Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rodzaje Wędkarstwo Gruntowe

Hit  Kleniowe fortele

Autor: Jacek Jóźwiak
Temat: Jaź i kleń
Data:22.4.02 10:02
Czytano:8215

Warto to sobie wyobrazić - za kamieniem, przed zatopionym karczem, za uskokiem przykosy, w cieniu brzegowych umocnień stoi kleń. Jest koniec sierpnia, na zacienionym wilgotnym brzegu, wśród łopianów i pokrzyw, kica masa dopiero co przeobrażonych żabek. Są ich setki.





Niektóre trzymają się granicy lądu i wody. Przestraszone rzucają się w rzekę. Niektóre z nich porywa struga nurtu. Instynkt podpowiada nieszczęsnym płazom, że dzieje się coś strasznego. Przyśpieszają rytm, próbują dopłynąć do spokojnej wody. Pojedyńczy kleń, duża sztuka, ma nad sobą półtora metra wody. Jemu z kolei instynkt, i być może tegoroczne już kulinarne doświadczenie, podpowiadają, że nadszedł czas żabek końca lata. Wpatruje się oczywiście w toń przed sobą, spływającą drobiną nie pogardzi, ale większość uwagi poświęca lustrzanej tafli powierzchni rzeki.

Na tle nieba - nawet w nocy - doskonale zaznacza się każda spływająca drobina. Jeszcze łatwiej spostrzec najmniejszy nawet ruch. Ba, ruch na samej powierzchni zaznacza się niewairygodnie wyraźnie, podobnie jak w pajęczej sieci. Oto panicznie przebierająca łapkami mała żabka wywołuje falkę, która rozchodząc się nakazuje kleniowi pełną koncentrację, zanim jeszcze płaz wpadnie mu w oko.
Płetwy parzyste falują obszerniej, grzbietowa niczym celownik pręży się i omiata okolicę, można też dostrzec drżenie mięśni na trzonie ogona...
A potem wszystko dzieje się błyskawicznie. Żabka zostaje zauważona przez rybę. Ułamek sekundy kleń trwa w bezruchu. Wypada z ukrycia jak burza, aż osady denne podrywają się i spływają tumanem w dół rzeki. Zanim jednak rozprzestrzenią się w wodzie, jest już po wszystkim.
Żabka połknięta, kleń przez chwilę pozostaje pod powierzchnią, a potem równie szybko, jak się tam znalazł, idzie do dna, staje w nurtowym cieniu. Tylko ruchy gardzieli, tumanek osadów i kółka rozchodzące się na wodzie pokazują, że coś się przed chwilą stało...
I inny nieco scenariusz - kleń wypada z ukrycia, bije w żabkę i oto rozpoczyna się taniec śmierci, walka o życie. Żabka nie była żabką, to gumowa przynęta z dwojgiem odnóży lub żabkokształtny woblerek prowadzony skokami, z jednostajnym, rytmicznym graniem szczytówką.
Zacięty kleń rzuca się do dna. Próbuje jak najszybciej osiągnąć swoją kryjówkę. Pragnie wbić się między kamienie, w resztki faszynowego materaca. Siła żyłki, wędziska, wędkarza nie pozwala mu na to, więc ryba gna do brzegu. Pamięta podtopione gałęzie wierzbiny.

Zagrożony kleń swe bezpieczeństwo kojarzy z kryjówką, z osłoną, więc wędkarz może spodziewać się ucieczki ryby w zawady. Szczególnie w pierwszych sekundach po zacięciu. Potem może nastąpić próba ucieczki z prądem, niezbyt na ogół zdecydowana, niezbyt więc trudna do skontrowania odpowiednim ruchem wędziska.
Kiedy kleń, nawet walcząc jeszcze zajadle, zaczyna iść pod prąd, znaczy, że kapituluje. I choć można spodziewać się jeszcze kilku zrywów, to będą to ataki pozbawione desperacji z początków holu. Wystarczy się nie śpieszyć, nie dopuszczać do luzów żyłki, do wyprostowania się wędziska, by po kilku minutach móc lądować klenia w podbieraku czy chwycić go dłonią za kark lub podgardle...
Żabi przykład, opowieść o drzewie mirabelkowym, a także anegdota o pastuchu, muchach i bydle zgonionym z pastwiska przytoczona wcześniej, wyraźnie pokazuje, że klenie są rybami zdecydowanie nastawionymi na pokarm sezonowy. To, co dzieje się w maju na rzekach, w których roi się jętka, to, co można zaobserwować podczas wylotów chrabąszczy i guniaków, godów mrówek jednoznacznie dowodzi, że łowca kleni - bez względu na technikę połowu - bardzo pilnie powinien wpatrywać się w nadwodne życie.


------------------------------------------------------------

Znów prawie jak pstrąg...

Ten tekst z powodzeniem mógłby dotyczyć pstrąga. To już drugi taki fragment. Mowi Wam to coś?

Czasami już w pierwszych dniach marca, niekiedy dopiero w połowie albo nawet zgodnie z kalendarzem - w czas topienia Marzanny - budzą się żaby. Z oporami wydobywają się z letargu i długo jeszcze pozostają bezradne, bezbronne, powolne. Ale instynkt nakazuje im gnać ku brzegowi. Bo pozostanie w wodzie oznaczać może śmierć.

Najbardziej niebezpiecznie jest w niewiełkich rzekach. Porwana przez nurt żaba defiluje nad kryjówkami ryb, które w głowie mają teraz jedno: odkuć się po zimie. Nie bardzo jest na czym żerować - brak owadów, wodnych bezkręgowców także niezbyt wiele, na narybek też jeszcze przyjdzie poczekać. Żabie przebudzenia są więc darem od losu.
Chwila, gdy masowo budzą się płazy, jest dla kleni (i pstrągów) czasem obżarstwa. Podobnie jak podczas innych masowych pojawień się jakichś organizmów, ryby te często nastawiają się na jeden rodzaj pokarmu. Bardzo trudno je skusić przynętą o odmiennych ruchach, kolorach, pracy. Dzieje się tak także podczas gwałtownego marcowego ocieplenia. Klenie żrą żaby.
I doprowadzają do szału spinningistów, którzy przyszli nad rzekę z arsenałem swoich najbardziej tajnych przynęt. Choć obrotówki i woblery udaje im się wprowadzić w przydenne partie kleniowych ostoi, choć "mieszają" one wodę niezwykle agresywnie, to pobić nie można się doczekać. Tymczasem nierzadki jest widok obłych cielsk wychodzących z głębin do miotającej się na powierzchni żabki. Błysk, panika na powierzchni, bełt.


------------------------------------------------------------

i po płazie

zostają tylko fale na wodzie. I wędkarz z gębą szeroko rozdziawioną, pełną brzydkich wyrazów i przysiąg, że następnym razem w pudełku będą żabie woblerki, żabie gumki, żabkokształtne wahadłówki.

Z przyrzeczeń na ogół nic nie wychodzi - albo w sklepach żabek nie będzie, albo na kolejną wyprawę czas przyjdzie wówczas, gdy klenie nie będą już tak zachłannie reagować na powierzchniową taplaninę.
Regułą więc w pudełkach pstrągarzy powinno być kilka przynęt udatnie naśladujących żabki. Nie tylko zresztą wczesną wiosną - chyba jeszcze bardziej żabim miesiącem jest późny sierpień, gdy podmokłe zagajniki roją się od dopiero co przeobrażonych płazów.
Żabi kształt, żabie kolory to jednak nie wszystko. O wiele ważniejsze jest


------------------------------------------------------------

żabie prowadzenie

przynęty. Wędkarz, który potrafi się zamyślić nad pracą przynęty, dla którego spinningowanie nie składa się wyłącznie z dwóch faz - z rzutu i ściągania - nigdy nie będzie stał nad wodą z bezradną miną i marzeniem o posiadaniu cud wabika.
Brak żaby w pudełku da się zastąpić prowadzeniem przynęty w sposób naśladujący żabę. Najlepsze będą oczywiście pływające, pękate woblery, najlepiej te nurkujące niezbyt głęboko. Ale także wahadłóweczka z cienkiej blachy, obrotówka z szeroką paletką czy ripper z podwójnym ogonkiem na lekkiej główce dają się prowadzić pod powierzchnią.

Żaba nigdy nie porusza się ruchem jednostajnym. Wystarczy granie szczytówką i "skokowa" praca kołowrotka, by uzyskać pierwsze żabopodobne efekty. Dość się jednak przyjrzeć żabie porwanej przez nurt, by pojąć, że to nie wystarczy, by wiernie ją naśladować. Każdy, kto widział kleniowy atak na żabę, wie, że większość uderzeń ma miejsce w chwili, gdy płaz na moment nieruchomieje i daje się swobodnie znosić. Na powierzchni jeszcze widać falki wywołane ruchem...
Odmienna nieco sytuacja - odrętwiała żaba niesiona jest przez rzekę niczym kawałek drewna. Pół metra niżej widać grzbiet pięknego klonka. Drapieżca także daje się nieść wodzie. Pierwsze drgnięcie żaby bywa wówczas jej ostatnim ruchem na swobodzie - następne są już konwulsje w rybiej paszczy.
Jeszcze inna sytuacja - przestraszona czymś żaba wskakuje do rzeki. Instynkt nakazuje jej gwałtowne ruchy, długie susy i kierunek do dna. Jeżeli w pobliżu jest głodny kleń, to atakuje niemal natychmiast...
Kolejne spostrzeżenie - żaba niezmiernie rzadko przeciwstawia się biegowi rzeki. Nawet w panicznej ucieczce do brzegu daje się nieść nurtowi. Dopiero po wpłynięciu w zastoisko staje się panią sytuacji i kieruje tam, gdzie ma ochotę.
Wnioski nasuwają się same. Moim faworytem wśród przynęt jest


------------------------------------------------------------

pękaty wobler

oczywiście pływający, o dużej wyporności i niewielkim stateczniku ustawionym pod dużym kątem do osi podłużnej przynęty. Ot, typowy wobler podpowierzchniowy. Dobrze jeżeli natychmiast po przerwaniu zwijania żyłki wyskakuje on na powierzchnię niczym korek - do kręgu na wodzie wywołanej kontaktem z powierzchnią klenie wychodzą często.
Rzucam z reguły skosem pod prąd, pod przeciwny brzeg. Kilka szybkich skoków do dna - to żaba, którą przestraszyło coś na brzegu. Potem pozwalam wabiowi wypłynąć na powierzchnię. To zmęczona, odrętwiała żaba, która daje się nieść nurtowi...
Żyłka przez cały czas napięta. Lekki ruch szczytówką, podszarpywanie, podciągnięcie - to żaba, która stara się najmniejszym wysiłkiem utrzymać właściwe położenie...
Rzut pod prąd. Sprowadzanie przynęty dość długim skokami. Pozwalanie na sekundę, dwie na kontakt z powierzchnią - to żaba, która szuka dogodnego miejsca do wypełźnięcia na ląd...
Rzut z prądem), tak by wobler upadł dwa metry przed dobrze rokującym stanowiskiem. Szczytówka pionowo w górze. Opuszczenie kija. Przynęta spływa. Przytrzymanie. Popuszczenie. Przeszła nad stanowiskiem. Powrotna droga ruchem jednostajnym. Kolejne przepuszczenie. I jeszcze raz, dwa razy, pięć...
Bu... buch! Pierwszy kleń w sezonie. Ba... bach - drugi! Tak się zdarza. Wcale nierzadko. Trzeba tylko w kawałek drewna, plastiku, miękkiego tworzywa, czy nawet blachy tchnąć żabiego ducha!


------------------------------------------------------------


Łąka bogata w pasikoniki, skoszony paśnik rozśpiewany nocą świerszczowym graniem, pszeniczne pole sąsiadujące z rzeką i zbyt późno zżęte, a w konsekwencji "zamyszone" - to informacja dla wędkarza istotna niezmiernie. Według okolicy da się znaleźć dobrą na klenie przynętę.
Nie tylko naturę należy podpatrywać. O tym, co w konkretnym miejscu lubią klenie, poinformują także ludzkie czyny. Pobliska rzeźnia każe uważnemu wędkarzowi zaopatrzeć się w drobiowe jelita, założyć na hak kostkę mielonki z puszki, a spinningiście używać lekko obciążonych, niewielkich twisterów o jasnoróżowej barwie.

Mleczarnia poradzi wędkarzowi, by łowił na kostki białego czy żółtego sera, na pasty z dodatkiem kazeiny. Wytwórnia mączki kostnej czy rybnej podpowie, że najlepszą przynętą okażą się naturalnej barwy duże białe robale.
Młynówka za czynnym młynem nakaże stosowanie kasz, ziaren zbóż, a także mączniaków, gospodarstwo ogrodnicze skłoni do szukania robaczków kompostowych...
I tak dalej, i temu podobnie...
Nie oznacza to jednak, że posiadacze innych przynęt będą wobec kleniowego apetytu bezradni. Kilkakrotnie podkreślałem, że mamy do czynienia z rybą ubogiego środowiska. Co prawda podczas jętkowej rójki trudno ją sprowokować do połknięcia czegokolwiek innego, ale przecież jętkowe gody trwają niezmiernie krótko i tylko na niektórych odcinkach rzeki. Przez większość roku żerujący kleń nie przepuści niczemu, co niesione jest przez wodę. Oczywiście chętniej wyjdzie do poruszającego się owada, niż na przykład do chlebowej skórki, nie znaczy to jednak, że na chleb się nie połakomi.
O ile bolenia - za przykładem Wacława Strzeleckiego - zwykło zwać się łososiem dla ubogich, to klenia można spokojnie porównywać z pstrągiem, co od kilku lat usilnie czynię, chcąc tę wspaniałą rybę w pełni uhonorować. Nawet zawzięci pstrągarze przyznają, że bardzo często nie są w stanie odróżnić obu ryb podczas holu, dokąd ich nie zobaczą.
Bo to i start równie szybki, uderzenie silne i metody połowu identyczne. Czasem nawet miejsce zamieszkania takie same. Choćby na Sanie - do tej samej muchy może wyjść i pstrąg prawdziwy, i podróbka pstrąga, jak zwą klenia niektórzy muszkarze.
Podobnie jak szlachetny salmonid, miewa i kleń częste wyjścia do powierzchni. Na niektórych rzekach - szczególnie w upalne dni lata - spotkać można wędkarzy łowiących klenie z powierzchni. Znam muszkarzy, którzy nie mogą sobie pozwolić ze względów finansowych czy rodzinnych na cotygodniowe wyprawy na wody krainy pstrąga i lipienia, więc zadowalają się łowieniem kleni na suchą muchę. Ba, znam i takich, którzy przedkładają muchówkę na Wiśle, Narwi czy Bugu nad wędkowanie w górach czy na Pomorzu.
I właśnie dlatego przez gardło nie przechodzi mi nazwanie klenia pstrągiem dla ubogich. To ryba, która sama z siebie, dla siebie samej może być celem i sensem wędkarskich wypraw. Trzy lata temu moja fascynacja żabami podczas marcowych wypraw na pstrągi i klenie sięgnęła zenitu. Podczas całodziennej, forsownej wędrówki brzegiem Tanwi moje cud obrotówki lekceważone były przez ryby. Widziałem za to kilka uderzeń w budzące się do życia żaby.
Rozczarowany "pustym przebiegiem" natychmiast po powrocie do domu sięgnąłem po atlasy przyrodnicze i zagłębiłem się w lekturę poświęconą płazom bezogoniastym. Przeprowadziłem też powtórkę ze wspomnień - to wcale nie jest łatwe: jasno i precyzyjnie uzmysłowić sobie, jak pływają żaby...
Ale owe wieczorne przemyślenia pozwoliły mi na wybór swojego faworyta spośród woblerów - najłatwiej daje się prowadzić "jako żaba" słynny wobler "Big S" oraz równie pękate modele amerykańskie, pod warunkiem, że nie mają głębinowego statecznika.
W Polsce istnieje przeświadczenie, że najłowniejsze są woblery nurkujące głęboko, więc kupienie plastikowych pękatek nie nastręczało trudności. Znalazłem nawet kilka modeli o ślicznym zielonym grzbieciku i równie pięknym żółtym brzuszku. Te pozostawiłem bez przeróbek i do dzisiejszego dnia służą mi nie tylko na łowiskach pstrągowych. Myślenie o konkretnej przynęcie jak o żabie zaprocentowało szczupakami z grążeli, wielkimi kleniami znad łanów moczarki i nurzańca oraz przegranym spotkaniem z sumem.
Większość pękatych woblerów przemalowana została w żabi deseń. W atlasach przyrodniczych płazy bezogoniaste pokazywane są z dwóch stron - od grzbietu i brzuszka. Najpiękniej maluje natura właśnie na wiosnę. Są to na ogół łatwe do podrobienia wzory. Wystarczy kilka dobrych pędzelków, farba modelarska i rozpuszczalnik. Dla ambitniejszych i bardziej uzdolnionych można polecić zwyczajną temperę, którą można mieszać na dowolnej paletce. Ja korzystam z niej właśnie.
Dość grubym papierem ściernym matowię powierzchnię woblera, myję go, suszę, a potem maluję go na kumaka, na moczarową, trawną, na rzekotkę, czy żabę fantazyjną. Bardzo starannie potem suszę moje dzieła i pokrywam je kilkakrotnie lakierem poliuretanowym. Są śliczne.

I łowię - bo to działa!

Kleń - chrząszcz brzmi w...

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Brak komentarzy.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Wykonujemy wdrożenia nowoczesnego systemu System ERP Odoo to jedna aplikacja dla całego Twojego biznesu i innowacyjna technologia.