Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Lody już puszczają.

Autor: Piotr Łopaciński
Data:19.3.05 18:40
Czytano:2867



Jeszcze parę tygodni, a brzegi naszych rzek i jezior zaroją się od braci wędkarskiej. Nareszcie oderwiemy zaczerwienione oczy od ekranu monitora, zawiesimy toczone przez długie zimowe miesiące na Forum Rybiego Oka potyczki słowne i nad wodę…
Nie tylko my wędkarze cieszymy się z nadejścia tej najpiękniejszej pory roku – wiosny. Jest jeszcze jedna grupa ludzi – nie mniej liczna od wędkarskiego narodu, która również zaciera spracowane, zaczerwienione od wody i wiatru dłonie.
To współwładcy naszych wód – KŁUSOLE.
Na ich temat zapisano już tony papieru. Na Forum Rybiego Oka wielokrotnie ten temat był poruszany, budząc za każdym razem spore emocje. Mimo wielu różnic zdań w różnych sprawach, w tym jednym jesteśmy wszyscy zgodni:
Jest to plaga, którą wszystkimi dostępnymi metodami należy zwalczać..
Cały czas nurtuje mnie jednak pytanie:
Dlaczego kłusownictwo na naszych wodach ma się tak dobrze?
Odpowiedzi jest wiele i w każdej jest trochę prawdy. Tłumaczone jest to ogromnym zubożeniem społeczeństwa, niedostosowaniem do obecnej rzeczywistości prawa i jego nieskutecznością, brakiem zainteresowania tą tematyką organów ścigania.
Ja uważam, że jest to tylko drobna część prawdy.
Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy jest przyzwolenie społeczne na tego typu działanie. Popatrzmy na siebie, jacy jesteśmy naprawdę…
Pobłażliwi, zakłamani, litujący się nad wszystkim i wszystkimi. W imię źle pojętej dobroci przyzwalamy na „niewielkie przecież zło”,– bo czym jest zabranie krótszego o parę centymetrów szczupaczka, czy więcej niż limit przewiduje ryb. Czym jest łowienie na trzy wędki – przecież ryby i tak nie biorą…
Mnożąc przypadki tego „niewielkiego zła” dochodzimy do stanu, jaki obowiązuje już niemal nad naszymi wodami.
Jak to wygląda – wiemy wszyscy. Puste niemal wody, sterty śmieci nad brzegami rzek i jezior. To, co jeszcze pływa w naszych wodach, posiada skrzela i płetwy to marna pozostałość po dawnych latach.
Za fatalny stan wód obwiniamy zanieczyszczenie środowiska, niewłaściwą politykę zarybieniową, nadmierne odłowy rybackie. Jest to jednak tylko pół prawdy.
Główną przyczyną jest rozplenione na niespotykaną dotychczas skalę kłusownictwo.
Mówiąc o tym zastanowić się jednak trzeba nad bardzo ważną sprawą…
Czym jest to kłusownictwo i czy my, zwykli wędkarze mamy na to jakiś wpływ?
W większości publikacji na ten temat, opisując kłusownictwo wodne mówi się o zorganizowanych gangach kłusowniczych, wyposażonych w najnowszej generacji sprzęt kłusowniczy, środki transportu, środki łączności.
Ale nie jest to tylko domena ludzi z sieciami w ręku, czy agregatem prądotwórczym.
Jest to również /a może przede wszystkim/ sprawa kilkudziesięciu tysięcy członków PZW.
Ludzi, którzy nie oglądając się na nic, nagminnie łamią przepisy ochrony ryb.
Najgorsze jest to, że ci właśnie ludzie mają nasze przyzwolenie na tego typu działania.
Dlaczego mają?
Dlatego, że nie potrafimy /czy nie chcemy/ temu zapobiec, przeciwstawić się złu.
To nie tylko jest przecież sprawa Straży Rybackiej, czy Policji.
Jeżeli my sami, bezpośrednio nad wodą, nie zaczniemy tego piętnować, to będzie jeszcze gorzej.
Dlaczego o tym teraz piszę?
Niedługo zacznie się sezon. Jest to moment, kiedy naprawdę powinniśmy coś zacząć robić.
Robić dla siebie, nie w imię szczytnych idei jak to kiedyś robiono, ale autentycznie dla siebie samych. Próbujmy, choć w niewielkim stopniu ocalić nasze wody.

W nadchodzącym sezonie życzę wszystkim …najlepszego.
Pozdrawiam…Piotr

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
jak w temacie
Krzysiek Zmiasta 30.3.05 14:01
Gdyby to wszytsko było takie proste...
Bieda, przyzwolenie społeczne, demoralizacja itp. teksty. Wystarczyłoby gdyby ludzie odpowiedzialni za kontrolowanie porządku nad wodami robili to rzetelnie i systematycznie. Wystarczyłoby codziennie pojawic się nad woda i postraszyć swoją obecnością. Ale komu się chce? Skąd wziąć pieniążki na paliwo? Skąd wziąć ludzi? A tak mamy dziki zachód. A gdy w końcu raz do roku nad jeziorkiem pojawi się strażnik przez kika godzin w roku na "wędkarzy" pada blady strach.

Ale np. co ja (większość wędkarzy) mam zrobić idąc wzdłuż jeziora i widząc gości chwalących się niewymiarowymi rybami, lub łowiącymi niekoniecznie w dozwolony sposób. Mam ich związać, skuć, obezwładnić, zadzwonić po straż???
Mam na zadupiu ryzykować życie w imię zasad??? Mam im nauczać??? Ja idę nad jeziorko żeby w spokoju sobie posiedzieć a nie ryzykować zdrowie i życie. Dużo tu ludzie piszą ale w takich sytuacjach sami gów*o robią. Bo to nie jest moja działka tylko ludzi do tego powołanych i odpowiednio wyposażonych. Ja chodzę nad jeziorko raz w tygodniu. Kłusole codziennie i najczęściej w nocy. To nie jest dla mnie zajęcie. Są od tego ludzie, którzy zgarniają co miesiąc pensję z pieniędzy podatników (naszą).

A że ryb coraz mniej. Trudno. Ja mam czyste sumienie. Nie rżnę niewymiarowych sztuk (a nawet wymiarowe wypuszczam bo mam co jeść) w zabronionym czasie i nielegalnymi metodami. Pieniążki z wykupowanych corocznie pozwoleń i tak nie pójdą na zarybianie wód (sytucaja identyczna z polskimi drogami). A debatowanie o wymiarach ochronnych ryb to już dla mnie totalnie absurdalna abstrakcja. KOGO OBCHODZĄ WYMIARY OCHRONNE NA POOLSKICH WODACH??? Uczestników zawodów! Chyba coniektórzy nie mają już co robić, bo wymyślają takie pierdoły jak ochrona okonia. Najpierw wyegzekwujcie wymiar zabieranych do domu szczupaków! Większość ludzi ma wymiar w głębokim poważaniu. Duuuuuuuuuuuuużo gadki, ZERO działań. Dziki zachód będzie trwał nadal.
     Odp: jak w temacie
Piotr Łopaciński 30.3.05 17:25
    
Rozumiem Twoje rozgoryczenie.
Dokładnie wczytałem się w Twój komentarz i doszedłem do wniosku, że moje poglądy na tą sprawę niczym nie różnią się od Twoich.
Stajemy się bezradni w starciu ze złodziejstwem, chamstwem i bezdusznością, która zewsząd nas otacza.
Mówisz - "wystarczyłoby, aby ludzie odpowiedzialni za kontrolowanie porządku nad wodami robili to rzetelnie..."
Odpowiem Ci: robią to byle jak, bo mają na to nasze przyzwolenie - nikt ich za to nigdy tak naprawdę nie rozliczył...
Mówisz: "co ja mam robić widząc kłusowników..."
Samemu nic nie zdziałasz i nikt mając choćby odrobinę instynktu samozachowawczego w pojedynkę walki z kłusolami nie podejmie.
Czasy "Rambo" istnieją tylko na ekranie kinowym.
Ale można inaczej.
Znam osobiście przykład z ubiegłego roku, jak wędkarze jednego z Kół mającego w opiece niewielką rzeczkę w której jeszcze ryby pływały, w ciągu dwóch miesięcy dali popęd kłusolom.
Do dzisiaj ich tam nie widać. Boją się.
Obeszło się bez Policji, Państwowej Straży Rybackiej.
Ja wiem co to znaczy nadepnąć kłusolom na odcisk. Miałem z nimi już kilkakrotnie do czynienia. Tylko wspólnie można coś zrobić. Kłusol nie pojawi się na wodzie, gdzie będzie wiedział, że może dostać solidnego kopa. Taka jest smutna prawda.
Jeszcze jedno - celowo starałem sie podkreślić w moim artykule jeden aspekt.
Najwięcej zła czynią niestety nasi nieetyczni koledzy z PZW. Do nich pije.
Ci ludzie muszą wiedzieć, że będziemy ich piętnować, że nie rozgrzeszymy ich za "krótkie ryby", czy nadkomplety.
Trochę sie rozpisałem, ale jest to temat dla mnie osobiście bardzo drażliwy.
Pozdrawiam serdecznie...Piotr
Przepędźmy kłusoli precz!
Andrzej Trembaczowski 22.3.05 12:37
Przyczyną nie jest powszechne zubożenie lecz powszechna demoralizacja.
Stąd tzw. „mniejsze zło”, stąd przymykanie oka na zło, stąd ta akceptacja. Za tą powszechną demoralizacją idzie rozkład państwa, który obserwujemy. Wielkie afery to tylko czubeczek góry lodowej. Duży kradnie więcej, mały na miarę swoich możliwości.

Jeżeli chcemy żyć jak normalni ludzie w normalnym cywilizowanym państwie musimy przestać akceptować zło, w każdej postaci.
Kłusownictwo jest tylko jednym z objawów tej choroby. Powinno być zwalczane tak samo, jak inne formy złodziejstwa i mam nadzieję, że nowy rząd który w końcu zostanie po wyborach utworzony podejdzie do tego tematu poważnie.

Poważne potraktowanie kłusownictwa, to bezwzględne karanie. Jednak oprócz karania przestępców koniecznie potrzebny jest brak naszego przyzwolenia i to bardzo zdecydowany. A to się przekłada na nasze relacje nad wodą! Dosyć tolerancji, dla tych, którzy zabierają tzw. „podwymiarki”, dosyć tolerancji dla takich, którzy zabierają nadkomplety, dla pustoszących wody pstrągowe gliździarzy, czy dla takich, którzy łowią z naruszeniem przepisów. Przepędźmy ich! Nieważne, czy to znajomy, sąsiad, „kolega” z tego samego koła. Jeżeli nie chce stosować się do norm, nie zasługuje, aby być naszym kolegą ani nawet by być członkiem naszego Związku!

Jeżeli sami nie potrafimy oczyścić naszego środowiska, to nikt tego za nas nie zrobi. Jeżeli nie zrobimy tego, to dalej w powszechnym odbiorze wędkarz będzie kojarzył się z zapijaczonym typem, mordującym wszystko co w wodzie pływa. Przepędźmy takich „kolegów” precz! Lepiej będzie dla nas wszystkich, gdy z PZW odejdzie nawet i liczbowo spora grupa. W sumie te ich pieniądze nie pokryją nawet częściowo strat przez nich wyrządzanych! Pamiętajmy też, że dla straży, policji, prokuratury i sądu członek PZW naruszający RAPR nie zawsze popełnia przestępstwo i nie zawsze może zostać ukarany przez sąd. Naruszanie RAPR powinno natomiast zawsze powodować kary nałożone przez sąd koleżeński PZW z usunięciem ze Związku włącznie. Skończmy z pobłażliwością, z tym przymykaniem oczu. Nad naszymi wodami niech zostaną tylko wędkarze - kłusoli przepędźmy precz.
Andrzej
kłusole
Mariusz 20.3.05 09:27
witam zgadzam się jak najbardziej z wypowiedzią Pana Piotrka, kłusoli trzeba tępić to są złodzieje ryb
to my będziemy opłacać składki a oni to mają za darmo, to czemu sobie nie zrobią karty i nie łowią
ucziwie tak jak my, my sobie możemy tylko podyskutować na ten temat popisać a oni dalej będa robić swoje, ale i znam takich wędkarzy co
łamią prawo wędkarskie chociaż mają karte ale można powiedzieć ze smiałośćią że tacy wędkarze
do tych kłusoli też należą i to nie ma dwóch zdań
wszyscy powinni się pilnować na wzajem i już,więcej patroli muśi być nad wodą i może sytuacja by śie poprawiła, ale mało w to wierze
czy można temu zapobiec w jakiś sposób, kłusownictwo jest i będzie i tej plagi się chyba nie
da wyplenić ,ale tak szczerze szło by pisać i pisać
ale jeszcze odnośnie kar co do przestępstwa kłusowniczego, to ja bym dawał je bardzo surowe
i to że w końcu jeden by drógiego przeszczegał że
nie ma mają tego robić, życze wszystkim udanego
sezonu no i dla nas jak najwięcej ryb a dla kłusoli
nic.
Kłusownictwo
Dariusz Krystosiak 19.3.05 22:14
Mam wprowadzone w komórkę nr.PSR i jakby co to dzwonię ale zdarza mi się ściągnąć samołówkę czy siatkę,wiem że to niedozwolone ale cóż czasami nie chce mi się czekać.Przyzwolenie społeczne to pół biedy,zostaje jeszcze wynik procesu kolegium czy sądu,zawsze niska szkodliwość społeczna czynu.Kolejnym tematem jest zapotrzebowanie na
ryby.W okolicach pełnych domków zawsze trafią się chętni na ryby,czy to będą Mazury czy ok.
Drohiczyna albo Różana.Dobrą ale nie do końca wiadomością jest to że starzy albo wymarli albo już im się nie chce.Taką wiadomość uzyskałem od gościa który mi remontował dom na działce.Mieszkał
w Drohiczynie,wędkował ale znał też kłusoli których w/g niego jest coraz mniej.Młodym łatwiej
obrobić domki niż po nocy włóczyć się łódką po
Bugu.
Kłusole
Daniel Maruszakk 19.3.05 19:53
Piotrze piszesz prawdziwą prawdę to co się dzieje teraz nad naszymi wodami to paranoja. Kłusoli pełno ten styl życia przechodzi z ojca na syna. Przykładów by można podawać wiele, ale podam jeden.

Przychodzi syn z ryb do domu
ojciec pyta- co złowiłeś
syn- a nic 3 małe płotki, ale wypuściłem je do wody
ojciec- synu co ci odbiło to grzech wypuszczać takie ryby
Pozostawiam to bez komentarza
     Odp: Kłusole
Kamil 20.3.05 10:42
    
Wydaje mi się, że przykład, który przytoczyłeś jest trochę zbyt daleko idący. Przecież, jeśli ktoś złapie ryby w sposób prawidłowy i zgodnie z przepisami to czemu ma ich nie wziąć, ma do tego prawo. W ubiegłym sezonie złapałem 13 szczupaków i 1 sandacza, 4 szczupaki zabrałem do domu, resztę wypuściłem, mimo iż miały już wymiar ochronny. Kilka razy usłyszałem od taty, że co ja robie, takie piękne ryby wypuszczam, naoglądałem się Rexa Hunta i itp.:) Łowię czwarty rok i z przykrością musze stwierdzić, że ryb jakby coraz mniej. Mój tata też zdaje sobie z tego sprawę, ale jest już wędkarzem jakieś 30 lat, większości rzeczy mnie nauczył, opłaca kartę przestrzega wymiarów i okresów ochronnych i jeśli zlowi już rybę o odpowiednim wymiarze ujętym w przepisach to jej nie wypuszcza. Nie uważam go za kłusola, ani za mięsiarza no bo na jakiej podstawie. Twój przykład jest trochę chybiony moim zdaniem.
Za to ja chciałbym przytoczyć pewne zdarzenie, które miało miejsce kilkadziesiąt lat temu (znam je z opowiadań) , kiedy na Bzurze można było spotkać się z metrową brzaną, szczupakiem itp. Była sobie wyspa, a koło niej pływał wielki boleń, no i był jeden koleś co na tego bolenia polowal. I tu jest pies pogrzebany, bo kiedy zawiodły wszystkie normalne metody połowu tzn. wędka, koleś ten nie mógł tego przecierpieć i co zrobił, przyniósł strzelbę i po prostu zastrzelił rybę…bez komentarza.
         Odp: Kłusole
Jarosław Szczepaniak 20.3.05 11:06
        
Jeśli zrobiłeś tak jak napisałeś, to jesteś KŁUSOLEM! Radzę zapoznać się RAPR i wyciągnąć wnioski ze swojego posta. Limit dziennego połowu szczupaka to trzy sztuki w ciągu jednej doby. Proponuję też zastanowić się nad tym, czy potrzebna Ci pełna zamrażarka ryb? Bo jak sądzę wszystkich ryb naraz nie zjadłeś.
             Odp: Kłusole
Kamil 20.3.05 15:44
            
W pierwszej chwili aż mnie ciary przeszły. Te cztery szczupaki które wziąłem NIE BYŁY złapane jednego dnia! Pierwszy to ile pamiętam 16 maja, ostatni dokładnie 13 pażdziernika. 14 drapieżników na cały sezon nie jest to dużo, wiem o tym ale i tak byłem zadowolony. Tym bardziej, że raz spotkałem człowieka, który chwalił się że w tym sezonie (2004) złowił ‘zaledwie’ trzydzieści szczupaków, ale w ubiegłym koło stu, a w jeszcze poprzednim to nawet 130 i to na odcinku 10 km rzeki i wszystkie trafiły do jego lodówki. Jak na Bzurę to jest duży odstrzał. Podobno dużo szczupaków i nie tylko, zginęło w ubiegłym roku w trakcie tarła. Część ryb wchodzi na tarło do Pisi ( taka mała rzeczka wpadająca do Bzury) a tam kłusole tylko na to czekają, agregaty i inne wynalazki idą w ruch. Nie wiem na ile wiarygodne są te informacje, nie wiem dokładnie gdzie odbywał się ten haniebny proceder, ale aż się we mnie krew gotuje, jak sobie pomyśle że mogłoby się to powtórzyć w tym roku.
             Odp: Kłusole
Zbyszek Orzoł 20.3.05 12:51
            
p.Jarosławie przeciez zostało napisane "PRZEZ CAŁY SEZON"
             Odp: Kłusole
Jarosław Szczepaniak 20.3.05 12:14
            
Oczywiście, jeśli w całym ubiegłym sezonie, to przykład godny naśladowania. I powinien służyć za przykład. Zwracam honor.
Pozdrawiam. Jarek
             Odp: Kłusole
Piotr Łopaciński 20.3.05 11:28
            
Jarek - z komentarza Kamila wynika, że te wszystkie ryby złowił w ciągu sezonu, z czego 4 zabrał, ja przynajmniej tak to rozumiem. Niech sam się może wypowie i wyprostuje temat.
Po co tak od razu "z grubej rury"...
Pozdr...Piotr
                 Odp: Kłusole
Jarosław Szczepaniak 20.3.05 12:24
                
Masz rację Piotrze, popełniłem gafę. Choć mnie się niejednokrotnie zdarzało złowić, lecz nie zabrać, tyle ryb dziennie. Tym się zasugerowałem. A swoją drogą, 14 drapieżników na cały sezon? To niewiele…
Pozdrawiam. Jarek
                     Odp: Kłusole
Piotr Łopaciński 20.3.05 14:58
                    
Na łowiskach na których od lat łowię, myślę tu o rzekach i kanałach żuławskich, jeszcze
pięć lat temu komplet szczupaków łowiło się w ciągu dwóch godzin /mówię o szczupakach wymiarowych, w granicach 50-60cm/.
Obecnie szczupaków o wadze powyżej 2 kg
łowi się w granicach 4-5 w sezonie, przy czym nad wodą jestem niemal codziennie.
To świadczy o populacji tej ryby.
Dodam tylko, że na tych łowiskach szczupak dominował jako drapieżnik.
Podobnie jest na dolnej Wiśle gdzie łowię, z Kleniem, Jaziem, Sandaczem czy Boleniem.
Złowić większą sztukę z tych gatunków to przypadek. Ryby, szczególnie tej dużej po prostu zaczyna brakować.
A jaka jest tego przyczyna?
Pozdr...Piotr
                         Odp: Kłusole
Artur Moczulski 22.3.05 11:25
                        
Wedkuje około 30 lat czasem węzme rybe z lowiska a czasem nie.Myśle że nie ma to wpływu na ich populację o ile ryba jest wymiarowa i nie złowiona w okresie ochronnym.Ale patrzac na narzekajacych miłosników wędkarstwa, którzy maja siatki wyładowane leszczami i okoniami wielkosci palca( panie jaka dobra zupa, najczęstsza odpowiedż na pytanie po co im ten narybek)dochodzę do wniosku, że to wędkarze stanowią znaczne grono kłusowników.A z tym przechodzeniem tradycji kłusowniczych z ojca na syna to przesada, chyba że chodzi o przekazywanie tradycji wędkarskich - łowic i brać wszystko co wzieło.
                             Odp: Kłusole
Piotr Łopaciński 22.3.05 11:43
                            
Wydaje mi się, że bardzo duży wpływ na populacje ryb ma presja wędkarska.
Patrząc na to, co dzieje się w pierwszych dniach maja nad naszymi rzekami, ogarniaja mnie czarne myśli, co będzie dalej z tym szczupakiem.
To jest przecież istne szaleństwo.
Gdyby zabierane faktycznie były tylko ryby wymiarowe i w ramach limitu, to nie byłoby tak źle. Ale prawda jest inna.
Ludzie biorą krótkie ryby bez zastanowienia, nie patrząc na nic i na nikogo. To wszystko dzieje się na naszych oczach.
Nie ma się co oszukiwać. To kłusole z legitymacją PZW w kieszeni sieją największe spustoszenia w naszych wodach...Piotr
                                 Odp: Kłusole
Ryszard Siejakowski 22.3.05 12:06
                                
Piotrze, to nie jest kwestia czy się komuś wydaje czy nie. To jest oczywista prawda, niezależnie od powszechnego kłusownictwa i cichego przyzwolenia społecznego na ten proceder. Nie dalej jak dwa dni temu, jadę samochodem i widzę tłum wędkarzy przy wpływie małej rzeczki do ulgi rzeki Warty. Na odcinku 20 metrów, stało około 15 "wędkarzy" i ciągało ryby zmierzające na tarło. Musi co idą święta i na Wielki Piątek powstało gwałtowne zapotrzebowanie na rybinę, aby być w zgodzie z uświęconą tradycją katolicką.
Rysz@rd



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Hobbystycznie założona strona genealogiczna oparta o Webtrees: genealogiczne drzewo rodzinne . Można znależć na niej już sporo różnych nazwisk. Bardzo ciekawe materiały źródłowe dotyczące narodzin, zgonów i zawartych związków małżeńskich z parafii Grążąwy.