Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Informator

Hit  Propozycje zmian w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb PZW

Autor: Krzysztof Komoszka
Data:13.8.04 11:55
Ocena:2.27  (55)
Czytano:7970

Stajemy przed obliczem konieczności wprowadzenia zmian mających na celu osiągnięcie rzeczywistej ochrony i wzbogacenia zasobów naszych rzek i jezior. Zdaniem wielu osób jednym ze sposobów na osiągniecie tego szczytnego celu jest wprowadzenie bardziej zaostrzonych lub mówiąc delikatniej sensownych wymiarów i limitów ochronnych ryb naszych wód.


Zmiany w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb PZW

Stajemy przed obliczem konieczności wprowadzenia zmian mających na celu osiągnięcie rzeczywistej ochrony i wzbogacenia zasobów naszych rzek i jezior. Zdaniem wielu osób jednym ze sposobów na osiągniecie tego szczytnego celu jest wprowadzenie bardziej zaostrzonych lub mówiąc delikatniej sensownych wymiarów i limitów ochronnych ryb naszych wód.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to sprawa dyskusyjna, nie mniej jednak gra jest warta świeczki. Chodzi tu przede wszystkim o uświadomienie wędkarzom ich wpływu na środowisko i jego zasoby. O tym, że jest on ogromny niech świadczy ilość ludzi codziennie chodzących na ryby, czy widok naszych łowisk, wokół, których wydeptane są ścieżki.
To, że nasza organizacja kuleje wiemy doskonale, ale wiadome jest również to, że można ją w pewien sposób uleczyć czy zreformować. Nie chodzi mi o jakieś radykalne rozwiązania czy ścinanie głów, a raczej o podjęcie kroków, które dadzą szansę na przywrócenie dawnej świetności zarówno samemu wędkarstwu, ale przede wszystkim środowisku.
Moje propozycje są następujące:
1. wprowadzenie dolnego i górnego wymiaru ochronnego dla najbardziej atrakcyjnych wędkarsko gatunków ryb, nie wykluczone, że dla wszystkich
2. wprowadzenie poza limitami dziennymi limitów tygodniowych
3. wprowadzenie kursów wędkarskich dopuszczających do złożenia egzaminu na kartę wędkarską
4. wprowadzenie kilku rodzajów licencji wędkarskich
5. wprowadzenie ograniczonej liczby licencji na niektóre zbiorniki wodne
6. wprowadzenie zakazu nęcenia zanętami gotowymi


Ad.1.
Górny i dolny wymiar to bardzo pożyteczne narzędzie, w walce o ochronę ryb i zwiększenie atrakcyjności łowisk. Obecna polityka ochrony ryb PZW polega na przyjęciu założenia, że każda ryba powinna przynajmniej raz w życiu odbyć tarło. Zgoda, ale trzeba wziąć pod uwagę jeden szalenie istotny czynnik i odpowiedzieć na pytanie: która ryba, dajmy na to szczupak, złoży więcej ikry 45cm czy 90cm? Myślę, że sprawa jest jasna i nie muszę tego komentować. Jest też drugi aspekt tego zagadnienia, który można zamknąć innym pytaniem: która ryba jest smaczniejsza 60cm, czy może 1m? Tutaj też chyba nie muszę niczego wyjaśniać? Wiadomym jest, że najistotniejszym jest aspekt rozrodczy i przy tym pozostaję jako głównym argumencie dla wprowadzenia dwudrogowego wymiaru ochronnego.
I tak proponuję:
- boleń: 50-65 cm
- brzana: 40-60 cm
- głowacica: 70-90 cm
- kleń: 30-50 cm
- lin: 30-50 cm
- lipień: 30-40 cm
- łosoś: 50-70 cm
- sandacz: 50-90 cm
- szczupak: 55-90 cm
- troć: 40-80cm
- troć jeziorowa: 50-90cm
- węgorz: 50-90 cm
- okoń: 20-40 cm
- sum:100-120 cm
- pstrąg potokowy:
a) Regulaminie rzece Wiśle i jej dopływach od jej źródeł do ujścia rzeki San oraz w rzece Odrze i jej dopływach od granicy państwowej z Republika Czeska do ujścia rzeki Bystrzycy i jej dopływach: 30-45 cm
b) W pozostałych wodach: 35-50cm

Pozostałe wymiary ochronne takie jak w Kodeksie Honorowym KWI

Ad.2.
Limity dzienne to sprawa dyskusyjna, wydaje się, że są wciąż za duże w stosunku do ilości ryb w łowiskach, stąd ograniczenie tych limitów jest niestety konieczne i jest jedną z dróg wiodącą do poprawy naszego rybostanu.
Proponuję:
- szczupak: 1 szt. dziennie, nie więcej niż 3 szt. tygodniowo i nie więcej niz. 1 szt. w weekendy i święta
- sandacz: jak powyżej
- sum: jedna szt. tygodniowo
- boleń: jedna szt. dziennie, nie więcej niż 3 szt. tygodniowo
- brzana: 1 szt. dziennie, nie więcej niż 3 szt. tygodniowo
- węgorz: 1szt. dziennie, nie więcej niż 3 szt. tygodniowo
- pstrąg potokowy: 3 szt. dziennie, nie więcej niż 6 szt. tygodniowo
- łosoś: 1 szt. dziennie, nie więcej niż 2 szt. tygodniowo
- troć wędrowna: jak powyżej
- głowacica: 1 szt. tygodniowo


Ad.3.
Zdobycie karty wędkarskiej jest stosunkowo proste. Niestety odbywa się na zasadzie wkuć regulamin i zapomnieć. Powinno być inaczej. Nie koniecznie tak jak w przypadku PZŁ, bo tam procedury są bardzo skomplikowane. Myślę, że powinno to wyglądać następująco. Kilku-kilkunastogodzinnygodzinny kurs teoretyczny z zakresu regulaminu i etyki, biologii ryb, technik wędkarskich(to wszystko odpłatne-kasa na szkolenia), potem praca społeczna na rzecz koła(budowa pomostów czyszczenie brzegów, udział w kontrolach, usuwanie szkód) potwierdzona przez odpowiednią osobę np. wprowadzającego czy komisję z koła, udział w zarybieniach, a na koniec złożenie przyrzeczenia czy poświadczenia o zgodzie i akceptowaniu regulaminu i statusu związku. Potem okres próbny, a po roku przyjęcie w poczet pełnoprawnych członków. Działając w ten sposób mamy kontrolę nad napływem nowych członków, powodujemy umocnienie związku i wzrost jego elitarności.

AD.4.

Wzorem lat ’70, ale w nieco bardziej rozszerzonym zakresie proponuję wprowadzenie oddzielnych licencji w zależności od metody połowu, Korzyści jest wiele. Po pierwsze, daje to możliwość podziału środków na zarybianie. Po drugie, zwiększa wpływy do kasy związku. Po trzecie, wprowadza pewien element nobilitacji członkom związku. Po czwarte, daje możliwość dokładnej kontroli a zarazem zlikwidowania nielegalnego wędkowania. Możliwości i pomysłów na rozwinięcie tego tematu jest bardzo wiele.

Ad.5.

Działa to już w niektórych okręgach czy strefach wydzielonych z obszarów chronionych. Nie mniej jednak jest konieczne. Pozwala na 100% kontrolowanie łowionych ryb, włącznie z ich znakowaniem np. wody górskie. Daje możliwość dokładnej ochrony zbiornika, wszyscy się znają nikt obcy nie będzie mógł łowić, bo ci, którzy zapłacili sami tego dopilnują. Tworzy to pewną społeczność wśród wędkujących, która sama pilnuje swoich interesów.

Ad.6.

Zakaz nęcenia zanętami gotowymi powinien być wprowadzony jak najszybciej, zwłaszcza na wodach zamkniętych, najbardziej narażonych, na eutrofizację.

Zapraszam do dyskusji na ten temat, mam nadzieję, że te propozycje znajdą szerokie grono zwolenników.
Pozdrawiam, Krzysiek.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
"Ogromne składki"
Jurek Kowalski 27.8.04 09:52
Ciągle przewija się temat "ogromnej składki" w PZW wnoszonej przez wędkarzy.

Co należy rozumieć przez "ogromne składki"?

Dla członków zwyczajnych - ok. 90 zł ROCZNIE za wędkowanie? Czyli 7,50 miesięcznie ryczałtowej składki pozwalającej być na rybach 30 dni w miesiącu? A w przypadku uprawnionych do ulg czyli młodzieży, osób powyżej 65 r.ż to 50% tej kwoty, a dla członków uczestników - 1/4 tej kwoty.
Wszystkie te pieniądze zostają w Okręgu i służą prowadzeniu gospodarki na wodach. To jak jest prowadzona zależy w ogromnej mierze od samych wędkarzy, którzy są bierni w ramach swej organizacji, mimo że podpisali Statut PZW, który wymaga od członków właśnie pracy społecznej na rzecz swojej organizacji. Od członków, a nie tylko od "działaczy".

Czy może "ogromne składki" to pełna składka członkowska w wysokości 52zł rocznie czyli 4,33 zł miesięcznie, a dla uprawnionych do zniżek 2,17 zł miesięcznie. Za te pieniądze - organizacyjne, które zostają w 90% "na miejscu" czyli w kołach i Okręgu utrzymujemy naszych pracowników (ktoś te składki musi zebrać, przetworzyć, prowadzić działalność dla wszystkich krzyczących "płacę i wymagam", zatrudnić ludzi do zarybień itp.)

Problemem naszym jest składka zbyt niska, niestety dostosowana do możliwości najmniej zamożnych wędkarzy, która prowadzi do tego, że organizacja jest biedna mimo swej liczebności i, jak w ubogiej rodzinie, większość pieniędzy idzie na podstawowe przeżycie "od pierwszego do pierwszego". Na resztę nie wystarcza. Do tego ta rodzina "siedzi przed telewizorkiem", a nie stara się własną pracą dodać choć trochę wartości do podstawowego stanu posiadania.

Panowie wędkarze. Przestańmy udawać, że za grosze można utrzymywać nowoczesne wędkarstwo w otwartych wodach. Nie dajcie się mamić wspomnieniom sprzed kilkudziesięciu lat (też takie mam) kiedy to eksploatowane były do reszty zasoby natury, które mieliśmy pod "opieką". Te czasy minęły i nie wrócą. Jesteśmy w Europie i za 1,5 do 3 EURO miesięcznie nikt nie zapewni swobody wędkowania w wodach z obfitością ryb. Liczby są bezwzględne. Przetrzyjcie oczy.

Wiem, że narażę się niektórym tą wypowiedzią ale jestem pewien, że większość, która umie liczyć zaakceptuje te oczywiste kalkulacje.

Serdecznie pozdrawiam

Jerzy Kowalski
     Odp: "Ogromne składki"
Krzysztof Komoszka - KWI 30.8.04 10:14
    
Jurku, tu masz absolutną rację. Składki są niskie, ale, co też podkreśliłeś większość wędkarzy to ludzie mało zamożni Zauważyłeś zapewne swoim wnikliwym okiem, że zaproponowałem wprowadzenie kilku rodzajów licencji, ze względu na rodzaj metody. To zapewniłoby, tak mi się wydaje pozyskanie odpowiednich funduszy na statutową działalność związku. Mało tego tak jak pisałem ja i Andrzej Trembaczowski (i wielu innych) konieczne jest wprowadzenie specjalnych licencji na dany odcinek rzeki, niegłupim pomysłem, ba kapitalnym wręcz są licencje przejazdowe, czyli płacisz raz a łowisz kiedy chcesz wpisując datę. To oczywiście tylko niektóre propozycje, jakie pojawiły się pod tym artykułem. Mam nadzieję, że w przyszłości da się wprowadzić w życie jakieś nowe ciekawe rozwiązania.
Pozdrawiam, Krzysiek.
Ech.....
Tadeusz Biernat 27.8.04 08:47
Witam i pozdrawiam. Po krótkiej analizie poniższych komentarzy cieszę się , że nie jestem osamotniony we własnym zdaniu , że wszelkie zmiany regulaminu NIC nie dadzą , jeżeli nie ma kto jego zapisów z CAŁĄ SUROWOŚCIĄ egzekwować. A podobno kłusownictwo jest przestępstwem. Już to kiedyś gdzieś napisałem , ale się powtórzę : jest to zabieranie się do tematu od dupy strony. Życzę powodzenia w dudowaniu skutecznych metod i narzędzi prawdziwej ochrony tego na czym nam wszystkim zależy. Wodom cześć!
korekta regulaminu PZW
Janusz Katowice 26.8.04 18:59
Panowie wędkarze, nie dajmy się zwariować. Łowię ryby od 1972 roku i to co dzieje się w chwili obecnej to jest po prostu afera na maxa. Płacimy ogromne składki z których praktycznie utrzymujemy prezesów i ich podwładnych. Na zarybienie idą minimalne pieniądze a reszta do kieszeni tych jegomościów. Weźmy się wreszcie w garść i zmieńmy generalnie statut PZW. Jeżeli ktoś chce pracować w okręgach i związkach niech to robi dla przyjemności, czyli społecznie. Myślę , że takich działaczy byłoby pełno, którzy podchodziliby do spraw wędkarskich z sercem a nie przez pryzmat wielkiej kasy. Panowie wędkarze przestańmy dawać się wodzić za nosy. Wystarczy, że w przyszłym roku nikt nie zapłaci składek i oni sami się wykończą. Przecież oni kombinują tylko jak zrobić dla siebie największą kasę. Nie stójmy z założonymi rękami. Postawmy się wreszcie. Komu przeszkadzało to jak było do roku 1980. A teraz tylko wymyślają a my cierpimy i coraz częściej wracamy do domu bez jakichkolwiek efektów.
regulamin
Marian 24.8.04 17:55
Witam!!
dajcie spokój,co daje wam zmiana regulaminu nic .Wymiar widełkowy bzdura kto go będzie przestrzegał zrobi tylko zamieszanie nie przestrzega
się obecnego a wprowadzić jeszcze ograniczenia które zmniejszą jeszcze i tak marne połowy to ja już to widzę ( kłusownictwo 100%) bo kto będzie nas sprawdzać!!.PRAWDZIWE WĘDKARSTWO BYŁO W LATACH 70 JEDNA KARTA NA CAŁY KRAJ ,A TERAZ JEDEN BURDEL ZAMIAST ŁOWIĆ TO MUSZĘ STRACIĆ 2 GODZ ABY DOWIEDZIEĆ SIĘ DO KOGO NALEŻY ZBIORNIK I JAKIE TAM PANÓJĄ WYMOGI BO ZERO INFORMACJI NA ZBIORNIKU TO DO JASNEJ CHOLERY JEST W OBOWIĄZKU DZIERŻAWCY ABY UMIEŚĆIŁ TAM INFORMACJĘ. NAJPIER TRZEBA POPRAWIĆ STARY REGULAMIN I UŁATWIĆ NAM WĘDKOWANIE ,A NIE ROBIĆ JESZCZE WIĘKSZEGO ZAMIESZANIA .JEŚLI JUŻ TO ZROBIĆ W CAŁEJ POLSCE ZBIORNIKI SEKCYJNE I KAŻDY BĘDZIE DBAŁ O SWÓJE PODWÓRKO A NASZE PIENIĄDZE BĘDĄ TRAFIAŁY TAM GDZIE POWINNY BYĆ.
     Odp: regulamin
Krzysztof Komoszka 25.8.04 07:16
    
...a o czym my tu rozprawiamy.
Vide góra i dół
     Odp: regulamin
Marek Makiełkowski 24.8.04 20:36
    
FACET PIEPRZYSZ BZDURY, JAK MAŁO KTÓRY
no i co z tego??!!
Maciek Num 22.8.04 18:58
No i co z tego ze kolega poponuje takie wymiary ochronne?Nie maja one żadnego zastosowania!Nad wodą obowiazuje nas Ustawa o Rybactwie Śródlądowym a nie "jakis tam Regulamin PZW".Nikt nie będzie mógł "nas" ukarć za to że zlowiliśmy szczupaka lub jakąś inną rybę o wymiarach które kolega podał zaden strażnik PSR lub POLICJA nie mówiąc o strażnikach SSR(nie mają takich uprawnień).Ustawodawca nie przewidzial takiej opcji!Może to byc jedynie umowa miedzy wędkarzami tzw.koleżenska i nic po za tym!Najpierw trzeba zmienic ustawowe wymiary ochronne a dopiero myślec o zmianach w regulamniie PZW który nie jest wykładnią prawną.
     Odp: no i co z tego??!!
Krzysztof Komoszka 24.8.04 07:45
    
Coś sie koledze poplątało...chyba
         Odp: no i co z tego??!!
maciek 24.8.04 17:13
        
Poplątalo o czym Ty mowisz????
             Odp: no i co z tego??!!
Krzysztof Komoszka 25.8.04 14:53
            
O czym mówię? Ano o tym, że jest potrzeba by działać w kierunku ochrony tego co mamy, a także tego, co będziemy mieli w przyszłości. Jeżeli dla ciebie regulamin nie jest metodą regulacji, to ja wysiadam. Na wodach PZW obowiązuje RAPR i czy tego chcesz czy nie musisz go respektować, nawet jeżeli nie jesteś członkiem tej organizacji, koniec i kropka. Co się zaś tyczy jego zmian i interpretacji to w pewnych aspektach jest zawsze możliwość jego zmian przez zarządzającego daną wodą. Przykładem niech będzie Krężniczanka, na której obowiązywał kiedyś wymiar ochronny Pstrąga potokowego 40 cm i jeżeli chciało się tam łowić to trzeba było się do niego stosować. Była uchwała ZO PZW i koniec. To się nazywa ochrona zasobów naturalnych i ... czyjejś ciężkiej pracy!!!
     Odp: no i co z tego??!!
Robert Hamer 23.8.04 07:20
    
Na wodach PZW obowiązuje regulamin PZW. Jeśli go złamiesz narażasz się na sankcje związkowe które wymierzy Ci Sąd Organizacyjny. Jeśli złamany przepis pokrywa się z przepisem Ustawy o Rybactwie, to wówczas sprawa powinna trafić do Sądu Grockiego. Po za ewentualną karą tego sądu można dostać dodatkowa karę od Sądy Organizacyjnego PZW, jeśli ten np. uzna, że sankcje nie są wystarczające, lub sąd odstąpił od wymierzenia kary, co zdarza się niesyte zbyt często w Sądach Grockich. Tylko na wodach skarbu państwa nie udostępnionych nikomu do użytkowania, obowiązują przepisy Ustawy o Rybactwie. Na wodach udostępnionych lub dzierżawionych uprawniony może sobie ustalić odrębne przepisy. Wolno mu jedynie zaostrzyć je, lub wprowadzić dodatkowe ograniczenia. Nie może np. zmniejszać wymiarów, zwiększać limity, skracać okresy ochronne w stosunku do tego co jest w ustawie.
         Odp: no i co z tego??!!
Maciek Num 23.8.04 15:56
        
mylisz sie kolego widocznie nie znasz dokadnie przepisow ustawy o rybactwie ...Wszystkich dzierzawców obowiazuje ustawa i nie moze nikt jej zmnieniac!kazd regulamin czy to PZW czy jakiego kolwiek DZIERRZAWIONEGO lowiska musi byc zgodny z ustawą o rybactwie śródladowym!!!
             Odp: no i co z tego??!!
Robert 23.8.04 17:00
            
Zobacz w ustawie, którą tak dobrze znasz, jaki wymiar ma karp i dowiedz się czy karp w Twoim okręgu ma wymiar czy nie. Może to Cię przekona:)
                 Odp: no i co z tego??!!
maciek 23.8.04 21:04
                
tak sie sklad że ustawe znam i w ustawie nie ma wymiarów ryb sa one tylkow rozporządzeniu do tej ustawy Dziennik ustaw nr 138 z 4 -12 2001i tam karp nie ma wymiaru ochronnego.A więc można go niestety lowic jakiego sie chce, i żaden regulamin tego nie zmieni.A sankcje ze strony PZW???utrata czlonkostwa lub cos w tym stylu!! Nic po za tym
                 Odp: no i co z tego??!!
maciek 23.8.04 20:43
                
człowieku o czym Ty mówisz!?Ja nie jestem członkiem PZW!?a w naszym rejonie sa wody spółek rybackich na ktore są sprzedawane zezwolenia i te same wody sa udostepnione dla wedkarzy opłacających składki PZW.I jak to sobie koledzy wobrarzacie ,że straznik PSR podejdzie do dwoch wędkarzy łowiących obok siebie jeden ma zezwolenie a drógi połaci skladki i ten z PZW odłowil np. szczupaka wymiarze "ochronnym"50cm bo tak przewiduje regulamin PZW a drógi ma szczupaka o wymiarze 45 cm(posiadający zezwolenie od rybackiego użytkownika wody) to ktoremu z nich strażnik nie może wystawic mandat????? Oczywiście żadnemu bo nie ma do tego podstawy prawnej!!!
                     Odp: no i co z tego??!!
Robert Hamer 24.8.04 08:50
                    
Passsss :))))))))))))))))))))))
             Odp: no i co z tego??!!
Jurek Kowalski 23.8.04 16:29
            
Macieju,

Każdy uprawiający amatorski połów ryb w wodach uprawnionego do rybactwa musi posiadać jego zezwolenie. Takie zezwolenie zawiera warunki jego wykonywania. Tymi warunkami wykonania zezwolenia jest np. Regulamin PZW czy inny regulamin łowiska. Warunki określane w takim regulaminie muszą być zgodne z operatem rybackim dla danej wody, przygotowanym zgodnie z wymogami prawa. Oczywiście regulacje szczegółowe określone w zezwoleniu nie moga naruszać (czyli liberalizować) zapisów ustawy, chyba, że istnieje delegacja dla organów administracji do wyrażenia zgody na wprowadzenie takich zmian wynikających z potrzeb gospodarczych. Natomiast uprawniony do rybactwa może, bez konieczności uzyskiwania specjalnej zgody, regulacje ustawowe zaostrzać jeżeli uzna je za pożadane dla prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej (definicja w Ustawie).

Na koniec najważniejsze. Każdy uprawiający amatorski połów ryb może go dokonywać w granicach warunków określonych w zezwoleniu. Jeżeli narusza te warunki (czyli regulamin łowiska) to łowi nie posiadając zezwolenia czyli przekracza wymagania Ustawy o rybactwie i popełnia kłusownictwo, za co może być ukarany zgodnie z przepisami karnymi Ustawy o rybactwie.
Ta interpretacja wykorzystywana jest stanowczo zbyt rzadko lub zgoła wcale w sprawach o wykroczenia rybackie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę jak najmniej potrzeb interpretacji zasad wędkowania oraz problemów z nimi związanych.

Jerzy Kowalski
                 Odp: no i co z tego??!!
maciek 23.8.04 20:56
                
Drogi Jurku!!Nikt nie może sobie interpretowac ustawy. tam nie ma powiedziane że uprawniony do rybactwa moż ja zmniać a podnoszenie wymiarów ochronnych jest zmiana ustawy.Bo jeśli np. uprawniony podniesie wymiar ochronny dla szczupaka np.na 55cmm a wędkarz odlowi szczupako o wymiarze "ochronnym"45 cmm na tej wodzie to strażnik PSR NIE UKARA GO BO NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!!ten wędkarz nie popelnil wykroczenia Art.27ust1 pkt.2 w związku z Art 8ust.1 pkt.2.A tak na marginesie drodzy koledzy wędkowanie nawet na 5 wędek nie jest kłusownictwem "tylko " wykroczeniem a to sa dwa inne pojecia.
                     Odp: no i co z tego??!!
Jurek Kowalski 24.8.04 09:09
                    
Macieju,

Ustawy trzeba wykonywać. To oczywiste. Równie oczywiste ja to, że trzeba je wykonywać zgodnie z ich interpretacją.
Dla jasności, wymiary i okresy ochronne są określone w innych aktach prawnych zgodnie z delegacja ustawową. Wykonywaniem Ustawy jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej na wodach publicznych do czego jest zobowiązany dzierżawca (uprawniony do rybactwa). W ramach tejże racjonalnej gospodarki rybackiej ustala limity połowu (tez nie określone ustawowo czy w rozporządzeniu) oraz wymiary (nie będące w sprzecznosci z ustawą i pochodnymi aktami normatywnymi czyli nie niższe niż w tychże określone lub np. wymiary "widełkowe", o których pisałem w innym miejscu). Dzierżawca według wytycznych do tworzenia operatów rybackich, zawartych w Rozporządzeniu MRIRW z 29.03.2002 ma, oprócz określenia powyższych parametrów gospodarczych, również określić maksymalna liczbę osób uprawiających amatorski połów ryb w obwodzie rybackim w ciągu jednego dnia (to nowość dla nas wszystkich). Tylko w założeniach gospodarczych Uprawnionego do rybactwa jest określana liczba wędek, pora dnia itp., które też nie są ustalone ustawowo czy w rozporządzeniach. Czy, Twoim zdaniem, oznacza to, że można łowić na nieograniczona liczbę wędek byle w zgodzie z przepisami Rozporządzenia, w którym zdefiniowano wędkę? Zgodzisz się chyba, że nie.
Natomiast ten, kto utrudnia Uprawnionemu do rybactwa prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej czyli wykonywanie Ustawy narusza tęże Ustawę i może być pociągnięty do odpowiedzialności. Tym utrudnianiem jest na pewno dokonywanie połowu i pozyskiwanie ryb niezgodnie z warunkami udzielonego zezwolenia. Nieważne czy będzie to łowienie ryb poza limitami czy poniżej określonych przez Uprawnionego do rybactwa wymiarów ochronnych ryb.
I nie ma znaczenia czy łowiący ryby jest członkiem organizacji wędkarskiej czy też nie.

Nie chodzi tu również wyłącznie o odpowiedzialność statutową czy organizacyjną, a o odpowiedzialność wynikającą z przepisów Ustawy o rybactwie śródlądowym.

Serdecznie pozdrawiam

Jerzy Kowalski
                         Odp: no i co z tego??!!
maciek 24.8.04 17:24
                        
Widze że jesteście zapetrzeni w regulamin PZW kiedyś jak spotkacie nad woda jakiegoś strażnika PSR to sie go zapytajcie!o problemy jakie was trapia napewno sprowadzi was na ziemi bedziecie zmartwieni bo niemacie racji!Nasza ustaw jest zła ale niestety ona obowiazuje i wszystko co jest tam zawarte obawiązuja wedkarza (każdego) jaki i uprawnionego do rybactwa!!!!!!!!!!!!!!
                             Odp: no i co z tego??!!
Wacław S. 24.8.04 21:20
                            
Maciek, nie wiem, czemu się tak upierasz przy swoich racjach. Myślę, że Jurek, osoba obeznana, wytłumaczył to jasno ?
Jeżeli dalej tego nie rozumiesz, to pomyśl inaczej. Czy w terenie zabubowanym obowiązuje prędkość 50 km/h ?
Czy lokalne władze mogą tą prędkość zmniejszyć, np. do 30 km/h, lub też zwiększyć, powiedzmy do 70 km/h ?
Uprawniony do prowadzenia gospodarki rybackiej działa na podstawie rozprawy sądowej, na której otrzymuje tzw. uprawnienia wodnoprawne. Jako dzierżawca danej wody, którą powierzyło mu tą rozprawą sądową Państwo pod opiekę, jest niejako tego Państwa przedstawicielem.
Sądzę, że dobrze o tym wiesz, głęboko na pewno to przemyślałeś, tylko bronisz( co jest piękne i powinno być cenione) swojego pierwotnego zdania.
Dlatego traktuję Twoje wypowiedzi z przymrużeniem oka, jako dawkę dobrwgo humoru, w tych niezbyt wesołych czasach
Regulamin
Andrzej Trembaczowski 21.8.04 15:20
Wymiary ochronne i limity powinny być dostosowane do łowiska.
Przepisy nie muszą być jednakowe dla całego kraju, w końcu możemy wymagać od ludzi, by się zapoznali z tymi, które obowiązują na tej wodzie, na której chcą łowić. Na jakimś zamkniętym zbiorniku może być i tak, że np. łowi się same okazy i każdy karp wraca do wody, znowu gdzie indziej można umówić się, że wpuszcza się ryby w piątek wieczorem i wyławia od sobotniego świtu. Trochę sparodiowałem, ale te dwie przeciwstawne tendencje istnieją.

Najważniejsza moim zdaniem jest dobra, troskliwa opieka nad łowiskiem. Dbanie o wodę. Nie tylko zarybienia, ale przede wszystkim kontrole. I tu nie ma co się oglądać na Państwową Straż Rybacką - nie dadzą rady. Każda cenna wędkarsko woda powinna być pilnowana przez gospodarza łowiska. Kłusownictwo oraz olewanie przepisów przez "tych kłusowników z kartą wędkarską" (nie nazwę ich wędkarzami) to dziś najpoważniejszy nasz problem. I nawet przy ślamazarnych sądach i całym tym pobłażliwym traktowaniu łobuzów można kłusownictwo mocno ograniczyć, jeżeli wody będą pilnowane! Strażnik może odebrać sprzęt (a sprzęt to nie tylko wędki sieci, agregaty, lecz także łódka, silnik do niej, a nawet jakby to dobrze zinterpretować to i samochód, i wodery, spodniobuty itd. :)))))) Oczywiście problem czy uda się delikwentowi to odebrać, ale jak się ma przewagę to się uda :))))). W razie czego na pomoc można wezwać wtedy policję. Trzeba pilnować swego. Żadnej tolerancji. Odebrać, zabezpieczyć do ewentualnej decyzji sądu. A że ta nieprędko nastąpi, to już inny problem - niech się łobuz martwi, że nie ma czym łowić. Niech się odwołuje i pisze pisma. Opieszałość urzędów moża wykorzystać w drugą stronę :))))))). Nawet jeżeli w końcu po jakimś tam czasie sąd sprawę umoży i nakaże łobuzowi zwrócić zarekwirowany sprzęt, to sezon mu przepadnie ;)))))) a przez ten czas silnik do łódki może zardzewieć, wędki, kołowrotki też się mogą zniszczyć leżąc w magazynie na kupie. W końcu nie musi być w naszym interesie troska o sprzęt odebrany kłusownikom :))))))). W każdym razie można łobuzowi maksymalnie dokuczyć i spowodować, by mu się odechciało. Żadnej tolerancji, żadnej wyrozumiałości, żadnych okoliczności łagodzących typu "bieda i bezrobocie". Złodziejstwo i pobłażanie łobuzom nie jest rozwiązaniem tych problemów społecznych. Trzeba pilnować swego, pokazać, że te ryby w wodach nie są niczyje. Są nasze i musimy to udowadniać. To jest walka.

Jeżeli łowienie ryb będzie się kojarzyło z nieuchronną kontrolą, to na pewno problem kłusownictwa zostanie mocno ograniczony. I to jest na dziś moim zdaniem najważniejsze.
Andrzej
     Odp: Regulamin
Krzysztof Komoszka 24.8.04 08:57
    
Cześć Andrzeju, właśnie wróciłem z Tatr. Taki trzydniowy wyjazd, wiesz jak jest ciągnie wilka do lasu. Zawsze kiedy tam jestem czuję, że spotyka mnie coś wielkiego, majestatycznego, czuję respekt i mam szacunek dla gór i dla ludzi tam żyjących i pracujących.Mam szacunek. Piszę o tym celowo, bo zawsze widze tam coś, co niczym nie odbiega od zachowań nad naszymi wodami. Wejść, zdeptać, zabrać wszystko co tylko da się unieść. Słuchaj obrazek z drogi do Morskiego Oka. Cztery pannice pod opieką jakiejś Pani ida tą drogą i zbierają grzyby. Podszedłem do nich i pytam skąd są, nie napastliwie, spokojnie, choć zły byłem okrutnie, a potem zadałem pytanie czy można to tak zbierać grzybki w parku narodowym i wiesz jak usłyszałem jej odpowiedź to tak jakbym w mordę dostał za swoje przekonania: A, co nie wolno, czy aby na pewno? Jaka szkoda, że nie jestem strażnikiem, dopieprzyłbym im taką karę, że w pięty by im poszło. No tragedia, dno i trzy metry mułu!!!
Andrzej tak jest nad rzekami i jeziorami, w górach i na Roztoczu, w miastach i na wsi. Proste pojmowanie rzeczy(tu wtrącę, że proste nie zawsze znaczy złe), prostackie wręcz, bez szacunku podejście do wielu spraw czyni z nas często niegodnych do otrzymania dostępu do dobrodziejstw tego świata. To trzeba właśnie zmienić. Bo jesli palisz człowieku, to pal, ale pety zabierz ze sobą, a nie wciskaj w załomy skalne. Masz absolutną rację, to trzeba tępić, wszelkimi możliwymi metodami, konfiskować mienie, wlepiać mandaty, ściągać je przez komornika. Tylko czy to aby nie utopia... Rozbijamy się o proste rzeczy: brak funduszy, brak ludzi, brak zapału, kurcze... Czy ideały moje, Twoje, nasze nie są czasem zbyt romantyczne? Nie żebym watpił w powodzenie wszelkich działań, ale zastanawiam się jak zmienić podejście ludzi do tego co zostało im dane. Jak zbudować wrażliwość ludzi na piękno świata i szacunek dla przyrody? Czy tego już nie uczą w szkołach? Serdecznie pozdrawiam, Krzysiek.
Zacznijmy od głowy a nie od ogona.
Wyatt Earp 18.8.04 14:31
Tak według mnie powinien wygladać racjonalny plan ochrony pogłowia ryb:

1. Zapewnienie skutecznej egzekwowalności kar za kłusownictwo.
2. Wprowadzenie niezależnych organów ochrony.
3. Optymalizacja przepisów i regulaminu wędkarskiego.

Ad.1
kłusownik to złodziej a kłusownicwo to kradzież
złodziej zwraca koszty rynkowej wartości skłusowanych ryb + płaci karę zależną od stopnia wykroczenia

druga wpadka kłusownika = kara * 5
trzecia wpadka = kara * 10, itd.

Ad.2
Jedynie niezależna Straż utrzymywana ze składek wędkarskich może zapewnić skuteczą ochronę wód. Policjant w lakierkach biegajacy po bagnach za czymś czego nie rozumie jest skazany na porażkę.
Strażnik otrzymuję dodatkowo część kwoty wyegzekwowanej od kłusownika, którego złapał.

Ad.3
W obecnej sytuacji dyskusję o regulaminie można potraktować jako rozrywkę dlatego ja na przykład proponuję wprowadzenie obowiązku wypuszczenia 3 płotki i ósmej uklejki w każdą środę po 4-tej kwadrze księżyca.
     Odp: Zacznijmy od głowy a nie od ogona.
Krzysztof Komoszka 19.8.04 13:21
    
1. Zapewnienie skutecznej egzekwowalności kar za kłusownictwo.
To bardzo ważne, ale dopuki istnieje zapis o niskiej szkodliwości społecznej czynu, doputy nie można mówić o egzekwowaniu, a nawet wymierzaniu kar za przestępstwa wędkarskie.
2. Wprowadzenie niezależnych organów ochrony.
To troszkę nie tak. Nie można powierzać ochrony firmom niezależnym. To, po pierwsze kosztuje, a po drugie konieczne są odpowiednie uprawnienia do zatrzymania sprzętu czy kontroli. Instytucjami do tego upoważnionymi są Państwowa Straż Rybacka i Policja Państwowa. Należy tylko(raczej aż) dać im środki niezbędne do normalnego i prawidłowego działania. Dopuki kłusownik ma sprzęt lepszy od strażnka doputy nie będzie mógł właściwie działać
3. Optymalizacja przepisów i regulaminu wędkarskiego.

Temu właśnie chcę poświęcić tę dyskusję i wciąż oczekuję propozycji.
zakaz necenia
Patryk Wielki 17.8.04 18:00
siema panie Krzysiu jesli chodzi o zakaz necenia zanetami gotowymi czyli tym gównem które teraz zawala sklepy i polskie rzeki to zgadzam sie w 100% powinni tego zabronic. pozdrawiam
wszytko sprowadza sie do jednego
Sebastian Wawrzyszak 17.8.04 16:10
Cała te debata sprowadza sie do jednego tylko tematu, który już był poruszany tysiące razy, a mianowicie kontroli nad wodą. Ja sam uważam ze nawet aktualny regulamin nie jest zły. Gorsze jest wykonywanie jego przez samych wędkarzy jak i przez tych co go stworzli. Niektóre poprawki bardzo mi sie podobają np. licncje na daną wode oraz rozwiazanie zasugerowane przez Pana M. Kaczmarczyka. Sprawa wydaje sie całkiem prosta i banalna w wdrożeniu, ale... kto nas sprawdzi nad wodą bo przecież chyba nie straż rybacka:-)). Te poprawki nawet gdy wejdą w życie bedą skazana na "śmierć naturalną". Może da dużo sie rozpisałem na temat licencji ale jeszcze trochę pociągnę ten temat. Przykładem moze byc lubelska rzeka Bystrzyca (jestem z Lublina) gdzie w ostatnich latach przybyło kilkakrotnie więcej pstrągarzy. Zaczęły sie pojawiać głosy że nie ma ryb, mało miejsca i kontroli brak. Jezeli wraz z wprowadzeniem w życie licencji na tą rzekę utworzono by oddzielny fundusz wspierany tymi licencjami na tę rzeke, jestem w stanie zapłacić nawet drugie tyle a żeby tylko rzeka ta mogła się "sama utrzymać". Sciślej mówiąc jeżeli płace za łowienie na Bystrzycy (oprócz regulaminowej składki PZW)to niech w 100% kasa idzie na tę rzekę (narybek, kontrole itd.). Uważam że jezeli nie bedzie kontroli nad wodą to nici z poprawek. Tyczy sie to całego regulanimu bo po co stwarzać sztuczne pozory że komuś z ul. Twardej zależy na wodach i rybach w nich pływajacych. Ktoś wyżej napisał że to wyglada tak jak postawienie kolejnego znaku "uwaga wyboje" przy dzurawej drodze-to prawda. Zamiast PZW walczyć z przyczyna dziury woli ją oznakowac i dalej trzepać kase i to wcale nie taką małą. Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.
     Odp: wszytko sprowadza sie do jednego
Krzysztof Komoszka 19.8.04 13:47
    
Dokładnie tak, na niektórych rzekach powinny być oddzielne licencje, tak aby łatwo było oddzielić kasę na ich zarybianie. Obecnie "działa" to na zasadzie x% na wody nizinne, x% na górskie, a x% na sport. Tylko nie wiedząc dlaczego wszystko ginie w jednym worku z karpiami? Myślę i podkreślam to z premedytacją, że:
należy wprowadzić oddzielne licencje na metody połowu, zróżnicować ceny tych licencji, a przedewszystkim wprowadzić skuteczny system kontroli
     SĘK
Marek Kaczmarczyk - KWI 18.8.04 10:52
    
Sprawa wydaje sie całkiem prosta i banalna w wdrożeniu, ale... kto nas sprawdzi nad wodą bo przecież chyba nie straż rybacka:-)).


i w tym tkwi sęk, tu jest pies pogrzebany! Możemy mieszać w regulaminach do woli. Może Jurek Kowalski, Robert Hamer i wielu innych apelować o umiar. Mogą Kluby, Stowarzyszenia, czy co tam inne naciskać, protestować, żądać... Wszystko to bedzie funta kłaków warte jeśli w tym kraju służby kontrolne bedą niewydolne (abstrahuję w tym miejscu od przyczyn), sądy beda lekceważyć zjawisko, a urzędnicy bedą patrzeć nie dalej niż koniec wlasnego nosa. W tym kraju udało sie uchwalić nawet kilka sensownych aktów prawnych. I co z tego? Wszystko rozmyło się w polskiej rzeczywistości...

Poużalałem się i... Też nic z tego nie wynika. Trochę to taki "tomkopłonkowy onanizm". Bicie piany po próżnicy...

Jak zresztą wiekszość wątków "naprawiających świat" tu i gdziekolwiek indziej.

Twory, w których "spokojną przystań" znaleźli sobie "spadkobiercy systemu", przegrani przy zmianie opcji po kolejnych wyborach i inni różnej barwy cwaniacy są tak prawnie umocowane, że "ruszenie" tego zaraz jest obwoływane jako zamach na demokratyczne struktury, na swobodę zrzeszania, czy inne wyższe wartości. Przykłady możemy znaleźć daleko poza PZW. Np. Polski Związek Działkowców, Polski Związek Piłki Siatkowej, Pewne Radio z Grodu Kopernika i wiele wiele innych (od sasa do lasa)...

Znów samogwałt...

Zabrzmi to może patetycznie, ale jedynym rozwiązaniem problemów toczących nasza szarą rzeczywistość jest... aktywność. I ta mała, na własnym podwórku, w swoim Kole..., i ta duża... wyrażająca się choćby... frekwencją na różnych wyborach...
Dlaczego?
Gdyż...
Jak wszędzie... od tysiącleci...
NIEOBECNI NIE MAJĄ RACJI.....

Pozdrawiam Marek Kaczmarczyk - KWI
         Odp: SĘK
Jurek Kowalski 23.8.04 15:19
        
Marku,

Chodzi o to aby było jak najwięcej wędkarzy, których straż może sprawdzać .... bez efektu. Wtedy będzie mogła skupić sie na kłusownikach. Inaczej "rozmienia się na drobne". Myślenie "a kto mnie złapie" albo "póki nie ma sankcji to nie ma przekroczenia zasad" lub w sposób przestępczy rozumiane "co nie jest zabronione jest dozwolone" prowadzi do takich efektów, że "każdy ma coś na sumieniu". Moje publikacje i dyskusje mają na celu doprowadzenie do poczucia współodpowiedzialności opartego na wiedzy dotyczącej gospodarki wędkarskiej. Bez tego możemy płacić miliony na ochronę a i tak niewiele wskóramy. Po prostu złodziej jest widoczny dopiero na tle przyzwoitej większości. I tylko wtedy i w odniesieniu do tak wyodrębnionych odstępców od zasad metody policyjne są skuteczne. Nasze dziedzictwo jednak ciąży kamieniem u szyi i gotowi jesteśmy zaakceptować "pałkę" jako narzędzie wychowania społecznego. Ja uważam inaczej. Jak rozumiem Ty też.

Serdecznie pozdrawiam

Jurek Kowalski
3 grosze
Marek Kaczmarczyk 17.8.04 14:49
1. wprowadzenie dolnego i górnego wymiaru ochronnego dla najbardziej atrakcyjnych wędkarsko gatunków ryb, nie wykluczone, że dla wszystkich

NIE - wymiar "widełkowy" powoduje "wyciecie w pień" najbardziej reproduktywnych roczników pozostawiając "młodzież i starców"... Przypomnijcie sobie wykresy przedstawiające strukturę wiekową społeczeństwa polskiego i "wcięcia" na roczniki wojenne i ich "cienie" w powtarzających się regularnie okresach

2. wprowadzenie poza limitami dziennymi limitów tygodniowych

TAK... lecz niewykonalne. Jak to weryfikować

3. wprowadzenie kursów wędkarskich dopuszczających do złożenia egzaminu na kartę wędkarską

TAK... lecz to niewiele zmieni... Sadzisz, że Ci nieetyczni nie znają głównych zasad, które łamią?

4. wprowadzenie kilku rodzajów licencji wędkarskich

TAK. Najbardziej mi się podobają licencje "Wieloprzejazdowe". Opłacam sobie np. 10 wyjść nad daną wodę. Przed rozpoczęciem łowienia wpisuję datę (brak takiego wpisu traktowany by był jak połów bez uprawnień = kłusowanie) i łowię. W tej samej licencji rejestruję efekty (posiadanie niewpisanej ryby = kłusowanie) i po wyczerpaniu wykupionego limitu "wyjść" (może to być rozłożone w czasie) zdaję licencję (tu Panowie od rejestrów jest jeden ze sposobów na konkretne rozwiazanie kwestii rejestrów)

5. wprowadzenie ograniczonej liczby licencji na niektóre zbiorniki wodne

TAK - bez komentarza

6. wprowadzenie zakazu nęcenia zanętami gotowymi

TAK... lecz nierealne. Jak to zrobić?


Oczywiście cała ta dyskusja niewiele zmieni, ale poznamy choć poglądy tych kilku osób którymn zechce się skomentować Twoje propozycje...

Pozdrawiam MArek
     Odp: 3 grosze
Paweł Deska 18.8.04 16:32
    
Widełkowy wymiar ochonny to nie nasz wymysł i sprawdza sie doskonale w wielu miejscach na świecie. To o czym piszesz - pozostawienie starców i młodzieży miało by miejsce gdyby np: lipień 30 - 50cm, pstrąg 30-60cm. Ale jeśli zachowamy umiar i do konkretnej wody dostosujemy odpowiednie wymiary ochronne (bo przeciez każdy odcinek rzeki wymaga odrębnych wymarów i limitów ilościowych np. dla pstrąga) to czemu nie? A jesli nawet grozi nam wycięcie w pień populacji małych średnich ryb to i tak wolę to niż wycięcie całej populacji i pozostawienie samego narybku. Bo taka pozostaje alternawywa i chyba na niej nam obu nie zależy specjalnie. Pozdrowienia Paweł
         Odp: 3 grosze
Marek Kaczmarczyk - KWI 19.8.04 07:17
        
A jesli nawet grozi nam wycięcie w pień populacji małych średnich ryb to i tak wolę to niż wycięcie całej populacji i pozostawienie samego narybku.


Tylko Paweł....z czego dorosną okazy???? Poza tym w przypadku drapieżników często ten właśnie przedział jest ich bazą pokarmową...
Oczywiście to tylko moje wątpliwości, oparte na niektórych wyczytanych "gdzieśtam" informacjach. Dopuki więc nie wypowiedza się "ichtiolodzy" doputy bedę kontestował taki wariant (dlatego też zgłaszałem wątpliwosci co do założeń Akcji "Ratuj Szczupaka" prowadzonej przez Salmo Fishing Club, choć apel poparłem, gdyz sama kwestia ochrony tegoż przed wyginięciem jest mi bliska.
Pozdrawiam Marek
             Odp: 3 grosze
Jurek Kowalski 23.8.04 15:25
            
Wymiar widełkowy jest popularnym rozwiązaniem w Ameryce Północnej, używanym do ochrony rozrodczej części populacji różnych gatunków ryb. Ma on konstrukcję odmienną od proponowanej prze wielu Kolegów, a opartą na wieloletnich badaniach na łowiskach. Na ten temat pisałem m. in tutaj: http://www.namuche.com/uwolnij.php?mode=show&id=144 i kilka razy w różnych dyskusjach.

Cieszę się Marku, że trafił Ci do przekonania "abonamentowy" system licencji wędkarskich.

Serdecznie pozdrawiam

Jurek Kowalski
                 Odp: 3 grosze
Marek Kaczmarczyk - KWI 23.8.04 15:32
                
:-)
Jurek,
nic nie musiało trafiać. Od dawna mi to pasowało...
Wyliczanki, ktor Ci podrzuciłem kiedyś były tylko wprawką i nic tam nie było na temat czy okresy ujęte w nich mają być ciągłe, czy nie :-))
A liczby były z sufitu. Chodziło mi tylko o konstrukcję arkusza...
Pozdrawiam Marek
     Odp: 3 grosze
Krzysztof Komoszka 18.8.04 08:10
    
NIE - wymiar "widełkowy" powoduje "wyciecie w pień" najbardziej reproduktywnych roczników pozostawiając "młodzież i starców"...
Odp:
To rzeczywiście, może mieć miejsce, ale można chyba ustalić to, w jakim przedziale wielkości(długości ciała=wieku) ryby są najbardziej produktywne.
Ponadto, zastosowanie widełek zwiększy ilość dużych osobników, najbardziej przecież cennych wędkarsko, oczywiście jeżeli chodzi o emocje związane z ich połowem.
         Odp: 3 grosze
Marek Kaczmarczyk 18.8.04 08:22
        
Ponadto, zastosowanie widełek zwiększy ilość dużych osobników, najbardziej przecież cennych wędkarsko, oczywiście jeżeli chodzi o emocje związane z ich połowem.


Krzysiek,
wydaje mi się, że Nasze emocje są tu najmniej istotnym parametrem. Najważniejsza jest sytuacja w ekosystemie. Jak ta bedzie prawidlowa to... adrenaliny nam zabraknie. Jestem o tym przekonany.
Pozdrawiam Marek
             Odp: 3 grosze
Krzysztof Komoszka 19.8.04 09:11
            
...wydaje mi się, że Nasze emocje są tu najmniej istotnym parametrem.
Najważniejsza jest sytuacja w ekosystemie.

Tak, ekosystem jes super delikatną strukturą, którą bardzo łatwo naruszyć. Skutki szkodliwej ingerencji w środowisko są widoczne niemal natychmiast w przeciwieństwie do działań odwrotnych, te zazwyczaj są długotrwałe. Wobec czego należy starać się aby nasza ingerencja w środowisko naturalne była jak najmniej szkodliwa. Dlatego widełki,może nieco inaczej skonstruowane, powinny być wprowadzone.
Pozdrawiam,
Krzysiek, KWI
                 Odp: 3 grosze
Marek Kaczmarczyk - KWI 19.8.04 09:38
                
Dlatego widełki,może nieco inaczej skonstruowane, powinny być wprowadzone.


Powinny, albo i nie... NIE WIEM!
I... choćbyś mnie Krzysiek kołem łamał, nie poprę "widełek" jeśli nie przeczytam opinii fachowców. Mam wątpliwości, których jak dotąd nikt "uprawniony" nie rozwiał. Na dziś bardziej mi odpowiada ograniczenie limitów, całkowita ochrona przez jakis czas pewnych gatunków, czy inne... Choć... i tu można powiedzieć, że bez potwierdzonych naukowo opinii, nie możemy przewidzieć, czy to polepszy, czy pogorszy sytuację...
Między prawdą, a Bogiem to.... nie trzeba być może nic zmieniać. Trzeba po prostu zacząć egzekwować to prawo, ktore jest. Ścigać kłusli, kontrolować działalność PZW, rybaków zawodowych i... wędkarzy.... Pilnować "prostowników" i innych "energetyków", czy "antypowodziowców"...
Być może wtedy okaże się, że wystarczy to do zachowania status quo, a być może nawet do odnowy populacji. Jeśli nie, to tę odnowę trzeba by wesprzeć...
Być może...

Najbardziej jednak istotną kwestią wydaje mi się "reglamentacja" dostępu do niektórych wód - zagrożonych "zadeptaniem" - przez wprowadzenie systemu licencji (czy pomysł - nie mój - ktory opisywałem, czy inaczej to kwestia wtórna)...

Wszystko to jednak psu na bude się zda, jeśli nie zacznie się w tym kraju przestrzegać prawa... A od tego są odpowiednie slużby... Na samoświadomość mogą liczyć tylko naiwni idealiści...

Pozdrawiam MArek - KWI
                     Odp: 3 grosze
Jurek Kowalski 23.8.04 17:01
                    
Masz racje Marku w sprawie "widełek". Wymiar "widełkowy" - "slot size limit" - służy ochronie reprodukcyjnej części populacji "wewnątrz" widełek, a nie "na zewnątrz" ich. Tj. można zabierać ryby poniżej wymiaru niższego i powyżej wymiaru wyższego, przy zachowaniu odpowiednich limitów w poszczególnych grupach ryb. Wymiar "widełkowy" można połaczyć z wymiarem minimalnym, który spełnia inne funkcje. Np. wymiar widełkowy 60-90 cm z minimalnym 45 cm dla szczupaka i limicie 3 szt. 2/1 oznacza, że można zabrać do 3-ch ryb, w tym do 2-ch w rozmiarach 45-60 cm i najwyżej 1 powyżej 90 cm. Wtedy populacja do 45 cm i 60-90 cm pozostaje w wodzie i zapewnia rozród. Część populacji wewnątrz widełek zapewnia, przez swą liczebność i rozrodczość, trwanie populacji oraz stanowi bazę dla wzrostu "okazów", które można zabierać lub nie (osobniki mniejsze są smaczniejsze :-))) ).

Wszystko kwestią umowy i zrozumienia warunków przyrodniczych i gospodarczych. .... A na samoświadomości "jedzie" cały cywilizowany świat, którego mieszkańców cwaniacy z Polski uważają za naiwniaków i idealistów. Tamci zaś naszych rodaków przyjeżdżających do ich krajów postrzegają i oceniaja swoja miarą ... często zgoła niepochlebnie :-(((. Do którego modelu chcemy równać???

Serdecznie pozdrawiam

Jurek Kowalski
                     Odp: 3 grosze
Krzysztof Komoszka 19.8.04 09:48
                    
PO STOKROĆ TAK
Zmiany
Sebastian Krzemień 17.8.04 08:35
Ad 1. Myślisz, że wprowadzenie limitów coś da ? Powiedz, jak sądzisz, ile % "wędkarzy" stosuje się do wymiarów czy okresów ochronnych ?
Ad 2. Patrz punkt 1.
Ad 3. Jaki kurs ? Chyba po to żeby wydać więcej kasy dla panów na stołkach.
Ad 4. Patrz punkt 3.
Ad 5. Rozumiem, że kto pierwszy ten lepszy ?
Ad 6. Znaczy jak ? Według Ciebie mamy w ogóle nie nęcić, a może też byś chciał wprowadzić limity (dzienne, tygodniowe, itp. np: limit stu ziaren grochu w jednym dołku w przeciągu 12 godzin zegarowych)
     Odp: Zmiany
Krzysztof Komoszka 17.8.04 14:08
    
Myślisz, że wprowadzenie limitów coś da?
Odp:
Tak, bo najpierw trzeba chronić to co juz jest.
Powiedz, jak sądzisz, ile % "wędkarzy" stosuje się do wymiarów czy okresów ochronnych?
Odp:
Tego niestety nikt nie jest w stanie stwierdzić, jedno wiem na pewno, że stosuje je 51 osób z KWI, nawet więcej te 51 osób stosuje zaostrzone limity, zgodnie z kodeksem honorowym KWI.
Jaki kurs? Chyba po to żeby wydać więcej kasy dla panów na stołkach.
Kursy takie jakie powinny być od dawna, chcesz łowić najpierw poznaj zasady, niech to nie będzie takie proste!
Patrz punkt 3
Odp:
Tego skrótu nie rozumiem?
Rozumiem, że kto pierwszy ten lepszy?
Odp:
Nie, jak zapewne zauważyłeś, nie mam na myśli wszystkich akwenów, są łowiska, które wręcz wymagają takiego postawienia sprawy. Co trzecia osoba na tym portalu skarży się na przełowienie łowisk, co jest tego powodem?
Znaczy jak ? Według Ciebie mamy w ogóle nie nęcić, a może też byś chciał wprowadzić limity (dzienne, tygodniowe, itp. np: limit stu ziaren grochu w jednym dołku w przeciągu 12 godzin zegarowych
Odp: Jeszcze raz nie przeczytaj dokładnie, zanim zaczniesz krzyczeć, wspomniałem o zanętach, a raczej paszach, w akwenach zamkniętych.

Nie wolno zapomnieć o jeszcze jednej kwestii, KONTROLE
A może masz pomysłna pokrycie ich kosztów, chętnie się z nim zapoznam, łatwo jest krytykować czy odrzucać coś co jest nie po swojej myśli
         Odp: Zmiany
Sebastian Krzemień 17.8.04 15:25
        
No dobrze, w takim razie wypowiem się szerzej; pierwsza wypowiedź była skrótowa i może trochę źle zrozumiana:
Ad 1. Uważam że bezsensowne jest zaostrzanie prawa, którego większość wędkarzy nie przestrzega. Myślę że podniesienie powiedzmy wymiaru dajmy na to jazia o 5 czy 10 cm nie pomoże. Kto ma wziąć i tak weźmie czy wymiar będzie wynosił m czy n centymterów. Problem polega bardziej na większej skuteczności straży (mam też na myśli dobór ludzi - miałem kiedyś taki przypadek: przyszło dwóch Panów ze straży. Brały akurat karpiki na płyciźnie - takie 25-35 cm. Zdecydowana większość była niewymiarowa. Panowie chodzili w lakierkach i w spodniach na kant. 95% "wędkarzy" miała w siatkach niewymiarowe ryby i co...)
Ad 2. W zasadzie ta sama uwaga co w punkcie 1. Ludziom, którym zależy na rybach nie będą zabierali codziennie po kilka kilo ryb - im niepotrzebny jest taki przepis. Poza tym jest on niemożliwy do wyegzekowania...
Ad 3. Może i trochę racji, ale nikt nie będzie chciał wydawał dodatkowej kasy. Może po prostu rozbudować egzamin o nowe zagadanienia np. z biologii i przyrody ?
Ad 4. Po prostu większa kasa. Nie rozumiem argumentu 4 - tego. Jak to ma wpłynąć na likwidowanie nielegalnego wędkowania ?
Ad 5. Powodem braku ryb jest głównie kłusownictwo (sieci, łowienie podczas tarła), zanieczyszczenie zbiorników. Ograniczenie sprowadza się do tego co napisałem wcześniej: kto pierwszy ten lepszy. Lepsze powinno być np. zarybienie i całkowity zakaz połowu.
Ad 6. Wątpie aby ten problem miał aż taką wagę

Ogólnie trzeba zmienić mentalność ludzi. Przepisami na pewno tego się nie uda osiągnąć.
             Odp: Zmiany
Krzysztof Komoszka 19.8.04 10:33
            
Wątpie aby ten problem miał aż taką wagę Ogólnie trzeba zmienić mentalność ludzi. Przepisami na pewno tego się nie uda osiągnąć.


Tak ma znaczenie, ogromne. W większości przypadków zanęty gotowe to prodgukty o wysokim stopniu rozdrobnienia. Ich zadaniem nie jest nasycenie ryb, tworzą w wodzie chmurę zanętową, która wabi ryby na łowisko, po opadnięciu na dno zbiornika zalega nim i podegając prcesom gnilnym, na skutek których nastepuje: niedobór tlenu w warstwie przydennej, uwolnienie dużych ilości związków fosforu i azotu(rozkład białek), a więc powstałych z rozkładu białek co w prostej linii prowadzi do przyspieszonej eutrfizacji i zakwitów zbiorników wodnych. To co napisałem, ujete zostało w sporym, jeśli nie w ogromnym uproszczeniu.
Tak więc ZANĘTOM GOTOWYM - NIE
     Odp: Zmiany
Krzysztof Komoszka 17.8.04 13:49
    
Popatrz poniżej...
A jak to robią w Kanadzie, przedruk ze strony kanadyjskiej
Krzysztof Komoszka 17.8.04 08:28
Uwaga na nowe przepisy



Jak zwykle z opóźnieniem ontaryjscy wędkarze mogli zapoznać się nowym regulaminem sportowego połowu ryb w prowincji. W sklepach wędkarskich w pierwszych dniach stycznia nowe regulaminy rozchodziły się spod lady. Na razie można jedynie marzyć o wersji polskiej regulaminu. Za to Chińczycy mieszkający w Ontario nie muszą się martwić, że coś nie zrozumieją, oni mają regulamin wydany po chińsku. Aby nie było nie nieporozumień i mniej kłopotu w znalezieniu nowości w regulaminie 2003 zapisane są one wyraźnie czerwonym kolorem. Bez wątpienia do najważniejszych nowości Recreational Fishing Regulations Summary 2003 należą zamiany w dywizjach numer 16, czyli wód zaliczanych do Wielkiej Georgian Bay i 17, obejmujących wody na północ od jeziora Huron, tzw. North Channel.

Do tej pory Georgian Bay uznana była za jedno z najlepszych łowisk w Ontario, gdzie wspaniała przyroda, krajobrazy, czysta woda i wielkie ryby przyciągały miłośników wędkarstwa. Georgian Bay jest ulubionym łowiskiem wielu polonijnych wędkarzy. Powszechnie uważa się, że drastyczne przepisy w dywizjach 16 i 17 zostaną zniesione przez MNR w 2004. Protesty i naciski na MNR wielu grup społecznych trwają. W czasie długiego okresu konsultacji z różnymi grupami społecznymi ministerstwo przeprowadziło badania statystyczne, z których wynika, że aż 75 proc. respondentów poparło zamiar wprowadzenia zmian w przepisach. Pomimo tego, nowe przepisy nie znalazły uznania wśród przedstawicieli wielu biznesów związanych z turystyką wędkarską. Właściciele ośrodków cottage's i logde's, sklepów wędkarskich oraz marin stracą na pewno część dochodów, ponieważ przewiduje się zmniejszenie zainteresowania wśród wędkarzy wyprawami i łowieniem na wodach Georgian Bay.

Zanim nowe przepisy zostały ostatecznie zatwierdzone MNR przeprowadziło, trwające 10 miesięcy badania rybostanu Georgian Bay. Z analizy informacji wynika, że wiele gatunków ryb żyjących w wodach Georgian Bay można uznać za zagrożone...

Od 1 stycznia 2003 na wodach należących do "16" i "17" (North Channel) wprowadza się następujące zmiany:

Sandacz
(wolno łowić od 1 stycznia do 1 marca i od 1 maja do 31 grudnia)
- Dla posiadczy kart sportowych zmniejsza się limit dobowy (ile ryb jednego gatunku można złowić w ciągu dnia) z 6 sztuk do 2 . Nowy limit posiadania (ile ryb można mieć przy sobie, np. w czasie transportu) - 4 sztuki.
- Dla posiadaczy kart rekreacyjnych nowy limit dobowy - 1 sztuka. Limit posiadania 2 sztuki.
Ponadto wprowadza się następujace wymiary ochronne:
0 (zero) pomiędzy 41-56 cm (16- 22 cala) i tylko 1 (jeden) większy niż 56 cm ( 22 cale)

Bass wielko-i małogębowy lub kombinacja)
(wolno łowić od 28 czerwca do 30 listopada)
- Dla posiadczy kart sportowych zmniejsza się limit dobowy z 6 sztuk do 3 .
- Dla posiadaczy kart rekreacyjnych nowy limit dobowy 1 sztuka.
Bassów wielkogębowych nie wolno łowić od 1 stycznia w dywizji nr 16.

Szczupak
(wolno łowić od 1 stycznia do 1 marca i od 1 maja do 31 grudnia)
- Dla posiadczy kart sportowych zmniejsza się limit dobowy z 6 sztuk do 2 . Nowy limit posiadania - 4 sztuki.
- Dla posiadaczy kart rekreacyjnych nowy limit dobowy - 1 sztuka. Limit posiadania 2 sztuki.
Ponadto wprowadza się następujace wymiary ochronne:
tylko 1 (jeden) większy niż 86 cm ( 34 cale)

Okoń
(wolno łowić cały rok)
- Dla posiadczy kart sportowych limit dobowy 25 sztuk. Limit posiadania - 50 sztuk.
- Dla posiadaczy kart rekreacyjnych limit dobowy 12 sztuk. Limit posiadania - 25 sztuk.

Muskie

Sezon na muskie został wydłużony. Muskie wolno łowić od 7 lipca do 15 grudnia (stary przepis od 7 lipca do 30 listopada).



W Internecie nowy regulamin dostępny jest na stronie MNR.
Nowy regulamin
Paweł Rościszewski 14.8.04 15:22
Czytajac proponowane poprawki do regulaminu przypomniały mi się zasady regulowania ruchu drogowego w naszym pieknym kraju. Jezeli jest dziura w jezdni, to prościej jest ustawić nowy znak zabraniający czegoś.
Mam okazję łowić kilka razy w roku i limity ograniczające moje połowy do 15 płoci dziennie uważam za bzdurne. Płacę taką samą składkę jak inni, ale mam możliwość posiedzieć nad wodą tylko w wakacje. Każda tego rodzaju zmiana musi być oparta na pozorach logiki, co z tego, że obecne przepisy, może nie są doskonałe, ale i tak nikt ich nie kontroluje. Przypominam wszystkim kolegom o jeziorach dzierżawionych w całym kraju. Czy znacie choć jedno, które jest prawidłowo zarybiane, w którym nie ma niedozwolonych metod połowu.
Nałóżmy kolejne ograniczenia tym, którzy płacą i starają się przestrzegać obecnego regulaminu, a ci, którzy kłusują będą mieli dokładnie w tym samym miejscu i stary i nowy regulamin.
Czystość wody, prawidłowa gospodarka rybacka i pilnowanie tego co się ma jest drogą do sukcesu, a nie mnożenie zakazów i nakazów. Możemy zrobić kolejną parodię z egzaminem na kartę, znowu podobnie do prawa jazdy,wprowadzając kursy. Czy myślicie, że oblewanie kolejnych kursantów z wymiarów ryb, których nie spotyka się praktycznie w naszych wodach, lub nader rzadko zmieni kulturę nad wodą. Nie i jeszcze raz nie, kolejna fala działań pozornych i nie prowadzących do niczego. Na jednego łowiącego z kartą przypada kilku łowiących bez pozwolenia. Próbowałem łowić na jeziorach i zalewach, które wydzierżawione osobie prywatnej w ciągu kilku lat stały się zupełnie jałowe. Spotkałem " gospodarza jeziora", któremu umowa wygasała za rak i miał tylko rok na wtłowienie tego co tam zostało. Robił to przy pomocy prądu, podobno zupełnie legalnie. Dla wyjaśnienia opłacam składki już od 15 lat, ryby, które złowię wypuszczam. Należałem do 1 koła w Łodzi i przez wiele lat płaciłem dodatkową składkę na " zarybianie " czegoś w Łodzi. Nie wiem gdzie były topione nasze pieniądze. Zrezygnowałem z tego koła, kiedy okazało się, że po opłaceniu składki udostępniono mi jakieś egzotyczne tereny, a ościennne województwa nie podpisały z naszym województwem porozumienia. Pragnę zwrócić uwagę, że w Łodzi mamy dość znaczną ilość ludzi płacących składki i te pieniądze powinny być chyba lepiej lokowane, niż w stawiki dookoła naszego miasta.
regulamin amatorskiego polowu ryb
Andrzej Grzywacz 14.8.04 14:33
z limitami bym sie zgodzil bo to co obserwuje nad woda wola o pomste do nieba.Wedkarze uwazaja ze musza zlowic limit dzienny ,a jak nie zlowia to odrazu sie awanturuja ze bylo oszukanstwo przy zarybianiu i nie ma ryb.Kontroli zero,a jak juz sa to pretensje wedkarzy, ze im sie przeszkadza w lowieni i skargi na straznikow do okregu .Kontrole,kontrole i jeszcze raz kontrole wtedy moze dorownamy kultura innym krajom pozdrowienia
jeszcze cos
Ireneusz Dyda 14.8.04 10:34
Cze
Zaponmiałeś o białej rybie-leszcz,płoć na to też powinny być limity( w/g mnie leszcz-10 szt,płoć-10 szt a inne 15 szt.),jak ja widzę jak ludziska łapią po 70-80 sztuk leszcza czy płoci to mnie )))) trafia i pytam ich po co a oni na kotlety a moja odpowiedź to na kotlety to jest wieprzowina i zaraz zaczyna się wojna,że on opłacił i jemu musi się karta zwrócić,podróż jak bym mógł to bym do wody ich wrzucił a ryby wypuścił ale zawsze jest ich za wiele a ja sam a co mam zrobić jak oni mogą tyle łapać?????
     Odp: jeszcze cos
Krzysztof Komoszka 17.8.04 08:16
    
To troszkę nie tak. Jest bardzo dużo zbiorników wodnych, w których "białoryb" karłowacieje na skutek przesilenia popualacji. Ująłem to może troszkę enigmatycznie, ale dzieje się tak w zbiornikach, w których dany gatunek rozmnaża się w sposób niekontrolowany. Stąd np. odłowy kontrolne. Problem polega na tym, że przyroda, ogólnie mówiąc, potrafi kontrolować się samoistnie, trwa to niestety bardzo długo, tak jak większość procesów zachodzących w ekosystemach. Jako istoty rozumne po zgłębieniu pewnych praw rządzących przyrodą możemy mieć wpływ na procesy w niej zachodzące, chociżby przez zarybianie gatunkami ryb drapieżnych, które są doskonałymi selektorami ryb chorych i słabych, a także regulatorami nadmiernie rozwiniętej populacji danego gatunku. Stąd nie wziąłem pod uwagę ryb przez ciebie wymienionych. Co do jednego masz rację - mięsiarstwo nie zna litości.
Pozdrawiam, Krzysiek
     Odp: jeszcze cos
Telesfor Kobylarz 14.8.04 10:51
    
ja bym limity jeszcze bardziej zasotrzył... wg mnie trzeba wiele lat żeby zminić wśród wielu wędkarzy mentalność, dlatego powinno się wędkarstwo (oraz jedo surowe zasady) propagować wśród jak najmłodszych ludzi. Jeśli będą od młodości wychowywani w duchu "zdrowego" wędkarsatwa to będzie dobrze i dla ludzi a co sie z tym wiąże dla środowiska! pozdro
         Odp: jeszcze cos
Ireneusz Dyda 14.8.04 11:04
        
mam syna w którego wcisnołem że jak złapiesz a nie masz chęci rybki zjeść to puść do wody niech sobie żyje a może w przyszłości pochwycisz ją większą,nie trzeba lat żeby ludzi zmienić to oni muszą sobie zdać sprawe z tego co robią -muszę się przyznać też kiedyś byłem podobny do nich ale dzięki rodzinnie a konkretnie żonie( nie poławia) uświadomiła mnie PO CO CI TYLE RYB PRZYWIEŹ DWIE KTÓRE SIĘ SMACZNIE ZJE a do tego trzeba dojrzeć-przemyśleć
Regulamin
Bartłomiej Herkt 13.8.04 18:16
Nie jest problemem regulamin tylko (powtórzę innych) kontrole nad wodami.
Pewnego dnia siedzę na pomoscie a kłusole rozciągają sieć od przeciwnego brzegu do mnie ok 150 m, godz. 12 w południe. Policja po moim telefonie przyjechała po 36 min. (8 km od komendy), straż nie pojawiła się do samego wieczora. Więc może nie zmnieniajmy regulaminu a trzeba zatrudnić więcej strażników, np. w ramach prac interwencyjnych. Z jakiej paki gość ma być na "kuroniu" i kłusować skoro może za trochę większe pieniądze pilnować zeby nie kłusowali.
Szlag mnie trafia..też :-)
Bogusz Nowacki 13.8.04 16:43
Proponowałbym zapoznać się wnikliwiej z tym co się w sprawie "górnych wymiarów" już stało jakiś czas temu, i z czyjej inicjatywy. Trochę głupio się czuję z dwóch powodów:
Pierwszy- piszesz proponuję, nic nie wspominając, że "koła, toś bracie nie wymyślił" - akcja już taka została podjęta, a ZG PZW się na nią wypiął, delikatnie rzecz ujmując.
Drugi (zdecydowanie ważniejszy)- nie znajduję w Twoim opracowaniu żadnej wzmianki o KARPIU czy AMURZE, czyżbyśmy mieli się sami narażać na ośmieszenie? Przecież zaraz usłyszysz w odpowiedzi, że każde lobby ciągnie w swoją stronę i pogodzić się to nie da....itp. pierdoły.
P.S.
Nie oczekuję odpowiedzi. A jak ktoś zapragnie zapoznać się z faktami, zapraszam Postulat
     Odp: Szlag mnie trafia..też :-)
Krzysztof Komoszka 19.8.04 12:38
    
Trochę głupio się czuję z dwóch powodów: Pierwszy- piszesz proponuję, nic nie wspominając, że "koła, toś bracie nie wymyślił" - akcja już taka została podjęta, a ZG PZW się na nią wypiął, delikatnie rzecz ujmując. Drugi (zdecydowanie ważniejszy)- nie znajduję w Twoim opracowaniu żadnej wzmianki o KARPIU czy AMURZE, czyżbyśmy mieli się sami narażać na ośmieszenie?

Nie ma się co urażać, bo nie mam zamiaru nikomu odbierać palmy pierwszeństwa. Nie chodzi o to.
Karp i amur to ryby wsiedlone, dawno to fakt, ale jak by nie było obce. Dlaczego mamy więc chronić coś co wypiera rodzime gatunki, niszczy roślinność wodną i ora dno??? Rozumiem, że walka z tak silnym przeciwnikiem przynosi ogromne emocje, ale czy jest to powód do tego by otoczyc te gatunki tak szeroko zakrojoną ochroną, tymbardziej, że są to ryby którymi najłatwiej "zarybić" wszelkie akweny. Zazwyczaj odbywa się to na zasadzie: nie mają co łowić, no to karpika im wpuścimy.
     Odp: Szlag mnie trafia..też :-)
Marek Kaczmarczyk 17.8.04 15:10
    
Jak na Twardą to odpowiedź wyjątkowo mądra...
W 66,6666%, gdyż argumentacja w pkt 1 kuriozalna. W pozostałych jednak z niechęcią, ale się zgadzam. Wynik jednak jak na Narząd, którego Najważniejszy Członek to napisał to i tak bdzie zapisany złotymi zgłoskami w panteonie chwały tegoż....
nom
Telesfor Kobylarz 13.8.04 16:25
Obecny regulamin jest dobry w 80 %, jedo zaostzrenie nic nieda gdy będzie dalej tak samo mało kontroli straży rybackiej itp, Jeszcze nigdy w zyciu się ze straznikami nie spotkałem (to straszne!!!) powinni częściej kontrolować rzeki (opinia ludzi którzy łowią na rzekach). Zwiększenie skłądek odstraszy ludzi a wędkarstwo stanie się hobby elitarnym a nie oto przecież chodzi, mamy popularyzować przyrodę a nie od niej odciagać!

Moje zalecenia, więcej kontroli, o wiele wiele surowsze kary!!!!!!!!
     Odp: nom
Krzysztof Komoszka 19.8.04 14:19
    
Tak o ile te 80% to przepisy dotyczace czysto technicznej(patrz sprzętowej) ich strony. Zdjęcie wymiaru z niektórych gatunków to potwarz,myślę np. o okoniu-wyjętym spod prawa jak Robin Hood!
Propozycje zmian w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb PZW
Zdzisław Zakrzewski 13.8.04 14:50
Krzysztof nie szalej, powoli!

Jawność w wydawaniu pieniędzy przez PZW, poprzez wywieszanie w kołach oraz drukowanie w prasie specjalistycznej kwartalnych bilansów. W celu poddaniu kontroli członków wpływów i wydatków. Jeżeli niektórzy proboszczowie kościoła katolickiego, to robią z własnej........
Oczywiście chodzi o wyhamowanie apetytów i przeznaczenie większych pieniędzy na zarybianie.
Wprowadzenie jawności zakupów narybku - poprzez ogłaszanie przetargów oraz ich wyników w w/w miejscach.
Tą samą drogą, informowanie o bilansach własnych wylęgarni - jako składowa ogólnego bilansu.
Częste kontrole nad wodą.

Na początek, dobre i tyle, czyli poprawienie relacji "Wpłacający - Zarządzający.

Pozdrawiam wszystkich,
Zdzisław
     Odp: Propozycje zmian w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb
Krzysztof Komoszka 15.8.04 19:03
    
Cześć Zdzisiu. To cenny głos w słusznej sprawie, oby tak dalej. Wciąż jednak upieram się przy swoich propozycjach :-)))))
regulamin
Zygmunt M 13.8.04 13:52
Wymiary dolny i górny po wcześniejszej regionalizacji Polski, limity weekendowe i tygodniowe to coś nierealnego do sprawdzenia.Kursy dla kandydatów to tylko powód do tworzenia kolejnych etacików dla cwaniaczków żerujących w związku, zresztą nie czarujmy się , w większości kół kartę dostaje się po opłatach i bez egzaminu.
Osobiście jednak w chwili obecnej ważniejszym dla mnie jest to co się dzieje z moją składką i na co faktycznie idą te pieniądze...
     Odp: regulamin
Krzysztof Komoszka 15.8.04 18:58
    
Zgoda, brak konrtoli to podstawa złego gospodarowania, nawet gdy pieniądze są dobrze wydatkowane. Przyczyna jest prosta zawsze ktoś wyłowi więcej niż mu wolno, bo nikt tego nie kontroluje. Normalność to cel sam w sobie, ja jestem za jego osiągnięciem, każdy pomysł i głos się liczy, ale muszą jeszcze być chęci i ludzie którzy je zrealizują. Kursy nie muszą być realizowane przez nowe osoby i nie trzeba pu temu tworzyć nowych "etacików", bez tego nie ma mowy na wprowadzenie zdrowej atmosfery w naszych szeregach. Uważam, że wędkarstwo to sportowe, a więc uczciwe podejście do przyrody. Milion legalnych wędkarzy robi swoje, ile osób łowi bez opłacania składek nie wiadomo.
Myślę że.....
Tomasz Dudziak 13.8.04 13:14
Pomysł z górną granicą ochronną jest oki, popieram, lecz nie zgadzam się z kilkoma punktami a mianowicie. Punkt 5 jest lekko mówiąc dziwny, ponieważ wędkarze łowiący z południa zajeli by miejsca wędkarzom z północy - już tłumaczę. Weźmy rzekę Dunajec - ludzie z Karkowa wykupili by miejscówki z Tarnowa a także z nowego sącza i nowego Targu prawda, a dla reszy wielbicieli wędkarstwa miesjce gdzie?. Moim zdanie bolaczką na wsyzstki eproblemy wędkarstwa jest BRAK KONTROLI NAD RZEKAMI PANSTOWYMI, NAD DUNAJCEM KONTROLA BYŁA OSTATNIO CHYBA 12 LAT TEMU JAK NIE LEPIEJ. MOIM ZDANIEM NALEŻY WPROWADZIĆ WIECEJ KONTROLI, A PRZED WSZYSTKIM SKŁADKI NA KARTĘ POWINNY BYĆ TAŃSZE O 50 %, BO SKĄD WIELE LUDZI MA WZIAŚC PIENIADZE NA KARTE JAK NIE KIEDY NA CHLEB NIE MAJĄ? GDYBY KARTA BYŁA TAŃSZA WIĘCEJ PIENIEDZY BYŁO BY W KOŁACH KTÓRE TO PIENIADZE PRZEZNACZANE BYŁY NA ZARYBIANIE RZEK, BO NIESTETY W POLSCE RZEKI NIE SĄ PRAWIE ZARYBIANE, A TO CO JEST WPUSZCZONE ZARAZ PRZEZ KŁUSOWNIKÓW JEST WYŁOWIONE. pOZDRAWIAM CZEŚC
Regulamin
Piotr Palacz 13.8.04 12:52
1. Takie same wymiary ochronne dla całej Polski to oczywisty absurd.
2. Należy wprowadzić górny limit.
3. Dodatkowe opłaty za szkolenia itp. totalna bzdura!!!! Mieszkam w mieście, w którym jest ok. 1000 wędkarzy, w tym roku zarybionan była tylko jedna żwirownia (???!!!). Gdzie są pieniądze ze składek!!! Każdy z nas wie jakie płacimy składki. Nie powiniśmy brać przykładu z naszego rządu (zabierać innym a nie sobie).
Zgłaszam postulat: ZARYBIAĆ, ZARYBIAĆ, ZARYBIAĆ.......
     Odp: Regulamin
Krzysztof Komoszka 13.8.04 13:42
    
Myślę,że źle się zrozumieliśmy. Szkolenia wg. mojego pomysłu, opłaty za szkolenia wnosiliby sami szkoleni, po to by wynagrodzić trud szkolących i pokryć koszty związane z utrzymaniem np. biura koła itd, itp. Coś na wzór kursu na prawo jazdy.
         Odp: Regulamin
Grzegorz Laskowski 13.8.04 15:58
        
Witam!
Co do 3 punktu to zgadzam się w 100%. Trzeba jakoś przesiać nasze koło, żeby znaleźli się w nim ludzie odpowiedzialni, nieprzypadkowi. Pomysł z wymiarem ochronnym też jest ok. Powiem więcej jest konieczny, a co do reszty to można by polemizować, ale dobre i to na początek. Coś w końcu trzeba zrobić, bo tak dalej nie może być!!! Powodzenia w dalszej „walce”!!! :D
Pozdro! Grzegorz
Regulamin
Robert Hamer 13.8.04 12:40
Jeden regulami dla wszystkich wód to paranoja. A boleń powinien być pod ochroną.
     Odp: Regulamin
kuba kulczycki 13.8.04 20:55
    
witam
1 co nasuneło mi sie na myśl to to że gdy ryba osiągnie wiek "dojżały" to składa tyle samo ikry co ryba starsza(jest to spowodowane biologią ryb)
2 wedłóg mnie jeżęli ma być lepiej w PZW to powinno zmienić zarząd. w jednym z zarząów w krakowie 99% osób to stare dziatki(bez obrazy) i znam tylko jedną osobę z nich, którym na rybach naprawde zależy. ta więkrzość zarbia sobie zalew tylko i wyłącznie naprzeciwko zarządu, a reszta to kicha.
3 zgadzam sie i pardzo mi sie podoba pomysł dotyczący karty wędkarskiej. powiem więcej, znalazło by się napewno pare osób, ktorzy uczyli by tych młodych podstaw.
4 jeżeli chodzi o wielkość składek to wydaje mi się żę nie należy jej zmieniać, bo sam znam kilka osób ktore lubią łowić, jednak niemają wystarczających funduszy na wykupienie pozwoleń, a jedynie leprze rozpożadzenia funduszami mogło by przynieść efekty.
5 podoba mi się też pomysł z zarybieniami. wydaje mi się że ty sposobem (przetargi) można by uzyskać tańszy i leprzy jakośćiowo narybek.
6 co do kontroli to jest to straszne!!!łowie ryby od 6lat. dopiero od czerwcamam karte. musze przyznać że tylko raz natknołem się na patrol policji, który sprawdzal pozwolenia. Sam policjant, gdy odchodził powiedział żebym łowił dalej.
niedawno byłem nad Soliną i musze stwierdzić, że tam też jest gorzej niż źle jeżeli chodzi o łusowanie.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Darmowy ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo