Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  ONI

Autor: Pawel Mikolajczak
Temat: Sum
Data:08.7.02 10:54
Ocena:8.22 hit (18)
Czytano:4993

Stałem i słuchałem jak krople deszczu biją o liście drzew, jak spadają na trawy porastające całą polanę.
Spojrzałem w niebo, ale chmury były zbyt ciemne i zbyt gęste aby dojrzeć księżyc. Dookoła ciemno, cicho i mokro. W tej okolicy zapalić latarkę mógłby tylko ktoś, kto nie był tu wcześniej. Całe legiony komarów potrafią naprawde uprzykrzyć życie.


Stojąc i słuchając jak żyje noc, czekając aż oczy przywykną do ciemności, starałem się znaleźć dźwięki które znałem i które potwierdzą że to tu, że to z pewnością miejsce do którego chciałem trafić. Wstrzymałem oddech, aby przez chwilę nic nie zagłuszyło dźwięków dobywających się w mroku i nasłuchiwłem... . Tak, teraz wiem że to tu, ten cichy szelest wody. Oczy już rozpoznają większość przedmiotów w ciemnościach. Od rzeki dzieli mnie raptem kilka drzew i gąszcz krzaków, które zawsze sprawiają wiele trudności. To zaledwie kilkadziesiąt metrów do miejsca, o którym marzyłem, o którym śniłem. To jednak prawie pół godziny przedzierania się, jak w lesie tropikalnym, przez gąszcz, który jakby chciał wchłonąć, opleść i już nigdy nie wypuścić ze swoich pajęczych sideł.
Przedarcie się, jak zwykle, kosztowało mnie sporo wysiłku i zadrapań na twarzy, ale dzięki temu nikt poza mną nie zapuszcza się w takie miejsca, przynajmniej nie tu.
Deszcz ustał, ale zrobiło się jakby bardziej duszno. Czy aby nie za duszno, czy nie za ciepło. W tej chwili, kiedy całe ciało aż drżało i paliło sie do spotkania z NIMI, to były jedyne pytania jakie się kołatały w głowie. W największym skupieniu i absolutnie bezszelestnie rozłożyłem stołek, wyjąłem sprzęt.
Nie, to jeszcze nie pora aby zacząć, aby wreszcie się z NIMI spotkać. Parę minut wpatrywania się w wodę – ani śladu. Cholera, a jeśli ICH nie ma. Jak zwykle, panika tuż przed spotkaniem ale rozsądek nakazywał uspokoić się i pomyśleć. Już dwukrotnie ten paniczny stan zwiódł mnie na manowce i musiałem wracać smutny i zły na własną bezmyślność. Rozmyślając i patrząc w wodę zobaczyłem odbicie księżyca. A więc przejaśnia się, to dobrze. Światło odbite w lustrze wody było niewielkie ale wystarczające aby dostrzec to, co świadczyło że ONI tam są. Tylko jak ICH zaprosić, co IM dać? Woda jest spokojna więc to musi być coś szczególnego, coś co samym ruchem i wyglądem „zaprosi ICH do tańca”. I już, myśl jak błyskawica, dokładnie wiedziałem czego mi teraz potrzeba.
Wszystko przygotowane, pirwsze podejście, rzut ... i zaczęło się. Żaden dźwięk ani żaden refleks światła na wodzie nie są w stanie odwrócić mojej uwagi. Wzrok utkwił na samym końcu sprzętu a każdy, nawet najmniejszy mięsień ciała napięty jest do granic możliwości. I cisza, skupienie, wyczekiwanie. 5minut ... 10 minut ... 20 minut.
Coś się dzieje. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że moje mięśnie wcale nie były napięte aż tak mocno. Całe ciało zaczęło drżeć i wyczekiwać tej jednej, jedynej chwili kiedy zacznie się walka zwieńczona spotkaniem. JEDEN – strasznie słabo. DWA – coś tu jest nie tak, nigdy przedtem nie było aż tak słabo.
I znowu cisza. Czy to aby napewno ONI. TRZY – cholera, to wszystko nie tak, co tu się dzieje?! Zawsze po pierwszym lub drugim zaczynała się walka a tu nadal nic. Znowu cisza. 5 minut ... 10 minut ... 15. Nie, coś tu jest nie w porządku, trzeba sprawdzić. Szybki przegląd sprzętu, wymiana i zaczynamy, drugie podejście. Znowu skupienie, wzrok przykuty do czubka sprzętu i wyczekiwanie.
5 minut ... 10minut ... Zaczyna się. JEDEN – trochę lepiej niż poprzednio, DWA – to jest to, szybki chwyt sprzętu, cięcie,hol, serce mało nie wyskoczy, ręce drżą ze zdenerwowania a zarazem z podniecenia. Spokojnie, tylko sie uspokój podpowiada rozum, nie pamiętasz jak było poprzednim razem, wszystko diabli wzięli. Tak, spokój. Sprzęt troche do dołu, poluzowanie i tylko spokojnie. Terkotka zasuwa jak oszalała, lecz powoli zwalnia. Zaczynamy walkę. Pompuje powolutku, powolutku aby GO nie stracić i holuję najdelikatniej jak się da. Im bliżej, tym większe skupienie. Woda zaczyna się gotować. Tak, teraz czuję że to musi być ON i to nie byle jaki, z takim się jeszcze nigdy nie widziałem twarzą w twarz.
Jest już tak blisko, raptem parę metrów. Z chęcią wskoczyłbym do wody aby już GO móc chwycić, ale w tym miejscu woda jest zbyt głęboka. Naszczęście pozbawiona jakichkolwiek przeszkód, które mogłyby zniweczyć caly plan.
Już GO prawie widzę, za chwilę się wyłoni. Szybka pomoc sprzętem wspomagającym i ....... mam GO. Rany, nie tak prosto będzie to coś wyciągnąć, waży chyba tyle co czołg.
Po paru chwilach leży już na trawie. Jest wielki a na jego zielonkawo-brązowej ‘skórze’ połyskuje światło księżyca.
Teraz najważniejsze, trzeba się spieszyć bo każda chwila jest na wage złota a raczej na wage życia.
ONI nie są przystosowani do naszych warunków, nie potrafią jak my ‘ludzie’ oddychać powietrzem bezpośrednio z atmosfery. Szybkie wyciągnięcie aparatu, ustawienie wyzwalacza – pstryk – zdjęcie gotowe. Tym razem nie na rękach, nie dał bym rady GO utrzymać. Jeszcze tylko ważenie ... Chryste, w życiu jeszcze takiego nie widziałem (no czasami tylko na zdjęciach, ale kto wie czy one nie były podrobione). Nie sądziłem, że u nas można spotkać takie okazy. Słyszałem że jeszcze gdzieś są, ale żeby u nas? Waga wskazywała 62,5 kg.
No dobra, teraz szybko do wody bo czas ucieka a gęba rozdziawia się coraz bardziej – dusi się.

Teraz mogę spokojnie usiąść. Dopiero teraz, po całym spotkaniu poczułem jak bardzo chce mi się palić.
Z kieszeni wyciągnąłem paczke papierosów, zapalniczkę, przypaliłem i bardzo mocno się zaciągnąłem.
Teraz, na spokojnie, mogłem przeanalizować spotkanie z największym sumem jakiego do tej pory udało mi się złowić.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
komentarz -ONI
Zbigniew Szwab 26.7.02 12:13
Co tu dużo pisać - podoba mi się i sam nie wiem czego zabrakło do 10 :))))

Pozdrawiam Zbyszek :)
odp: ONI
Wojtek Sarwiński 24.7.02 14:53
nic z tego nie rozumiem, niby byl holowany najdelikatniej jak tylko sie da, a wyglada na to ze wszystko trwalo raptem z 15 min, i do tego jeszcze waga- ponad 60 kg, powiem tak: nie da sie wyholowac 62 kilowego wasacza delikatnie....
9
Tomasz Poleszak 08.7.02 12:00
Z czystym sumieniem "9" gdyby była fotka pewnie dałbym "10"
     Odp: 9
Dariusz Żbikowski 08.7.02 14:22
    
Piszesz że oceniłeś ale jakoś oceny nie widać?!?!?!?


Pozdrówka,
Darek
         Odp: 9
Tomasz Poleszak 08.7.02 14:36
        
Przyznaję że troszkę się zakręciłem, trzeba trochę przyhamować z tym nocnym łowieniem bo w pracy jestem przymulony
Pozdrawiam Tomasz
Wszystko jest już OK.
     Odp: 9
Pawel Mikolajczak 08.7.02 12:15
    
To ja z czystym sumieniem przyznaje (i mam nadzieje ze to nie wplynie na oceny) ze jeszcze nigdy nie zlowilem suma - to tylko taka 'inwencja tworcza'
         Odp: 9
Sławek Rybicki 08.7.02 16:30
        
To ja z czystym sumieniem przyznaje


Za te inwencję daję 10. No i oczywiście życzę wąsacza.

PS: Takiego smoka (62) ciągnie się znacznie dłużej. Mój kolega z 47 kg walczył prwawie 6 godzin :))))



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Darmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo