Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opinie

Hit  O sporcie - kilka słów prawdy.

Autor: Tomasz Krzyszczyk
Data:02.12.04 13:49
Ocena:7.87  (30)
Czytano:3596


Drogi Robercie, otóż mylisz się i jednak masz w zwyczaju wypowiadać się na tematy o których masz blade pojęcie. Twoja ignorancja w kwestii sportu wędkarskiego dorównuje twej wiedzy w kwestii wiślanego bolenia – czyli jest przeogromna.
Żeby nie pozostać gołosłownym i przy okazji - posądzonym o próbę wywołania idiotycznej awantury sięgnijmy do twoich postów na temat sportu. Nie szukajmy daleko – w tym wypadku nie trzeba. Za pozwoleniem zacytuję twoją wczorajszą odpowiedź na pytanie o licencje zawodnicze:

„Opłaty wszelkiego rodzaju ustalają ZO. Tak więc to raczej plotka, (nie mylić z płotką :) Na co miała by być w praktyce taka licencja? Na zabijanie? :)”

Od dobrych dwóch lat po polskim sporcie wędkarskim przetacza się burza której na imię „Reforma Sportu” Projekt uchwały o reformie sportu krąży pomiędzy ZG, Zarządami Okręgów, a Polską Konfederacją Związków Sportowych (której PZW jest członkiem – to dla uzupełnienia twojej wiedzy w temacie) Uchwała miała zostać wprowadzona już w zeszłym roku, ale wiele zapisów było na tyle kontrowersyjnych, że wciąż coś tam poprawiano, dodawano i ulepszano. W efekcie, każdy kto choć odrobinę poważniej zajmuje się sportem o całej sprawie z reformą jest conajmniej poinformowany, bo w sumie chodzi o to jak ten sport będzie wyglądał w przyszłości. Wiele się w projekcie uchwały zmieniło, ale kilka zapisów było niezmiennych od początku do końca. Niezmiennych, dlatego że były one wymogami PKZS związanymi z dostosowaniem sportu wędkarskiego do zapisów Państwowej Ustawy o Związkach Sportowych. Jednym z tych zapisów była sprawa dotycząca licencji zawodniczych. Bezdyskusyjna w swym meritum – licencje muszą zostać wprowadzone. Choć dyskutowane w kwestii jak wprowadzone, komu i jakim trybem. Miesiąc temu uchwałę o reformie sportu dopięto i zatwierdzono na Prezydium ZG.
I po tym jak dwa lata trąbi się w środowiskach sportowych, w zarządach okręgów, zarządach kół, ZG czy prasie o licencjach, po tym jak w końcu – miesiąc temu - je zatwierdzono ty wyrażasz swoje zdziwienie!!!!!!!!!!!!!!, sugerujesz że to plotka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i robisz wielkie oczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! po czym bierzesz się za gromienie sportu wędkarskiego!!!!!!! Wybacz ale twoja wiedza w temacie, w obliczu powyższych faktów nie jest nawet zerowa!! – jest wręcz ujemna!!!
Idźmy dalej. Już bez cytatów, choć nawet bez nich dyskusje na temat sportu w których brylują „sami sportowcy” i ludzie tak jak ty „zorientowani”, są bardzo monotematyczne i wciąż tłuką tę samą, demagogiczną pianę.
Reforma ma jeden główny cel – uprofesjonalnienie sportu, a przy okazji jego swoiste uporządkowanie i usystematyzowanie. Licencja zawodnicza będzie tego wyrazem. Otrzymają ja na drodze decyzji administracyjnej!!! (czyli bez żadnych dużych kosztów) wszyscy ci, których interesuje sport wyczynowy w dosłownym rozumieniu tego słowa. Czyli na przykład zawodnicy z listy zawodów Grand Prix, startujący w cyklu mistrzowskim (mistrz koła-okręgu-Polski-Świata) czy w cyklach pucharowych. Nie otrzymają jej natomiast wszyscy ci, którzy uprawiali tak zwany sport towarzyski. Czyli uczestnicy zawodów o Puchar Prezesa, zawodów Członków Aktywu, zawodów Komisji takiej czy owakiej, czy jakiejkolwiek imprezy gdzie ilość drogich nagród równała się ilości startujących prominentów, plus wyżerka czy napitek. Oddzielenie sportu wyczynowego od imprez towarzyskich podciąganych pod metkę sportu to zresztą kolejny zapis reformy i warunek PKZS. Zobaczysz jak w niektórych kołach czy okręgach od przyszłego roku spadną koszty sportu i jak o podobne kwoty wzrosną nagle tak zwane koszty organizacyjne. To tak na marginesie. Licencja będzie uprawnieniem do startów w zawodach kwalifikowanych i niczym więcej, ani niczym mniej.
Kolejny zapis uchwały o reformie sportu. Ciężar organizacji sportu przechodzi z kół i okręgów na kluby wędkarskie. Kluby z prawdziwego zdarzenia – z osobowością prawną. Ciężar organizacji to również finanse. Działalność klubu będącego jednostką prawną będzie finansowana ze środków Ministerstwa Edukacji i Sportu, PKZS, miejskich, gminnych, czy wojewódzkich Wydziałów Sportu, sponsorów prywatnych, ale też dotacji kół czy zarządów okręgów jeśli taką dotację uznają one za sensowną. Czyli tak jak dzieje się to w każdym innym związku sportowym, lekkoatletów, biegaczy, szachistów. Gdzieniegdzie kluby już zaczęły się organizować, już zaczęły składać wnioski o środki w wymienionych miejscach i już zaczyna się robić dobrze.
Słuchaj, to trwa już od dwóch lat i wreszcie jest finalizowane. Czy przez te dwa lata na forum którykolwiek z przeciwników sportu wspomniał choć raz o reformie? Wspomniał, że większość rzeczy które drażnią nie-sportowców ktoś właśnie próbuje rozwiązać, czy chociaż uporządkować??? No powiedz sam. To jest według ciebie znajomość tematu, która upoważnia do ostrej krytyki???
A weźmy inne „argumenty” którymi tak szafujecie. Chociażby rzekome wyrybianie łowisk w trakcie zawodów. W minionym sezonie w moim okręgu (Katowice) na wszystkich spinningowych imprezach złowiono, zabito i zjedzono 82,5 kilograma ryb. (dane do wglądu w okręgu, dostępne dla każdego) Całkowity zarejestrowany odłów wyniósł natomiast 420 ton(dane do wglądu w okręgu, dostępne dla każdego) ryb złowionych, zabitych i zjedzonych!!!!!!!!!! Wiesz jak się mają te liczby do siebie???? Zawodnicy zubożyli wody okręgu katowickiego o 0,02%!!!!!!!!!! Napisze to słowami – DWIE SETNE PROCENTA!!!!! Dociera do ciebie – dwie setne procenta są dla ciebie argumentem w dyskusji. Zaprawdę moc i potęga TAKICH argumentów rzuca na kolana.
Z czasem zresztą stracisz nawet ten „potężny” argument. W przyszłym sezonie zawody na Turawie zostaną rozegrane na żywej rybie. O tym – wbrew temu co wypisują przeciwnicy sportu – dyskutuje się w naszym środowisku od lat. Sprawa nie jest tak prosta jak ci się wydaje. znalezienie setki sędziów na zawodach rzecznych nie jest problemem. Ale znajdź mi sędziego który pobiegnie za mną 10 km przez nadwiślański łęg na kleniową bankówkę i nie umrze po drodze. A łowienie na takich dystansach jest obecnie w zawodach normą. Na jeziorach czy zaporówkach problem rozbija się o łodzie. Muszą być trzyosobowe. 2 łowiących plus sędzia. Na ogół takich nie ma. Prezesowa z Opola obiecała zorganizować i za punkt honoru uznała rozegranie przyszłorocznego Sandacza Turawy na żywych rybach. Może to ta jaskółka na którą wbrew waszym opiniom czekają również ci co łowią w zawodach. Póki co na własne życzenie zawodnicy-spinningiści ograniczają „szkodliwość” tego 0,02-setnego argumentu, ograniczając limit połowu w zawodach. Weź pod uwagę, że na wiślanej turze jako zawodnik mam prawo złowić tylko pięć jaziokleni. Każdy lepszy prawdziwek może ich zatłuc dwa razy więcej. Jak łowię okonie to po dwudziestym liczę premię czasową, prawdziwek wali je do oporu – ile woda da, albo ile wejdzie do bagażnika. Ja mam wymiar 18 cm, prawdziwek nie ma żadnego. Podobnie jest z innymi rybami.
To są może duperelne szczegóły – ale z drugiej strony jak na ich tle wyglądają te rzekome „argumenty”??? Wcale nie wyglądają.
Kolejny mit to wielkość ryb jakie się łowi na zawodach. Przez krótki czas było tak, że małe ryby – najczęściej okunki – mocno liczyły się w zawodach. Ale okunkowcy szybko zostali wyprostowani. Wysoki poziom wymusił łowienie sensownych ryb na każdej wodzie, gdzie takie ryby można złowić. Jak się komuś wydaje, ze trzepaniem drobnicy coś zwojuje w zawodniczym spinningu to jest najzwyczajniej w świecie chory. Albo po prostu ma w temacie takie samo pojęcie jak w całej reszcie – zerowe.
A o tym co zawody dają ludziom i jaką drogą ludzie najszybciej nabywają doświadczeń nie ma sensu dyskutować. To temat absolutnie subiektywny. Ja tam w trakcie zawodów nauczyłem się bardzo dużo. Prywatnie zajęłoby mi to pięć razy więcej czasu. Bo tu też się mylisz. To kolejny oklepany mit, jakoby na zawodach każdy trzymał buzie na kłódkę, konkurencje wpuszczał w maliny, a tajne przynęty chował w szyfrowych kasetkach. Rywalizacja obowiązuje – na tym w końcu ta zabawa polega. Ale wymiana tak zwanych doświadczeń jest bardzo płynna i odbywa się na poziomie towarzyskim bez jakichkolwiek tarć.
I jeszcze na koniec – Jacek Jóźwiak zawsze pozostanie dla mnie klasą samą w sobie. Niezależnie od ..... oraz...... a także......i....... Cenię go za to co zrobił dobrze, i nie interesuje mnie to co zrobił źle, czy to czego nie zrobił. Nie mój problem po prostu. To że nie przepada za zawodami nie jest jego wadą. Jest jego cechą czy też poglądem. Tak jak moją jest przepadanie za zawodami.

Tomasz Krzyszczyk




Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Moje małe ale!
Dariusz Żbikowski 05.12.04 17:39
W zasadzie nie mam nic przeciwko sportowej rywalizacji (czyt. każej rywalizacji) odbywającej się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli jednak zaczyna ona odbywać się kosztem innych zawsze będzie budzić wątpliwości.

Nie mogę np. zrozumieć jakim prawem i jakim cudem "przechodzi" na wielu zawodach zaniżanie wymiarów. BA! przekracza ono często wymiary ustalone USTAWĄ.

Podobnie nie rozumiem zasad finanoswania sportu wędkarskiego! jest on zupełnie chory. Kiedyś, ładnych parę lat temu grywałem sportowo w brydża. Chyba nie będę zbyt obłudny jeśli pozwolę sobie napisać iż podobnie jak muszkarstwo, to sport ludzi sepecyficznych.

Jednak sposoby finansowania były zuuuuuuupełnie inne. Każdy brydżysta idąc na turniej (czyli zawody) sam ZAWSZE opłaca swoje uczestnictwo.
Co więcej, z tych składek (wpisowych) finansowana jest później lokalna i globalna kadra.

Nikt INNY nie dokłada ani grosza! (No może tylko nieco z budżetu dostają).


Wydaje mi się, że w PZW winno być identycznie.

Pozdrawiam,
Darek
     Odp: Moje małe ale!
Robert H. 09.12.04 16:46
    
Tyle razy klepaliśmy tu, że PZW to ostoja komuny. Tak jak w niedawnym ustroju zakłady pracy utrzymywały różnych sportowców, których nikt nigdy w tym zakładzie nie widział, tak w PZW też odgórnie uszczęśliwia się nas tym „sportem” na siłę. Użyłem cudzysłowu, bo zawsze miałem, obiekcję do tych dyscyplin w których wykorzystuje się zwierzęta. Nie polubię ścigania się w łowieniu ryb, tak jak nie lubię korridy, walki psów czy wyścigu szczurów :-) Jeśli dojdzie do zapowiadanej reformy, szybko dowiemy się jakie jest faktyczne zainteresowanie tą dyscypliną.
Co to za sport???????
Dariusz Piątak 05.12.04 14:53
Jak można mówić o sporcie, jeżeli w jego zasady w chodzi zadawanie bólu rybom. Panie Tomaszu, proponuję wystartować w zawodach w skubaniu żywej kury na czas. Przecież zamęczy się tylko 0,0001% populacji kur w polsce, ale jaki to prestiż być najlepszym w tak sportowej dziedzinie!
     Odp: Skubanie kury
Tomek Płonka 05.12.04 20:39
    
Kury żywcem to my skubiemy od dawna, żadna nowośc. Z piór wyrabiamy przynęty tzw. jigi (dżigi). Następnie obdzieramy kurę żywcem ze skóry, którą oklejamy rękojeści wędek. Następnie wyciągamy pensetką ścięgna, nawlekamy na specjalną igłę, przeszywamy kurę w kilku miejscach i mocujemy do haczyka wędki. Jeszcze żywą kurę posypujemy solą i gdy zaczyna się żwawo ruszać zarzucamy w miejsce gdzie spodziewamy się szczupaka albo suma. Gdy kura utopi się a ryba nie weźmie, zakładamy nową kurę.
Jeżeli już chcesz się czegoś czepiać, to proponuję temat dopingu w sporcie wędkarskim. Jak wiadomo dopuszczalna norma ekstraktu w piwie zawodnika nie może przekroczyć 10, a autora tegoż wątku widziano jak spożywał "dwunastkę" w przeddziań zawodów. Na domiar złego stosowane przez niego błystki wirowe były niezgodne z ustawą, gdyż skrzydełko obracało się w lewo a nie w prawo, co wyraźnie zakłuca równowagę biologiczną rzeki poprzez powstanie niekorzystnej dla roślin fali dźwiękowej. Mam nadzieję że w tropieniu wykroczeń stanie się Pan wybitnym internautą, gdyż w pisaniu głupot zdecydowanie już Pan wygrywa w tegorocznym rankingu Grand Prix.
z poważaniem
T.P.
         Odp: Skubanie kury
Robert Hamer 06.12.04 10:00
        
A ja myślałem Tomku, że Wy faszerujecie kury siarką i podrzucacie miejscowemu smokowi. Kiedy ten poje i zaczyna leczyć pragnienie w miejscowej wodzie, wypijając ja prawie do cna, to robicie „remament” ;)
         Odp: Skubanie kury
Dariusz Piątak 06.12.04 01:45
        
Głupoty to Pan pisze, bo czym innym jest hodowla kur i pozyskiwanie z nich mięsa, a z pozotałych piór wykonywanie jigów, a czym innym wyławianie(czytaj zabijanie) ryb w celu rywalizacji. Jeżeli zawody odbywałby się na żywej rybie, gdzie w krótkim czasie po złowieniu zostałaby zmierzone i wypuszczone to mógłbym tę formę rywalizacji zrozumieć, bo wykaże ona kunszt wędkarzy z małą szkodą dla środowiska. Jeżeli natomiast na zawodach zabijane są ryby tylko po to, żeby wyłonić najlepszego wędkarza to to już mi nie odpowiada, bo czym innym jest pojechanie na ryby, złowienie ich, przyrządzenie i zjedzenie, a czym innym łowienie kilkudziesięciu osób, z których jedna przytaszczy najwięcej trupków, rzuci na wagę, po czym z dumą powie "jestem najlepszy". Ciśnie mi się na usta: "Nic pan z tego nie zrozumiał panie Malawka"(jeżeli oglądał Pan "Balladę o ścinaniu dzewa" to może zrozumie pan o co mi chodziło). Poza tym każdy ma prawo do wygłaszania własnych poglądów. Podobnie jest z łowieniem na żywca. Część wędkarzy nie stosuje tej metody bo nie chce zadawać bólu rybie, żeby złowić inną, większą. Jest to tylko i wyłącznie kwestia zapatrywań poszczególnych wędkarzy. Mam poglądy takie, a nie inne i tego już nie zmienię. Nie oznacza to, że jeżdżę wszędzie tam, gdzie odbywają się zawody i robię pikiety i rozdaję ulotki "stop z barbarzyństwem". Jeżeli ktoś chce, niech startuje. Ja wyrażałem tylko swoją opinię. Czy atakuje pan tych którzy nie uznają wędkarstwa wogóle, bo uważają, że nieetycznym jest łowienie ryb? Ja takich poglądów nie mam, a jeżeli nie umie pan czytać ze zrozumieniem tekstu(było w podstawówce), to już nie moje zmartwienie. A swoją drogą, to ciekawie musi wyglądać ta Pańska wędka z rękojeścią oklejoną kurzą skórą. Kiwoki do podlodówek to Pan pewnie z kurzych łapek robi. Pozdrawiam D.P.
             Odp: Odpisać, nie odpisać...
Tomek Płonka 06.12.04 19:39
            
Nie odpiszę. Szkoda klawiatury zużywać.
T.P.
                 Odp: Odpisać, nie odpisać...
Dariusz Piątak 06.12.04 22:54
                
No może to i lepiej, bo mi szkoda oczu żeby to czytać.
     Odp: Co to za sport???????
Tomasz Krzyszczyk 05.12.04 17:07
    
Rozumiem, ze ryby łowione nie-sportowo nie odczuwaja bólu. Przed zacieciem aplikujesz im znieczulenie?
Pozdrawiam
         Odp: Co to za sport???????
Dariusz Piątak 06.12.04 01:05
        
Tylko że nie męczę ich po to, żeby się zmierzyć z innymi a dla przyjemności samodzielnego złowienia i późniejszego przyżądzenia ryby, a to chyba jest różnica. Myśliwy idąc na polowanie zabija zwierzę, oddaje do badania i następnie zjada je. Nie spotyka się z kolegami i nie robią zawodów kto zabije więcej zwierząt w jak najkrótszym czasie. Jeżeli Pan nie widzi różnicy to bardzo mi przykro, a ten argument ze znieczuleniem... jak się nie wie co napisać to zawsze można coś prostackiego i nie trzymającego się głównego wątku. Pozdrawiam.
o sporcie moje trzy grosze
Karol Zacharczyk 03.12.04 09:57
Tomku gratuluję Ci kolejnego świetnego tekstu i bardzo żałuję, że z jakichś nie znanych mi powodów nie ukazał się on w jednym z poprzednich numerów "WW" (zamiast owej bezładnej i bezpłciowej gadaniny dotyczącej ponoć przyszłości sportu wedkarskiego).
Jednak jesli Panowie pozwolicie, to i ja wrzucę coś swego do tego sportowego garnuszka i określę swe podejście do "sportu" wedkarskiego, ktorego od lat choćby z funkcji, która pełnię jestem w równym stopniu biernym obserwatorem jak i czynnym uczestnikiem.
Co do reformy to... muszę jasno opowiedzieć się za. Chcemy mieć "wielki sport" to niech będzie, ale niech rządzi się jasnymi i czytelnymi kryteriami.Jesli ma być dobry to nie ma innego wyjścia musi być profesjonalny i to od samego początku, a więc od poziomu klubu czy koła. Nie przekreślałbym tak zupełnie roli zawodów (spotkań) towarzyskich takich jak "Puchar Ziem Północnych", "Memoriały Karola Leonowicza czy Wojciecha Brudzińskiego,"Troci Łeby", "Chroboczków", Pstraga Roztocza, Pstrąga Hańczy", "Pucharu Galicji", "Lipienia Bobru" w których przecież istnjeje rywalizacja, ale prowadzona jest ona fair!!!
Jeszcze jedno o czym chciałbym powiedzieć. Kiklkanaście lat temu byłem jedną z pierwszych osób apelujących o rozgrywanie zawodów muchowych na żywej rybie. Chodziło nam oto by promować zasadę "no kill", by nauczyć wędkarzy innego "niemięsnego" podejścia do ryb. Dziś widzę, że idea nasza została zupełnie wypaczona przez... wprowadzenie na zawodach "Grand Prix" 20 cm "wymiaru ochronnego" dla ryb łososiowatych i lipieni przy jednoczesnym wyeliminowaniu innych ryb. Przepraszam, ale jest to paranoja ponieważ uważam, że złowienie 20 cm uklei, jelca, okonia, płoci jest dużo trudniejsze od złowienia tej samej wielkości pstrążka czy lipionka, nie mówiąc już o głowacicy!
     Odp: o sporcie moje trzy grosze
Tomasz Krzyszczyk 03.12.04 11:59
    
Karol!!!!:-)))))) - gdzieś Ty w nadbobrzańskich komyszach znalazł końcówkę internetu??????? Randez-vous z lipieniowymi kabanami się skończyło?
Pewnie że zawody (spotkania) towarzyskie są super. Podpisuję się pod nimi wszystkimi pięcioma członkami. Choćby dlatego, że tak jak na ostatnim memoriale nie trzeba było dymać 15 km z pałacyku do Wapnika, tylko można było podjechać autem:-)))

Pozdrawiam
         Odp: o sporcie moje trzy grosze
Karol Zacharczyk 03.12.04 23:38
        
Na szczęście powróciłem już z nad Bobru. Było świetnie choć ryb nie połowiliśmy, bo wszystkiemu była wysoka woda. Ale poznałem kilka nowych fajnych łowisk, których nie znałem. Widziałem w zamrażarce Stasia Masłowskiego komplet lipieni, "uralskiej wielkości", które z resztą leżały na potokowcu sześćdziesiątaku. Tam gdzie byłem (nazwy miejscowości publicznie nie wymienię) rzeka jest ogromna i bardzo trudna być może jeśli chodzi o lipienie (dają się łowić na spinning) jest to rzeka dla ciebie. O szczegółach pogadamy na najbliższym kolegium. Pozdrawiam.
ps. Przepraszam że tak późno odpowiadam, ale musze to powiedzieć wszystkim JESTEM INTERNETOWYM IGNORANTEM w związku z czym zapomniałem hasła i nie wiedziałem jak się zalogować powtórnie. no cóż ....
             No, no
Dariusz Żbikowski 05.12.04 17:24
            
Witaj internetowy ignorancie :))) Widzę, że jednak idziesz z duchem czasu i zaczynasz korzystać jednak z tego medium.

PS. Komplet lipieni "uralskiej wielkośći", w naszym kraju, teraz?? Chyba taki widzialem ostatnio z dziesięć lat temu (albo i więcej) :(((

Pozdrówka,
Darek
     Odp: Nie do końca rozumiem
Tomek Płonka 03.12.04 10:24
    
To twoim zdaniem 20cm wymiar jest ok czy nie? Bo moim zdaniem zaniżanie wymiarów pod zawody to jakaś kompletna paranoja. Jak nie ma wymiarowych ryb w wodzie to najpierw trzeba zrobić coś z łowiskiem a potem rozgrywać zawody. Nawet na żywej rybie. Celowe łowienie małych ryb to hańba dla "etycznego" wędkarza. A zawodnicy w większości takimi są przecież. Czy są szanse aby PZW nie zmuszało zawodników do tego typu zachowań? Ostatnio czytałem jakiś artykuł w gazecie, gdzie autor narzekał na organizatorów że wymusili łowienie wyłącznie wymiarowych ryb i przez to zawody były "niesprawiedliwe" i nie została chyba "zbadana populacja lipienia". To jakiś żart?
Pyrsk-T.P.
         Odp: Nie do końca rozumiem
Karol Zacharczyk 03.12.04 23:52
        
Tomku oczywiście zgadzam się z Tobą, żeby było jasne zawsze uważałem że zaliczanie lipieni pstrągów i głowacic o wymiarze powyżej 20 cm jest kompletną bzdurą, bo łowienie ryb tej wielkości innych gatunków jest lepszym dla mnie wyznacznikiem maestri.W poskich warunkach służy między innymi ukrywaniu prawdy o stanie ichtiofauny rzek wna których rozgrywane są zawody (Grand Prix) bo popatrzcie jak to ładnie brzmi cytuję "120 zawodników na rzece X złowiło w czasie jednej tury 1049 lipieni i pstrągów, a że 99,9% nie miało nawet niechlubnego (obowiązującego w prawobrzeżnych dopływach Wisły do ujścia Sanu) wymiaru 25 cm (pstrągów) i równie niechlubnego, świadczącego o krótkowzroczności gospodarzy wód wymiaru lipienia 30 cm(ten dla Dunajca, Sanu, Popradu, Bobru rzek pomorskich powinien wynosić conajmniej 33 cm lub lepiej 35cm) to cóż. Przecież potrzebne sa Igrzyska nawet mało uczciwe.
             Odp: No to co-lobbujemy?
Tomek Płonka 04.12.04 00:35
            
Może by tak jakiś lobbing założyć, to teraz takie modne słowo. Co z tego, że my stosujemy jakieś rozsądne wymiary i limity - najczęściej wypuszczamy kolację do wody - skoro większość "prawdziwków" zażera się mielonymi w occie. A pozwala im na to co? RAPR oczywiście. Jak można by go zmienić? Już kurka nie wiem co robić, żeby gnojów "odłączyć od żerowiska". Może zwrócę się do wiadomej posłanki żeby wyjaśniła jak się zbiera odpowiednią ilość podpisów. Zbiorę pół miliona i żaden prezes nie zaprzeczy na zjeździe że nie jest to wola ogółu:)
Pyrsk-T.P.
O sporcie...
Waldemar Kantyka 03.12.04 08:48
Ani o jotę nie zmienił się mój stosunek (fuj!) do sportu wędkarskiego po lekturze powyższego tekstu. Jest w nim jednak (w tym tekście) duży ładunek wiedzy, który nie zaszkodzi większości forumowiczom. Ja jestem pod wrażeniem :-). Z niewiedzy wynikają nieporozumienia. Z nadmiaru wiedzy...bywają rozwody ;-). W różnorodności poglądów tkwi siła RO. Jak dotąd, siła sprawcza większości dyskusji - emocjonalny stosunek do adwersarza, dominuje nad zamierzonym przesłaniem. Widzę jednak znaczny postęp i to naprawdę cieszy. Zważywszy, iż młódź wędkarska przygląda się temu i...wyciąga wnioski.
Pozdrawiam miłośników wszelkich sportów! Waldek
pożyjemy zobaczymy ...
Stanisław Mączka 02.12.04 16:01
Sądze, że zmiany które wynikną niejako z przepisów "państwowych" są tak bezdyskusyjne jak przepisy ustawy o rybactwie sródlądowym. To znaczy - jesli chcelibyśmy tu coś zmienić to musi przejść całą trudną drogę - tu się wymądrzę - legislacyjną. Więc nie ma co tu o tym dyskutować.

Natomiast czeka nas wiele pracy ze sportem w zakresie nad którym "panujemy". Trudność polega na tym, że tak naprawdę "wyczyn" tak daleko odejdzie od zwykłego "sportu" że ludzie Ci będą mogli w zasadzie stworzyć zupełnie nową organizację tyle zależna od PZW, że będą wykupywać dostęp do wody i pozwolenia na organizację zawodów.
Ogromnych pieniędzy na wyczyn nie "namiele" się ot tak jak piasku na przykosie. Uważam, że jest realne zagrożenie że koła (a może nawet niektóre okręgi) wypną się na wyczynowców i "zalecą" im znalezienie innych źródeł finansowania... W kasie, w której mało było na sport nie znajdzie się więcej. Tym bardziej, że przyjdzie płacić dzierżawy za użytkowane rybacko wody - zgodnie z przepisami wchodzącymi od stycznia. Ogólna pula w kasie będzie więc mniejsza.

Owszem Ci co już przetarli szlaki szybko znajdą się w nowej sytuacji. Ba, być może da im na początku pewną przewagę.

Nie wiem, zobaczymy. W każdym razie była o tym dyskusja w Wiadomościach Wędkarskich, więc na pewno nie wchodziło to tak cicho.
Jeśli w następnej kadencji będę nadal zajmował się sportem, to postaram sie robić to jak najlepiej - zarówno dla jednych i dla drugich (licencyjnych i nielicencyjnych) wędkarzy-sportowców.


Przy okazji mam pytanie:
jak sobie radzicie z prawdziwym lub fałszywym problemem podkładek na zawodach, nieuczciwością ora z późniejszym plotkowaniem godnym "przekup z rynku"?
(Poza oczywiśce mechanizmem regulaminowego protestu, który się słabo sprawdza).
Jak robić zawody spinningowe by zaufanie wzajemne uczestników było na tyle duże by nikt potem nie siał wiatru .... i nie zbierał burzy...
To tak sobie a propos ...

Pozdrawiam,
Stanisław Mączka
     Odp: pożyjemy zobaczymy ...
Tomasz Krzyszczyk 02.12.04 20:11
    
Z podkładkami czy innymi faulami nikt sobie nie radzi bo takowe są sporadycznymi zdarzeniami. Więcej tu czczej gadaniny i podejrzeń niż faktycznych występków:-)))) To sie po prostu nie opłaca. Może w skali jednych zawodów.... Ale nawet wygranie pojedynczych zawodów jest tylko... wygraniem pojedynczych zawodów. W spinningu - zreszta i w innych dyscyplinach - miernikiem sa klasyfikacje wieloletnie. Tylko one mogą w jakis sposób być wyznacznikiem wedkarskich umiejętności. Trzy lata raz 26 tur razy 7 godzin - przez taki czas trzeba sensownie łowić, zeby plasowac się gdzieś wysoko. Ktos kto fauluje nie ma szans robić tego przez tak długi czas - fizycznie niemożliwe:-))) A zaufanie albo się ma albo sie go nie ma - i żadne regulacje nic tutaj nie dadzą.
Pozdrawiam
         Odp: pożyjemy zobaczymy ...
Stanisław Mączka 03.12.04 07:37
        
Zgadzam się, że bywają to sporadyczne sytuacje i więcej tu plotkarstwa.

Ale jak pamiętam z zapowiedzi zmian to klasyfikacja kadry ma być liczona "jednorocznie" ?

Pozdrawiam,
SM
Turawa
Tomasz Ekert 02.12.04 15:53
Pani Prezes zorganizuje Turawę na żywej rybie? Niesamowite!!! A co z turawskimi rybakami?
Tomku czy zgadzasz się z roczną punktacją do kadry?
Pozdrawiam
     Odp: Turawa
Tomasz Ekert 02.12.04 16:41
    
Pani Dyrektor, oczywiscie
Nie ma to jak konkrety
Tomek Płonka 02.12.04 15:50
Zaskoczyłeś mnie tymi danymi, ale dzięki, teraz już wiem więcej. Szkoda że niezbyt często mozna sobie konkretami poszerzyć horyzonty.
Trudno mi uwierzyć w te 80kg ryb, no ale jak tak jest to tak jest. Cienko Wam poszło :):):)
W całości popieram zdanie dotyczące porównania szkodliwości zawodów oraz "prawdziwków" zwanych inaczej "gumofilcami". Mozna by nawet twierdzić, że kłusownictwo wedkarskie i brak umiaru jest o wiele groźniejsze niż "tubylcy z siatkami".
Jedno mi się jednak nie spodobało Tomaszu - za mocno piszesz pod adresem konkretnych osób (pewnie bogu ducha winnych) i zaraz ci się oberwie. Żeby kogoś "zgasić" wystarczy podać parę konkretów i udowodnić rację a nie nazywać w taki czy inny sposób. Nie mówię żeby komuś włazić w ..... bez wazeliny , ale - po co kogoś mieszać z błotem prawie? Wiem że masz taki styl, ale na potrzeby internetu troszkę warto wyluzować, uwierz mi.
Oj dostaniesz zaraz "z klawisza" od jakiegoś frustrata co się wtrąci między wódkę a zagrychę. Nie za to, że nie masz racji tylko za to, że umiesz łowisz ryby hihihi :)
Pyrsk-T.P.
     Odp: Nie ma to jak konkrety
Robert Hamer 02.12.04 16:19
    
Dorzucę do tego jeszcze jedną rzecz. Różni ludzie czytają tu teksty i nie mam zamiaru pozostawić pewnych tekstów bez komentarza. Chodzi o insynuację jakobym pisząc o sukcesach Kolendowicza obrażał go. Myślę, że każdy normalny człowiek tak to odbierze jak napisałem. Tak się składa, że pod zapisem czatu z Kolendowiczem, jako jeden z niewielu napisałem, że bardzo on zyskał w moich oczach. Zasłużył sobie na to szczerością z jaką odpowiadał na pytania. Tej wędkarskiej szczerości może mu pozazdrościć nie jeden mistrz. Niektórzy nigdy nie dorosłą mu do pięt.
Reforma.
Robert Hamer 02.12.04 15:32
Skoro dokonuje się reformy sportu to oznacza, że nie wszystko było O.K. i te ataki na sport nie były chore. Nie reformuje się rzeczy dobrych. Jeśli jesteś tak dobrze poinformowany, to wiesz dobrze ile w sumie się PRZEZNACZAŁO (miejmy nadzieję) na sport. Ta wiadomość choć podana z jadem, którym tryskasz, cieszy mnie niezmiernie. Martwi mnie to, że znowu decydenci PZW mają w dupie podmiot jakim są koła i ich członkowie. Nie dostałem najmniejszej wzmianki o jakiejkolwiek reformie. Nie poinformował mnie o tym też kapitan sportowy okręgu który od 2 lat obsługuje nasze walne zgromadzenia. Telepatycznie mi nie wychodzi więc to wy skazujecie mnie na niewiedzę. Gdybym był tylko członkiem koła, można by to zrzucić na kark braku interesowania, (bierność :). Jestem jednak prezesem koła i obowiązkiem jest mnie o takich rzeczach informować. Trudno jednak spodziewać się po obecnych decydentach troki o nas. Pamiętam dobrze jak konsultowano ostanie zmiany w statucie który jest jednak ważniejszym dokumentem. Pismo z prośbą o opinię wpłynęło do mojego koła po terminie konsultacji. To już zwyczaj w PZW, że najczęściej stawia się nas przed faktami dokonanymi. Słabe wyniki wyczynowców w twoim okręgu w zasadzie mnie cieszą :) W te dane wierze, bo wyniki są rejestrowana. Co do połowów amatorskich to związek ciągle je szacuje. U nas nadal nie prowadzi się rejestrów połowów więc takie dane sa z rękawa. Mógłbym podąć przykłady kilku imprez sportowych po których pewne populacje do dziś nie mogą się dźwignąć. Czasem się zdarza, że zawody są rozgrywane w dniu doskonałych brań, i wówczas urządza się prawdziwe jatki. Mam dobre pojęcie o rybostanie na odcinku Wsiały na którym łowię. Jeśli woda jest zmasakrowana i ryby dawno straciły możliwość odbudowy populacji, to na dobrą sprawę należy wprowadzić całkowity zakaz połowu ryb, a nie organizować zawody rangi mistrzostw polski. Mam nadzieję, że po reformie wszystkie te patologie znikną. Najwyższa pora aby koła wzięły się do prawdziwej opieki nad powierzonymi wodami a nie marnowały większość swoich środków i energii na imprezy sportowe. Dziękuje za zapodanie tematu i optymistyczne wieści, (przynajmniej dla mnie). Już w styczniu odbędę męską rozmowę z kapitanem sportowym ZO Kielce i postaram się poinformować jak w praktyce będzie wyglądała ta reforma i na ile zmieni ona oblicze naszego chorego wędkarstwa.
PS. Problem regulaminu rozgrywania zawodów niech pozostanie waszym problemem. Kiedyś była to farsa, bo zmuszał do łowienia drobiazgu. Teraz jakby rybostan dopasował się do regulaminu :)
     Odp: Reforma.
Jarek Krempa 02.12.04 18:08
    
Dyskusja nt. reformy sportu trwa przynajmniej od dwu lat. Rok temu otrzymaliśmy projekt który wałkowany był przez zainteresowanych. Ciekawostką może być to, że niemal wszystkie postulaty wniesione przez zawodników z mojego koła zostały uwzględnione. To, że Twoje koło jest ignorowane, to może być właśnie efekt postawy negującej sport w każdej postaci.

Osobiście nie biorę udziału w wyczynie, na zawody jeżdżę sporadycznie. Faktem natomiast jest to, że dzięki zawodom, a właściwie przekrętom na zawodach doszło do czystki w okręgu jeleniogórskim, w wyniku czego powstało koło w którym działam. To z inicjatywy Andrzeja Leśnika (którego tak sympatycznie potraktowałeś na PW) rozpieprzono klikę wyciągającą z okręgowej skarbonki kasę pod pretekstem zawodów. Przerwano chlanie za pieniądze związkowe, martwe dusze, rozpisywanie delegacji, diet sędziowskich i zakupy nagród w zaprzyjaźnionym sklepiku, a nawet obniżanie wymiarów ochronnych poniżej RAPR (!). Masz rację przekręty BYŁY. Nie zgodzę się z tym jednak, że na sport dużo się PRZEZNACZAŁO. Sport był tylko pretekstem do napychania prywatnych kieszeni związkową forsą, a gęby związkowym bigosem i wódą. Nie pozwolono mi wówczas zapisać się do klubu spinningowego, bo tam członkami byli tacy, co za flachę podpisywali każdy kwit jaki im podstawiono. Bardzo dużo mógłbym pisać o przekrętach w naszym okręgu. O przekrętach rzeczywistych, bo po akcji Andrzeja i kilku wkurzonych do granic zawodników (tak zawodników !!!) rozgoniono to całe towarzycho. Pisała o tym prasa, były artykuły na WCWI, zapadły nawet wyroki w sądzie powszechnym.
Od dwóch lat jest spokój, ale cały czas staramy się im patrzeć na ręce, kontrolować finanse, sposoby organizowania zawodów, aby nigdy takie historie się już nie powtórzyły. Gdy przyglądałem się jak atakowałeś człowieka, który był inicjatorem takich działań kontrolnych, nie mogłem uwierzyć. Przecież na dobrą sprawę Tobie chodzi o to samo.

Zawody wędkarskie istniały i będą istnieć. Z tym musisz się pogodzić, tak jak ja muszę się pogodzić z żywcem, wybijaniem kompletów pstrągów i łowieniem okoniowego drobiazgu "do bólu" (przez nie zawodniczących oczywiście).

Swego czasu z Przemkiem Jedlińskim (Muchowy MP) próbowaliśmy policzyć ile ryb ocalało dzięki temu, że podczas zawodów (na żywej) zamknięto wodę. Okazuje się, że sporo, sam policz - my mamy rejestry od dwóch lat i możesz to zobaczyć na stronie koła (www.grodzkie.of.pl).
Potwierdzam zatem liczby które podaje w swoim artykule Tomek i cieszę się, że taki tekst się pojawił.
Nie jest przecież istotne czy ktoś lubi biegać, czy spacerować z wędką. Dla mnie i paru zapaleńców z którymi współpracuję, najważniejsze jest aby zawody nie obciążały ekosystemu. Na razie się udaje, chociaż wygląda to jak nieustanna wojna z okręgiem :) W tym roku odnieśliśmy już pierwsze sukcesy - Muchowe MO zrobiono wg naszego regulaminu - na żywej ! ...po raz pierwszy w historii okręgu.
Jest to efekt (również) moich starań. Dlatego będę zawsze bronił sportu w TAKIEJ (i tylko takiej) formie, pomimo, że sam w tym właściwie nie uczestniczę.

I jeszcze o reformie.
Pomimo pozytywnego odbioru dokonywanych zmian warto pamiętać, że nadal pozostawiono furtki na przepływ kasy z kół do klubów i tamtędy do prywatnych skarbonek. Nadal więc warto patrzeć na łapy i głośno o tym mówić. Chęci uszczknięcia nieco ze związkowej kasy reforma niestety nie załatwi. To jednak szerszy i całkiem niesportowy temat ;)

Pozdrawiam i czekam na gnidy i staliny ;)))
         Odp: Reforma.
Robert Hamer 03.12.04 10:29
        
Przestań wciskać kity. Zadałem Leśnikowi niewinne pytanie o regulamin rozgrywania zawodów. Wpadłeś w panikę przewidują rychły kataklizm i sam zamieniłeś to w pyskówkę. Nakręciłeś Leśnika i facet zaczął mi walić testy w stylu, „mam nadzieję, że nie zjadłeś tych swoich okazów”. Na ironię mam w domu WP w którym ten człowiek trzyma zaszlachtowanego3 kg bolenia. W tym samym czasie ukazał się mój artykuł w którym na końcu wzywałem o litość dla tej pięknej ryby. To sporo mówi o stosunku do wędkarstwa. Nie chce mi się już roztrząsać twoich pomówień o fotomontaże i zabijanie ryb. Zna mnie wielu ludzu bo w dzisiejszych czasch trudno się ukryć. Wielu z nich czyta to co wypisujesz, robisz z siebie posmiewisko chcąc mnie zdyskredytować. Chyba, że jest ci tak trudno uwierzyć, że można nie zabijać ryb. Miałem od wielu lat negatywny stosunek do sportu wędkarskiego w każdej postaci. Jak ktoś walczy o coś od lat, zawsze można go nazwać maniakiem i nawiedzonym. A przecież zapowiadane zmiany to spełnienie moich a nie waszych postulatów. Podejrzewam, że większość wyczynowców nie będzie nimi zachwycona. Wielu przymykało oczy na wykorzystywanie sportu do przejmowana kasy aby tylko coś wysępić. Mnie jednak tak to cieszy, że nawet nie wnikam w to czy zmiany te zostały wymuszone z zewnątrz, czy były efektem otrzeźwienia lobby wyczynowego. Chwała wam za to, że nie próbujecie tego torpedować tylko jakoś dostosować się do realiów i oczekiwań wielu wędkarzy. To, że moje koło jest pomijane, świadczy tylko o dyktaturze i narzucaniu woli. Skąd my to znamy? Z demokracją nie ma to nic wspólnego. Zaczynam tracić optymizm co do tej reformy skoro jest tak konsultowana. Obawiam się też, że kluby odcięte od finansowania PZW mogą wytworzyć sytuację podobna do tej jaka powstała w Niemczech kiedy uznano wyczyn wędkarski za szkodliwy. Zawody rozgrywa się tam nadal, tylko wszystko jest zakamuflowane. Kolejna rzecz która mnie martwi to, jeśli reforma się powiedzie w PZW powstanie poważna luka. Coś ją zapewne wypełni. Oby nie były to zloty, biesiady itp. Do rzucania kołowrotkiem w dal i szermierki na blanki, też można dorobić ideologię, (rekreacja) i przeznaczać na to dużą kasę. Mam jeszcze nadzieję, że coś jednak drgnie w PZW, bo sprawy już dawno do tego dojrzały. Co do kwot wydawanych na sport (ogólnie), to jest na RO fragment sprawozdania finansowego ZO Kielce) Z liczbami trudniej się dyskutuje, ale spróbuj, lepsze to niż „słyszałem, zdaje mi się, podobno” :)
         Odp: Reforma.
Robert Hamer 02.12.04 19:30
        
Za informacje, że sport wędkarski zszedł z garnuszka PZW dam ci na piśmie zaświadczenie, ze wszystkie moje ryby na fotografiach to fotomontaże a ryby grające w filmach, to ruskie gwiazdy porno :)))
     Odp: Reforma.
Tomasz Krzyszczyk 02.12.04 17:51
    
Nie reformuje sie i nie zmienia rzeczy idealnych - a takie nie istnieją. Dobre można uczynić jeszcze lepszym:-)))) Nie wnikam w przyczyny twej niewiedzy czy niedoinformowania - kontastuję jedynie fakt, który powodował takie a nie inne skutki. W moim mniemaniu złe. Konstrukcja organizacyjna, w tym i przepływ informacji w PZW jest nierzadko kiepski (tu byłem delikatny:-) - masz absolutną rację. Ale trzeba sobie z tym jakoś radzić. Połowy amatorskie są szacowane w Polsce. W okręgach: katowickim, bielskim i częstochowskim czas nieprecyzyjnych szacunków skończył się 10 lat temu. Od takiego czasu prowadzi się u nas w pełni profesjonalną rejestrację połowów, której wyniki są opracowywane przez Instytur Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie i każdego roku publikowane w 200 stronicowej książce. Z precyzyjnym podziałem na wszelkie wskaźniki, gatunki ryb i łowiska - od największych po kacze doły o odłowie rzędu 10 kg rocznie. Nie mam nawet cienia podejrzeń, że wyniki rejestracji są w jakikolwiek sposób i przez kogokolwiek moderowane. Nie miałoby to najmniejszego sensu a i wynikające z opracowań rejestracyjnych fakty nie raz znajdowały pokrycie w rzeczywistości.
Cieszę się, że słabe wyniki wyczynowców cię radują:-))) To jednak nie efekt spadku formy, a tylko i wyłacznie ograniczeń w wielkości i limicie łowionych ryb. Wspomniałem o tym wcześniej. Uznano kiedyś, że jak gość potrafi złowić 5 jazi to nie ma absolutnie żadnej potrzeby żeby łowił i zabijał kolejne pięć. Pięciu ryb nie łowi się przypadkiem, więc zawodnik już pokazał że jest dobry. W miejsce kolejnych łowionych ryb otrzymuje premię czasową, wszyscy są zadowolenia, a ryb ubywa z wody mniej. No jedyny minus to potem te mało imponujące zestawienia roczne...82,5 kg - faktycznie nędza:-))) Podobny system dotyczy wiekszości łowionych na zawodach ryb.

Pozdrawiam
talent
Marek Kaczmarczyk 02.12.04 14:16
Masz Tmku talent do tworzenia określeń, które mogą się pejoratywnie kojarzyć.
Po "Niedzielniaku" mamy teraz "Prawdziwka"...
Ale nic to... Taki Twój urok... :-)
Co do sportu. Jak wiesz dobrze, nie lubię - przez duże "N". Nie mniej jednak, skoro istnieje i w świecie raczej ma się dobrze to trzeba pogodzić się z tym faktem i raczej probowac go "oswoić". Wydaje mi się, że te kroki, które teraz są podejmowane (nie z woli jedynie słusznej organizacji!) mogą w tym pomóc.
To, że ja nigdy nie zrozumiem "10km wyściugu na bankową boleniówkę" (jakoś tak stoi w tekście) to nie znaczy, że Ty nie możesz se poganiać. Jak lubisz... Ja wole dymka i spacerek... Krótszy, gdyż ja nie będe musiał "zbierać się" w punkcie wyznaczonym przez organizatorów, tylko podjadę (jak się da) bliżej... I z dostojnością właściwą mojemu podejściu do wędkarstwo doczłapię sobie na miejscówkę :-))))
Jeśli w wyczynie dojdzie do takich zmian, które sygnalizujesz (koniec bitej rybym koniec preferencji dla drobnicy na rzecz ryb "konkretnych" itd...) to... ścigajcie się sobie jak Wam się to podoba...
Jeśli...
Pozdrawiam Marek
(Niedzielniak)...
     Odp: talent
Tomek Płonka 03.12.04 11:35
    
Proponuję, abyś się wybrał kiedyś na zawody towarzyskie, gdzie zjeżdżają się z własnej woli i zawodnicy, i redaktorzy gazet, działacze PZW i inni. Wcale nie będziesz musiał ganiać. Jak poznasz osobiście parę osób, również tych "profi" to się przekonasz, że większość na prawdę fajni ludzie i nie mają nic wspólnego z wizerunkiem, jaki nadają im m.in nasze intenetowe dyskusje. A powolne skradanie się może zaskutkować tym, że dostanie ci się największa ryba zawodów. Pomysl, jaki szpan :)
Pyrsk-T.P.
         Odp: talent
Marek Kaczmarczyk 03.12.04 11:56
        
Tomek,
to, że przyjąłem do wiadomości istnienie wyczynu oraz, że cieszy mnie reforma jaka ma się dokonać (oby tylko po "naszemu" jej nie spieprzyć) to nie znaczy, że zaraz już polecę na zawody...
Owszem takie towarzyskie jak na Zlotach Salmo, czy ostatni Puchar "Gospodarzy" :-), gdzie nie ryba i wynik są istotne co spotkanie i wymiana poglądów, a przyjęta formuła wędkowania (to tak jak przy brydżyku kólkowym, gdzie dla zdyscyplinowania "satolika" wprowadza się element "zainteresowania" typu 1 PLN od punkta) ma tylko na celu określenie pewnych zasad....
Przypadkowo kilku Redaktorów, Profi i Działaczy udało mi się dzięki takim spotkaniom poznać i... rzeczywiście są fajni...
Tylko dlaczego niektórzy z nich zachowują się jak Dr. Jekyll i Mr. Hyde?
Niektórzy, ale jednak...
a szpan?... to raczej nie dla mnie... No może troszkę :-))))
Pozdrawiam Marek

PS. NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ TO, ŻE ZACZYN APOJAWIAĆ SIĘ WSPÓLNY MIANOWNIK!
     Odp: talent
Tomasz Krzyszczyk 02.12.04 22:16
    
Prawdziwek to też Niedzielniak tylko taki co łowi we wtorek:-))))
Za swój osobisty sukces uznaję fakt, że akurat Ty, po tym wszystkim co powiedziałeś na temat sportu wędkarskiego zezwoliłeś nam na ściganie się.
Bez obrazy, z szacunkiem i sympatią:-))))))

Tomasz Krzyszczyk
     Odp: talent
Jarek Krempa 02.12.04 15:55
    
Marku. Tekst Tomka, napisany może trochę emocjonalnie, przytacza fakty które akurat w tej dziedzinie się dzieją. To co najczęściej spotykam w sieci to zwykły bełkot tych co to "słyszeli", "przypuszczają", "są pewni, że tak jest", "kiedyś tam wiedzieli", itp. Szczerze przyznam, że od jakiegoś czasu nie chce mi się prostować tych bzdur. To działa dość krótko, a tych "lepiej wiedzących" jest zdecydowana większość. Tutaj masz rzetelnie opisany kierunek zmian i warto pamiętać o tym wdająć się w kolejne dyskusje o mordowaniu ton drobnicy, nędznej wiedzy zawodników, chamskich zachowaniach, itp.
Pzdr :)
PS: A ja nie lubię dymka ...dla mnie to syfff ;) ...ale i tak wolę dymkujących niż zadymiarzy ;)



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Urlop: wy-Wczasy.pl