Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik nr 10

Hit  Wędkarski poradnik podrywacza

Autor: Tomek Płonka
Data:18.7.04 13:27
Czytano:5588

Nie będzie tu nic o rybach. Łowienie jest proste – zarzucamy, potem jest branie, zacięcie, potem kręcimy korbką kołowrotka i wyciągamy rybę. Z kobietami jest trudniej, a wędkarzowi tym bardziej. Ale – „nie taki diabeł straszny jak go malują”.


Przyjmijmy tylko jedną tezę na początek. Wędkarstwo jest najważniejsze, resztę życia trzeba dostosować. Kobiety przede wszystkim.
Aby odnieść sukces w podrywaniu wędkarz musi wykazać się specjalnymi umiejętnościami. Szczególną ostrożność trzeba wykazać w znajomości z kobietą, która zagina na nas haka. Zawsze jest to hak z zadziorem, z którego uwolnienie kosztuje dużo zdrowia. Aby tego uniknąć na początku każdej znajomości przejmujemy inicjatywę. Nawet nowoczesne kobiety interesu lubią, gdy facet przejawia inicjatywę. Facet bez inicjatywy to pół faceta. Od razu należy zwrócić szczególną uwagę aby proponować miejsca i terminy spotkań w celu uniknięcia kolizji z wędkowaniem.

SAMOCHÓD

Zacznijmy od przedłużenia penisa każdego faceta-czyli od jego samochodu. Samochód wędkarza powinien być duży, aby pomieścił ten cały wędkarski majdan. Wędkarz podrywacz trzyma wędki w bagażniku, a wnętrze samochodu musi być POSPRZĄTANE. Ślady błota na karoserii tłumaczymy koniecznością dojazdu polną drogą w celu obejrzenia działki budowlanej, którą właśnie zaproponował nam agent, ale na którą się nie zdecydowaliśmy. Oczywiście w przypadku tego bajeru trzeba wiedzieć, gdzie takie działki się znajdują i w razie czego zabrać kobietkę w jakiś okropny bakutil zarośnięty pokrzywami w sąsiedztwie podmiejskiego domu z wiecznie szczekającym psem na łańcuchu. I módlmy się, aby nie powiedziała „jak tu pięknie”.

JAK POWINIEN WYGLADAĆ WĘDKARZ-PODRYWACZ

Atletyczna budowa ciała faceta to podstawa. Grunciarz nocny dzwoneczkowy raczej odpada, gdyż po kilku latach gruntowania chude nogi i wystający brzuch przypominają bardziej pająka opitego wodą mineralną niż kandydata na macho. Nie mówiąc już o kasterach rozsypanych w samochodzie i resztkach zanęty za paznokciami. Wędkarz muchowy mógłby się zdradzić kiedyś słowem „mucha” i przepadną wszystkie szanse – kobieta wszystko zniesie tylko nie owady i robactwo. Laskarz cały tydzień gotuje przynęty, zanęty żeby połowić w niedzielę i nie ma absolutnie czasu, więc może być podrywaczem tylko zimą. Poza tym ma zwykle problemy z kręgosłupem, gdyż trzymanie laski powoduje skoliozę. Dlatego największe szanse ma wędkarz spinningowy, gdyż spaceruje najwięcej. Mięśnie ramion i bicepsy ćwiczymy podczas łowienia z agresywnego opadu. Równie dobre ćwiczenia to łowienie boleni. Nogi nabierają wyglądu podczas przeprawiania się przez nurt w śpiochach, chodzenia po opaskach i forsowania wysokich skarp. Na mięśnie grzbietu (najważniejszy - latissimus dorsi) niezwykle dobre jest wiosłowanie, więc podrywacz używa wioseł zamiast silnika spalinowego. Po łowisku pływa jak należy - na silniku elektrycznym żeby nie płoszyć ryb stukaniem wiosłami.
Delikatny 3-dniowy zarost lub starannie utrzymana broda są niezwykle przydatne. Dodają facetowi nieco „drapieżności” oraz „urody śródziemnomorskiej” co zawsze jest w modzie. Znika problem zabierania golarki na dłuższe wędkarskie wyprawy. Że nie wspomnę o porannym goleniu przed wędkowaniem, przynoszącym pecha.
Powrót z wyprawy z nieco dłuższym zarostem nie grozi utratą wizerunku schludnego faceta.
Włosy wędkarza powinny być krótkie albo całkiem długie. Wszelkie formy pośrednie wymagają układania na piance po zdjęciu kapelusza wędkarskiego a przed ewentualnym spotkaniem z kobietą. Preparat „Off” i tym podobne nie nadają się do układania włosów.
Idealny kandydat na macho tuż po zakończeniu pracy wygląda tak:


Fajrant - wędki już w bagażniku


Ten sam facet 2 godziny później wygląda tak:


2 godziny po fajrancie


MIEJSCÓWKI, PRZYNĘTY, ZANĘTY

Typowymi miejscówkami, gdzie można zahaczyć piękny okaz płci przeciwnej są : dyskoteki, restauracje, kąpieliska, imprezy masowe, praca, uczelnia wyższa. Z tych wszystkich najlepszym miejscem żerowiskowym jest dyskoteka, w drugiej kolejności uczelnia wyższa. Reszta miejscówek wymaga staranniejszego prowadzenia przynęty.
Najlepszą zanętą są kwiaty. Nie należy przesadzać z ilością na początku. Do najskuteczniejszych przynęt należy kasa. Należy ją jednak „zamrozić” w banku, a ze sobą mieć tylko niezbędny zapas. Jeden porfelik lub karta kredytowa z małym limitem w zupełności wystarczą na początek. Czasem jednak ilość przynęt topnieje w zastraszającym tempie. Musimy podjąć decyzję czy zmienić miejscówkę czy wyjąć z lodówki kolejną porcję przynęty.
Korzystanie z modnej ostatnio lodówki internetowej nie jest w dobrym guście i jest niezwykle niebezpieczne.
Uzupełnianie przynęty powinno się odbywać w sposób bardziej tradycyjny. Najdroższe przynęty z tego co mi wiadomo można dostać w „City”. W pewnym momencie posiadanie przynęty z „City” podwajało jej wartość w oczach potencjalnej zdobyczy. Na dzień dzisiejszy nie ma to większego znaczenia. Pudełko na przynęty w kolorze złotym zaprezentowane przy płaceniu z drinka w pubie zwiększa nasze szanse wielokrotnie.
Drugą skuteczną przynętą są posiadane nieruchomości, najlepiej dom z ogrodem lub gustownie urządzone mieszkanie. Posiadanie nieruchomości pomiędzy brzegiem kamizelki wędkarskiej a górną krawędzią woderów wyklucza możliwość bycia podrywaczem. Za to nie wyklucza bycia doskonałym wędkarzem, a o tym kobiety pojęcia nie mają i zostawmy je w tej błogiej nieświadomości.

MINIMALIZOWANIE RYZYKA

Obiektem waszych starań jest płeć piękna ( co do innych preferencji – nie wypowiadam się), więc należy postępować zgodnie z tą zasadą i wybrać kobietę piękną. W przypadku totalnego niepowodzenia i zarażenia wirusem „Marriage” jest szansa na zmniejszenie niektórych negatywnych skutków tego zarażenia do momentu wyleczenia. Nawet jeśli okaże się ze nie jest aż tak sympatyczna, inteligentna jak nam się wydawało. Nawet jeśli nie umie gotować, prasować też będziesz sobie sam, zostaje przynajmniej ta uroda, która powinna potrwać dłuższy czas i którą można zaprezentować w szerokim towarzystwie (uwaga na jedno – innym facetom może skoczyć „gul” na ten widok tak jakbyś złowił metrowego szczupaka). Urodę można podtrzymać za pomocą pieniędzy (fryzjer, kosmetyczka, solarium, fitness), a innych zalet kobiety za pieniądze nie da się uzyskać. Zwiększone nakłady finansowe na podtrzymywanie urody dają nam więcej czasu na wędkowanie i to z pełną akceptacją i wdzięcznością piękniejszej połowy. Nie należy jednak liczyć na zainteresowanie wynikami wędkowania po akcji „fryzjer”. Jedyne pytania dotyczyć będą koloru i ułożenia włosów, dopasowania fryzury do typu urody i wrażeń ogólnych. Nie wolno odpowiadać jednym słowem – np. „ładnie”, konieczne jest podtrzymanie rozmowy. Jeżeli przypadkiem padnie pytanie o wyniki wędkowania, należy użyć maksimum trzech słów np. „nawet nieźle brały”.

KIEDY OPOWIEDZIEĆ O SWOIM HOBBY

Najlepiej byłoby nigdy nie dopuścić do aż takiej poufałości. No, ale jeśli w grę wchodzi wspólne spędzanie części wolnego czasu lub wspólne mieszkanie należy się do tej rozmowy przygotować. Najlepiej przygotować sobie na kartce odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania i wykuć na pamięć. Niestety, wszystkiego nie da się przewidzieć. Inwencja płci przeciwnej wędkarstwu oraz poziom głupoty zadawanych pytań przekracza jakiekolwiek normy stresu, powoduje nerwice, depresję, wieńcówkę, zawały, wytrzeszcz oczu i pęknięcia naczyń włosowatych. Osobiście uważam, że pewna uczciwość się jednak należy, więc można to zrobić dwustopniowo. Pierwsza wzmianka może nastąpić w czasie drugiego intymnego spotkania. Dlaczego nie podczas pierwszego? Bo 99% wędkarzy byłoby do dziś prawiczkami.
Jeżeli spotkania się powtarzają i nic nie zapowiada zmiany partnerki, niebezpieczeństwo zakażenia wirusem „Marriage” wzrasta, należy podjąć ryzyko. Sprytnie przeprowadzone negocjacje dadzą nam możliwość wędkowania nawet do 3 razy w tygodniu. Reszta zależy od naszej konsekwencji. Konsekwencja i tolerancja w temacie „wędkarstwo mojego faceta” u kobiet nie istnieje.

JAK SIĘ WYCOFAĆ

Tu nie ma żadnych większych problemów. Wyjazdy na ryby załatwiają sprawę. Często daje to również podwójną korzyść. Może się zdarzyć, że zaczniemy łowić ryby. Porzucenie kobiety daje więc przewagę korzyści nad stratami. Tak jak w przypadku złowienia medalowej ryby, pozostają nam zdjęcia, którymi jednak nie należy chwalić się przed kolegami.

NA ZAKOŃCZENIE

Życzę wszystkim jak najmniej wpadek i jak najwięcej czasu na wędkarstwo. Artukuł dedykuję niczego nieświadomej kawalerskiej młodzieży do lat 30-tu i życzę tradycyjnie połamania kijów. Pozdrawiam tradycyjnym "Pyrsk" również wszystkich "starych bywalców" RO, którzy jakby coś mało piszą, jakby znikli, zarażeni wirusem "Marriage" , aby znajdowali mnóstwo czasu na zabiegi lecznicze z wedką w dłoni.
T.P.

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
skojarzenie
Andrzej Nowik 26.7.04 09:20
przerzucając tematy zobaczyłem koreańczyka i Ślązoka z bolkiem, i już byłem prawie pewny - Tomek! Czytam podpis pod tekstem i rzeczywiście Tomek Płonka. Zobaczcie jak to ryby mogą działać na podświadomość.
Andrzej
podrywacz
Maciej Dąbrowski 23.7.04 18:03
Witam!

Szkoda, że text nie pojawił się wcześniej bo właśnie co wróciłem z obozu :(
Było gites a wyjechałem z dwoma koleżankami :D , było super choć żadnej "rybki" bliżej nie poznałem choć jedna chciała niestety....

Powrót do Wawy i znów odjazd tym razem na działkę na rybki, te wodne i płetwiaste...... :)

pozdro, Mac87
Zauroczenie
Janusz Kosiorek 20.7.04 01:36
Tak chyba, po polsku nazywa się ten Wirusik.
Ale, Kobiety były, są i będą celem - sensem naszego życia.
Również tego, którego część spędzamy z kijem nad wodą.
Rady przyjmuję.
Czy mogę Twoje Rady przesłać dla mojego Marriage?

Bardzo fajne.
dobre!
Robert Szumowski 19.7.04 09:28
Wszystko fajnie, tylko to Daewoo :-))))
     Odp: klima jest
Tomek Płonka 21.7.04 00:05
    
no i jeździ
:)
T.P.
Trafiłeś w sedno
Sławomir Kurzyński 18.7.04 20:57
Tomku dawno nic tu nie napisałem, ale było to spowodowane:
1. Moim własnym ślubem - co do Twojego artykułu to się zgodzę - bardzo ważne jest stopniowe wtajemniczanie. Osobiście mam o tyle łatwiej, że moja żona pochodzi z rodziny fanatycznych wędkarzy, więc wie w co się "wpakowała" :)
2. Ostatnio w pracy jestem o 7 a wychodzę o 22 i w trakcie nie ma czasu nawet na to by poczytać rybie oko. Mam nadzieję, że już wkrótce to się zmieni. Ponieważ mam w planach znaleźć się jeszcze w te wakacje w Toskanii, a jednocześnie słyszałem o jakichś łowionych w tamtej okolicy pstrągach, to nie wykluczam jakiejś relacji z kraju wina, oliwek i (mam nadzieję) pstrągów.
Pozdrawiam
Wirus "Marriage"...
Andrzej Jelonek 18.7.04 18:53
.....Lub "Mariage", czasem potrafi być niestety bardzo złośliwy. Ale wszystko zależy od tego jakim typem trojana, jest nasza "épouse".

Pozdrawiam
Andrzej


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Open source ERP i CRM - Odoo (dawniej OpenERP)