Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Kilka porad dla początkujących strugaczy

Autor: Tomek Płonka
Data:03.2.05 00:06
Czytano:8195

Samdzielne wykonywanie woblerków to na prawdę duża frajda. Największą będzie złowienie ryby na własnoręcznie wykonaną dobrą przynętę przy minimalnych kosztach włożonych w materiały. Tekst dla tych, którzy właśnie zaczynają majsterkowanie.


Zima trzyma mocno. Zanim trochę odpuści warto wystrugać trochę woblerków aby mieć zapas na wiosnę. Zacząłem strugać woblerki trochę z nudów, trochę mnie ambicja poniosła - że inni robią takie fajne, trochę z potrzeby zrobienia czegoś innego niż jest w sklepach no i oczywiście z powodu kosztów. Zakup 20 dobrych woblerów to minimum 200zł. Samodzielne wykonanie woblera to koszt ok. 2 zł na wszystkie materiały + kotwice.
Opiszę jak produkuję woblery pstrągowe o długościach 4,5-5cm oraz 6-6,5cm. Jest to sposób dość pracochłonny i archaiczny, lecz mnie nie zależy na uruchomieniu fabryki :)
5cm - standard na pstrąga

Deseczkę z balsy o szerokości 10cm i grubości 8mm tnę na odcinki 5 i 7cm. Następnie z takich odcinków wycinam kołeczki o szerokości ok. 1,5cm.
Tym samym brzeszczotem wycinam na dole szczelinę na drut w osi symetrii na głębokość ok. 0,5cm. Nożykiem wycinam kształt korpusu - wycinając grubszy brzuszek ( do 1/3 długości korpusu) i cienki ogonek - podcinając korpus w kierunku grzbietu. W miejscu, gdzie będzie uszko przedniej kotwicy poszerzam szczelinę na długości ok. 1,5 cm - w tym miejscu będzie obciążenie. Przekrój korpusu przypomina literę V. Głowę korpusu modeluję na kształt < z ostrym noskiem i prawie płaskim grzbietem głowy. Po oszlifowaniu korpusu papierem ściernym wycinam szczelinę na ster. Dla woblerów najgłębiej schodzących wycinam głęboką na 5mm szczelinę pod kątem 25-30 stopni - prawie równolegle do grzbietu głowy. Korpus maluję jedną warstwą lakieru bezbarwnego, aby drewno nie nasiąkało wodą podczas testowania obciążenia.
5cm - standard na pstrąga

Ster do deep-runnerów ma długość 3cm, wycinam go z poliwęglanu o grubości 1- 1,2 mm i nadaję kształt trapezu o bokach 6mm ze strony, którą wkleję w korpus i 12-15mm z drugiej strony. Dokładnie w osi symetrii steru w odległości 16-17mm od krótszego boku steru wycinam otwór o średnicy 2mm, w którym będzie przednie uszko woblera. Chodzi o to, że uszko nie może być dalej niż w połowie steru licząc od końca korpusu.
Dla woblerów płycej schodzących (do 0,5m) szczelinę wycinam pod kątem ok. 45 stopni, zaczynając ok. 2mm od "noska" korpusu w dół, a ster ma długość 2cm. Przednie uszko woblera będzie dokładnie w miejscu, gdzie ster łączy się z korpusem - nic wyżej. W tym sterze należy wyciąć szczelinę o długości ok. 3mm na drut, który w tym przypadku przechodzi przez ster. Stelaż wyginam z jednego kawałka drutu. Ja używam mosiężnego o grubości 0,8mm. Łatwo się wygina ale jest dość mocny i uszka się nie odkształcają. Wykonanie stelaża do deep-runnerów jest dość pracochłonne. Najwięcej trudności przysparza podgięcie przedniego uszka aby było odpowiednio skierowane do góry. Po tej operacji przekładam końcówki drutu przez otwór w sterze i wyginam pozostałe uszka pilnując, aby drut układał się jak najgłębiej w szczelinie korpusu i nie utrudniał wkładania obciążenia.
Teraz czas na próbę obciążenia. Każdy wobler dociążam osobno taśmą ołowianą, na uszka zakładając kotwice. Dla ułatwienia nie zakładam kółek łącznikowych tylko zapinam kotwice na najmniejszych agrafkach.
7cm - konkrecik dla głodomora
Całe obciążenie woblera skupiam wokół uszka przedniej kotwicy i jak najniżej w kierunku brzuszka. Dzięki temu praca woblera jest mocna. Jeżeli damy obciążenie tuż za uszkiem kotwicy w kierunku ogona praca będzie ciut delikatniejsza - to wobler na szybki nurt.
Ilość obciążenia testuję w małym garnku, przy herbatce, przed telewizorkiem. Herbatka z cytryną jak najbardziej wskazana. Po testach wobler powinien wyschnąć. Polecam robienie woblerów i pływających i tonących.
Tonących raczej nie robię w wersjach o drobniejszej pracy, nie przesuwam obciążenia za uszko przedniej kotwicy tylko skupiam dokładnie wokół, gdyż powinny zachować jak najmocniejszą pracę - będziemy je "stawiać" w wolnym nurcie.
Teraz czas na wklejenie steru, stelaża i obciążenia. Za pomocą zaostrzonej zapałki wciskam klej dwuskładnikowy Distal wolnoschnący w szczeliny, wkładam stelaż, ster i obciążenie. Usuwam nadmiar kleju z boków woblera po wciśnięciu steru. Kładę woblerka do góry brzuchem i zalewam klejem szczelinę. Zostawiam na 2-3 godziny. Klej wolnoschnący dokładnie wchodzi w szczeliny i trzeba uzupełnić – wyrównać do brzegów korpusu. Teraz maluję cały korpus farbą akrylową białą. Następnie zanurzam wobler w lakierze bezbarwnym. Wieszam na druciku i zostawiam do wyschnięcia na min. 12 godzin.
6-7cm "grubasy"

Teraz pora na testy „wannowe”. Ustawiam uszko dokładnie w osi symetrii. Korygowanie przez przygięcie uszka zostawiamy sobie na ostateczne testy nad wodą, oraz zostawiamy sobie pole manewru aby ustawić wobler odpowiednio do nurtu ( np. przyginając uszko w odpowiednią stronę spowodujemy, że wobler nie będzie wchodził w brzeg a przy mocniejszym podciągnięciu będzie odskakiwał od brzegu w kierunku nurtu).
Przyszykowałem sobie krótką szczytówkę od winkelpickera, do której dowiązałem 30cm cienkiej plecionki z agrafką. Zapinam wobler i przyczepiam kotwice do uszek ( kotwice na agrafkach, te same które używałem do wyważania). Przednia kotwica jest o numer większa niż tylna. Testuję, czy wobler pracuje przy wolnym ciągnięciu. Jeżeli przypadkiem nie pracuje, to podgrzewam troszkę ster zapalniczką i delikatnie przyginam zwiększając kąt steru w stosunku do osi korpusu. Jeżeli wobler wykłada się raz w prawo raz w lewo, albo porusza się „skokami” naprzód to trzeba troszkę opiłować ster – zmniejszyć go.
Siek 7,5cm,Salmo głowacz i 2 Kenarty

Teraz szybsze prowadzenie. Jeżeli wobler wykłada się np. na lewy bok to troszkę przycinam ster z prawej strony. Próbuję też nagłego przyspieszania i obserwuję czy wobler dobrze pracuje. Do testowania deep runnerów nalewam pełną wannę wody. Trzeba dokładnie prosto ciągnąć. Zwykle jeden na 20 woblerów okazuje się felerny i nie do „podrasowania”. Minimalna szerokość steru w najszerszym miejscu to szerokość korpusu czyli ok. 8mm. Wobler z tak wąskim sterem oraz dociążony tuż za uszkiem w kierunku ogona będzie miał bardziej „migotliwą” niż ogonową pracę, ale będzie mniej stabilny i w bardzo szybkim nurcie może się wykładać. Wobler z szerokim sterem, dociążony dokładnie w 1/3 długości w miejscu uszka przedniej kotwicy będzie miał mocną pracę „ogonową”, ale dzięki kształtowi korpusu i „płaskiej głowie” nie będzie się wykładał w szybkim nurcie, a nawet nurt będzie go dociskał w dół niż wypychał w górę.
Kilka gumisiów na pstrąga

Po testach wannowych pora na malowanie. To rzecz, która mi wychodzi najgorzej, gdyż moje zdolności artystyczne nauczyciele plastyki oceniali zawsze najwyżej na 3+. Również stosowana przeze mnie technika jest raczej szybkościowa niż profesjonalna. Ale rybom to wystarcza, więc nie ma co przesadzać z dokładnością. Ja używam kolorowych długopisów żelowych z brokatem. W handlu dostępne są również z brokatem i zapachowe – malinowe, jeżynowe, pomarańczowe itp. Te też się nadają. Nie stwierdziłem wpływu zapachu żelu na brania. Nie znalazłem w sklepach niestety długopisów z żelem o zapachu ryby czy ochotki. Długopisy kupuję najtańsze, bo te „zalewają” i piszą grubo, co ułatwia malowanie. Jeśli długopis nie „leje” odpowiednio to można wyjąć wkład, wydmuchać kropelkę i rozprowadzić zapałką. Stosuję kolory : srebrny, złoty, zielony, czerwony, niebieski i czarny. Granice kolorów zacieram palcem po przeschnięciu żelu. Czarnego koloru używam głównie do przyciemniania grzbietu. Żele można mieszać już na korpusie woblera. Np. malując niebieski grzbiet można nałożyć trochę czarnego, rozetrzeć palcem i przyciemnić mocniej sam grzbiet a mniej w kierunku boków.
Po wyschnięciu żelu maluję lakierem bezbarwnym 2 razy. Do lakieru dodaję srebrny brokat, albo maluję ostatnią warstwę lakierem do paznokci z brokatem. Tani lakier do paznokci z brokatem można dodać w niewielkiej ilości do Domaluxu (lakier bezbarwny do parkietów – mocno śmierdzący ale tworzy cienką twardą warstwę).
Woblery w kolorze żółtym maluję po prostu żółtym akrylem a nie białym. 2 warstwy starczają, na to lakier bezbarwny.
W woblerach pływających skrzela maluję jednym kolorem, a w tonących innym dla odróżnienia. Można oznaczać inaczej, dla mnie to najprostszy sposób.
Serię 20 woblerów robię tydzień po 2-3 godziny wieczorami. Nie spieszy mi się. Spróbujcie zrobić serię 10 sztuk na początek po 2-3 sztuki i testujcie co wam wychodzi. Następna seria powinna być już w 80% udana. Nie wszystkie woblery można zrobić samemu, za to w sklepach może nie być przynęt, które byłyby idealne na najczęściej odwiedzanym przez was łowisku. Mam w pudełku trochę przynęt sklepowych, trochę od znajomych. Wybierając się na pstrągi warto mieć też trochę gum oraz jigi.
Jigi - Made in Zabrze
Życzę miłego majsterkowania, oraz połamania kija na rybie, która się złakomi na wasz woblerek. Przyrzekam - radość podwójna!
T.P.

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
wklejanie stelażu
Ryszard Kuna 06.2.05 22:28
Z mojej strony jedna praktyczna rada w uzupełnieniu świetnego tekstu Tomka. Przy wklejaniu stelażu na distal warto pomóc sobie robiąc ze strzykawki aplikator do podawania kleju. Igłę trzeba przygotować przycinając ją do długości ok. 5mm i wygładzając brzegi pepierem ściernym. Najlepsza średnica igły to 1.1mm (z takiej igły klej dość łatwo wypływa). Potem do strzykawki przy pomocy łopatki ładuje się distal i do roboty:)))
Podawanie kleju strzykawką jest bardzo wygodne i tanie (koszt strzykawki i igły to zaledwie kilkadziesiąt groszy)
Spróbujcie, polecam...
R.K.
     Odp: wklejanie stelażu
Sławek Rybicki 07.2.05 11:19
    
Od dłuższego czasu stosuję taką metodę:
Po primo zamiast beleczki z balsy uzywam listw o grubości połowy przyszłego wobka. Dwa prostokąciki z listewek są łatwe do sklejenia i nie potrzeba już wycinać rowka na stelaż gdyż ten wklejam między nie. Dokłądam jeszcze obciążenie i na chwilę ściskam taki "nabój" w imadle (klej to poxipol 10 min). Po 2-3 minutach można wyjąć. Korzystając z imadła jako prowadnicy wycinam teraz rowek na ster (dzięki temu jest idealnie prostopadły do stelaża). I mogę zacząć wycinać kształt. Klej jest jeszcze na tyle miękki, że idzie jak po maśle.
Do małych wobków używam distalu jako pokrycia/utwardzacza powierzchni.
         Odp: wklejanie stelażu
Krzysztof Komoszka 07.2.05 11:36
        
Można i tak ale po co? Jak kiedyś juz pisałem, metoda ta jest mocno kosztowna, a nuz się pomylisz i zatniesz wobka złym cięciem, wteduy jest do wyrzucenia. Metoda, którą robimy wobki i ja i Rysiek i Tomek, jest najbardziej efektywna. Zalanie jednego stelażu, to około 5 minut dla wprwanej ręki, tyle samo zajmuje mi wystruganie korpusu(z lipy, w balsie to juz wogóle banał). Aby zrobić dwdzieścia woblerów musiałbym poświęcić na ich składanie i sklejanie całą masę czasu, nie mówiąc juz o wycinaniu kształtu, nie o to chyba chodzi? Poza tym, nigdy nie wyobrazam sobie kształtu w głowie a nanoszę go na listewkę z szablonu, co pozwala na utrzymanie dużej powtażalności serii. W razie pomyłki tracę tylko 5 min czasu i drewno, nie "gubię po drodze odpadów w postaci zurzytego na klejenie kleju, ma to niebagatelne znaczenie. Jeżeli wykonujesz woblery ta metodą to zastanów się czy jest ona najbardziej efektywna, na 100% lepiej poświęcić jeden wieczór i wystrugać powiedzmy 50 korpusów i drugi na eklejenie stelaży niż robić to Twoją metodą.
             Odp: wklejanie stelażu
Sławek Rybicki 07.2.05 11:50
            
Po diabła mi 50 wobków ? Robię dla siebie a nie na handel. To raz. Po drugie NIGDY nie musiałem nic wyrzucać a zrobienie 10 wobków tą metodą zajmuje mi godzinę (oczywiśie bez malowania). Po trzecie - przy moim systemie tez trzeba nanieść obrys. Po czwarte - jak chcę powtarzalności to mam kartonowy szablon. A po piąte i szóste - nie chcę mieć wobków spod sztancy i nie widzę ŻADNEGO powodu aby krytykowac mój sposób. Tylko go przedstawiłem a Ty system sejmowym wlisz to co złe (wg Ciebie).
Nienawidzę taśmy, wobki robię dla siebie, różne
: lepsze i gorsze. I bawię się tym tak jak wedkowaniem. Po zimie mam zrobionych około setki co mi wystarcza na cały sezon.
                 Odp: zrób 200
Tomek Płonka 07.2.05 17:06
                
Zrób 200 a nie 100, powymieniałbyś się z kolegami, chyba że to tajne wzory :-)
Ja robię około 200 rocznie, z tego 10 idzie do kosza, 3/4 na wymianę a reszta zalega w pudełkach. Gdybym ostatniej jesieni nie zgubił pudełka "kleniowego" :-( to nie miałbym prawie co robić. Z drugiej strony - może zrobię troche lepsze, choć brzydsze bo mi się certolić z malowaniem nie chce (rybom to zwisa i powiewa).
Pyrsk-T.P.
                 Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Krzysztof Komoszka 07.2.05 12:41
                
Po krótkim namyśle, dam ci argument za powtarzalnością serii jest nim powtażalność kształtów stelaży i powtarzalność kształtów sterów, to wszystko oszczędza czas i powoduje, że woblery są łowne i ich używanie daje spodziewane efekty, a o to właśnie chodzi.
                     Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Tomek Płonka 07.2.05 17:19
                    
A moje są powtarzalne tylko w 50%, 30 % wymaga przerobienia na inny typ niż w zamyśle był robiony ( np. z boleniowego na sandaczowy, z deep runnera na płycej schodzący...) a 20% to dziwolągi i straty. Ale z tych dziwolągów czasem jakieś się przydają w określonych warunkach. Np. taki, co miał być deep runnerem a wyszło, że co najwyżej 30cm się zanurzy, ale za to pracuje w miejscu- jak wariat dosłownie. Jak go postawię pstrągowi pod nosem w wolniaku to pstrąga musi szlag trafić i przypierniczy, bo ja też bym nie wytrzymał takiego intruza :-)
Szablony - a co to jest? Ja robię artystyczne brzydale. Nie ma możliwości aby jakiś był identyczny co do kształtu i wielkości. Co do pracy - to tak jak pisałem powyżej - 50, 30, 20%.
Pyrsk-T.P.
                     Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Sławek Rybicki 07.2.05 12:46
                    
Cztery gwożdzie wbite w deseczkę dają absolutną powtarzalność stelaży, Szablon daje powtarzalność wobka a wykrojnik - steru. Zawsze te same i w tym samym miejscu wciskane śruciny - powtarzalność obciążenia. Traza trzeba to tylo złożyć do kupy. Co dalej ? :))))
                         Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Krzysztof Komoszka 07.2.05 21:12
                        
A po co obciążać, wiem zaraz pukniesz się w głowę w moim kierunku, ale nie obciążam moich woblerów. Robię tak z bardzo prostej przyczyny - nie łowię głębokich miejscach (głównie rzeki pstrągowe) Poza tym nie robię żadnych wielkich serii i nigdy na sprzedaż, bo po co? Te które zrobiłem trzy sezony temu mam do dzisiaj, w warsztatowym pudle mam kilkanaście korpusów do zaklejenia, ale nie mam mocy w sobie by się zmusić i je wykończyć. A na zakończenie, posiadfam również wykrojniki sterów a raczej ich szablony, zawsze jednak mimo trzymania się konkretnego kształtu wobka dobieram stery indywidualnie, no cóż ręka t forma, a drewno nie pianka. Myslę, że każdy ma swoje ulubione metody i jak to w życiu bywa każdy broni swoich racji. Tak moglibysmy brnąć dalej, bardziej zagłębiać się w jakieś chore szczegóły, tylko po co? Zadam ci na koniec pytanie: czy twoje sa łowne, bo moje tak Puenta jak mówi Wiktor Zborowski jest taka: I oto chodzi
Pozdrawiam, Krzysiek.
                             Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Dariusz Piątak 06.3.05 00:31
                            
Swięta racja panie Krzysztofie. Niech każdy robi woblerki jak mu pasuje. Ważne żeby dawały satysfakcję i przynosiły obfite połowy. A to czy się wkleja stelarz, czy wkręca oczka, robi się z jednego kawałka drewna, czy skleja z dwóch, to nie ma znaczenia. Nawet jakby się je szczerym złotem pokryło to zawsze mogą je olać ryby, albo może je pokochać zaczep. A wtedy nasuwa się pytanie po co tyle zachodu?
                             Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Sławek Rybicki 08.2.05 08:35
                            
Jak wyglądają czy pracują to sprawa twórcy a nie moja :) Każdy ma jakiś powód dla którego robi takie a nie inne i mi nic do tego. Co do wykrojnika masz rację - i tak trzeba korygować kształt.
Czy są łowne ?? Hmm tu jest problem. Są takie które jeszcze nic nie złowiły i takie które ratują moje ego. Czemu ? Nie wiem. Próbowałem powtórzyć ale się nie udaje. Niedługo uwierzę w ducha wędkarskiego drewna bo jedne to mają a inne (na oko takie same) nie :)))
                                 Odp: wklejanie stelażu - po krótkim
Krzysztof Komoszka 08.2.05 09:32
                                
Kiedyś zrobiłem jednego zbója specjalnie na daną wodę, ciemne kolory, pomarańczowy, a w zasadzie czerwony brzuszek, taki tam ciernik w barwach godowych, opendzlowałem nim cały sezon - nie było mu równych - czy to duch drewna jak piszesz, czy wiara w skuteczność przynęty nie wiem? Miałem też taką sytuacje: kumplowi dałem wobka nad rzeką, śliczny był barwy niebiesko, srebrno, pomarańczowy. To był jego pierwszy wyjazd na pstrągi, kompletnie nie wiedział o co w tym chodzi - no niezgrabny był cholernie ten mój kolega, i co w pierwszym rzucie walnął potoka 38cm, potem to był jego najlepszy wobler i ja mu się wcale nie dziwię :-))
                 Odp: wklejanie stelażu
Krzysztof Komoszka 07.2.05 12:36
                
Słuchaj nikogo nie krytykuję, a już na pewno nie ciebie!!! Czyta to wiele osób i sporo z nich ma wątpliwości, co do spsobu wykonywania woblerów. Dyskusja jest po to by ją prowadzić, a nie do siebi strzelać, więc wiedz, że nie strzelam do ciebie. Niewiem czy pamiętasz taki program - Sonda, nieodżałowani Kurek i Kamiński byli niewątpliwymi mistrzami polemiki, niby sie kłócili, a jednak wyciągali wspólne wnioski. Mówiąc o twojej metodzie i pokazując jej nidoskonałości (tylko nie mów, że znowu się czepiam :-) ) Wierz mi, że wykonywałem wobki "Twoją" metodą i nie uznałem jej za zbyt skuteczną, w moim odczuciu oczywście. Też robię woblery dla siebie, może raczej robiłem bo ostatnio nie mam mocy. Praca, obowiązki, żona, nowe mieszkanie, ale niedługo się zmobilizuję i wykonam kilkanaście takich na pstrągi bo innych nie robię - jeszcze.
Pozzdrawiam, bynajmniej nie z sejmowej mównicy, Krzysiek.
     Odp: Jesteś wielki - mistrzu!
Tomek Płonka 07.2.05 10:01
    
Nie wpadłem na to, bo już wiele lat nie łowię w przeręblu wyciskając serek topiony na haczyk :-)
Toż to pomysł roku! Mam właśnie 30 korpusików małych kleniowo-jaziowych i z pewnością zastosuję strzykawę.
Pyrsk-T.P.
         Odp: Jesteś wielki - mistrzu!
Krzysztof Komoszka 07.2.05 10:59
        
Wiesz co kiedy Rychu mi to pokazał u niego w domu moja reakcja była podobna :-))
     Odp: wklejanie stelażu
Krzysztof Komoszka 07.2.05 07:55
    
Distal i strzykawka to najlepsza z domowych metod, ale należy używać kleju długoschnącego a i strzykawka powinna mieć szeroki tłok. Klej wlewamy najpierw w szczelinę na stelaż, potem wkładamy stealaż i dolewamy klej z górką. Warto też zaslepić szczelinę sterową płytkami z poliwęglanu, w przeciwnym wypadku czeka nas walka z czyszczeniem szczelin z kleju twardego jak skała.
         Odp: wklejanie stelażu
Ireneusz Korzen 07.2.05 09:46
        
zamiast distalu można zastosować szpachlówkę do drewna, szybko schnie i łatwo się usuwa nierówności.
POzdr
         Odp: wklejanie stelażu
Ireneusz Korzen 07.2.05 09:46
        
zamiast distalu można zastosować szpachlówkę do drewna, szybko schnie i łatwo się usówa nierówności.
POzdr
polecam
pudl 05.2.05 00:06
Polecam do robienia stelaży drut spawalniczy 0.8mm(albo mniejszą średnice ) ale nie zwykły tylko nierdzewny radzę
popytać wśród znajomych może ktoś gdzieś ma dojścia do takowego.
A teraz mam pytanko jakiego kleju używacie do sterów i z czego robicie stery bo ja robię z e spalonych płyt CD ale coś nie mogę dobrać dobrego kleju który nie osłabiał by tego steru bo wszystkie kleje 2 składnikowe osłabiały mi ten plastik i często nad kamienista rzeczka mam takie historie ze ster łamie się w miejscu klejenia po prostu klej jakoś dziwnie osłabia strukturę steru
     Odp: polecam
Tomek Płonka 05.2.05 10:20
    
Polecam poliwęglan na steryb oraz klej Distal. Na kamienie niezastapiona jednak będzie blacha. I też klej Distal.
Pyrsk-T.P.
         Odp: dzięki
pudl 05.2.05 11:43
        
Myślałem ze masz jakiś tajny klej ja też używam distalu no i właśnie poważnie zastanawiałem się na d blachą na te kamulce ale i tak dzięki
woblerki
Łukasz Woroń 04.2.05 10:21
JA TEŻ ROBIE TROCHE WOBLERKÓW I MUSZE POWIEDZIEĆ ŻE NAWET MI WYCHODZĄ PONIEWAZ SA EFEKTY . TERAZ ŁOWIE PRAKTYCZNIE TYLKO NA SWOJE WOBLERY
ALE NIE W TYM RZECZ . JA ROBIE WOBLERKI TROSZKU INNA METODĄ . JESLI KTOS BYŁ BY ZAINTERESOWANY TO PROSZE PYTAĆ CHĘTNIE UDZIELE RADY .
POZDROWIENIA
     Odp: woblerki
Michał Żebracki 05.2.05 00:35
    
Chciałbym poznać pańską metodę. Bo sam chcę sprubować.
         Odp: woblerki
Łukasz Woroń 05.2.05 09:37
        
Otóż moja metodę opisałem link do niej znajduje się na stronie głównej pt. " woblery domowej roboty ( inny sposób )
Super :))
Krzysztof Poniewierski 03.2.05 13:38
Gdyby podlegał ocenie artykuł to skali by brakło.
Wielkie dzięki Tomaszu :))
     Odp: Super :))
Tomek Płonka 07.2.05 17:26
    
Jak widzisz wiele osób wyłączyło oceny. Jak będzie całkiem jawne ocenianie to ja i pewnie kilka osób z powrotem to ocenianie włączy. Admin ostatnio obiecywał jakieś zmiany, więc poczekajmy.
Pyrsk-T.P.
woblerki
Tomasz Gawrysiak 03.2.05 13:17
Witam! bardzo pomocne wskazówki ,własnie jestem na etapie samodzielnego strugania:) bardziej z nastawieniem na drapierzniki (sandacz ,szczupak,boleń) ale proces produkcji bedzie ten sam. Mam tylko jedno pytnko, czy maluje Pan lakierem pierwszy raz przed farbą akrylową? a jesli tak to czy farba akrylowa dobrze kryje lakier. Pozdrawiam
     Odp: woblerki
Tomek Płonka 03.2.05 13:28
    
Akryl dobrze kryje, bo pierwsza warstwa bezbarwnego mocno wsiąka w balsę. Można pomalować najpierw akrylem a potem pierwszą warstwę bezbarwnego. Różnica niewielka, ale i tak trzeba drugą warstwę akrylu położyć żeby dobrze pokryło stwardnięty - gładki i sliski klej.
Pyrsk-T.P.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Fundusze ETF na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie Fundusze ETF: ETF.COM.PL Analizy, ranking, aktualności, informacje, ryzyko, regulacje prawne, wydarzenia w Polsce i na świecie, linki, rynek giełdowy, podstawy i zasady inwestowania.