Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Gnój na Pomorzu, smród w Danii

Autor: Niezalogowany
Data:26.1.05 15:33
Czytano:2475

Gnój na Pomorzu, smród w Danii

Zbiorniki z gnojowicą na Pomorzu wywołały polityczną burzę. Troje ministrów będzie się gęsto tłumaczyć w parlamencie. Tyle że nie w Polsce - w Danii.

Nazywają się poetycko lagunami, bo tak wymyślili Amerykanie. Te w Koczale pod Koszalinem wyglądają jednak mało romantycznie - wielkie głębokie doły z gnojówką. Jedne z największych w Europie zbiorników świńskich odchodów, własność polsko-duńskiej spółki Poldanor SA. Tutaj ubija się 200 tysięcy świń rocznie.

Miejscowi przyzwyczaili się do zapachu, nie skarżą się w gminie. A gmina umówiła się z Poldanorem, że firma nie będzie wylewać gnojowicy na pola od czerwca, żeby nie odstraszać turystów. W Kujankach, gdzie Poldanor ma inną farmę, ludzie są widać bardziej delikatni - jakoś nie mogą się przyzwyczaić.

- Smród unosi się nieustannie. Nie da się tu żyć. Gmina traci na tym zakładzie. Niedaleko jest piękne jezioro, ale wszyscy, którzy chcieliby kupić działkę, rezygnują po dwóch oddechach miejscowym powietrzem - mówi Arkadiusz Kubalewski, sekretarz gminy Człuchów. Niedawno smród z farm Poldanoru na Pomorzu doszedł do Kopenhagi. A przez nią jeszcze dalej - do Brukseli. Zrobiła się afera.

Bojowniczka Margrete

Aferę rozpętała Margrete Auken, duńska posłanka do europarlamentu. O smrodzie poinformowali ją w lipcu polscy ekolodzy. Na łamach duńskich mediów zadała pytanie Mariann Fischer Boel, europejskiej komisarz rolnictwa, która też pochodzi z Danii: "Czy duńskie świńskie farmy w Polsce zgadzają się z pani wizją europejskiego rolnictwa?". Pytanie było tyleż wzniosłe, co retoryczne. Margrete Auken przeczytała wcześniej w gazecie "Fagbladet" tekst o farmach Poldanoru w Polsce. I zobaczyła zdjęcie - traktor pompuje na nim gnojówkę z gigantycznej laguny pod Koczałą. Co napisał "Fagbladet"? Że spółka Poldanor dostała pożyczkę od rządu duńskiego, pod warunkiem że zakłady, jakie za nią wybuduje, będą spełniały duńskie i europejskie normy ekologiczne. Zdjęcie traktora pompującego gnój było dowodem, że ich nie spełniają. Laguna pod Koczałą jest na nim - wbrew europejskim i duńskim przepisom - całkowicie odkryta. Przeczytała też, że mąż pani Fischer ma udziały w Poldanorze.

Margrete Auken obiecała, że odzyska każdego centa duńskich i europejskich podatników wpakowanego w tę inwestycję. Zażądała natychmiastowego przykrycia gnojowiska. Nie przebierała w słowach: "To wstyd, hańba. To działania cyniczne. Właścicielami Poldanoru powoduje żądza pieniądza". Smród rozszedł się po całym duńskim parlamencie. I partie rządzące, i opozycja zażądały dochodzenia w sprawie kredytów dla Poldanoru. I prześwietlenia odpowiedzialnego za nie Funduszu Inwestycyjnego w Europie Środkowo-Wschodniej, który - zdaniem "Fagbladet" - przekazał na świński interes w Polsce 91 milionów koron (prawie 50 milionów złotych). Fundusz przyznał, że nie wszystko jest w porządku i że zażąda od Poldanoru przykrycia lagun. Ale nie uciszył burzy. - To, że fundusz z jednej strony wyprowadza miejsca pracy dla Duńczyków do Polski, a z drugiej strony doprowadza tam do katastrofy ekologicznej, oznacza jedno - dobre intencje funduszu utonęły w lagunach zwierzęcych odpadów - mówi Pernille Blach Ahnsen, rzeczniczka duńskiej Partii Socjaldemokratycznej, która wybrała się do Pomorskiego i choć para się ekologią od lat, trucia środowiska na taką skalę jeszcze nie widziała. W imieniu swojej partii zażądała przesłuchania duńskich ministrów spraw zagranicznych, rolnictwa i ochrony środowiska. Wybrała dobry moment - w Danii zbliżają się wybory do parlamentu.

Stosowni ministrowie będą się więc pocić przed komisją ekologiczną 24 stycznia. - To wielka afera w Danii - mówi ,Przekrojowi" redaktor "Fagbladet" Carsten Jorgensen. - Zatrucie Pomorza dotyczy także naszego kraju, bo skażona woda spływa rzekami do Bałtyku.

Pomorska apokalipsa

Zimowy wiatr już nie mąci powierzchni gnojowych lagun pod Koczałą. Poldanor zaczął je przykrywać na gwałt, gdy tylko zaczęło śmierdzieć w Danii. Marek Kryda z Obywatelskiej Koalicji Zielonych twierdzi, że obietnice duńskich koncernów wieprzowych, że będą dbać o środowisko, to puste gadanie. - Przejmują stare pegeery, przysposabiają je i używają starych lagun, które nie trzymają żadnych norm. Robotnicy pracują tam wciąż w budynkach pokrytych eternitem. Z danych ekologów wynika, że zatrucie środowiska na Pomorzu przez świńskie fabryki jest ogromne. W rzece Brdzie pływają związki azotu z zakładów Poldanoru. A Brda dostarcza wodę do picia takim miastom jak Bydgoszcz. Poldanor wydał w grudniu specjalny komunikat, że zarzuty, które stawia prasa duńska i polska, to absurd. Poldanor dostał 36, a nie 91 milionów koron z Funduszu Inwestycyjnego w Europie Środkowo-Wschodniej. Na dodatek spłacił kredyt z odsetkami. Firma spełnia wszelkie wymogi ekologiczne, i to nie tylko polskie, lecz także europejskie. A mąż europejskiej komisarz rolnictwa nigdy nie miał udziałów w Poldanorze. Całą aferę według spółki ukuli związkowcy z duńskich fabryk wieprzowiny, którzy boją się przeniesienia produkcji do Polski i widma bezrobocia. Dlaczego więc Poldanor zakrywał na gwałt laguny? Grzegorz Brodziak, członek zarządu firmy: - W Polsce wymóg zakrywania takich zbiorników wchodzi w życie dopiero 1 maja 2005 r. My zakończyliśmy je zakrywać w grudniu 2004, zgodnie z planem realizowanym od kilku lat. Jego zdaniem kredyt z duńskiego funduszu rządowego nie nakładał na Poldanor obowiązku natychmiastowego spełniania duńskich wymogów ekologicznych, tylko uwzględniał warunki polskie. Poldanor padł ofiarą kilku różnych procesów: agresji polskich ekologów, obawy duńskich związkowców o przenoszenie miejsc pracy do Polski i walki duńskiej opozycji z rządem. Całe to zatruwanie to fakt medialno-polityczny. W swoich farmach Poldanor trzyma mniej świń, niż było ich w pegeerach, które przejął.

Marka Krydy to nie przekonuje: - Mniej świń nie oznacza mniej trucia. Liczy się wielkość zakładów. Wielkie farmy świń przez kilkanaście lat na pewno zdegradują środowisko, nawet gdyby spełniały normy. Pomorze powinno odetchnąć od świń, tymczasem Poldanor nie chce nawet powiedzieć, czy będzie tam budował nowe farmy. A na to się zanosi w związku z przeniesieniem produkcji z Danii.


Zjednoczone świnie Europy

Grudniowy komunikat Poldanoru mówi też, że firma zatrudnia w Polsce 500 pracowników, co daje jedną pięćdziesiątą miejsc pracy stworzonych przez duńskie firmy w naszym kraju. I że władze lokalne całkowicie ją wspierają. Czytelnik komunikatu może wysnuć taki wniosek: dlaczego wszyscy się czepiają akurat nas, nie jesteśmy wcale najwięksi. Oprócz Poldanoru w Polsce działają inni producenci wieprzowiny z kapitałem duńskim. Inwestują tu też Amerykanie z koncernu Smithfield pod szyldem Animeksu. To oni dotąd ścierali się częściej z ekologami. Przed Smith- fieldem ostrzegał nawet Robert Kennedy junior, syn zabitego senatora, w liście otwartym opublikowanym w mediach. Podczas jednego z pobytów w Polsce powiedział mi: - Smithfield zagarnie wielkie połacie Polski i zostawi po sobie katastrofę ekologiczną, a wy nic nie będziecie z tego mieli. Zyski powędrują na konta w Nowym Jorku, gdzie w apartamencie za 22 miliony mieszka sobie szef korporacji.

Zdaniem Marka Krydy Duńczycy są jeszcze gorsi: - W duńskich koncernach świnie mają mniej miejsca, nie mogą się nawet obrócić. Amerykanie obiecali przynajmniej, że nie będą powiększać produkcji w Polsce.

Pewne fakty wskazują jego zdaniem, że Duńczycy będą zwiększać produkcję. Największy eksporter wieprzowiny na świecie Danish Crown - spółdzielnia 20 tysięcy duńskich farmerów - w sierpniu 2004 roku skupił prawie 23 procent akcji polskiego giganta wieprzowego, firmy Sokołów SA. Tuż przed Gwiazdką firma obcięła o 15 procent zarobki części pracowników w Danii i ogłosiła, że rozważa przeniesienie części produkcji do Polski. Ten komunikat nie był dobrze dobranym prezentem gwiazdkowym dla duńskich rolników. Przeniesienie produkcji oznacza zwolnienia w Danii. Cztery tysiące pracowników farm Danish Crown ogłosiło natychmiast strajk. Związki zawodowe od razu zarzuciły pracodawcom zdradę. I wystrzeliły z armaty ekologicznej - duńskie firmy degradują polską przyrodę. Za przykład podały Poldanor. Szum medialny zaczął "Fagbladet" - pismo duńskich związkowców. Smród rozszedł się na salony duńskiego biznesu. Tym razem za sprawą dziennika ,Extra Bladet", który przyjrzał się uważniej udziałowcom Poldanoru i odkrył, że jednym z nich jest Jorgen Tornas.

Natychmiast o tym napisał, bo Tornas jest mężem duńskiej minister edukacji. Koło podejrzeń się zamknęło. Rząd duński daje pieniądze firmie, która nie spełnia warunków, żeby te pieniądze dostać, i której ważnym udziałowcem jest mąż członkini tego rządu. Przez telefon dyrektor Brodziak powiedział nam, że Tornas ma udziały w Poldanorze. Ale w trakcie autoryzacji swojej wypowiedzi "stracił" dostęp do danych. - Pan Jorgen Tornas nie ma udziałów w naszej spółce, natomiast nie potrafię potwierdzić, czy ma udziały w spółce, która jest naszym głównym akcjonariuszem. Nie mam dostępu do tych danych. Dostęp szefów Poldanoru do takich informacji jest jednak wybiórczy. W przypadku męża minister Mariann Fischer Boel Poldanor taki dostęp miał, gdy w grudniu zaprzeczał, że ma on jakiekolwiek udziały w spółce. W rozmowie telefonicznej dyrektor Brodziak mówił też, że nie widzi w tym nic złego, gdyby Tornas rzeczywiście miał jakieś udziały. Dziennikarze "Extra Bladet", owszem, widzą. Dlatego walą po oczach tytułem: "Ministerialne małżeństwo zarabia miliony na degradacji środowiska naturalnego". Piszą, że Tornasowie byli wśród założycieli Poldanoru. Opisują cztery otwarte laguny wielkości boisk piłkarskich spod Koczały, które w Danii byłyby surowo zabronione. A najbardziej martwi ich, że na rozruch na to nieszczęście dał kasę fundusz rządowy. A co na to Jorgen Tornas, zwany wieprzowym baronem? W wywiadach spokojnie tłumaczy: - Normy ochrony środowiska nie zostały złamane. Przynajmniej nie te polskie. W Kujankach polskie normy na pewno nie zostały złamane. Poldanor pokrył gnojowe laguny folią kilka miesięcy przed terminem w maju 2005 roku. Ciśnienie gazu z gnojowicy zdążyło już wypiętrzyć je ku niebu. Arkadiusz Kubalewski, sekretarz gminy Człuchów, zaraz zauważył różnicę: - Rzeczywiście, śmierdzi jakby trochę mniej.

Marcin Fabijański

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Wyczółkowce Plamiste nad Bugiem
Don Martines Ell Pappo 06.2.05 21:16
W zwiazku z czekajacymi naszą rybacką brać świętami mokradeł (2 luty) chcialbym poruszyc niezmiernie interesujący temat zwierzęcia - reliktu, polskich wód mokradlano -żródlanych zwanego Wyczółkowcem Plamistym, w środowiskach i kregach łowiecko-wedkarskich na Kaszubach, doskonale znana jest sylwetka Popielaka Ściółkowca Nadrzewnego z gatunku ihtis suplexus. Zapewne moj drogi odbiorco czytasz ów komentarz i zastanawiasz sie w jakim celu przytaczam tu ten ów niecodzienny przypadek gatunku mokradłowego... Ale czyż gdybym sie nie odezwal na forum ktokolwiek zwróciłby uwagę na ten wymierający okaz, otoz daje sobie reke uciąć że nie!!! Pozwólcie kochani że podam krótką charakterystykę Wyczółkowca Plamistego...Srodowiskiem naturalnym zwierzecia jest Bug , głownie zasiedla zmurszale konary drzew które pod wplywem silnie wiejących wiatrów halnych wpadaja w nurt rzeki, gdy drzewo juz namoknie wyczólkowiec podplywa i chowa sie w konarach niemalże na równi z linia wody, co raz wystawiając z lustra wodu brodatą gębę, po krótkim czasie zwołuje szybkim ruchem płetwą reszte wyczułkowców, gdyż są to zwierzeta stadne w zaleznosci od okolicznosci wystepujace w skupiskach 3 - 20 . wszystkie wyczółkowce gwarnie zbierają się w konarze powalonego drzewa i czychają do zmierzchu, czesto mimo zmierzchu zmuszone są siedziec w bezruchu od dnia do siedmiu, chodz odnotowano jeden przypadek wyczółkoca który siedział w konarze drzewa miesiąc czasu ( odmiana kazachska)... Głównym postrachem tych sympatycznych zwierząt jest Gburnik Leśny Uzbrojony...ten okaz zwierzęcia wodno - lądowego wyposarzony w napełniony żółtą swiecąca cieczą pojemniczek na tzw kominiarce wylapuje mniej zwinne i słabo zamaskowane Wyczółkowce...Muszę przyznać iż gatunek głownie spotykany w rejonach Buga jest bardzo dobrze wyłapywany rzez Gburniki choć odnotowano 5 okazów w delcie wisły oraz jednego na Odrze... Ostanio badania wykazały jednak fascynujący rodzaj symbiozy miedzy oboma gatunkami, Wyczuiłkowce dostarczają agresorom w pęcherzach tchawkowych bańki spirytusowe w zamian za co otrzymują zgode na spokojną migracje do Niemieckiej Odry gdzie dochodzi do godów...Na Odrze niestety dochodzi do konfrontacji z Mięśniami Wodnymi.. ale ten gatunek szeroko opisywalem juz w jednym z moich komentarzy! Serdecznie pozrawiam wszystkich moich przyjaciół z koła rybackiego "Sokół" szczególnie Bartka K.!!!! Miłego swiętowania dni mokradeł!!! polecam kiermasz nad Bugiem!
powstają nowe fermy poldanioru
Maciej Franciszek 28.1.05 13:50
Jestem mieszkańcem okolic. Firma ta ma nałożone sankcje, zakazy inwestycji budowy nowych ferm trzody chlewnej, które produkują śmiercionośny nawóz jakim jest gnojowica, Ona powoduje spustoszenie naszych ziem i eutrofizację naszych pięknych, czystych okolicznych jezior. Znalazła ona niestety na to sposób. Promuje, zachęca okolicznych rolników do współpracy z nimi. Oferuje budowanie obiektów na ich ziemi w zamian za utrzymywanie własnych zwierząt.
ZASTANÓWMY SIĘ CZY ZYSK JEST NAJWAŻNIEJSZY, A CO Z NASZYM ŚRODOWISKIEM?????
GNÓJ NA POMORZU
Jacek Szeliga 27.1.05 09:44
Byłem kilka razy w Koczale na wakacjach jest tam piekne jezioro z 1 klasa czystości wody oraz kilka dzikich jeziorek w lesie oddalonych od siebie 1-3 kilometrów. Przezyłem tam naprawde piekne chwile z wedka i nie tylko i az serce sie kraja gdy czytam o tak bezmyslnej inwestycji ktora zatruwa srodowisko i do tego wspolfinansowana jest z pieniedzy podatnikow !!!!

Jacek



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie