Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opinie

Hit  Kurde

Autor: Marcin Jakubik
Temat: Refleksje i odczucia
Data:07.4.02 19:46
Ocena:6.79  (14)
Czytano:3208

Musimy spojrzeć na to co się wokoło nas dzieje.


Miałem przepiękny sen. Byłem nad przepięknym jeziorem o krystalicznie czystej wodzie w której pływało tyle dużych karpi i szczupaków ile jest teraz w całej Polsce. Siedziałem se kurde w pięknej łodzi, która faktycznie może się tylko przyśnić, ale była piękna. W ręce miałem przepiękny 3 metrowy węglowy spinning z super kołowrotkiem i woblerem na końcu żyłki. Co chwilę wyciągałem piękne ryby ( niestety nie pamiętam jakie). Wiem że były strasznie duże. Nagle poczułem na wędce coś ogromnego. Zacząłem to coś holować.
Pamiętam, że trwało to bardzo długo i że byłem strasznie zmęczony ale ciągnąłem to coś dalej. W końcu dość daleko od siebie zobaczyłem coś strasznie dużego, które zbliżało się
poprzez zwijanie żyłki do mnie coraz bliżej i bliżej i bliżej i bliżej trwało to przyciąganie jakby całą wieczność strasznie dłużyło mi się to, ale w końcu złapałem to coś. Potwór zaczął się strasznie szarpać szarpał się bardzo mocno, ale ja trzymałem go mocno. Niestety kiedy miałem go już przy powierzchni to że tak kurde powiem coś zaczęło mnie szarpać. To coś okazało się ........... moją mamą, która budziła mnie właśnie do szkoły. Potem powiedziała mi że przez sen strasznie krzyczałem. Do dziś nie wiem czy krzyczałem do tego potwora czy z jakiegoś innego powodu.
Niestety taki piękny sen nie przyśnił mi się już więcej. Były inne ale już nie tak pasjonujące jak ten.
Nie wiem czy tak naprawdę chciałbym, ażeby podobny sen lub ten sam mi się jeszcze raz przyśnił bo jak patrzę na nasze władze związkowe i na gospodarkę jaką prowadzą to aż mi się niedobrze robi. Na dokładkę do „geniuszy” z PZW dołączył się jeszcze z tego typu rozumowaniem Pan Minister Kalinowski. Chodzę do Technikum Ekonomicznego i trochę interesuję się polityką i przyznaję, że do tego czasu P. Kalinowski był uważany przeze mnie za jednego z tych lepszych polityków. Nie przeczę że nim nie jest, ale niech się nie bierze za sprawy o których nie ma pojęcia. W każdym razie u mnie i chyba u wielu wędkarzy jego notowania mocno Mu spadły. To co zrobił Pan Minister nie chce mi się już komentować bo to zrobiło już wiele osób, ale moje zdanie jest takie, że albo nie myślał pisząc tą ustawę, albo ktoś podsunął Mu gotowy papier na biurko a On tylko to podpisał. Niektóre rzeczy w tej ustawie są dobre, ale „żywcem” spitolił całą robotę.
Nie chcę żeby tak się stało ale jeszcze trochę takiej gospodarki naszym ukochanym krajem, a ryby i to także małe będziemy mogli łowić tylko w snach. Celowo napisałem tu swój sen aby podać na jego przykładzie, że niedługo może być tak jak napisałem kilka wyrazów wcześniej.
Na koniec apeluję do wszystkich KOLEDZY WĘDKARZE, NIE DAJMY SIĘ!!!!!!!!!
Chciałbym, aby każdy wędkarz miał własne zdanie, a nie poddawał się „geniuszom” z PZW oraz z Rządu i ich woli. Jeśli oni zawładną nami to będą mieli nas w d...e, że tak powiem. Zacytuję tu słowa Marii Dąbrowskiej „Człowiek może służyć czemuś, a nie komuś”. Służmy więc naszemu ukochanemu hobby, aby przetrwało jak najdłużej. To my jesteśmy większością w tym kraju, a nie banda ludzi wołających o pomstę.
Po przeczytaniu tego tekstu komuś może się wydawać, że jestem zagorzałym zwolennikiem tej metody, nie, ja osobiście prawie zawsze drapieżniki łowię na przynęty sztuczne, to jednak spora grupa (naprawdę spora) wędkarzy lubi łowić na żywca. Dlaczego im tego zabroniono?
Nie wiem co myślał Minister Kalinowski kiedy to podpisywał oraz czym się kierował ja jednak się Go pytam na jakiej podstawie to podpisał?!
Zdaję sobie sprawę że to jest raczej pytanie bez odpowiedzi, bo chyba nikt z ministerstwa nie czyta artykułów, w których jakiś gówniarz ostro krytykuje „pierwszego rolnika w Polsce” ale może jednak zbierze się grupa osób, które będą w stanie coś zrobić w tej sprawie.
Podejrzewam, że Zarząd Główny PZW gdyby chciał coś w tej sprawie zmienić to mógłby to zrobić. Niestety osoby w ZG PZW nie obchodzą takie sprawy i o ile mi wiadomo nic w tej sprawie poważniejszego nie uczyniły. Nie wiem jakie osoby wybierają ZG, ale może powinno się ich wybierać nie z pośród osób które tego wyboru dokonują, tylko w formie np. wyborów otwartych tak jak prezydenckie czy samorządowe.. Tak przynajmniej nie mówilibyśmy, o naszych władzach źle bo to my ich wybraliśmy. Można by się zastanowić nad sensem tego typu głosowania. Nie mówię, że nasze szanowne gremium główne jest złe, ale gdyby wiedzieli, że w każdej chwili można by ich zmienić to na pewno ich czyny i ustawy były by bardziej sensowne i lepsze.
Może się niektórym z was wydawać, iż napisałem tu jakieś oszczerstwa i głupoty, ale tu jest wolny kraj i każdy ma prawo do własnego zdania. Jeżeli Ci się coś w tym artykuliku nie podoba to pod nim jest miejsce a komentarz gdzie możesz napisać swoje własne zdanie. Nie napisałem przecież tego testu w jakiejś obraźliwej formie, jeśli ktoś z was to tak odebrał to niech wie iż nie taki był cel tego tekstu , ale taki abyśmy uważniej spojrzeli na to co wokoło się nas dzieje.
DZIĘKUJĘ za przeczytanie tych słów, mam nadzieję , że pomyślicie trochę po przeczytaniu tego artykułu.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
żywiec.....
Tomasz Snake 09.4.02 13:05
Sz. Panie Marcinie....
Piszę w sprawie obrony "tej" ustawy.
Po pierwsze: nie można przyjąć, że ustawa jest zła bo stwarza konsternację wśród zwolenników tej metody....są tacy co lubią łowić pstrągi na robaka a też ustawowo tego nie wolno...
Po drugie: myślę, że autor tej ustawy miał na względzie stan naszych wód, liczebność drapieżników....
To jest sport i trzeba dać zwierzynie jakieś szanse.......do zająca podczas stójki sie nie strzelać!!!!!
Szczupak i tak jest stosuknkowo głupi a przy żywu to on nie szans. Myślę, zę ta ustawa nie wzbudza niechęci wśród grona wędkarzy sportowców tylko wśród ludzi traktujących szczupaka głównie jako mięso. Ktoś powiedział, że politycy powinni zając sie lepiej kłusownictwem bo żywiec szczupaka nie wytępi. Jest w tym racji połowicznie, na małym zbiorniku owszem można żywcem tę wspaniałą rybę wytrzebić. Sam jestem zagożałym spningistą i świadkiem zachwiania na wielu jeziorach liczebności szczupaka na skutek połowu żywcem.
Nie ma co ukrywać, ryby e Polsce coraz mniej i musimy myśleć przyszłościowo a nie jak grule ze wsi łowiący widłami szczupaki dziś aby jutro nie było co do gara wrzycić.
Pozdrawiam: Lama_Blues
     Odp: żywiec.....
Jerzy Smogorzewski 09.4.02 21:19
    
Może, kolego, jesteś zapalonym spiningistą, ale przy swoich racjach się nie upieraj. Przyjaźnie się z zapalonymi spiningistami i wiem, że ich "skuteczność" jest nieporównywalnie większa. Ja ze swoim żywcem zasiadałem w jednym miejscu i bywało, że i miesiąc bez efetów, kiedy koledzy spiningując z łódek sumy poniżej metra wypuszczali...
Wędkowanie "dla sportu" jest - moim zdaniem - bardziej naganne niż łowienie na żywca. Ostatecznie to chodzi o to, żebyśmy zaspokoili instynkty pierwotne, które dziedziczymy niezależnie od tego czy mamy na to chęć, czy nie. To jest tak samo "nasze" jak pozostałość kości ogonowej.

Wracaąc do "ustawy" - p. Kalinowski podpisał ją, "litując się" nad rybkami, które z natury są skazane na bycie pokarmem.
Inny minister, n.p. p. Janik bez mrugnięcia okiem podpisuje ustawę wysyłając czyichś synów, mężów, ojców, by włóczyli swoje bebechy, "zdychając" na pustyniach Afganistanu, lub stanowiąc cel dla watażków z Kosowa...
Dość, bo mnie szlag trafi...
         Odp: żywiec.....
Tomasz Snake 10.4.02 10:36
        
Drogi P. Jerzy, myślę, że więcej wędkarzy winno sie wypowiedzieć na temat skuteczności obu metod. Ale czy nie zauważył Pan obniżenia liczebności dużego szczupaka, tego, którego można najłatwiej złapać na żywca?. Na spina łapią się najczęściej same kurduple, które do długości 45 cm dorastają w "5 minut" natomiast duże sztuki, mające ogromne znaczenie w wodnym ekosystemie zarówno w liczebności białej ryby jak i liczebności swoich braci, aby stać się takowymi muszą czekać latami. Drogi Panie Jerzy, logicznie rozumując; skoro firmy robią wszystko aby ich sztuczne przynęty jak najbardziej przypominały prawdziwą rybę to czy nie jest oczywiste, zę prawdziwa ryba na haku jest najskuteczniejsza. Oczywiście wszystko zależy od umiejętności wędkarzy bo jak ktoś chce na Śniardwach wyjąć żywcem szczupala z głębokości 30 metrów to moze śmiało mówić , że metoda jest nieskuteczna. Natomiast na płytkim jeziorze szczupakowo-linowym, moco porośniętym żywiec jest niezastąpiony!!! W Gdańsku, niedaleko Żarnowca znajduje się piękne jezioro tego typu. Spiningowanie jest tam bardzo trudne i dlatego jest tam więcej wędkarzy z żywcem niż szczupaka, którego jest tam juz b. mało a było tyle że łowiąc na spina można było nieźle sie zabawić. I słyszałem wypowiedzi wędkarzy, którzy jeździli tam latami : "Czas spie.........ć z tego jeziora". W Gdańsku jest pewne łowisko sportowe o wielkości 2h. Są tam szczupaki do 20 kilo, jest ich tam podobno 35(tych dużych) i nikt nie moze ich złapać.
Właściciel chcąc sie ich pozbyć da możliwość połowu na żywca z łódki........wszystko wyjaśnia prawda?
No rozgadałęm się mocno ale chciałem dać przykłady dla umocnienia mojego stanowiska w tej trudnej sprawie.
Pozdrawiam :)) i czekam na rewanż
             Odp: żywiec.....
Dariusz Żbikowski 10.4.02 10:53
            
Dozrucę tu od siebie kilka myśli:

1. Nie jest prawdą, że na spina łową się same kurduple! - jeśli ktoś chce takie łowić i zakłada np. obrotkę nr 3 lub jakąś gumkę - to właśnie takie łowi!!!

2. Obniżenie liczebności dużego szczupaka wynika właśnie z wyławiania tych najmniejszych!!!

3. Płytkie jezioro szczupakowo-linowe, moco porośnięte - jest najlepszym miejscem do stosowania przynęt sztuczych!!!

4. Poproszę adres tych 35-ciu ?? :)))

Podsumowując:

Ja zabronił bym zarówno żywca jak i łapania szczupaka na przynęty mniejsze niż....

..bo skuteczność obu metod przy wyławianiu zbyt małych ryb jest identyczna.

Pozdrawiam,
Darek
                 Odp: żywiec.....
Tomasz Snake 10.4.02 13:30
                
Sz. Panie Dariuszu:
1) o ile pamietam to napisałem "najczęsciej same kurduple" i mowa tu o tych koło 1kg
2)Duże ssczupaki na spina łowią się relatywnie rzadko
3) twierdzi Pan ,że połów małych szczupaków najbardziej wpływa na ich liczebność: to jak Pan wyjaśni fakt, że na wielu łowiskach pod presją zarówno wędkarzy jak i walonych kłusoli
są mimo wszystko szczupaczki ale małe.....duże pamiętają miejscsowi sprzed kilku lat. Mały szczupak jest bardzo ruchliwy i żarłoczny dlatego ma szybkie przyrosty, dlatego częstym zjawiskiem są jeziora ze szczupakiem do 1kg.
No oczywiście te duże też są ale mikrych ilościach.
4) no i jescze o tym jeziorze szczupakowo-linowym:
Niech mi Pan uwierzy na słowo, że połow tam na spina latem jest prawie jak na rzece pstrągowej trudny.
1/3 jeziora pokryta zielskiem i nie ma gdzie rzucać.....a żywczyka Pan sobie postawi w oczko i juz....Ostatnią wiosną byłenm na rozpoczęcie sezonu szczupakowego na tym jeziorku i co widze...? Na drugi brzek jeziora mozna było przejśc suchą nogą po łódkach....i wszyscy na żywca.....no comments
Pozdrawiam :)
                     Odp: żywiec.....
Jerzy Smogorzewski 10.4.02 21:16
                    
Panie Tomku! Przepraszam, ale nie chodziło mi o fakty, tylko o swoistą prowokację i - przyzna Pan - wywiązała się ciekawa dyskusja. Dla mnie tym ciekawsza, że nawet p. Marek pięknie i zgodnie z moimi poglądami się "zajerzył", choć zwykle "kłóci się" ze mną...
Reasumując: Zastanówmy się, po co wybieramy się na ryby.
Jezeli chodzi o mnie, to głównie chodzi o ucieczkę od problemów dnia codziennego. Jadę 10 minut, później 20min. pieszo przez lasek i brzegiem jeziora. Brzeg jest trudno dostępny na tym odcinku. Jeżeli są tam koledzy, to w zasięgu wzroku ale nie głosu. Mam tam "swoją" skałkę.
Dotychczas rozsiadałem się, zarzucałem robaka na okonka i okonka na żywcówkę i zaczynało być pięknie.
"Czytałem" po zachowaniu spławika, co dzieje się w głębji, gdzie trwa wieczna walka o przetrwanie, bez sentymentów i skrupułów.
Fotografowałem te same miejsca o różnych porach dnia i roku, przy różnej pogodzie (brak mi jeszcze burzy).
Zdarzało się czasami piękne branie. Czasami zawiódł sprzęt, czasami nerwy, w ok 50% wracałem ze zdobyczą.
Tu ukłon do p. Tomka: złowioną zdobycz trzeba zabrać nie "z głodu", ale dla zasady, dla uzasadnienia swoich zabiegów i "cierpienia" ryby.

Teraz jednym głupim podpisem pod głupim przepisem pozbawiono mnie mojej prywatnej wolności, w walce o którą
gotów jestem iść choćby i "na Belweder" i tylko szkoda, że bez p. Marka...

I to już wszystko, co miałem do powiedzenia.
Cześć panowie, życzę "połamania kiji"
                         Odp: żywiec.....
Marek Kaczmarczyk 11.4.02 08:29
                        
Jurku (kwestię "Panów" krótko omówiłem gdzie indziej,a poza tym: reguła tego Forum ich nie przewiduje),
a dlaczego: "nawet p. Marek"?... Na argumenty można dyskutować i mieć raz różne, raz podobne zdania...
A na Belweder za żywca ... nie pójdę :-))))))
Marek
                         Odp: żywiec.....
Tomasz Snake 11.4.02 08:19
                        
Panie Jerzy, przede wszystkim cieszę się, że rozpętałem taką dyskusję. Oczywiście....każdy normalny wędkarz idzie na rybki po to aby oderwać sie od broblemów, powdychać świerzego powietrza i słuchać jak to b. Glęp powiedział:" miałczanie kotka, szczekanie pieska, ćwierkanie ptaszka...." itp rzeczy .
Wypowiadają się koledzy na temat skuteczności obu metpd, podają jakieś liczby........autorytetem moze byc tu jedynie ihtiolog. Słyszałem, czytałem wypowiedzi takowych i ich opnia była zgodna z moją co do żywca. Poza tym nawet gdyby obie metody były równie skuteczne ot ustwa w ajkiś sposób ogranicza tylko możliwość połowu sxzczupala a tylko tak można w jakiś sposób zapobiec jego wyginięciu. Bo przecież nie można zabronić spiningowania!!!! To juz by było naprawdę chore. Jeżeli przyjęto zakaz połowu pstrąga na robaka, zakaz wędkowania na niektorych odcinakach rzek a wszystko to w celu utzrymania gatunku.....to dla jakich powodów nie mozna pogodzić sie z zakazem żywca?????????????
Pozdrawiam:))
                     Odp: żywiec.....
Dariusz Żbikowski 10.4.02 13:52
                    
to jak Pan wyjaśni fakt, że na wielu łowiskach pod presją zarówno wędkarzy jak i walonych kłusoli są mimo wszystko szczupaczki ale małe.....


Wyjaśnić to można bardzo prosto. Zarybianie odbywa się zwykle szczupakiem wielkości "palca". Tenże podrasta nieco i w tym momencie wpada pod maksymalną presię wędkarską. Zanim dorosnie powyżej 1kg zostanie wyłowiony. Niestety jak wiemy szczupak poniżej 2kg (podobniezresztą jak i inne młode ryby) jest szczególnie durnowaty a dodatkowo przebywa najćzęsciej w tych rejonach jeziora w których wszyscy najczęsciej łowią. Pozostała część ta w okolicach 2kg pada zwykle łupem sieci i rybaków.

Na moje wyczucie to do wielkości 3kg ma szansę dorosnąć
max. 1 na 1 000 wpuszczonych (a może i mniej)


Jeziora z dużą ilością 1kg to albo:

intensywnie eksploatowane rybacko
albo ukształtowane tak, że nikt nie umie łowić tych większych - bo te wyrośnięte raczej nie poddają się popularnym metodom.

Co do jeziora: 1/3 zarośnięta :) to przecież RAJ dla sztucznej przynęty. A Ci z tymi żywcami to co w takim zielsku złowią i niby jak?, żywiec w oczku? znaczy duże oczko?
Połów spiningiem trudny ale.... :))) tu tkwi cała tajemnica może warto popróbować :)) - tylko te łodki :(((

PS. daruj sobie Pan-a
PS1. Duże szczupaki na spinna MOZNA łowić relatywnie często (w stosunku do ich ilości).

Pozdrówka,
Darek
                         Odp: żywiec.....
Jerzy Smogorzewski 10.4.02 14:27
                        
Panowie!"Rozgadaliście się" na temat nieistotny, pomijając meritum sprawy. Wiadomo, że podtrzymanie gatunku w przyrodzie polega na "nadprodukcji" potomstwa, z którego tylko znikoma część ma prawo zdechnąć ze starości. Małe szczupalki wiadomo gdzie spotkać i łowi je się przypadkowo, szukając okoni. Znaczna ich część zostaje zjedzona przez "tatusiów", lub "dziadków". Jeżeli w akwenie są sumy, to szczupak też jest dla nich łatwym kąskiem, ale nie o to chodzi - takie są prawa przyrody...
Inną sprawą jest to, gdy na tych Waszych 2 hektarowych łowiskach można "przejść po łódkach" - toż Wy wszystko co tam się rusza (łącznie z żabami) wytłuczecie smagając wodę błystkami.

"Pogadajmy", Panowie, o ustawie, hm... "etyce" i naszych, ludzkich charakterach. Sądzę, że dość już hipokryzji i antropomorfizmu odnośnie ryb - czy te, złowione przez rybaków sieciami różnią się smakiem od naszych?
                             Odp: żywiec.....
Dariusz Żbikowski 10.4.02 14:42
                            
Może to jasno z tego co pisałem nie wynika ale pisałem także o etyce. Nie zachwyca mnie bowiem chodzenie po łodkach ani łowienie w takim miejscu! Nie zachwyca mnie właśnie rzeź niewiniątek - czyli tych małych szczupaków - o tym pisałem wskazując konieczność zmian regulaminowych w tym miejscu.

Nie bawi mnie bowiem "bicie dzieci" :) czy to rybich czy też innych. Zabawa, jak dla mnie, zaczyna się właśnie tam gdzie (w przydaku tej ryby) dla innych zwykle jest koniec.


Ja ze swoim żywcem zasiadałem w jednym miejscu i bywało, że i miesiąc bez efetów, kiedy koledzy spiningując z łódek sumy poniżej metra wypuszczali...
Wędkowanie "dla sportu" jest - moim zdaniem - bardziej naganne niż łowienie na żywca.


Jednak jeśli juz o etyce to nijak nie pojmuję tej kwesti?
To źle, że wypuszczali? A dlaczego łowienie "dal sportu" jest naganne? a Ty po co więc łowisz? dla mięsa???



Pozdrawiam,
Darek
                                 Odp: żywiec.....
Marek Kaczmarczyk 10.4.02 14:54
                                
oj Darku, tum się zajerzył :-(
Łowienia dla mięsa, na własne potrzeby (w ramach limitów i zdrowego rozsądku) jest jakąś szczątkową formą atawistyczej walki o pożywienie. Łowienie dla sportu jest dla mnie... hmmm... pewną formą zwyrodnienia... Rozumiem wypuszczanie "przerośniętych" (których walory smakowe są znikome) jak i "niedorośniętych" (bo niech się jeszcze zreprodukuje), ale łowienie dla wypuszczania to nie moje. Nie chcę rozbudzać nowego wątku, bo już nie raz o tym było. Tylko dlatego, żem się zajerzył tom i napisał. Czy Snake głosi poglądy Ci bliskie, czy nie to jednak ostatnie Twoje uwagi mi nie paswały.
POzdrawiam serdecznie i połamania na... "desancie"
                                     Odp: żywiec.....
Dariusz Żbikowski 10.4.02 15:00
                                    
A czy ja gdzieś napisałem, że wypuszczam całkiem wszystko???

Albo... niezbyt rozumiem Twą krytykę?

Darek
                                         Odp: żywiec.....
Tomasz Snake 10.4.02 16:04
                                        
Darek z Markiem na czele....na Boga!!!!!!!
Czemu tak negujecie łowienie dla sportu????????
Przecież to jest cudowne, że ktoś potrafi wyzbyć sie chęci zabicia stworzenia. Czy chcecie powiedzieć ze wy łapiecie tylko dla mięsa??????....straszne!!!
Czy chcecie mi powiedzieć że wędkarze kupujący sprzęt za grube pieniąchy chodzą na ryby po to aby przynieść mięso na stół bez któego ich rodziny padły by z głodu????
...nonsens.....coraz modniejsze stają sie łowiskja specjalne jak Piaseczno gdzie rybe wypuszcza sie do wody i kosztuje to jeszcze grube pieniuądze....i zjeżdża sie tam elita....
Na ryby jeżdzi dla przyjemnoiśi, kontaktu z przyrodą, zaspokojenia atawizmu......i miło jak przy tym nie wyrządza sie szkód w przyrodzie.....
Negując łowienie dla sportu negujecie tym samym przepisy o ochronie zagrożonych gatunków......niedługo szczupak takowym będzie.....
Pozdrawiam
                                             Odp: żywiec.....
Marek Kaczmarczyk 11.4.02 08:26
                                            
Tomku,
odpowiedzi na Twe "Na Boga!!!" udzielił już Jurek S. (jak mawiali we wojsku za władzy ludowej "Panowie to w Londynie herbatkę piją":-)))))....
Wszystko musi się mieścić w granicach zdrowego rozsądku. I zasada "no kill" i "wyczyn ciernikowy" i połów, nazwijmy to: dla kalorii :-)))
I o to głównie chodzi.
.....
Marek
                                             Odp: żywiec.....
Dariusz Żbikowski 10.4.02 16:11
                                            
Teraz drugi się mnie czepia!!! :)))

A czy ja gdzieś napisałem że neguję "dla sportu"?????????

Pozdrówka,
Darek
                                         Odp: żywiec.....
Marek Kaczmarczyk 10.4.02 15:09
                                        
Aaaaaaaaaaa to rozumiem :-)
                             Odp: żywiec.....
Tomasz Snake 10.4.02 14:34
                            
Panie Jerzy złociutki:))) pomylił Pan kwestie.....mówiąc o chodzeniu po łódkach miałem na myśli duże jezioro koło Żarnowca, a to 2-hektarowe, prywatne.....hm wszyscy "samagają" blachami a szczupaki te duże mają to w d....e. :)).
Tak to kurde bywa...
Paweł Jopkiewicz 09.4.02 09:49
1. ...a w senniku egipskim jest napisane:
ryby wyciągasz duże, nieoczekiwany przypływ gotówki Cię
czeka.
2. ...sam nie wiem co kierowało ministrem, w tworzeniu tej ustawy...humanitaryzm ??? Rybka nadziewana na haczyk cierpi...no cierpi, ale wcale nie mniej od tej zacinanej i holowanej. Wędkarstwo nie jest i nigdy nie będzie humanitarne, ani ekologiczne. To jest atawizm, pradawny instynkt polowania. Bo jakież jest inne wytłumaczenie, poza takim. Dlaczego każdy z nas jeździ na ryby? Jaka jest najprostsza odpowiedź ? Oczywiście jeżdżę, bo lubię...a dlaczego lubię ? Czy łowiąc, nie zachowujesz się tak jak każdy inny drapieżnik ? Czy drapieżnictwo jest humanitarne. Cóż nie mamy kłów, pazurów, mamy za to narzędzia, wypracowane od pokoleń, ulepszane i ulepszane...ale cel jest nadal podobny. To no killowcy są zboczeńcami (nie obrażajcie się proszę, to tylko tak brzmi), czyż nie jest bardziej wrednym i bezsensownym, złowić rybę, wbić jej ten nieprzyzwoity hak, wymęczyć holem, wytaszczyć na brzeg, nadwyrężyć mięśnie, kruchy szkielet, tylko po to, by zrobić sobie zdjęcie i wypuścić, zadać rybie ból, cierpienie tylko po to, by ona spowrotem wróciła do wody, osłabiona, narażona na choroby i innych drapieżców.
Nie nie potępiam Cię no killowcu, masz prawo robić co chcesz, zgodnie ze swoją moralnością, ze swoimi zasadami. Ale miej w głowie fakt, że są też tacy, którzy myślą inaczej i mogą tak myśleć, i to jeszcze nie znaczy, że są moralnie gorsi.
Nie potępiam też Tych, którzy lubią łowić, na żywca. Tylko dlatego, że ja wolę spinning. Wolno im było to robić. Ja nigdy nie widziałem w tym nic specjalnie złego. W końcu robaki też są żywe. Czy mniej niż rybki ? Nie wiem. Nigdy tego nie mierzyłem. Też uciekają, wyrywają się, gdy próbujesz nadziać je na haczyk. Też krwawią, też mają rozrywane wnętrzności. A jednak można je traktowac tak niehumanitarnie. A co z małymi ssakami, płazami, które nie są pod ochroną (jeśli takie są). Zasada sideł, pułapek, przynęt...jest tak stara, jak stare jest łowiectwo. Jakiekolwiek by ono nie było.
W pewnym momencie, człowiek doszedł do momentu, w którym łowiectwo, zbieractwo przestało być główną metodą pozyskiwania pożywienia. Ale przyjemność z tych zajęć, zakorzeniona gdzieś głęboko w środku nadal pozostała. Potem skodyfikowano to wszystko, wytyczono zasady i ścieżki, bo okazało się, że zbyt wiele zniszczono dla przyjemności, że bez równowagi w przyrodzie, zginiemy sami.
Przepisy są po to, by je...przestrzegać. Ale dopóki pewnymi sprawami będą zajmować się ludzie nie mający o nich zielonego pojęcia dopóty prawo będzie strasznie koślawe. Regulamin połowu ryb...czymże to powinno być? Co uwzględniać? Jakie czynniki brać pod uwagę?
To pytania fundamentalne...ja nie znam na nie w pełni odpowiedzi. Mam pewne wyobrażenie, ale wiem, że daleko mi do pełnej wiedzy, wiem, że mogę się cholernie pomylić. Świadomość - coś czego w tym kraju brakuje ludziom. Świadomość posiadania niesamowitego bogactwa. Świadomość konieczności troszczenia się o nie, pomnażania i właściwego czerpania zysków. A na razie mamy to co mamy.
Puste, skłusowane wody, biedę, bezpojęcie ustawodawcze, zwapnienie rozsiane w ZG...jak z tym walczyć...jak rozwiązać ten problem...cóż wydaje się, że dopóki pewne skażone pokolenie nie wyginie (toż to prawie jak w Biblii), ciężko będzie cokolwiek ruszyć. Potrzeba edukacji, potrzeba zmian, potrzeba cierpliwości...
...no to poleciałem, trochę na temat, trochę z boku...
Pozdrawiam
pj
Ps. jest wiele racji w tym co napisałeś.
pięknie
Marek Kaczmarczyk 09.4.02 08:05
"Chciałbym, aby każdy wędkarz miał własne zdanie, a nie poddawał się „geniuszom” z PZW oraz z Rządu i ich woli. Jeśli oni zawładną nami to będą mieli nas w d...e, że tak powiem. Zacytuję tu słowa Marii Dąbrowskiej „Człowiek może służyć czemuś, a nie komuś”. "

mówisz, że młody jesteś.... Ale myślisz jak stary....
Prawda: zdanie własne trzeba mieć, tylko jak nie poddawać się "geniuszom". Na Belwerder? Na Wiejską? Na Grzybowską (Zielony domek PSL)? Chyba nie...
Po prostu trzeba chodzić na zebrania w kołach, coś robić od podstaw. MOże wspierać rakie zachowania, o jakich pisze Rysiek Siejakowski... Nie wolno milczeć.
Poraz kolejny powiem: na żywca od dawna nie łowię, ale to co się dzieje w wędkarstwie (PZW) i wokół niego (inne czynniki władcze) to dzieje się źle... I ładnie to napisałeś. Ciekawe co z Ciebie wyrośnie...:-))))
     Odp: pięknie
Anna Gostyńska 09.4.02 13:52
    
Mnie tez sie podoba to co pisze :))) I na glownem mnie sie podoba :)))
Pozdrawiam
Jedza
         Odp: pięknie
Marek Kaczmarczyk 09.4.02 13:57
        
tylko QRDE, żeby nie zepsuł się w kontaktach ze "starymi" repami.....
:-))))))
             Odp: pięknie
Robert Łukomski 09.4.02 14:38
            
Podoba sie Wam? A mnie troche mniej... piszesz Marku ze "gada jak stary" OK. Tylko nasuwa mi sie pytanie czy to wynik przemyslen czy wlasnie "skazenia w zetknieciu ze starymi repami" Sorki ale nie widze jakos tej "wlasnej mysli" raczej powtarzanie po wielokroc juz walkowanych watkow i zbioru popularnych wypowiedzi.. kolejne narzekanie w stadzie innych narzkan... i odrobinka frazesow... Wybaczcie ale ja to tak odbieram. Wiem.. mlody czlowiek jest duzo przed nim.. chwala Mu ze chcialo Mu sie cokolwiek napisac i... tyle.. Przyjawszy zalozenie dobrej woli i szczerego zaangazownia polecam dokladniejsza lekture "rozporzadzenia" i chwilke zastanowienia czy akurat sprawa zywca jest najwiekszym "babolem" w tym dokumencie, czy tylko najbardziej rozreklamowanym... po raz kolejny upomne sie nie o to czego ten przepis zabrania (ech ta polska natura, niech no nam ktos sprobuje czegos zabronic...zaraz podnosimy wrzask) ale o to na co pozwala i za czym zreszta zaczyna isc RAPR..Powiedzcie mi tak szczerze czy ktos z Was używa np 4-ramiennych kotwic o rozstawie grotow 5cm!!?? Nikt? A wolno.. Sprobujcie teraz szarpakowcowi powiedziec ze ma nieprzepisowa przynete.. ale przeciez tu nam nikt niczego nie zabrania wiec po co robic halas nie?
Pozdrawiam
Fr..
                 Odp: pięknie
Marek Kaczmarczyk 09.4.02 15:10
                
Jędza skomentowała. I prawie starczy.
dodam od siebie, że nie z poglądami się utożsamiałe. Tylko z dojrzałością wypowiedzi. Bez niepotrzebnego zacietrzewinia, złości, jadu - tak często goszczących po obu stronach żywcowej barykady. Jeśli facet pisze, że ma 16 lat i pisze ten tekst sam to już niech tylko Pani od polskiego to doceni to będzie dużo. Bo pisze ładnie. A zgadzać się nie trzeba. Ja też się nie ze wszystkim zgadzam. Ale w tym tekście nie było namwiania do "obywatelskiego nieposłuszeństwa" bo zdanie prof. Radeckiego i tak g... mogą zrobić. To tak jak właśnie z tymi 4-ramiennymi kotwicami. Niby wolno, a nie używasz... I nawet jeśli Radecki ma rację to ..... itd...
                 Odp: pięknie
Anna Gostyńska 09.4.02 14:45
                
No coz... mozesz miec swoje zdanie :) Twoje prawo a Jego poglady na temat cierpien zywca sa dokladnie takie jak moje i dlatego od wielu lat nie uzywam zywcowki. Podoba mi sie co pisze i juz. I jak pisze tez mi sie podoba. Basta:)
Jedza
"żywiec" (nie piwo!! :))
Maciek Bolanowski 08.4.02 21:10
witaj!

Absolutnie nie oceniam pana wypowiedzi jako oszczerczą, jednakże już śpieszę z wyjaśnieniami. Pomijając pana Ministra (który IMHO; przepraszam za zniewagę stanu (ale to wolny kraj:)) i tak jest idiotą) Kalinowskiego. Otóż zakaz używania żywej rybki jest spowodowany względami humanitarnymi! Czy nie sądzi pan, że takie traktowanie żywej istoty jest absolutnie nie humanitarne i przeczące wszelkim zasadom etycznym i prawnym?? Otóż moim zdaniem TAK! Przecież ta rybka o ile nie zostanie zjedzona przez drapieżcę, ginie w straszliwych okowach! Męczy się. Dodam, że to już nie pierwsza zasada zapobiegająca męczarniom ryb. Mówię tu o zasadzie, że należy mieć na łowisku przyżąd do wyjmowania haczyków z pyszczków ryb, aby uniknąć: a) odcinania haczyka razem z żyłką i wypuszczenie ryby (co niechybnie doprowadzi do śmierci naturalnej, lub szybkiego pożarcia przez drapieżnika zwabionego "krwawym śladem" jaki zostawia rybka oraz jej pogorszona kondycja - toż przecież wszyscy wiemy, że szczupak np. woli wolno chodzącą udającą "kontuzjowaną rybkę" przynętę) b) obrzydliwego (IMHO) wyrywania haczyka razem z "flakami" ryby. Poza tym osobiście poleam łowienie na martwą rybkę co często jest skuteczniejsze niż żywiec!
To tyle i mam nadzieję, że dałem panu i wszystkim niepewnym do myślenia!

pozdrawiam Maciek Bolanowski



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie stron staramy się wykonać rzetelnie. Przykładowo tę stronę: Metki odzieżowe firmy zajmującej się nadrukiem np. kodów kreskowych na metkach, pozycjonujemy od dłuższego już czasu z sukcesem, na słowa i frazy kluczowe: metki odzieżowe, wszywki odzieżowe, etykiety samoprzylepne.