,5 m, dość często jednak można trafić na 2-3 metrowe dołki.



Podczas wędrówki należy uważać na zalegający gdzieniegdzie muł, w którym można ugrzęznąć nawet po pas. Wygrzebywanie się z takich bagien nie należy do przyjemności.
Według mnie, najlepszy dla wędkarzy odcinek tej rzeki rozciąga się od Pińczowa, przez Wiślicę, Nowy Korczyn aż do ujścia do Wisły. Kiedyś wybrałem się w "celach zwiadowczych" nad Nidę powyżej Pińczowa. Miejsce według starej niemieckiej mapy wydawało się być obiecujące - dużo rozlewisk i starorzeczy, w których jak podpowiadała wędkarska wyobraźnia kryją się wielkie ryby. Rzeczywistość jednak momentalnie sprowadziła mnie na ziemię. Rzeka została zamieniona w metrowej głębokości kanał poprzecinany wysokimi kaskadami (oczywiście bez przepławek). Na dodatek miejscowi kłusownicy wybierali za pomocą siatek i więcierzy resztki ryb spod brzegów, gdyż tam znajdowały się ich jedyne kryjówki. Zresztą nie tylko kłusownictwo i melioracje są problemem dla tej pięknej rzeki.
W zeszłym roku, w okolicy Starego Korczyna zastałem naprawdę nieoczekiwany widok. Wszystkie drzewa, a także krzewy, niezależnie od tego, czy były to grube olchy, czy cienkie jak zapałki wikliny, zostały wycięte przy samej ziemi. Sprawcami tego byli prawdopodobnie miejscowi, którzy tanim kosztem załatwili sobie opał na zimę. Boli jednak to, że wycinali wszystko jak leci nie myśląc o pozostawieniu przynajmniej młodszych drzew.

Nida nie jest rzeką łatwą dla wędkarza. Trzeba ją dobrze poznać, żeby zacząć łowić systematycznie. Występują tu prawie wszystkie nizinne gatunki ryb. Są więc płocie i leszcze, trochę okonia, szczupaki, ponoć są też i sandacze, jest dość sporo jazia i trochę mniej klenia. Występują tu także brzany i świnki choć te ostatnie zostały mocno przetrzebione, można trafić również karpia i karasia, sporadycznie lina. Panem Nidy jest sum, a w przypowierzchniowej warstwie wody lubi szaleć rapa. Widziałem także złowionego miętusa.
Podstawowymi metodami połowu stosowanymi przez miejscowych jest przede wszystkim przystawka ze spławikiem, rzadziej ciężki grunt. Ten ostatni, to domena głównie przyjezdnych wędkarzy. Łowi się tu także na przepływankę, zaś wiosną można spotkać miejscowych łowiących na tzw. wypuszczankę.
Używanymi przez autochtonów przynętami są groch i pszenica, dobre są też czerwone robaki kompostowe. Można również z dość dobrym skutkiem łowić na białego robaka, a jeśli nastawiamy się na karpia, to skuteczny okazuje się gotowany ziemniak i kukurydza z puszki. Na sumy miejscowi stosują pęk rosówek lub żywca.
Szczupaka można łowić na uklejkę lub równie dobrą żabę trawną - odradzam jednak zamęczania tych zwierząt, nie tylko ze względów etycznych, ale także dlatego, iż przynęty sztuczne są tak samo, a czasem nawet bardziej efektywne.
Chciałbym tutaj wspomnieć, że rekord polski zarówno szczupaka (24,10 i 128cm) jak i sandacza (15,60 i 109cm) pochodzą właśnie z przeuroczej Nidy.
Nie należy jednak sądzić iż sam przyjazd nad tę rzekę uczyni nas rekordzistami. Po pierwsze trzeba ją dobrze poznać a poza tym okazy tak jak wszędzie zdarzają się rzadko.




Delikatną przystaweczkę należy stawiać na granicy nurtu i zastoiska wtedy możemy spodziewać się najwięcej brań. Zarzucanie zestawu, nawet z dość ciężkim ołowiem dennym, w poprzek nurtu nie jest dobrym pomysłem ze względu na duży uciąg wody - i tak zostanie on ściągnięty do brzegu. Myślę, że bardzo dobrą metodą połowu może być także delikatny pikerek. Niestety nie dane mi było - jak dotąd - tego wypróbować.
Ze względu na to, że łowimy blisko brzegu należy pamiętać o zachowaniu ciszy. W przeciwnym wypadku nie liczmy na sukcesy. Nie nęćmy także zbyt obficie, wystarczy nawet kilka rozgniecionych ziarenek grochu czy garść pszenicy. Zastawiając się na sumy poszukajmy głębokich dołów i tam wrzućmy pęk rosówek. Brania można spodziewać się raczej w porze nocnej. Nocą na naszych gruntówkach lubią wieszać się 20 - 30 centymetrowe "okazy" zagłoby naszych wód. Pamiętajmy wtedy, że w Nidzie NIE MA sumików karłowatych i bez zastanowienia wypuszczajmy te maluchy, aby za 5-10 lat móc zmierzyć się z prawdziwym przeciwnikiem.
Najwięcej kilometrów schodziłem nad Nidą ze spinningiem. Zresztą tam zaczęła się moja miłość do spinningu. Na jednym z wyjazdów podpatrywałem młodego chłopaka, który tak jak ja, z ojcem, wybrał się na wakacje nad rzekę. Całymi dniami spinningował. Ja, oczywiście zazdroszcząc mu, już drugiego dnia zmontowałem spiner i ruską wahadłówką obrzucałem miejsca niedaleko naszego namiotu. Po około dwóch godzinach bombardowania wody, kiedy już miałem dość tego wszystkiego, wykonałem rzut rozpaczy. Ponieważ niezbyt dobrze wyszedł, zacząłem szybko ściągać blachę tak, że ślizgała się po powierzchni wody.
To musiało wreszcie wkurzyć tego zębacza, któremu od dłuższego czasu zakłócałem spokój. Zobaczyłem fontannę wody i poczułem miły pulsujący ciężar. Nie był duży, ot, dobry kilowiec. Dla mnie jednak był najpiękniejszy i jak można było się spodziewać, do końca wyjazdu nie wziąłem innej niż spinning wędki do ręki.

Piszę o tym, gdyż jedynie szczupak jest rybą, którą z premedytacją i nieprzypadkowo potrafię w Nidzie łowić. Przynęty jakie należy mu podrzucać muszą przypominać nidzkie uklejki. Najlepsze są rippery białe lub lepiej perłowe z czarnym grzbietem - polecam Mannsa - później idą wahadłówki Gnomy lub gnomopodobne.
Pamiętać należy, że zbyt duże rozmiary mogą utrudnić zacięcie, no chyba, że polujemy tylko na okazy. Dobrze jeśli na kotwiczce znajdzie się czerwony chwościk. Nie powinny one za bardzo błyszczeć, a zwłaszcza odradzam stosowanie modeli niklowanych - to odstrasza zębacze.
Doskonałe są też woblerki malowane na uklejkę. Jeśli te przynęty nie skutkują, można sięgnąć po obrotówki lub inne gumy, ale prawde mówiąc, nie sądzę, żeby to coś pomogło. Jedyne przynęty, których nie sprawdziłem na tamtejszych szczupakach to cykady. Mogą okazać się takim samym odkryciem jak dawniej ripper.
Zębaczy należy szukać głównie w pobliżu zwalonych drzew, w warkoczach roślinności lub wzdłuż brzegów. Dobrze rokuja podmyte burty brzegowe i faszynowe lub kamienne umocnienia.

Jeśli chodzi o inne ryby poławiane na spinning, to proponuję spróbować na początek uklejkokształtnych przynęt. Okonie dobrze reagują na twistery oraz obrotówki i tutaj nie ma jakichś sztywnych reguł, ale radzę spróbować także black-fury.
Bolenie potrafią przyprawić łowcę niemal o palpitację serca. Niestety nie udało mi się upolować jeszcze takiego hałaśliwego bolka, gdyż bardzo ciężko jest go podejść. Nidzkie klenie są piękne i grube z pomarańczowo-czerwoną płetwą odbytową. Niestety widziałem złowionego na spinning tylko jednego żarłoka i to przy okazji łowienia szczupaków. Połakomił się na 5cm perłowo-czarnego rippera.
Za to można go dość łatwo złowić na przepływankę z ziarnem grochu lub kostkę sera żółtego. Na czereśnię jakoś nigdy nie próbowałem, ale kto wie...
Jazie łowiłem tylko na groch lub białe robaki, ale sądzę, że jakby wypatrzeć żerujące ryby to podanie czegoś mniej strawnego ale ruchliwego (np. woblerka albo obrotówki) również sprowokuje je do ataku. Na dużego gnoma złapałem za to piękną ... barwenę. Prawie do końca byłem pewny że to szczupak. Za to sandacza nigdy nie upolowałem, ale wiem, że są, i to ładne sztuki. Piękne głowy wiszą np. w restauracji "PONIDZIE" w Wiślicy.
Czy warto przyjechać nad Nidę musicie ocenic sami. Ja osobiście uwielbiam wracać nad tę "czarną" wodę, mimo iż nigdy nie jestem pewien, czy coś złowię.
Przetrzebiona przez kłusowników i "bardzo głodnych wędkarzy" nie zawsze obdarzy nas rybą, ale piękne i dzikie jeszcze jej brzegi obdarzą nas niezapomnianymi wrażeniami. Przecież wędkarstwo to także ta spłoszona naszymi krokami kuropatwa czy zając, piękna sarna skubiąca trawę, przepływający przez rzekę piżmak, dzwoniec, który przyleciał pożywić się resztkami naszej zanęty, a nawet nietoperz trącający nocą żyłkę i podrywający nas z drzemki dźwiękiem zdenerwowanego dzwoneczka. Przyjeżdżajcie więc nad "moją" rzekę i pamiętajcie, aby nie zabierać jej wszystkich skarbów.


Od redakcji Rybiego Oka: pierwotnie tekst opublikowano na naszym serwerze w Tygodniku Wędkarskim NR 1 - 3 kwietnia 1999.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
ta rzeka urzeka
Kamil Iskra 11.5.04 01:52
Nida to przepiękna i urzekająca rzeka. Obawiam się, że jest w stanie oczarować każdego wędkarza, nawet tego o najmniej czułych zmysłach. To rzeka, do której chce sie wracać, i wraca się po wielokroć. Ja mam to szczęście, iż mieszkam w jej pobliżu(Busko-Zdrój), i w każdej wolnej chwili mogę udać się nad jej zaciszne brzegi. Napewno każdy, kto choć raz wybrał sie połowić, nie żałował wyprawy. Jeśli w siatce nie znalazły sie jakieś piękne sztuki, napewno pozostały niesamowite obrazy tej płasko wijącej się rzeki.To przepiękna rzeka meandryczna i w hierarchi moich rzek chyba najpiękniejsza. Doskonała do wedkarstwa spiningowego, ale również gruntowego czy przepływanki. Niedawno rozpoczął się sezon na szczupaka, polecam więc wybrać się nad Nidę. Możemy pokusic się o naprawdę spore okazy, pomimo tego, iż ryba ta została strasznie przetrzebiona. Przyczynili się do tego zarówno kłusownicy, jak również wędkarze amatorzy którzy za nic mają wymiar oraz okres ochronny. Wbrew pozorom jest to rzeka, która zaskakuje swoim przebiegiem. W wiekszości jej nurt "toczy" się powoli, niemrawie wręcz ospale. Jej dno jest piaszczysto-muliste, ale odcinki rzeki a wraz z nimi dno przeplatają sie, i raz jest to piasek, muł a jeszcze innym żwirek. Są jednak odcinki(chociażby na wysokości Sielca) które przypominają odcinki rzek górskich, z wartkim nurtem i kamienistym dnem. Nida jest rzeką bardzo rybną. Jak już wspomnieli moi poprzednicy, spotkać można tu dosłownie każdą rybę. Ale chyba największą frajdę sprawia wycholowanie sporego drapieżnika: szczupaka, sandacza, rzadziej suma. Na zakończenie chciałbym zaapelować do wszystkich wędkarzy i nie tylko. Wielokrotnie będąc nad wodą widziałem pozostałości po "wędkarzach" w postaci pustych opakowań po zanętach, puszek po piwie czy innych tego typu rzeczach. Nida nie jest tu wyjątkiem, nad karzdym zbiornikiem, czy rzeką można znależć takie "skarby". Moim marzeniem jest aby brzegi rzek, jezior, stawów były czyste. Naprawdę niewiele potrzeba aby było tak w rzeczywistości. Wystarczy, iż zabierać będziemy ze sobą pozostałości z naszych wypraw. To naprawdę niewiele, a o ile przyjemniej będzie nam sie łowiło i przebywało w miejscach nie zanieczyszczonych odpadami. Kto jak kto, ale wędkarz nie powinien brudzić "własnego podwórka"! Wszystkim początkującym wędkarzom oraz starym wyjadaczom rzyczę połamania kija i jeśli mogę to zapraszam w cudowne miejsca nad brzegiem Nidy. Ta rzeka naprawdę urzeka!
NIDA
Artur Pizior 11.4.04 15:26
CZESC WSZYSTKIM.CHCIALBYM PODZIEKOWAC PANU ZA SLOWA UZNANIA DLA NIDY,PONIEWAZ TAK JAK I PAN - JA SADZE,ZE NIDA JEST PRZEPIEKNA RZEKA.MIESZKAM W PINCZOWIE I ZNAM NIDE OD SKOWRONNA POPRZEZ PINCZOW,PASTURKE,KRZYZANOWICE SKONCZYWSZY NA CHROBRZU.PODOBA MI SIE PANA ARTYKUL,ALE NIE ZE WSZYSTKIM MOGE SIE Z PANEM ZGODZIC.MIANOWICIE:SANDACZA JEST BARDZO DUZO,TAK JAK I SUMA TYLKO TRZEBA WIEDZIEC GDZIE GO SZUKAC.TO SAMO TYCZY SIE KLENIA,MIETUSA I JAZIA.POZA TYM NIDA OBFITUJE W AMURA I KARPIA.NIE WSPOMNE O SZCZUPAKU I LESZCZU JAK PLECY DOROSLEGO CZLOWIEKA.GDZIENIEGDZIE MOZNA SPOTKAC LADNA CERTE.NA KONIEC BRZANA,KTORA PAN WSPOMNIAL.NIE MOZNA ROWNIEZ ZAPOMNIEC O DROBNICY.SWINKI,PRZYZNAM SIE SZCZERZE JESZCZE NIE ZLOWILEM.OPRUCZ NIDY KOCHAM TAKZE WISLE-GDZIE MIESZKA MOJ OJCIEC.JEST TO ZAWICHOST,KOLO SANDOMIERZA-ALE TO JUZ INNA HISTORIA.,,APELUJE DO WSZYSTKICH WEDKARZY:NIE BADZCIE OBOJETNI GDY WIDZICIE,ZE KTOS BIERZE NIEWYMIAROWA RYBE,ROZGLADAJAC SIE DOOKOLA CZY KTOS NIE WIDZI.ZWRACAJMY TAKRZE UWAGE NA POZADEK NA NASZYCH LOWISKACH,BO KTO JESLI NIE MY - KOLEDZY WEDKARZE MA TEGO DOPILNOWAC..."POZDRAWIAM WSZYSTKICH I DO USLYSZENIA. greenford@interia.pl
Nida
Adam Kozłowski 15.3.04 12:45
Nie bywam często nad Nidą -ma w jedną stronę 120 km ale jest to super rzeka.Kwestia spojrzenia na jej przełowienie jest względna-zobaczcie jak jest nad np.Skawą. Nida przy niej to istny matecznik.Uważam ją za jedną z lepszych rzek jeżeli chodzi o szczupaki.Faktem jest że to pikielnie trudna woda jak ktoś bywa tu sporadycznie.Ciężko się odnaleźć, niezależnie jaka metodą się łowi.Ja mam wyniki albo bardzo dobre[np kilka miarowych szczupaków na jednej wyprawie-choć przyznaję że nie olbrzymy] albo żadne.Nigdy nie połowiłem że tak powiem, średnio.
Byłem...
Marek Kaczmarczyk 11.7.02 07:52
lat temu 8. Metę mieliśmy na działce kolegi pod Pińczowem. Niestety mimo (według własnego jak się okazało mniemania) pewnego doświadczenia spinningowego, nie rozumieliśmy tej rzeki. Wychowani na Wiśle, Bugu i Narwi, Zalewie Zegrzyńskim i mazurskich Jeziorach nie potrafliśmy czytać takiej rzeki. Skończyło się wypadami do Korczyna i ciężkim gruntem (niedaleko przeprawy promowej, "na betonach" stały barki (coś robili we wodzie) i przy tych barkach bardzo ładnie brały sandacze (żywiec) i tam złowiłem swoje pierwsze dwie (i ostatnie jak na razie) brzany (białe robaczki), ale niewymiarowe.
Dziś po tych latach, poznaniu łowienia w rzeczkach i rzeczułkach myślę, że mogłoby być ciekawiej...
Zachęciłeś mnie. Może kiedyś....



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Urlop: wy-Wczasy.pl