Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Etyka "pstrągarzy" z Kraśnika

Autor: Andrzej Trembaczowski
Data:06.1.05 23:44
Ocena:9.44 hit (61)
Czytano:5074

Kraśnik, krawędź Zachodniego Roztocza. Niedaleko ma swój początek Bystrzyca i kilka innych ładnych rzek...


Kraśnik. Powiatowe miasto w województwie lubelskim. Zachodni kraniec Roztocza.
W Kraśniku jest kilka kół PZW i wielu wędkarzy. Wśród nich są także i „amatorzy pstrągów”. Nie wiem ilu jest amatorów pstrągów – pstrągarzy, a ilu amatorów pstrągowego mięsa. I jedni i drudzy mają wykupione legitymacje PZW i opłacają karty.

Z Kraśnika niedaleko do górnej Bystrzycy. Tam, na Zachodnim Roztoczu, Bystrzyca ma swoje źródła. Między Zakrzówkiem a Bystrzycą Zakrzewską są jedne z najciekawszych pstrągowych miejsc. Tam właśnie, kilka kilometrów poniżej Zakrzówka, jest betonowy mostek, a pod nim kaskada, która wymyła spory dół. Miejsce bardzo charakterystyczne. Rzeka rozszerza się, kusi piękną szmaragdową tonią. Obiecuje spotkanie z dużym pstrągiem. Niżej, na prawym brzegu, niewielki strumyk zasila Bystrzycę źródlaną wodą – karmi te pstrągi kiełżami. Miejsce bardzo charakterystyczne i dobrze znane pstrągarzom – niejednego wielkiego pstrąga tam kiedyś złowiono...

Miejsce znane. W październiku kolega spotkał tam właśnie wędkarską rodzinę z Kraśnka: tata, mama, synek. Łowili pstrągi. W październiku! W okresie ochronnym! Na robale!!! I byli bardzo zdziwieni, jak im zwrócono uwagę...

3 stycznia 2005, poniedziałek. Początek sezonu. W tym samym miejscu samochód z kraśnicką rejestracją. Dwaj faceci łowią pstrągi. Łowią na robaki, bo... na spinning nie brały, a karta w tym roku podrożała...

Przez Kraśnik płynie Wyżnica - dopływ Wisły. Niegdyś całkowicie zanieczyszczana przez FŁT Kraśnik i miejskie ścieki. Martwa. Dziś czysta i piękna zwłaszcza w swym dolnym biegu. Szybki nurt, piaseczek, zwalone drzewa – wymarzona rzeka pstrągowa. Mogłaby taką być. Mogłaby być bardzo atrakcyjnym łowiskiem. Kto wie - może nawet konkurencyjnym do górnego Wieprza? I były takie zamiary, spotkały się nawet z aprobatą lubelskiego ZO PZW. Więcej – wpuszczono do Wyżnicy pstrągi, wpuszczono kilkakrotnie, pisałem o tym, choć nie wymieniłem nazwy rzeki, a Piotr dołączył zdjęcia.

Kto jak kto, ale chyba właśnie kraśniccy pstrągarze powinni przyjąć ten pomysł z wdzięcznością i entuzjazmem. Oto będą mieć pod samym nosem wspaniałe pstrągowe łowisko! Kraśniccy wędkarze napisali pismo do lubelskiego Zarządu Okręgu. Zaprotestowali przeciwko uznaniu Wyżnicy za wodę górską...

Kraśniccy wędkarze niedaleko mają do Wisły. Mają też stawy PZW intensywnie zarybiane karpiem, linem, karasiem. Wkrótce dostaną kilkudziesięciohektarowy zalew. Mają gdzie moczyć spławiki. Mają gdzie łowić ryby. Ale kraśniccy wędkarze polubili pstrągi... Polubili smak pstrągowego mięska... Nie nauczyli się jednak ich łowić. Łowią - jak potrafią – po chamsku...

Wiem. Nie powinienem uogólniać. Nie powinienem stosować odpowiedzialności zbiorowej. Nie powinienem obrażać, być może niezasłużenie, setek wędkarzy z powodu kilku tylko być może parszywców. Nie powinienem. Czynię to jednak świadomie i z premedytacją. Kraśniccy wędkarze na pewno mają dostęp do Internetu. Być może ktoś spośród nich to przeczyta. Na pewno poczuje się urażony. I dobrze! Niech się tak czuje! Niech się wstydzi za swoich ziomków! Niech coś z tym zrobi!

Pstrąg nie jest dla chama. Pstrągarstwo nie jest pozyskiwaniem mięcha na zagrychę. Jest – czy się to komuś podoba, czy nie - wyższą formą wędkarstwa. Jest wędkarstwem elitarnym. Każdy, kto chce, może do tej elity wędkarskiej dołączyć. Może, jednak pod jednym warunkiem: od pstrągarzy powinno wymagać się więcej. Pstragarze powinni być wzorem dla innych. A już szczególnie powinni pstrągarze przestrzegać przepisów! Wędkarze z Kraśnika także, jeżeli chcą za pstrągarzy uchodzić. I... czy to tak trudno? Czy to tak trudno być uczciwym i przyzwoitym? Czy to boli? Czy to tak trudno usunąć spośród przyzwoitego towarzystwa kogoś, kto tam nie pasuje, kto nie zasługuje, by się w nim znaleźć? Kogoś, kto wstyd przynosi pozostałym?! Pozbyć się chama?

Przeglądałem niedawno stare numery „Wiadomości Wędkarskich”. Te sprzed 40 lat. W jednym natrafiłem na wzmiankę: „Usunięci z PZW”. Wyrzucono dyscyplinarnie kilka osób za łowienie pstrągów na robaka, za zabranie nadkompletów i za zabranie niemiarowych ryb. Usunięto na zawsze. Podano do publicznej wiadomości nazwiska – dziś po czterdziestu latach nie ma sensu, bym je tu cytował. Ale na pewno nie omieszkam podać nazwisk tych, którzy zostaną przyłapani na kłusownictwie, o których tylko się dowiem!

Do tego artykułu nie ma zdjęć. Nie ma... tym razem. Następnym postaram się o ilustracje. O zdjęcia samochodów, tabliczki rejestracyjnej. O zdjęcia kłusoli. O dobre, widoczne zdjęcia, bez żadnego zasłaniania im gęby. A zdjęcie opatrzę podpisem: „cham z wędką”.
Czas w końcu zacząć robić porządek...
Andrzej Trembaczowski


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Etyka....
Jan Zych 10.1.05 23:50
Kolego Andrzeju T.widzę że jesteś ogromnie zaangażowany emocjonalnie w ochronę nędznych ochłapow pozostałych po bogatych stadach pstrągów i lipieni pływających jeszcze stosunkowo niedawno w naszych wodach.Podobnie ja z kolegami angażowaliśmy się w ochronę troci masowo odławianej przez brygady PZW w naszych rzekach w połowie lat siedemdziesiątych-wówczas to na łamach "WW"otrzymaliśmy odpowiedż że"król jest nagi"co też sprowadziło nasze zaangażowanie do normalnego poziomu-czyli corocznego wykupienia znaczkow w PZW.Przez 36 lat łowienia łososiowatych zdeptałem praktycznie całą północną Polskę i miałem możliwość obserwowania degradacji naszych wód i ryb w nich żyjących.Do końca lat 70-tych był to sport faktycznie elitarny z uwagi na małe zainteresowanie wędkarzy łowieniem na muchę czy też spinning.W latach 80-tych zaczęto propagować łowienie łososiowatych głównie na muchę i do końca lat 80-tych wykończono lipienia na samołówkę zwaną"dolną nimfą" zaś podstawowe stado tarlaków pstrąga wykończono "jętką" praktycznie do połowy lat 90-tych.Niebagatelną rolę w drastycznym zmniejszeniu pogłowia łososowatych odegrała organizacja zawodów na wodach górskich czego drastycznym przykładem jest San i pamiętne MŚ.Organizacja corocznego spędu pod nazwą Pstrąg Roztocza uszczupla hurtem rzeki o kilkadziesiąt pstrągów ktore to tak bardzo staramy się chronić-a ile jest organizowanych tego typu zawodów pod nazwą Klubowych,Kół,Okręgow itp.Totalna rzeż-w imię czego-dla zdobycia blaszanego pucharka.Od początku mojego łowienia czy to muchówka czy tez na spinning bycie nad wodą było samotnym misterium,kontaktem z pięknem przyrody nie zaś pogonią za smacznym mięskiem co niestety stało się podstawowym bodżcem wielu dzisiejszych wędkarzy.Kolego Andrzeju-nie zwalajmy winy na Kraśniczan,chamów,"gumofilców"-potrzebna jest generalna zmiana mentalności wędkarza i propagowanie metody"no kill".Prawidłowe zarybianie ,ochrona,eliminacja nieetycznych wędkarzy być może pozwoli na doprowadzenie naszych wód do stanu jaki ja zastałem zaczynając wędkarstwo "pstrągowe" kiedy to wody były bezwstydnie rybne.Z poważaniem .J.Z.
     Odp: Etyka....
Andrzej Trembaczowski 11.1.05 11:50
    
Słusznie.
Problem dotyczy nie tylko Lubelszczyzny, Kraśnika czy Lublina. Problem dotyczy nie tylko pstrągarzy i wód górskich.
Niestety, wśród stetek tysięcy wędkarzy zrzeszonych w PZW wielu jest takich, którzy nie zasługują aby być naszymi kolegami. I coś wreszcie trzeba zrobić.

Nie można oglądać się tylko na strażników, których na obecną sytuację jest za mało. Strażnicy, policja, Sądy Grodzkie - niech tępią przestępców, którzy kradną nasze ryby: "sieciarzy", "elektryków" itp. "Wędkarzami", którzy nie chcą przestrzegać przepisów, ani nie potrafią zachowywywać się przyzwoicie powinien zająć się Sąd Koleżeński w kole PZW czy w Okręgu. I nie tylko dopiero wtedy, kiedy taki "wędkarz" trafi pechowo na strażnika. Tacy "wędkarze" nie są anonimowi, należą do konkretnych kół i w jakimś gronie są znani. Przestańmy być dla nich wyrozumiali. Nie zasługują, aby być naszymi kolegami. Sąd może przecież zająć się sprawą na wniosek każdego udokumentowanego, wiarygodnego zgłoszenia. Niekoniecznie strażnika - kogokolwiek.
Wędkarstwo nie jest obowiązkiem. Jest przyjemnością, pasją. Nie tylko pstrągowe - każde. I nie trzeba wcale aż tak wiele, by być tą elitą - wystarczy tylko być przyzwoitym.
Kiedyś było trudniej zmienić populistyczny model naszej wędkarskiej organizacji - obecnie nie ma żadnych powodów, by dalej taki miał trwać. PZW powinno wrócić do tradycji dawnych Towarzystw Wędkarskich, najwyższy czas.
Pozdrawiam serdecznie!
Andrzej
etyka
ramon 10.1.05 00:40
W (moim) okręgu kilka lat temu zmieniono wodę nizinną na górską, mimo oporu wędkarzy tak postanowił ZO i uczynił, w corocznych sprawozdaniach są podawane ilości narybku ryb szlachetnych wpuszczonego do wspomnianej wody,i wszystko byłoby OK, z jednym wyjątkiem: nie wiem czy w tym okresie była przeprowdzona choć jedna kontrola z prawdziwego zdarzenia , tam się nie łowi na nic innego tylko na robala, a widok wędkarza , którego się nie rozpoznaje jako swojego ( innego kłusola) powoduje błyskawiczną metamorfozę ( nie opiszę jak to nastąpiło by inni nie mogli z tego korzystać). Więc po co i komu potrzebna jest taka woda górska czy tylko do statystyk, a co z naszymi wspólnymi pieniędzmi wydatkowanymi na zarybianie.
Zewnętrzny identyfikator
Henryk Skrzeszewski 09.1.05 15:56
Padł tu pomysł przyczepiania do ubioru identyfikatora. Co więcej pomysł sprawdzony w wielu krajach. Sam od bodaj roku, gdy jestem nad wodą pstrągową ze spinningiem lub tylko z aparatem, przyczepiam do plecaka albo kurtki kartę wędkarską, tak jakby był to identyfikator w przeźroczystym etui, tak aby widoczne było z jednej storny zdjęcie a z drugiej znaczki opłat. I ciekawostka - zauwarzyłem że sporo kolesi widząc, że podchodzę, zwija wędkę (często ze spławikiem i robalem na końcu) i odchodzi w pośpiechu :) (w jednym przypadku kłusol zapomniał zabrać siatki z pstrągiem w środku), a były też takie przypadki gdy stałem sobie nad wodą, że koleś który zobaczył z dala mój "identyfikator" zawracał !!! Z kolei wedkarze którzy nic nie mieli na sumieniu, też się mylili myląc mnie ze strażnikiem. W paru przypadkach nawet informowali mnie gdzie widzieli kłusoli :)
Mała rzecz a cieszy :)
Mała rzecz a cieszy :)
pozdrawiam
Czysta prawda i to nie tylko w opisanym rejonie
Tomasz Roj 09.1.05 13:02
Opisany tutaj problem nie dotyczy tylko opisanych powyżej wód ale całego kraju. Niektórzy wędkarze wstępują do PZW lub innych organizacji lub też wykupują licencję tylko po to żeby móc wędkowac na danych wodach pod pozorem legalności. Potem robią już co chcą.
Etyka..............?
Paweł Spychalski 09.1.05 12:55
„…Pstrągarze powinni być wzorem dla innych. A już szczególnie powinni pstrągarze przestrzegać przepisów!...”
Dlaczego tylko łowiący na muchę przecież wszyscy - chcący uchodzić za etycznych wędkujących powinni przestrzegać obowiązujących ich przepisów. Na wodach nizinnych mało takich co kłusują? Można by akcją tą zarazić wszystkich uczciwe wędkujących.
Lubelacy nie lepsi
Robert Skrok 09.1.05 10:08
Jestem z Kraśnika na Bystrzycy łowię od kilku lat i co dziwne dla mnie nie spotkałem ani razu kontroli,ale wędkarzy z lubelską rejestracją i owszem.Panowie jak na elitę przystało ubrani w kamizelki i inne bajerki regulaminu nie znali.A pan Andrzej z taką kulturą to może i do elity należy,ale do tych co im słoma z butów wystaje.Jeszcze jedna sprawa,apropo tych rejestracji.Proszę nie mówić że samochód z kraśnickimi numerami jest z Kraśnika bo nawet Zakrzówek ma taką,a z tamtąd bardzo często jest nad wodą cała rodzinka zieloną Skodą Felicją i regulamin mają gdzieś.Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i życzę im żeby zaczeli spotykać kontrol nad wodą to może to powstrzyma trochę kłusowników.
     Odp: Lubelacy nie lepsi
Andrzej Trembaczowski 09.1.05 11:38
    
Cieszę się, że się odezwałeś.
Tym tekstem chcę wydać wojnę chamom.
Chcę spowodować, by nikt kto narusza przepisy nad naszymi pstrągowymi rzekami nie był bezkarny. Chcę, by wywalono z PZW wszystkich, którzy nie zasługują na to, aby być naszymi kolegami.
A nie zasługują tacy, którzy łowią pstrągi na robaki, którzy łowią w okresie ochronnym, którzy zabierają niemiarowe ryby, którzy zabierają nadkomplety (w tym roku więcej niż 1 szt!).
Nieważne, czy są z Kraśnika, Lublina czy z innych miejscowości. Nie ma dla nich miejsca nad naszymi pstrągowymi rzekami!
PSTRĄG NIE JEST DLA CHAMA.
Pozdrawiam
Andrzej
p.s.
Zachęcam wszystkich uczciwych wędkarzy, by dostarczali dowody naruszenia przepisów. Zdjęcia, filmy, zapisane numery rejestracji. Zamieścimy je i niech sądy PZW ukażą łobuzów - w tym przypadku kara powinna być jedna: usunięcie ze związku na zawsze. Wspólnie spowodujmy oczyszczenie wędkarskiego środowiska. Dość już pobłażania, koniec z bezczynnością. Miarka się przebrała!
Na pohybel "wędkarzom"
Tomek Płonka 07.1.05 17:25
Od dłuższego już czasu wypowiadam się na temat tzw. kolegów po kiju. Nie przysparza mi to popularności nawet tutaj. Powtórzę jeszcze raz że za brak ryb odpowiedzialni są właśnie przeciętni wędkarz, gdyż większość z nich to zwykli kłusole. Przeciętny polski wędkarz to cham i prostak i nie mam przyjemności w ogóle z nim rozmawiać. Przeciętnemu wędkarzowi nad wodą odpowiadam że nic nie bierze, a jak mam rybę na kiju i ktoś podchodzi to opuszczam kij i otwieram kabłąk - olać rybę, ważniejsze żeby prawdziw myslał że ryb nie ma. Na wodach, na których bywam rzadko jak zobaczę wędkarza co kłusuje to nawet nie podchodzę tylko zwijam się i dzwonię po PSR. Jedynym wyjściem jest tak jak Andrzeju twierdzisz - ochrona strażników. Skoro wędkarzy przyzwoitych jest mniejszość to na prawdę - poszukajmy kolegów na innych portalach, piszmy do ZG i wszędzie gdzie mozna, ile wlezie, ostre protesty przeciwko braku strażników. I rada dla kolegów- przestańcie być "dobrzy" i sympatyczni dla innych wędkarzy. To w większośći prawdziwy, kłusole i debile. Nie ma racji kolega Jurek K. nawołując do szukania szerokiego poparcia dla zmian w PZW. To poparcie jest i bedzie bardzo małe - ot kilka tysięcy portalowych "dusz". Przestańcie mówić na co bierze, gdzie ryba itd. Nie piszcie nic w "braniach". Nie piszcie artykułów z opisem łowisk. Wróg czyha. Jak m ówi mój znajomy- "Lecho nie śpi".
Pyrsk-T.P.
     Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Dariusz Krystosiak 07.1.05 22:35
    
Czy mógłbyś łaskawco zdefiniować przeciętnego
chama i prostaka?Bo nie wiem czy mam to szczęście do nich się zaliczać czy nie?Czy prawdziwego wędkarza od chama i prostaka odróżnia ubiór,marka samochodu czy sprzęt którym łowi?A może prawdziwi to tylko muszkarze a cała reszta to chamy i prostaki?W takim wypadku chyba narobię sobie z rozpaczy sznytów
bo nieodwołalnie jestem chamem.
         Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Tomek Płonka 09.1.05 14:07
        
Łaskawie już zdefiniowałem. Niewiele wysiłku kosztuje abyś mógł się do nich zaliczać. Wystarczy nad wodą zachowywać się głośno, czasem walnąć browara i puszkę ciepnąć w krzaki, nie przestrzegać regulaminu, żreć wszystkie ryby co siądą na hak. Proste, co? :-)
Choć myślę, że akurat w twoim przypadku masz niewielkie szanse zostać "gumofilcem" nawet jak skombinujesz takie buty, kufajkę i beret. Z twoich postów wynika, że już jesteś "stracony" jeśli chodzi o możliwość zakwalifikowania cię do tych, których chciałbym znad wody przegonić. Niestety musisz odżałować i pozostać wśród nielicznego grona ludzi "wporzo". Jedynie się tylko trochę wyluzuj :-)
Pyrsk-T.P.
p.s. nie jestem flyjarzem - choć łowię na flyje, tylko że takie wiązane na główkach jigowych. Może bym kiedyś spróbował łowić na np. suchą flyję, ale jak widzę jak te biedaki męczą się z kołowrotkami o ruchomej szpuli, jak one im się psują (bo ciągle wybierają linkę ręką) to mi się odechciewa... Nawet w woblerach brakuje im sterów (nazwali to strimer albo jakoś tak)
:-)
             Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Dariusz Krystosiak 09.1.05 21:13
            
Ja jestem "wyluzowany",opinia innych na mój temat
jest mi rzekłbym obojętna.Hałasu i tłumów nie lubię
więc szukam miejscówek cichych i bezludnych.
Worek plastikowy woże zawsze żeby posprzątać po
sobie i po innych,piwa na rybach nie piję bo jeżdżę
autem.Pstrągów nie łowię bo chyba mam za daleko
do pstrągowych rzek,chociaż może w tym roku bym spróbował-jak się dowiem gdzie mieszkają.
Wydaję mi się jednak że poprostu za ostro pojechałeś ale u mnie może wystąpić z pewnych względów skrzywienie zawodowe by postępować tak żeby nikogo nie urazić.
                 Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Tomek Płonka 10.1.05 09:13
                
Rozumiem twój lekki sprzeciw i opinię że za ostro się przejechałem po wędkarzach. Ale tak na prawdę jest, że większość wędkarzy nie przestrzega regulaminu i kłusuje. Dziki pęd po rybę to zjawisko tak nagminne, że nie ma co zostawiać na tych osobnikach suchej nitki. Ma rację Andrzej, skupmy się na kłusownictwie wędkarskim, a dopiero potem narzekajmy na rybaków, dzierżawców i PZW.
Pyrsk-T.P.
                     Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Dariusz Krystosiak 10.1.05 17:44
                    
Nie wiem jaki RAPR obowiązuję na południu kraju ale
nad Narwią,Bugiem czy mazowszańską Wisłą przepis o 2 wędkach nie ma zastosowania.Nie to że jestem przeciwnikiem"gliździarstwa",samemu mi się zdarza łowić na spławik czy DS ale nad tymi rzekami minimum wynosi 3 kije na człowieka a jak nie biorą to i 6.W takich sytuacjach udaję nieuświadomionego i dziwię się że RAPR się zmienił
ale nigdzie o tym nie pisali.Z pyskiem mi jeszcze nikt nie wyskoczył nawet jak bywało ich np.2 ale
może dlatego że mam lepiej jak 180cm i gębę taką że bez procesu za sam wygląd mogliby mnie zamknąc.
         Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Tomasz Statek 07.1.05 22:45
        
Darku, zachowaj zimną krew... Nie zauważyłeś jeszcze, że im się kto wyżej stawia, tym większy cham z niego wychodzi? :-)
     Odp: Na pohybel "wędkarzom"
Sławomir Kurzyński 07.1.05 17:50
    
Widzisz Tomku ja też już przestałem mówić, że cokolwiek złowiłem. Nauczyłem się już tego kiedyś. Zrozumiałem, że jak powiem, to mogę oczekiwać 3 skutków:
1. Moja ryba urośnie do niebotycznych rozmiarów (miałem kiedyś na haku szczupłego tak na oko ze 3 kilo; starałem się go jak najszybciej wyjąć bo gumę połknął głęboko a ja łowiłem przez przypadej bez przyponu; dzień później szczupak który przegryzł żyłkę był już metrowcem którego młodzieńcy starali się na siłę wyjąć)
2. Nie ma już gdzie wsadzić kija - całe wycieczki spragnionych sukcesu bądź gorzały okupują całą okolicę
3. Jeżeli w danym miejscu ryba była to już została wypłoszona i szybko po wycieczce nie wróci
4. Nie wiem dlaczego wędka w ręku upoważnia każdego alkoholika do tego by ze mną porozmawiać a chociażby zadać typowe pytanie: "i co brały???". Czyżby się chciał dowartościować, że cały dzień pijąc pożyteczniej spędził czas???
Mógłbym tak jeszcze długo mówić na temat wizerunku wędkarza, który dzięki większości się kształtuje itp. Nic to jednak nie da, więc pozwolę sobie skończyć
etyka pstragarzy z krasnika
patrycia casandra 07.1.05 17:24
andrzeju!!!!!1 tak trzymac .a jak zajdzie potrzeba to podeslemy mocna ekipe.a tak na boku to z publikacja zdjec osob ,moze byc prawny problem.moze sie nawet skonczyc zamknieciem portalu ,gdzie beda publikowane.ale czyz u nas brak tlumaczycieli za wschodniej granicy?w tri miga wyjasnia ze niebardzo sie oplaca skarzyc .prawda/:) tak ze do dziela!
Pstrągarze????
Tomasz Sliwowski 07.1.05 16:51
Jest promocja kupie aparat i pokarze wam co wyprawiają na Jurze krakowsko częstochowskiej.
Tak chyba jest wszędzie mięso to postawa wielu obywateli RP
W sprawie Kraśnika
Włodzimierz Wojciechowski 07.1.05 14:22
Szanowni koledzy,
Czytam ten pełen frustracji artykuł. Czytam komentarze do niego i zgadzam się z nimi całym sercem, bo myślę tak samo. Jedyne, co mnie martwi, to fakt, że jako jedyne środki przeciwdziałania proponuje się robienie zdjęć z zza krzaka, bądź zabijanie psów (co pies był tu winny?).
Tymczasem prawdziwa recepta na owe bolączki jest prosta: trzeba wreszcie skończyć z socjalizmem w wędkarstwie. Tu wszystko jest wspólne (czyt. niczyje) więc można kraść.
Tych, ktorzy zechcą kraść zawsze będzie więcej, niż tych etycznych i zawsze nas przegłosują. Zrozumienie faktu, że wędkarstwo jest (mniej lub bardziej) kosztownym hobby, a nie tanim sposobem pozyskiwania rybiego mięsa, nie będzie możliwe, dopóki jeszcze można coś złapać. Na szczęście(?!) to już niedługo. Wygląda na to, że niewiele nam tych rybek pozostało, a na to co pozostało polujemy zaciekle. Gdy już wyłowimy wszystko, to może zaczniemy myśleć rozumnie.
Powstaną koła zapaleńców (również w Kraśniku), ktore wydzierżawią sobie wodę, złożą się, zarybią, przyjmą do koła prokuratora, komendanta policji, miejscowego proboszcza, przypilnują i będą łowić. Takie koła istniały u nas przed wojną, istnieją i dzisiaj w Europie.

Innym rozwiązaniem będą (są) łowiska komercyjne. Właściciel zrobi, co trzeba, by ryba była.
Utrzymywanie skansenu socjalizmu w tej dziedzinie życia jest wygodne dla wielu - od dzialaczy PZW poczynając, poprzez szarą brać wędkarską ("Opłaciłem kartę, musi mi się zwrócić."), a na kłusownikach kończąc. I socjalizm ten będzie. Do ostatniego ciernika....
     Odp: ...do ostatniego ciernika
Andrzej Trembaczowski 07.1.05 15:36
    
Tak, masz rację i Twój czarny scenariusz może się spełnić. I tak może jeszcze być przez... bo ja wiem? 10 - 15 lat? Tyle potrwać może, zanim do tego ostatniego ciernika przełowią wody, zanim je całkiem zdegradują, zanim się zajmie nimi ktoś inny i zorganizuje wędkowanie np. według podanych przez Ciebie zasad. Tyle to trwać może, ale nie musi.
W naszym interesie leży, by to nie trwało aż tyle.

Co możemy zrobić, poza pisaniem?
Domagać się skutecznej ochrony! Domagać się jej u naszej organizacji, PZW, by broniła skutecznie swoich, obecnie na nowo w majestacie prawa dzierżawionych wód, i by zgodnie ze swoim Statutem umożliwiała uczciwym wędkarzom uzyskiwania zadowolenia z uprawianej pasji. A to się wiąże nie tylko z zarybieniami.
Domagać się, by nie należeli do tego samego co i my związku ludzie niegodni. Niech będzie płacących w końcu mimo wszystko nie aż tak wielkie składki mniej, ale niech nie będzie ludzi którzy przynoszą nam wstyd! Wywalić takich! To nie są nasi koledzy, to nie są "członkowie", chyba że pod nazwą "członek" rozumie się jej medyczne znaczenie.
Domagać się od stanowiących prawo, od posłów, skutecznego prawa, zmian w przepisach regulujących uprawnienia straży rybackiej. Domagać się od wszystkich instytucji ustawowo przeznaczonych do walki z kłusownictwem o poważne traktowanie tego problemu i skuteczną walkę, bez pobłażania.

A poza tym nie bądźmy obojętni i walczmy o swoje wszelkimi skutecznymi metodami. Póki jest jeszcze o co...
Pozdrawiam
Andrzej
         Odp: ...do ostatniego ciernika
Krzysztof Komoszka 09.1.05 12:15
        
Cześć Andrzej!
To jest straszne. Chamstwo nad wodą to codzienność. Wystarczy otworzyć byle miesięcznik wędkarski na stronie z „paradą” rekordów. Na większości zdjęć to samo – rzeźnia w swojej najczystszej postaci, choć są też zdjęcia i opisy na które miło popatrzeć, tu ukłon w stronę ich autorów. Ale nie o tym. O chamach nad wodą pisałem już kilka razy. Jak będzie trzeba napiszę jeszcze tyle razy ile potrzeba. Moje najbliższe łowiska to tylko glinianki. Tylko albo aż?! Woda w nich fantastyczna, czysta. Dno pokryte dywanem roślin. No cud. Ale myślę że na ich dnie zalega tyle samo syfu co na brzegach. Ilekroć o tym mówię pada znamienne to nie wędkarze, to inni, ci co się kąpią, mieszkają nad nimi czy zwyczajnie, ordynarnie chleją gorzałę. To samo nad Tanwią. Opisałem ten stan rzeczy na RO, wysłałem skargi i powiadomienia do nadleśnictwa odp. za tamten rejon i co .... nic, chciałoby się powiedzieć inaczej, ale szkoda nerwów. Każdy umył od tego ręce, bo nie jego rejon. K...wa, a czyj?!!! To samo tu nie mój rejon, nie ja śmiecę, itp. Nad wodę co drugi z wędką jeździ bryką, nikt nie zabierze śmieci do bagażnika – bo nie jego i tak w kółko, a k...wa czyje, ja się pytam?!!! Więc panowie przedmówcy, nie piszcie pierdół, że święci jesteście. Ryby nie palą i nie rzucają kiepów na ziemię i do wody, nie piją wódy, nie srają po krzakach i nie śmiecą. Najgorsze że nie mają głosu, i nie powiedzą – wynoś się. Ale ja mówię, kiedy tylko trzeba i pewnie kiedyś ktoś mi wpi...li, trudno.
Andrzej ma rację – nad wodę jeżdżą chamy i zwykli ordynarni złodzieje, są wśród nich i pstrągarze, wiem coś o tym. Są nimi lekarze i prawnicy, inżynierowie i robotnicy. Ale są też tacy którzy mimo niewysokiego statusu społecznego potrafią łowić jak należy, z rozsądkiem, umiarem, szacunkiem dla przyrody. Od takich uczyłem się pstrągowania.
Gdy jadę na pstrągi, wchodzę w stan wyższej świadomości, czuję przypływ energii, pochodzącej od przyrody. Dzieje się tak dla tego, że wiem, że dostąpiłem czegoś więcej niż tylko wyjazdu na ryby, wyjazdu po białko. Choć zabieram złowione ryby, to nie muszę złapać pstrąga by byś szczęśliwym, nie muszę nawet go zobaczyć. Już dawno podwyższyłem swój prywatny wymiar ochronny na ryby, które łapię, nie tylko pstrągi, niektórych nie zabieram w ogóle. Będąc na rybach chłonę przyrodę, bo po to właśnie jadę nad wodę. Ostatnio ktoś w braniach wpisał, że złowił niemiarowe szczupaki i je zeżarł. Opisałem to, podałem na portalu do publicznej wiadomości, dotarłem do jego koła – koło zareagowało!!! Dostał upomnienie, była rozmowa z rodzicami, on tego już nigdy nie zrobi, bo mu zwyczajnie będzie wstyd!!!
Andrzej publikujmy przypadki chamstwa nad wodą, po stokroć tak! Dlatego wstapiłem do KWi i noszę znaczek klubowy, dla tego okleiłem swój samochód logo stowarzyszenia. Podpisuję sie pod tym z całą odpowiedzialnością. Pozdrawiam, Krzysiek.
     Odp: W sprawie Kraśnika
Kuba Guzowski 07.1.05 15:18
    
Nic dodac, nic ujac. To smutne, ale taka przyszlosc nas czeka. Za duzo ludzi za smieszne grosze próbuje lapac i zzerac ryby. To sie inaczej nie zepnie finansowo. Wszak jeden palczak kosztuje ponad zlotówke (o selekcie nie wspomne), a ile procent przezywa zarybienie? A ile pada potem na robaka, na elektrowedke, na siate, na co tam jeszcze...a i jeszcze ile niemiarowych i nadkompletów krasnikopodobni zabiora?
Pstrag nie dla chama i nie dla biedaka:-( Ile Wilk bedzie liczyl za licencje, to juz w zasadzie wiadomo...
BRAWO!
Wojtek Soszka 07.1.05 14:06
Od początku nadchodzącego sezonu też nie będę sie ruszał na ryby bez aparatu (co w poprzednim czasem mi sie zdarzało i nie mogłem utrwalić kilku "ciekawych" przejawów kłusownictwa). A wszystkie zdjęcia kłusoli natychmiast będę publikował na tej stronie. Każda forma walki z kłusownictwem (zgodna z prawem!) jest dobra.
Pozdrawiam
Zamiast komentarza
Ryszard Siejakowski 07.1.05 11:51
Andrzeju, zamiast komentarza opis pewnego zdarzenia sprzed dwudziestu lat. Rzeka Pełcz /Przyłęg/ niedaleko Gorzowa. Jedna z piękniejszych rzeczek jakie znam ze swej wędkarskiej przygody. Mam kolegę, jednego z lepszych pstragarzy jakiego poznałem. Ma niesamowitą smykałkę właśnie do pstragów. To co on potrafił wyrabiać z pstragami to słów mało aby to opisać. Po prostu geniusz. Idzie sobie brzegiem rzeczki i natrafia na miejscowego gumofilca, który nic sobie nie robiąc z tablic, umieszczonych dość gęsto nad rzeką /kiedyś takie tablice bywały nad rzekami pstrągowymi/ i informujących o tym, że jest to rzeka pstrągowa i obowiązuje zakaz połowu na przynęty naturalne, bezczelnie łowi na robala. Zwraca mu uwagę na ten oczywisty fakt a w zamian otrzymuje stek wyzwisk. Jakby tego było mało szczuje na niego psa. A psisko było z gatunków mieszanych, czyli mutant w którego krwi płynęły geny wilczura, bernardyna i cholera wie co jeszcze. Bydlątko wcale pokaźnych rozmiarów. Skacze toto do wody i przepływa na drugą stronę rzeczki. Na szczęście kolega ma przy sobie miotacz gazowy i z najbliższej odległości wali do niego z miotacza. Efekt wspaniały. Psisko pada jakby go piorun trafił. Gumofilca zamurowuje totalnie. Już nie jest takim chojrakiem. Zwija swój majdan i szybko uchodzi z łowiska, mrucząc pod nosem jakieś nieparlamentarne słowa i pogróżki. Jak zakończyła się ta przygoda dla psa nie wiem, ponieważ po ponad pół godzinie, psiuta nie okazywała ochoty do życia. Musi co go zamurowało dość skutecznie na dłuższy okres czasu.
Rysz@rd
i tak trzymać ...
hornetpsr 07.1.05 10:54
... tylko drastycznie własnie w ten sposób poczują respekt , w żaden inny
!
Sebastian Kipczak 07.1.05 10:54
A potem cham Cie poda do sadu i bedzie sie domagal ukarania, bo Twoje dzialania beda bezprawne, a Polskie sady niewiedziec czemu bardzo chronia przestepcow i bandytow wiec jako uczciwy czlowiek zostaniesz skazany.
     Odp: !
Sebastian Wawrzyszak 07.1.05 13:26
    
A w jaki sposób?? Po pierwsze ja się nie będę podpisywał a złapać też się nie dam. Jak już pisałem nawet nie bedzie wiedział że dostał fotkę.W końcu pobawimy sie w ciuciubabkę, tylko że w drugą stronę.
         Odp: !
Sebastian Kipczak 07.1.05 15:31
        
Ukaza sie w portalu - czyli namierza Cie a moze sie myle moze to jest jednak sposob?? Sam juz niewiem załamany jestem tym co sie dzieje zwlaszcza nad moja kochana Odra.
         Odp: !
Sebastian Kipczak 07.1.05 15:31
        
Ukaza sie w portalu - czyli namierza Cie a moze sie myle moze to jest jednak sposob?? Sam juz niewiem załamany jestem tym co sie dzieje zwlaszcza nad moja kochana Odra.
             Odp: !
Andrzej Trembaczowski 07.1.05 15:57
            
To wszystko jest do zrobienia. Fotki może zamieszczać np. KWI i nikt nie musi znać autora :)))))
Najgorzej, gdy nic się nie robi. Zbyt długo trwa ta bezkarność chamów. I to problem dotyczący niestety wielu naszych wód. Jak długo będziemy dalej cierpliwie to znosić?
Andrzej
Brawo!!!
Sebastian Wawrzyszak 07.1.05 10:17
Artykuł bardzo mi się podoba, chociaż jest smutny. Ostatnio toczyła się dyskusja na temat wprowadzenia limitu dziennego wynoszącego jedna sztukę. Byli tacy, którzy nie popierali tego pomysłu, ale jak widać i to za mało. Niestety odstrzał, robaczarzy jest zabroniony, więc będę również „strzelał” im fotki. Nabyłem niedawno aparat z dużym zoomem, więc taki CHAM nawet nie będzie wiedział, że jego facjata ukarze się na portalu. Jeżeli będzie mało to zrobię odbitki, zalaminuje i porozwieszam na drzewach przy Bystrzycy z odpowiednim opisem. Trudno czasami trzeba ponieść jakieś koszty, ale jeżeli taki delikwent przyjedzie nad wodę to zamiast łowić ryby będzie musiał wspinać się na drzewa i zrywać z nich swoją gębę. Pozdrawiam serdecznie.
numerki
Rafał Kowalski 07.1.05 09:52
A może wprowadzić numery licencji i obowiązek ich uwidocznienia podczas połowu? Każdy ławiący, który opłaci kartę lub pozwolenie będzie miał przypisany numer i będzie musiał go przypiąć w widocznym miejscu nad wodą. A jeśli nie będzie numeru to wiadomo - kłusol, albo coś kombinuje, ukrywa. Gość z numerem będzie łowił nieetycznie - to zdjęcie i do netu! Albo do instytucji (np. PZW) która wydała numer - a ta nich wyciągnie konsekwencje. Wtedy nie tylko Straż Rybacka, Policja czy inne służby będą postrachem dla chamów i cwaniaków - nawet zbłąkany spacerowicz będzie dla nich powodem do niepokoju. Wiem, że to mrzonki, bo technicznie pomysł jest trudny do zrealizowania (ochrona danych osobowych itp.) ale może kilku mięsiarzy by się przestraszyło... W końcu rejestracji na samochodzie też nikt nie chowa i na jej podstawie, można przyznać mandat.
no cóż...
Marek Kaczmarczyk 07.1.05 09:31
może to i jedyne wyjście takie uogólnienie...
może Ci Prawdziwi Wędkarze z Kraśnika i okolic, mimo despektu jaki im ten artykuł czyni, zaczną działać by ten tekst był uogólnieniem nieuzasadnionym...
może...

Ja taką nadzieję mam...

Wędkarze z Kraśnika, oczyśćcie swoje bagienko...

Marek
PS. Nie wiem, czy ocenianie nie zostało przez pomyłkę, ale na wsiaki słuczaj dałem dychę (x3)...
Czy chamstwo jest receptą na życie?
Piotr Łopaciński 07.1.05 09:30
Andrzeju - napisałeś bardzo ostry artykuł, ale temat w nim poruszony wymaga tego aby go wykrzyczeć. To dzieje się na wszystkich wodach w Polsce. Zająłeś się pstrągiem, bo z tego co wiem to jest chyba miłość Twojego życia, ale dotyczy również szczupaka, okonia, czy innych zanikających gatunków. KŁusownictwo, brak jakichkolwiek zasad etycznych to obrazki dnia codziennego na naszych wodach. Żadna ryba, nie tylko pstrąg nie jest dla chama. Dla chama jest bat i każdy normalnie myślący wędkarz oprócz szczypiec do wyhacznia kotwiczek, powinien taki bat przy sobie posiadać nad wodą i używać go bez litości. Czy trudno być uczciwym i przyzwoitym? - nie jest trudno, ale to wynosi się chyba z domu.
Człowiek chamem się nie rodzi. Człowiek chamem się staje przebywając w określonym otoczeniu.
Ten brak poszanowania dla prawa, dla drugiego człowieka jest również skutkiem otaczającej nas rzeczywistości. Nie chcę dalej tego rozszerzać bo zabrnę w politykę. Ja również nie słyszałem, aby w ciągu ostatnich kilku lat w moim okręgu jakiegoś chama za kłusownictwo wywalono z PZW. A ilu straż rybacka zatrzymała na gorącym uczynku?
Ja także podpisuje się pod tym, że zdjęcia, nazwiska chamów urągającym prawdziwemu wędkarstwu należy publikować. Nawet, jeśli miałoby to się zakończyć procesem sądowym.
I trzeba o tym pisać - jak najwięcej.
Pozdrawiam serdecznie...Piotr
Brawo!!!
Robert Szumowski 07.1.05 09:23
Piętnujmy takie zachowania!!! Być może po przeczytaniu takich artykułów ci pseudo-wędkarze, a raczej CHAMY, zrozumieja że postepują źle. Może inni którzy ich spotkają przynajmniej zwrócą im uwagę. I niech nikt nie będzie miał skrupułów. Jeśli nie trafia nic do takiego CHAMA dzwońmy do Straży Rybackiej!!! Znam też inne formy: pstrągarze znad jednej ze znanych pomorskich rzeczek stosują bardziej radykalne środki... Może to bardziej trafia do takich CHAMÓW. Może w każdym kole PZW powinna być czarna lista takich "kolegów" łamiących przepisy, odebranie im kart wędkarskich... Wszystko zależy od chęci! Pozdrawiam!
Pstrągarze z Kraśnika
Sławomir Kurzyński 07.1.05 07:26
Panie Andrzeju
Jakże smutny ale i jakże prawdziwa jest rzeczywistość w tym artykule. Tak jednak jest naprawdę, choć wielu działaczy pokazywałoby na papierkach ile to zrobili. Mantalność społeczeństwa zmienia się i to w niedobrym kierunku. Dobrze, że jest jeszcze jakaś plaryzacja i znajduję się zapaleńcy gotowi poświęcić wiele pracy, by ochronić te perłowe dziedziny wędkarstwa.
Tuż obok Olsztyna płynie rzeka Wadąg. Na piechotę pół godziny, czyli całkiem blisko. Kiedyś była to woda pstrągowa. Niestety stwierdzono, że z braku w niej pstrąga (ryba skończyła się po przemianowaniu wody) i z tego, że jest tak blisko miasta, należy ją udostępnić do każdej techniki łowienia. Nie jest to może długi odcinek wody ale jakże urokliwy - i tak blisko. Ciekawy czy jeszcze kiedyś coś uda się z nim zrobić.
Wodom cześć
"Pstrągarze z Kraśnika
Jarosław Majewski 07.1.05 01:00
Brawo panie Andrzeju!Bardzo mocny artykuł!Nareszcie trzeba zrobić z tym porządek,nie tylko na waszym terenie,ale wcałej Polsce.Ja osobiście pochodzę z mazowsza,jak pan wie na terenie Mazowieckiego Okręgu jest (dzięki wielu zapaleńcom nie szczędzącym własnych pieniędzy)wiele rzeczek,rzeczułek zarybionych pstrągiem potokowym.Otóż na tych wodach jest podobna sytuacja.Zjeżdżają się całe hordy kłusoli bez kart i ze związkowymi legitymacjami w kieszeni,łapią na robala i w czsie tarła pstrągów,tępią na potęgę wszystko nawet maleńkie kiełbie, które po złowieniu wyrzucają poprostu w krzaki!A związek co na to?NIC!!!Na dodatek jeszcze wyrzuca z informatora wody które były przez długi okres czasu wodami górskimi,które były zarybiane za związkowe pieniądze pstrągiem,argumentując to tym że woda nizinna nie może być górską!(dziwne nie? 5lat była wodą górską a teraz raptem nią nie może być!)Daje w ten sposób furtkę do degradacji resztek stad pstrągów które opierają się (tylko jeszcze jak długo?)rozplemionemu ponad wszelką miarę kłusownictwu.Nikt się tym nie interesuje,poza oczywiście ludźmi którzy włożyli ogrom pracy i wysiłku, żeby wody jałowe,puste zupełnie stały się atrakcyjne wędkarsko.Łza się w oku kręci!Za artykuł należy się 100 pkt,ale że można dać 10 więc daję.A kłusole z Kraśnika i okolic,jak również z całej Polski niech uważają ,bo prawdziwi zapaleńcy są zdeterminowani walczyć o swoje i potrafią dać w ryj!Bo skoro organa powołane do tępienia takich przypadków,mają to wszystko w nosie,to my zapaleńcy będziemy bronić swego jak tylko potrafimy!Na pochybel wszystkim kłusolom i bezmuzgom z PZW i nie tylko!!!
     Odp: "Pstrągarze z Kraśnika
January Pawlos 07.1.05 15:38
    
Witam!

Artykuł typowy dla każdej wody pstrągowej.Nazwę Kraśnika można by zastąpić każdą inną.Tak jest wszędzie.Cieszę się ,że ten artykuł napisał sam Pan Andrzej.Jak widać na załączonym "obrazku" winę za malejącą populację pstrągów ponoszą kłusole.A kłusol to każdy kto łowi ryby niezgodnie z przepisami.Naprawdę wystarczy zaostrzyc kontrolę i wszystko naprawdę nie trzeba zarybiać.Jesli tylko zarybiamy a nie chronimy to wyrzucamy pieniądze w błoto. Nie pomogą tu limity ,itp. półśrodki.Chronić ,chronić i jeszcze raz... chronić i nie żałować grosza.Nie raz trafiałem na odcinki rzek skłusowane do bólu a przy okazji podtrute i porzucone przez kłusoli i wędkarzy.Po kilku latach po prostu eldorado!!! Aż jakiś palant dowie się o takim odcinku i w ciągu dosłownie 2 tygodni znów kicha! Gdyby dostał w łeb na łowisku już by się tam nie pojawił (opinia prawników i policjantów!!!)
A co do potraktowania psa to była typowa obrona konieczna i by nic mu nie było.Mało tego, gdy próbują okraść nasz dom to mamy prawo bronić swojej własność! To samo tutaj, to my jesteśmy gospodarzami wody ,to za nasze pieniądze utrzymuje się stadko ryb w rzece ,więc mamy prawo bronić naszej własności.Ja nigdy nie boję się kłusoli ,traktuję ich bardzo ostro jak na swoim terytorium robi każdy drapieżnik! W dobie telefonów komórkowych powiadomienie organów ścigania to banał.A gdy nie udzielą nam pomocy...Sami wiedzą w jakie tarapaty sie ładują...
Sami proszą o sygnały, aby kontrolować jakiś rejon,gdy nie mają sygnałów nie widzą żadnych problemów.
PS.Urodziłemsię w Krasniku, ale teraz mieszkam nad Regą w Świdwinie.Problemy 800km dalej jakby podobne!
Pozdrawiam,January
         Odp: "Pstrągarze z Kraśnika
Andrzej Trembaczowski 07.1.05 16:28
        
Tak, masz rację. Robaczywi "pstrągarze" znajdą się i w każdym innym mieście, nie tylko w Kraśniku, w Lublinie także. I trzeba się takich pozbyć.
To nie tylko problem walki z kłusownictwem - kłusownik może do PZW nie należeć. To problem wywalenia z PZW takich, którzy nie powinni być naszymi związkowymi kolegami.

To też nie tylko problem samego kłusownictwa. Tych kilka złowionych pstrągów niewiele komuś przyniesie korzyści. Łowienie na robala na pstrągowych rzekach to nie tylko kłusownictwo - to chamstwo. Odrażające chamstwo, gorsze niż smarkanie w palce, wrzucanie petów do pisuaru czy zrobienie kupy na ścieżce.
Kłusownik to złodziej i jak złodziej powinien być karany za kradzież.
Cham to cham.
Nie powinien być naszym związkowym kolegą, nie zasługuje na to. Są zresztą przecież Sądy Koleżeńskie w kołach PZW i w okręgach! I powinny zrobić z takimi porządek. Nawet niekoniecznie na wniosek straży - na każdy udokumentowany wiarygodny wniosek (oświadczenia świadków, zdjęcia itp.). I oby się wreszcie tym zajęły.
Pozdrawiam
Andrzej



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: eZ Publish