Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Łowiska Rzeki

Hit  Boleń po Niemiecku............

Autor: Tomek Sulej
Data:01.2.05 19:54
Ocena:9.31 hit (75)
Czytano:5738

Moją ukochaną rzeką jest Odra od Widuchowej aż po ujście rzeki Warty ….rybami zaś klenie, jazie i bolenie…. . Na całym tym odcinku jest to rzeka graniczna, aby tam wędkować należy wcześniej zameldować się w Straży Granicznej. Za każdym razem jak byłem nad rzeką z podziwem obserwowałem niemiecki brzeg Odry. Miałem wrażenie, że wszystkie ryby zgromadziły się właśnie tam. Miałem marzenie, aby………………



Kartki z wędkarskiego kalendarza:

3 czerwca 2004 roku………..

W tym dniu stałem się szczęśliwym posiadaczem zezwolenia uprawniającego mnie do amatorskiego połowu ryb po Niemieckiej stronie. To była zasługa mojego kolegi, który będąc na zakupach w Schwedt poszedł do sklepu wędkarskie i całkiem przypadkowo zapytał o zezwolenia.


5 czerwiec 2004 roku………..

O godz 5 meldujemy się nad Odrą. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym był na swoich starych miejscówkach. Jednak tym razem było inaczej. Czułem się jakbym był nad całkiem inna rzeką. Niby wszystko takie same a…jednak inne. Na pierwszy rzut oka główki, opaski czy rafki nie różniły się niczym od tych na naszym brzegu. W rzeczywistości okazało się jednak inaczej. Po pierwszej godzinie łowienia miałem wrażenie, że rzeka jest niemal wybrukowana rybami. Woda tam naprawdę żyła. Nie widziałem główki na której nie byłoby słychać i widać bolenia. To było coś niesamowitego.



Koło godz 10 postanowiliśmy zrobić sobie mała przerwę. Wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami na temat łowiska, przynęt…Bolenie łowiliśmy na 7 cm woblery srebrne z czarnym grzbietem. Technika prowadzenia przynęty standardowa, im szybciej tym lepiej.
Wchodząc na głowkę zatrzymywałem się przed jej szczytem w odległości rzutu mniej wiecej było to w 1\ 3 długości ostrogi. Pierwsze rzuty wykonywałem w stronę nurtu tak, aby przynęta przecinała warkocz, ale w bliskim sąsiedztwie szczytu ostrogi.
Zazwyczaj brania następowały w trzech pierwszych rzutach. Największego bolenia jakiego w tym dniu udało mi się złowić to 74 cm długości.
Ryba wzięła przy starej rozmytej opasce...... Po śniadaniu próbuje skoncentrować się bardziej na jaziach i kleniach. Wytypowałem sobie potencjalne miejsca , które zamierzałem obłowić. Jednym z nich był fragment dość długiej opaski. Właśnie na tym odcinku postanowiłem spędzić trochę więcej czasu. Po kilku rzutach zanotowałem pierwsze branie. Ryba walczyła bardzo dzielnie. To był jaz 47 cm.

Obłowienie 200 metrowego fragmentu opaski zajęło mi niespełna 3 godz.
Złowiłem sporo jazi i kilka kleni. Ryby brały głownie na 4 cm woblery w kolorze srebrny z czarnym grzbietem i złoty z zielonym. Jak się później okazało pierwszy jaż okazał się największą rybą z tego gatunku złowiona w tym dniu. Zawiodły natomiast mnie grube Odrzańskie klenie. Nastepna wyprawę jaką szykowałem to z myślą właśnie o kleniach……..


12 czerwca 2004 roku………….

Pogoda troszkę się popsuła lecz nie zniechęciło to nas do wyjazdu na ryby. Granicę przekraczamy o godz 5:00 . Łowienie zaczynamy o 5:30. Cały tydzień po głowie chodziły mi klenie. Postanowiliśmy tym razem pójść dość daleko w dół rzeki. Paweł będzie obławiam główki ja zaś opaski.
Pierwsze godziny nie przyniosły oszałamiających efektów, nie licząc 4 jazi , bolenia i 2 kleni. Winę zaczynam zganiać na pogodę, która pokrzyżowała nam plany związane z kleniami. Postanawiam jednak trzymać się wcześniej wyznaczonego schematu. Około południa mniej więcej w połowie opaski mam bardzo agresywne branie. Po zacięciu czuję, że jest to spora ryba. Pierwsze co przychodzi mi do głowy ……….mam dużego klenia!
A może to boleń…? Po emocjonującej walce ląduję ręką grubego Odrzańskiego klonka. Miara wskazuje 55 cm.

19 czerwca 2004 roku

Tradycyjnie już nad wodą jesteśmy o 5:30. Dzień zapowiada się dość słonecznie. Ruszamy powoli w górę rzeki. Idąc wałem widać i słychać żerujące bolenie. Mam ochotę zejść do wody i zacząć łowienie. Mam ze sobą dwa kije. Jeden przeznaczony na sandacza, drugi zaś pod klenia, jazia i bolenia. Po ok. 40 minutowym marszu postanawiamy zejść do wody. Pierwsze rzuty przynosza mi przyzwoitego bolenia, który połakomił się na 7 cm woblera prowadzonego w poprzek nurtu. Ryba mierzy 66 cm.
Nastepny rzut przynosi mi kolejnego bolenia. Z tej głowki w przeciągu 30 min łowie 4 przyzwoite bolenie. Zmiana miejsca...... …..
Idac brzegiem zauważam fragment starej rozmytej głowki za którą tworzą się potężne zwary. Początkowo obławiam napływ, zapływ boleniowym a także kleniowi-jaziowym woblerem . Efekt zerowy. Aż trudno w to uwierzyć ….pomyślałem. Zmiana wędki. Ustawiam się na napływie. Przynęta 5 cm kopytko żółty tygrysek z 10 gr główką. W trzecim rzucie mam bardzo dynamiczne uderzenie. Po zacięciu czuję przyzwoity opór, który dośc szybko słabnie.
Przekonany jestem, że na koncu plecionki mam 2 kg sandacza. Ku mojemu zdziwieniu ryba okazuje się sumek który mierzy 90 cm. Szybkie zdjecie i ryba wędruje spowrotem do wody. Przez nastepne 30 minut obławiam dół za główką . Efekt to jeden krótki sadacz i prawie 70 cm boleń. Paweł miał bardzo duża rybę, która po ok. 10 minutowej walce weszła w jakieś zawady. Przekonani jesteśmy, że był to przyzwoity sum. Rozmawiając tak w pewnym momencie słyszymy potężne uderzenie na następnej główce. Sprawcą tego zdarzenia był bardzo duży boleń. Pokazał się tylko raz na napływie. Udaliśmy się w stronę głowki. Usiadłem na brzegu i bacznie obserwowałem wodę.

Po około 10 minutach zauważyłem uciekające ukleje i potężna łunę na wodzie. Przewiązałem zestaw na końcu, którego wisiał 7 cm wobler. Pierwsze rzuty nie przyniosły spodziewanych efektów. Postanowiłem zrobić krótką przerwę……Kolejne podejście nadal nie przyniosło oczekiwanego brania.
Wiedziałem, że nie jest to bardzo duży boleń, który jest na tyle cwany, że nie da się tak prosto podejść. Powoli przesuwałem się w stronę brzegu. Postanowiłem, zostawić to miejsce na wieczór……..W oddali widzę postać Pawła, który bardzo dziwnie porusza się po główce. Biegnę w jego stronę. Za póżno……..Po przybyciu roztrzęsiony kolega opowiada mi o potężnym boleniu, który zassał 9 cm Mansa na 20 gr główce. Ryba wzięła w momencie, gdy przynęta wychodziła dość szybko ku powierzchni. Rybę oceniał na około 5 kg. Kolejne główki obdarzały nas pięknymi rybami. Łowiliśmy jak w amoku. Przed wieczorem postanowiliśmy wrócić w miejsce gdzie zaobserwowaliśmy uderzenia dużej rapy. Po dotarciu ustawiłem się w odległości rzutu. Przyznam się, że nie bardzo wierzyłem w to co za chwilę się stało. W drugim rzucie mocne przytrzymanie……po zacięciu jedna wielka fontanna wody i potworny odjazd ryby. Zauważyłem tylko płetwę grzbietową. Wiedziałem, że jest to rekordowy boleń. Ryba odjechała około 30 metrów w stronę koryta po czym stanęła przy powierzchni. Poczułem jeszcze tylko potężne szarpnięcie i luz………..spadła. To był pierwszy boleń, który spadł mi podczas holu na tego woblera. Ile ryba mogła ważyć? Oceniałem go na 6-7 kg. Był to na pewno mój największy boleń w całej mojej karierze. ….


Kolejne wyprawy owocowały nowymi rybami……łowiliśmy ich bardzo dużo aż do jesieni…………



16 październik 2004 rok

O godz 7:00 meldujemy się nad wodą. Zabieram ze sobą jeden kij uzbrojony w plecionkę 0,17 i pudełko różnych przynęt w najróżniejszych kolorach.
Nastawiamy się głównie na sandacze………Łowiąc latem wytypowaliśmy sobie kilka potencjalnych odcinków na których powinny czaić się drapieżniki. Po dotarciu na miejsce zabieramy się do łowienia. Na pierwszy ogień idzie duże kopyto z 21 gramową główką.
Postanawiamy razem z Pawłem obławiać główkę. Ja warkocz Paweł zaś napływ. Pierwsze miejscówki nie przynoszą spodziewanych efektów. Pogoda jest doś ładna na drapieżnika pochmurno lekki wiaterek z kierunków zachodnich. Przy kolejnej główce postanawiamy się rozdzielić. Paweł przechodzi za mnie na następną ostrogę. W 4 czy 5 rzucie odnotowuję delikatne uderzenie. Zacięcie i pusto…..Oglądam gumę. Widać na niej charakterystyczne ciecia…..to szczupak. Podejrzewałem, że ryba była mała. Łowię dalej….Po kolejnym rzucie postanawiam zmienić kolor przynęty. Zakładam 9 cm żółtego Mansa na 20
gr główce. Efekt jest prawie natychmiastowy


zdecydowane branie, zacięcie i czuję przyjemny pulsujący ciężar. Wołam Pawła……Po około 10 minutowej walce ląduję ręką przyzwoitego szczupaka.
Miara wskazuje równo 99 cm. Ryba jest bardzo gruba. Szczerze przyznam się, że szczupaki zawsze traktuję jako przyłów i nigdy ich nie zabieram w przeciwieństwie do sandaczy. Delikatnie odczepiam rybę i wypuszczam. Mimo tego, że jest to szczupak i do tego największy jakiego złowiłem w rzece jestem bardzo szczęśliwy. Paweł jest pełen podziwu…..ale gdzie te sandacze? Proponuję, abyśmy cofnęli się do samochodu. Po krótkim odpoczynku udajemy się w dół rzeki. Każdą główkę obławiamy bardzo starannie. Jak na złość biorą nam od czasu do czasu same szczupaki. Dopiero około południa łowię pierwszego sandacza. Ryba nie jest duża, ale bardzo cieszy. Paweł jak na złość łowi same kaczory. Mnie udaje się złowić jeszcze 3 sandacze z czego jeden był krótki. Powoli dzień dobiega końca postanawiamy wiec wracać do samochodu. Następny wyjazd jaki planujemy to z łódką na żwirownię.



Przez cały ten okres spotkaliśmy na Niemieckiej stronie zaledwie kilku wędkarzy, którzy łowili białą rybę.
Były momenty, że z podziwem obserwowali nasze wyczyny względem boleni. Jeszcze większym szacunkiem darzyli Nas, widząc jak złowiona ryba wędruje spowrotem do wody. Dla mnie to rzecz oczywista…………nie licząc startu z zawodach…….Prawdę pisząc osobą, która zmobilizowała mnie do napisania tego wszystkiego jest kolega wspaniały wędkarz Jan Przybalka……Pozdrawiam wszystkich i życzę samych sukcesów wędkarskich.


Tomek Sulej




Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
wobler
László Bak 08.2.05 21:37
Napisałbys jakie woblery urzywasz na bolenie?
Ewentualnie zdjecia?
Czy wieksze bolenie tez łowiłesz juz? Bo ponad 3 kilo juz co innego jest łowienie bolenia!
     Odp: wobler
Tomek Sulej 09.2.05 11:49
    
Najwiekszego bolenia jakiego udało mi sie wycholować to niespełna 5 kilo. Łowienie boleni 2 czy 3 kilogramowych niczym kompletnie się nie rózni. Boleni rzedu 4 kilo złowiłem kilkanaście zaś rzedy 1-3 kilo .....wolę nie pisać....Tak wiec drogi kolego uwierz mi, że łowienie boleni 1-3 czy nawet 4 kilo praktycznie niczym sie nie rózni poza tym, że te wieksze są samotnikami i dość rzadko pokazują sie bliżej brzegu. Najłatwiej złowić je jesienią.......Co do woblerków to napisze tak:Dopracowanie ich zajeło nam 5 lat nawet jeśli umieściłbym zdjecie to i tak niczego nie zmieniłoby..... najważniejsza jest praca wobka. Wobler jak wobler dł 7 cm kształt uklejkopodobny srebrne boki(ale nie błyszczace)biały brzyszek czarny grzbiet.....i najważniejsze nie jest to wobler bezsterowy. Niebawem umieszcze zdjecie w naszej galerii.
ciekawy artykul
Norbert Lubelczyk 03.2.05 12:36
Przyznaje ,ze mozna odniesc pozytywne wrarzenia na takiej ekspedycji.Daje dyszke i zycze wiecej takich ryb.
Boleń po NIem...
Tomasz Stępniak 02.2.05 22:39
Spotkałem kiedyœ polsko-ruskiego klenia ,póżniej takiegoż bolenia.Brzana też się trafi,sumek czasem tršci a to wszystko w naszej ukochanej Wiœle co Jš pan Bóg patykiem mšci. Za odrzański artykół u mnie masz 10.Uważaj na zielonych bo znowu wezmš polaczków na tapetę.Połamania.
Drugi brzeg...
Andrzej Trembaczowski 02.2.05 17:37
Zawsze ten drugi brzeg wydaje się lepszy i jak widać czasem jest :))))))
Przeczytałem z przyjemnością.
Andrzej
Dzięki
Tomek Płonka 02.2.05 10:40
Super się czytało. Wreszcie coś fajnego, 100%wedkarskiego a i ryby wspaniałe!
Pyrsk-T.P.
mialem racje :)
Krzysztof Wójcik 02.2.05 00:24
Mialem racje. Zawsze jak jestem na granicznej Odrze, patrzę na niemiecką stronę jak na dobrze poukladane eldorado ;) Pozdr & polamania
Niemiecka Odra
Tomasz Ekert 01.2.05 22:35
Gratuluję Tomku, fajny artykuł i rybki.
Jakie Niemcy mają przepisy i ile kosztuje licencja na Odrę?
     Odp: Niemiecka Odra
Tomek Sulej 02.2.05 12:51
    
Za zezwolenie w zeszłym roku płaciłem 30 euro. Od 590-704 km czyli Frankfurt(O)-Mescherin. Poinformowano nas takze o przepisach. Mozna zabrać 3 ryby drapieżne np:sandacza,szczupaka czy suma .......z tym ostatnim to dla mnie wielka bzdura....ale, nie ja ustanawiałem przepisy. Mam swoje zasady, których sie trzymam i nie zamierzam tego zmieniać. Pozdrawiam Tomek.S
         Odp: Niemiecka Odra
Tomasz Ekert 02.2.05 19:44
        
A wymiary? Czy faktycznie trzeba wszystkie zabijać?
             Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 20:20
            
Bolen nie posiada wymiaru ani okresu ochronnego.
Wedlug przepisow tak, trzeba zabijac!
Pozdrowka.
Jan
Ps.Na bolenie mozesz z taczka jechac i nikt Tobie nic nie powie.
                 Odp: Niemiecka Odra
Tomasz Ekert 02.2.05 22:17
                
A wymiary i okresy ochronne innych drapieżników?
                     Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 03.2.05 10:29
                    
Na to pytanie nie moge Tobie odpowiedziec, bo nie tylko w kazdym landzie sa inne wymiary i okres ochronny, ale i na poszczegolnych odcinkach rzek sie to zmienia. Kupujac pozwolenie na dany odcinek rzeki czy jeziora itd. jest wyszczegolnione
wszystko na co musisz uwazac.
Dla przykladu: w moim landzie okres ochronny na sandacza jest od 1maja do 30czerwca.
A na rzece (Lippe) i kanalach w tym samym landzie okres ochronny jest od 1kwietnia do 31maja.
Wymiarem ochronnym suma jest 50cm, ale na wielu odcinkach Renu ten wymiar jest zniesiony.itd.
Pozdrawiam.
Jan
         Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 13:16
        
Tomku, mam tylko jedno pytanie:
Mozesz zabrac te ryby? czy musisz?
wedlug niemickiego przepisu, zlapane wymiarowe ryby MUSISZ zabic!
Uwazaj na zielonych, bo fotografowanie zywej ryby
jest karalne, i to nie zle.
Mam gdzies wyrok sadowy gdzie za sfotografowanie zywego karpia nad Renem, kolega dostal 750DM kary.
Pozdrawiam.
Jan
             Odp: Niemiecka Odra
Tomek Sulej 02.2.05 13:25
            
Przyznam sie Janie, że nie wiedziałem o tym.....Tak czy inaczej nie będę zabierał złowionych ryb, gdyż byłoby to bez sensu. Będę uważał nad wodą na zielonych...:)dzieki za info. Pozdrawiam
                 Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 13:33
                
Tomku, co region to inny przepis, ale w sumie sa podobne, jesli masz jakies pytania to sprobuje je Tobie odpowiedziec.
Bo jest pare rzeczy na ktore Niemcy nie chetnie patrza.
Pozdrowka.
Jan
                 Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 13:32
                
Tomku, co region to inny przepis, ale w sumie sa podobne, jesli masz jakies pytania to sprobuje je Tobie odpowiedziec.
Bo jest pare zeczy na ktore Niemcy nie chetnie patrza.
Pozdrowka.
Jan
                     Odp: Niemiecka Odra
Tomek Sulej 02.2.05 19:25
                    
Miałem Ciebie zapytać Janku, ale zawsze uciekało mi to z głowy...Gdzie najczęściej łowisz bolenie? Może skusiłbym sie, któregoś razu :))Pozdrawiam Tomek.S
                         Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 19:36
                        
Jeszcze nigdy nie nastawialem sie na ta rybe, wszystkie ktore zlapalem, byl to czysty przypadek.
A jest ich wiele w moich wodach, czasami Ren sie gotuje.
Pozdrowka.
Jan
         Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 13:05
        
Tomku, mam tylko jedno pytanie:
Mozesz zabrac te ryby? czy musisz?
wedlug niemickiego przepisu, zlapane wymiarowe ryby MUSISZ zabic!
Uwazaj na zielonych, bo fotografowanie zywej ryby
jest karalne, i to nie zle.
Mam gdzies wyrok sadowy gdzie za sfotografowanie zywego karpia nad Renem, kolega dostal 750DM kary.
Pozdrawiam.
Jan
             Odp: Niemiecka Odra
Tomek Sulej 02.2.05 13:44
            
to mam problem..........Nie wyobrazam sobie zabierania boleni, jazi czy kleni do domu. A jeśli nawet musiałbym to nie połowiłbym sobie tak jak chciałbym. Zbyt krótko to trwałoby. Jest tam naprawde mnóstwo ryby. Nie ma presji wędkarskiej ani bezmyślnych rybaków, którzy w okresie wiosenno-letnim biją prądem rybę. Na Polskim brzegu też znam miejsca gdzie świetnie moge sobie połowić, ale denerwują mnie te tłumy nad woda....Nie pomyśl sobie tylko, że jestem egoistycznie nastawiony...nie....wrecz przeciwnie. Chcę tylko odpocząć nad wodą i móc cieszyć sie wszystkim tym co nas otacza ....ja kocham przyrodę! Pozdrawiam Tomek.S
                 Odp: Niemiecka Odra
Jan Przybalka 02.2.05 13:51
                
Doskonale Cie rozumiem.
U nas ochrona wod i calego srodowiska jest na pierwszym miejscu, tylko dlaczego nam wedkarzom,
karza wody z ryb czyscic, tego nigdy nie zrozumie!
Paranoja!
Pozdrawiam
Jan
:)
Rafał Borysewicz 01.2.05 22:14
HEHE Cóż ja mogę powiedzieć..... Nic tylko BRAWO ROMEO !!!!!!

:D

PS pozdrowienia dla przyszłej małżonki ;>
:)
Rafał Borysewicz 01.2.05 22:14
HEHE Cóż ja mogę powiedzieć..... Nic tylko BRAWO ROMEO !!!!!!

:D

PS pozdrowienia dla przyszłej małżonki ;>
Na gorąco...
Piotr Łopaciński 01.2.05 20:26
Tomku - dwa słowa na gorąco po przeczytaniu Twojego artykułu:
Pięknie opisałeś i udokumentowałeś zdjęciami
swoją wędkarską przygodę po niemieckiej stronie.
Jestem pod wrażeniem. Gratuluje sukcesów i naprawdę dobrego tekstu. Miło mi, że jako pierwszy mogę z czystym sumieniem dać Ci dyszkę.
Jeszcze raz pozdr...Piotr
     Odp: Na gorąco...
Tomek Sulej 01.2.05 21:42
    
Dzieki wielkie za tak miłe słowa......Pozdrawiam Tomek .S
     Odp: Na gorąco...
Tomek Sulej 01.2.05 21:42
    
Dzieki wielkie za tak miłe słowa......Pozdrawiam Tomek .S
     Odp: Na gorąco...
Jan Przybalka 01.2.05 20:41
    
Jeszcze raz chcialem Tobie pogratulowac pieknego artykulu.
Super ze potrafisz podzielic sie swoja wiedza i robisz to w profesjonalny sposob.
Bo wiem jak trudno jest przelac na papier tego co chce sie powiedziec.
Pozdrawiam.
Jan
         Odp: Na gorąco...
Krzysztof Komoszka 02.2.05 08:03
        
Rewelacja, nie!!!
Powiedz mi Janku czy u was wszędzie są takie ryby?
:-)))
             Odp: Na gorąco...
Jan Przybalka 02.2.05 08:49
            
Nie, nie wszedzie sa takie ryby!
Ale jedno jest pewne, ze Niemcy to istne eldorado na bolenia, czy klenia.
Inna sprawa wyglada ze szczupakiem i sandaczem.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Kiedy wybrać się na ryby? Będą dziś brały czy nie? Na tem pytanie odpowie Ci księżycowy Kalendarz brań Jak wiadomo, księżyc ma wpływ na wiele zjawisk zachodzących na ziemi, na brania ryb także.