Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Ekologia

Hit  BETONOWE RZEKI

Autor: Bartosz Rozwadowski
Temat: Środowisko
Data:20.7.04 13:04
Ocena:7.5  (18)
Czytano:4584

Dzisiaj w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o regulacji polskich rzek. Poniżej zamieszczam pełny tekst z którego dowiecie się jak bezsensownie marnuje się publiczne pieniądze i kto tak na prawdę z tego korzysta, bo na pewno nie społeczeństwo, ani przyroda.

Zapraszam do lektury,



"Rzeki w betonie

Dominik Uhlig 20-07-2004, ostatnia aktualizacja 19-07-2004 21:26

Czy polskie rzeki zamienią się w tory bobslejowe z wybetonowanymi brzegami? Na tym m.in. polega wydawanie setek milionów euro na ochronę przed powodzią. - To doprowadzi do jeszcze większych katastrof - ostrzegają ekolodzy

W lipcu 2001 r. przez Polskę przeszła tragiczna powódź: dziewięć osób zginęło, 20 tys. osób ewakuowano, powódź dotknęła 119 powiatów. Do walki z żywiołem zużyto 3 mln worków z piaskiem. Po tragedii rząd przeznaczył na ochronę przeciwpowodziową 385 mln euro: 250 mln pożyczył z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, z budżetu dołożył 135 mln. Ekolodzy alarmują, że pieniądze wydano na skandaliczne projekty: wybetonowano koryta rzek, które teraz przypominają tory bobslejowe, zniszczono cenne przyrodniczo obszary. Taka sytuacja to codzienność w wypadku rzek Jury Krakowsko-Częstochowskiej, Podkarpacia, Pomorskiego.

Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF) doliczył się kilkudziesięciu rzek i potoków dewastowanych pod pozorem ochrony przeciwpowodziowej. Po kwietniowych publikacjach "Gazety" o takich inwestycjach w Jurze niektóre prace wstrzymano. Ale wciąż nie ma pomysłu na przyjazną środowisku ochronę przed powodzią.

- Rząd rozdaje pieniądze na lewo i prawo beż żadnej kontroli - twierdzą ekolodzy. Ich zdaniem pieniądze powinny być wydawane dopiero, kiedy powstaną odpowiednie plany działania dla całych dorzeczy. Źle oceniają "łatanie" rzek i zapowiadają, że najbardziej drastyczne przypadki skierują do prokuratury. Takie dwa doniesienia już złożył Klub Gaja przeciw Zarządowi Gospodarki Wodnej w Gliwicach: za wejście bez wymaganych pozwoleń do rezerwatu "Wisła" w Wiśle (zarzuty ekologów potwierdza Wojewódzki Konserwator Przyrody) i za rozpoczęcie prac na rzece Biała w Bielsku Białej w okresie lęgowym płazów.

Co na to urzędnicy? Z zarzutami przypadkowego wydawania pieniędzy nie zgadza się Jan Winter, dyrektor Biura ds. Usuwania Klęsk Żywiołowych przy Kancelarii Premiera: - Z tych pieniędzy finansowane są zadania z listy przygotowanej po powodzi 2001 r. przez ministerstwa Rolnictwa i Środowiska, głównie w dorzeczu Wisły i trochę w dorzeczu Odry. Listę przygotowywali fachowcy, którzy byli na miejscu i ocenili, co koniecznie trzeba zrobić.

Ale pytany o szczegóły odsyła do Ministerstwa Rolnictwa i Środowiska. - My sprawdzamy tylko, czy zadania odpowiadają umowie z EBI, który udzielił kredytu - zastrzega.

Według jakich kryteriów przyznawano pieniądze na inwestycje z kredytów EBI? W Ministerstwie Środowiska powiedziano nam, że przyznawano je według wniosków zgłaszanych przez Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej. W Ministerstwie Rolnictwa - że wnioski zgłaszali marszałkowie województw w porozumieniu z wojewodami.

- Przyjęliśmy wszystkie zadania zgłoszone przez nich jako naprawy, a w miarę możliwości również zgłoszone jako modernizacje - mówił Marek Rytelewski, naczelnik wydziału inżynierii środowiska i melioracji wodnych w Ministerstwie Rolnictwa.

- Nie ocenialiśmy merytorycznej treści wniosków, bo nikt nie zna sytuacji lepiej niż lokalne władze - szczerze wyjaśnił Rytelewski.

Rozmowa z Piotrem Rymarowiczem, wiceprezesem Towarzystwa na rzecz Ziemi

Dominik Uhlig: Dlaczego rzeki są dewastowane?

Piotr Rymarowicz: Samorządy zdają sobie sprawę, że są inne metody niż zalewanie brzegów betonem. Ale decydują się na złe rozwiązania, bo wiedzą, że na to dostaną pieniądze.

Dlaczego?

- Bo wykonawcą robót będzie miejscowa firma, mieszkańcy będą mieli pracę przez kilka miesięcy. Nieoficjalnie wielu samorządowców przyznaje, że można coś zrobić inaczej, ale jest bieda i bezrobocie. Dla kilkunastu miejsc pracy zgodzą się na każdą szkodliwą inwestycję.

Poza tym regionalne zarządy melioracji straszą: jeśli nic nie zrobicie, grozi wam odpowiedzialność. Wtedy to, że lokalne inwestycje mogą zaszkodzić gminom położonym niżej, przestaje się liczyć.

Inżynierowie chyba wiedzą, co robią?

- Hydrotechnikom zależy, żeby przewalić jak najwięcej kasy! Straszą decydentów powodziami, a ci ulegają presji.

No i dochodzi nawet do regulowania rzek na obszarach, gdzie woda nikomu nie zagraża. Buldożery wchodzą nawet do rezerwatów!



Dla "Gazety" komentuje

dr inż. Janusz Żelaziński, sejmowy ekspert, pracownik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej

- Prowadzenie inwestycji bez ogólnych planów ochrony przed powodzią może doprowadzić do bezsensownego wydawania publicznych pieniędzy i zwiększyć ryzyko powodzi. W Niemczech po regulacji niektórych odcinków Renu wielkie powodzie, które - jak przewidywano w początku ubiegłego stulecia - będą występować raz na sto lat, w XX wieku zdarzyły się aż pięć razy. Podatnicy płacą teraz miliony euro, żeby odtworzyć odebrane rzece przed laty tereny zalewowe.

Ale wśród polskich hydrotechników wciąż wydaje się pokutować mit, że powodzi można zapobiec tylko regulacją koryt, budową obwałowań i zbiorników retencyjnych.

A przede wszystkim trzeba opracować dla każdego dorzecza mapy, na których zaznaczone będą obszary zagrożone powodzią. I to po powodzi w 2001 r. zaczęto robić. A później przez właściwe planowanie przestrzenne odsuwać w miarę możliwości z tych terenów ludzi: na Zachodzie robi się to np. podwyższając stawki ubezpieczenia nieruchomości położonych na terenach zalewowych. To trudna politycznie, ale konieczna decyzja. Inwestycje w ochronę przed powodzią często wielokrotnie przewyższają wartość zagrożonych nieruchomości i urządzeń.

Oczywiście ekolodzy też muszą zgodzić się na kompromis - wiele polskich miast leży na terenach zalewowych i nie da się ich przenieść. I w tych miejscach użycie środków technicznych jest jak najbardziej wskazane. Ale jak pokazuje przykład wykorzystania funduszy z EBI, kluczową sprawą jest koordynacja działań między resortami. I tę powinien zapewnić rząd, a konkretnie Kancelaria Premiera.

Kontrowersyjne według ekologów projekty finansowane z EBI:

• regulacja Pilicy i rzek Jury Krakowsko-Częstochowskiej - źle ocenione przez Wojewódzką Komisję Ochrony Środowiska w Katowicach. Marszałek wstrzymał działania Śląskiego Zarządu Melioracji.

• regulacja Białej w Bielsku-Białej. Rozpoczęta przez regionalny zarząd gospodarki wodnej w okresie lęgowym płazów (sprawa w prokuraturze).

• Lubatówka (Krosno, woj. podkarpackie) - kilkaset drzew i krzewów na brzegach rzeki wycięto i obłożono je betonowymi płytami.

• regulacja 5 km Wisłoka (Podkarpacie)- zniszczono stanowiska roślin chronionych. Ekolodzy przewidują, że wycięcie drzew i spłycenie rzeki spowoduje wyginięcie ryb.

• prace na Koszarawie (Śląskie) prowadzono bez niezbędnych pozwoleń. Wstrzymano je po interwencji ekologów.

• niepokój ekologów budzą też inwestycje planowane na Słupii i Raduni (Pomorze) i Taborze (Podkarpacie) i kilkanaście inwestycji finansowanych z innych środków, np. z pieniędzy z Banku Światowego czy unijnego funduszu Phare.

źródło: Polska Zielona Sieć


Dominik Uhlig "


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Rozregulowanie
Artur Komosiński 02.8.04 09:22
Cześć. Po co wydawać kasę na bezsensowne prace, które i tak przyniosą więcej szkody niż pożytku. Zabezpieczenie przed powodzią? bzdura za mało tej kasy. Tak by kilka przez kilka miesięcy w gminie spadł współczynnik bezrobotnych? Lipa.
Lepiej przeznaczyć kasę na wykup terenów zalewowych, rzeki pozostawić piękne i zielone robić kasę na agro - turystyce. Na zachodzie odchodzi się od betonu panowie ministrowie. Polska to bardzo piękny kraj nie oszpecajcie go.
Betonowe rzeki
Marek Czuwała 26.7.04 10:18
Witam wszystkich. Choć nie mam okazji łowić i odpoczywać nad rzeką bo blisko mam jezioro jestem całym sercem i duszą z tymi którzy bronią słusznej sprawy. Moim skromnym zdaniem dlatego tak sie dzieje ponieważ ludzie w ministerstwie i wszyscy ci którzy piastóją stanowiska na niższych szczeblach : wojewodowie sarostwo itd gdyby nie wydali pienniędzy z EBI i nie przedstawili rachunków to musieli by część tej nie wydanej kasy wrócić. Za takie żeczy posypały by sie głowy stołki, a oni za wszelką cenę chcą tam siedzieć. I to chyba cała zagadka. Pozdrawiam i będe walczył razem z wami.
Gwda w okolicy Ujścia
Nikodem Maciejewski 20.7.04 13:49
Rzeka obfitująca kiedyś w klenie, brzany, pstrągi, zarybiona głowacicą, jest teraz bez sensu regulowana. Wyciągane są gałęzie, umacniane są brzegi. Obraz nędzy i rozpaczy. Zastanawiam się po jaką cholerę sprowadzono tu bobry, skoro niszczy się ich naturalne siedliska, a biedne ssaki kopią potem jamy i niszczą pola uprawne. Nie wiem kto za tym stoi. Pozdrawiam
     Odp: Gwda w okolicy Ujścia
Andrzej Trembaczowski 20.7.04 16:51
    
Kto stoi? Te mechanizmy dość dobrze opisuje artykuł.
A mógłbyś napisać coś więcej na temat tej regulacji Gwdy? Na jakim odcinku, w jakim czasie? Czy to się dzieje teraz?
Zbierajmy takie informacje.
Andrzej
         Odp: Gwda w okolicy Ujścia
Nikodem Maciejewski 21.7.04 00:17
        
Postaram się zebrać jak najwięcej informacjii i przekazać je Panu jak tylko będę mógł. Pozdrawiam


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Firma "Wszywka" zaprasza producentów odzieży oraz hurtownie dodatków krawieckich do współpracy, patrz: Metki i wszywki odzieżowe pragnie zinteresować swą ofertą metek i wszywek odzieżowych również osoby prywatne, zainteresowane niskimi nakładami.