Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Spinningowe Mistrzostwa Okregu

Autor: Tomek Sulej
Data:02.7.04 19:21
Ocena:6.88  (17)
Czytano:5374


Mistrzostwa Okręgu Szczecińskiego


20 czerwca 2004 roku w Osinowie Dolnym na rzece Odrze odbyła się pierwsza tura Spinningowych Mistrzostw Okręgu



Zbiórka zaplanowana była na godz 6 rano. Krótka odprawa ,przypomnienie regulaminu i start .Łowimy od 6:30 do 13:30.Zamknięcie wagi godz 14:00.Na treningu przed zawodami byłem 2 razy.Odra na tym odcinku jest dość rybna. Łowi się tu dużo jazi , kleni i boleni. Ten rok jest jednak wyjątkowo kiepski. Po treningu można było stwierdzić , że ryb będzie jak na lekarstwo. Powodem . tego był też bezmyślny rybak , który systematycznie bił prądem. Wreszcie start. Większość zawodników udała się w dół rzeki na nieco głębszę główki. Ja zaś udałem się w górę na dobrze znana mi opaske. Po 30 min dotarłem na łowisko. Systematycznie metr po metrze obławiałem wodę. Po ok. 30 min zanotowałem pierwsze branie na 3,5 cm woblerka. Po krótkiej walce ląduje jazia na brzegu.Jest dość ładny 42 cm.




Minęło ok. 40 min. Mam branie podobne do pierwszego. Po zacięciu czuję przyjemne pulsowanie. Jaż od razu wychodzi na powierzchnie. Jest ładny duzo wiekszy od pierwszego.Po krótkiej walce wypina się.Jestem zły! Każda ryba na zawodach to wielka strata. Uspokajam się trochę i zaczynam łowić dalej.Postanawiam obławiać sam koniec opaski. Wiem, że tam stoją zawsze bolenie. Łowie wszystkimi swoimi najlepszymi woblerami. Zmieniam wobki na gumy, może nieco głebiej siedzą pomyślałem. Nic totalne zero. Dzwoni do mnie kolega, który poszedł w dół. Ma zero. Inni, których spotał podobnie. Patrzę na zegarek jest godz 12:30.Postanawiam przenieść się kilkaset metrów dalej. Jest tam odcinek ok. 50 m starej opaski. Pierwsze rzuty przynosza mi trzy 19 cm okonie. Jestem zadowolony. Gdyby nie ten jaz, który mi spadł byłbym już całkowicie spokojny. Do końca łowienia zostało ok. 30 min. W pewnym momencie kątem oka widzę uciekające ukleje. Jest boleń!!! Zająłem odpowiednie stanowisko, zmieniłem przynęte 4 rzut i branie pod samymi nogami. Pierwszy odjazd ryby był dość dynamiczny jednak po chwili ryba słabnie. Myślałem, że jest ładniejsza. Pewnym chwytem za kark wyciągam bolenia na brzeg. Miara pokazuje 53 cm. Patrze na zegarek. Do końca zostało 5 min. Postanawiam kończyć łowienie.



Przy wadze melduję się o godz 13:55.Docieram jako ostatni. Miny kolegów mówią same za siebie. Moja waga to 2410. Mirek kolega po kiju ma dwa sandacze. Jego waga to 2440. Jest pierwszy w turze ja zaś zajmuje drugą lokatę przegrywając tylko o 30 gram. Trzeci wynik to 1600 jeden boleń, czwarty wynik 1000 jeden boleń, piąty wynik 600 jeden jaż, szósty wynik 430 trzy okonie, siódmy wynik 160 jeden okoń. Pozostali zawodnicy zero. Takich wyników nikt z nas nie pamięta. Totalna bryndza. Za tydz druga tura w Czelinie na rzece Odrze.




27 czerwca druga tura.


Zbiórka podobnie jak tydzień temu o godz 6 rano. W tygodniu jestem na treningu. Wyniki są nieco lepsze jak z pierwszej tury jednak rewelacji nie ma. Łowię razem z Mirkiem, który jest po pierwszej turze liderem. Na koniec dnia porównujemy wyniki z treningu. Mirek miał szczupaka ok 1 kg jedną obcinkę, 3 okonie i bolenia 50 cm. Ja zaś 4 okonie szczupaka, dwa bolenie 45,58 cm i dwa brania. Zawody. Rozpoczęcie 6:30 łowimy do 13:30 zamknięcie wagi godz 14. Podobnie jak tydzień temu większość zawodników udała się w dół rzeki. Teren jest tam łatwo dostępny. Ja zaś nie lubię tłoku i postanawiam iść na główkę gdzie na treningu miałem szczupaka, cztery okonie dwa bolenie i dwa brania. Po ok. 40 minutach męki przez bagna i trzciny docieram do namierzonej główki. Pogoda podobna jak tydzień temu. Ciepło i słonecznie. Po cichu skradam się po głowce w strone warkocza. W 2/3 długości główki zatrzymuję się i siadam. Na powierzchni wody nie widać oznak żerujących boleni. Nie oznacza to jednak, że ich tam nie ma. Są na pewno. Potwierdzeniem tego jest branie w drugim rzucie.



Po krótkiej walce podbieram nie dużego bolenia. Miara wskazuje 45 cm. Jest dobrze pomyślałem. Okupuję tą główkę jeszcze przez jakieś 40 min. Obławiam napływ, przelew, zapływ, warkocz. Postanawiam przenieść się na głowke, gdzie widziałem na treningu jazie. Dotarcie na ostrogę, która jest zledwie ok. 250 ode mnie zajmuje mi ok. 20 min. Cichutko wchodzę na ostrogę zajmuje odpowiednie miejsce przed szczytem. Pierwsze rzuty woblerkiem nie przynoszą spodziewanych efektów. Postanawiam obłowić początek warkocza. W drugim rzucie ma dośc delikatne, ale wyczuwalne przytrzymanie. Zacięcie i siedzi. To ładny jaż. Po chwili jednak ryba wypina się. Jazie jak żadne ryby mają tendencje do spadania. Minę mam trochę skwaszona. Po ok. kwadransie sytuacja powtarza się. Zacięty jaz dynamicznie walczy na powierzchni po czym wypina się. Teraz to już jestem zły. Mijają kolejne minuty, które nie przynoszą już wiecej brań. Zmieniam głowke. W oddali widze kolegę. Przed następna ostroga zmieniam woblera na nieco mniejszego 3 cm. Podejście do łowiska podobne do poprzedniego. Pierwszy rzut branie. Ryba walczy bardzo dynamicznie. Oczyma wyobrazni mam rybę na brzegu.




Wreszcie jest. To ładny jaż 45 cm. Było to jedno jedyne branie na tej ostrodze. Postanawiam przejść na główkę od której zacząłem łowienie. Może wreszcie bolenie ruszyły się pomyslałem. Po dotarciu na miejsce zauważyłem w warkoczu uciekające uleje. Boleń ten był bardzo dyskretny. Pierwsze rzuty nie przynoszą spodziewanych efektów. Postanawiam przenieść się nieco bliżej szczytu główki. Rzuciłem woblera w stronę nurtu, tak aby przechodził przez warkocz. Na styku warkocza a spokojnej wody widzę potęrzną łune, która płynie za moim woblerem. Serce zaczyna mi mocniej bić pierwszy cmokniecie nie wcelował, drugie to samo.Dopiero za trzecim razem siadł. Zacięcie i piekny odjazd ryby w stronę głównego nurtu. Początkowo myślałem, że boleń ma ok. 1,5 kg. Jednak jak zobaczyłem wystająca płetwe na powierzchni mogłem się domyślać, że jest to gruba Odrzańska rapa. Hol trwał ok. 5 minut. Zmęczonego bolenia podebrałem pewnym chwytem pod skrzela. Miara wskazuje 72 cm. Oceniam go na ok. 3,5 kg. Cieszę się jak małe dziecko, jednak żal było zabijąc tak piękna rybę .Jestem już spokojny. Wiem, że koledzy łowiący w dole maja mizerne wyniki o czym tel informuje mnie Mirek. On ma 0. Do końca łowienia zostały 2 godz. Postanawiam obłowić jeszcze jedna główkę prz kanałku.



W drodze spotykam kolegów. Nie mieli nawet brania. Moje ryby robią na nich wrażenie. Nie którzy już zaczynają mi gratulować. Skromnie odpowiadam im, że moje ryby to przypadek.Wreszcie docieram na głowkę. Pierwszy rzut trochę zepsułem. Jestem mało skoncentrowany. Powtórka i potęrzne branie wyrywa mnie z amoku. Było tak ostre, że gdybym zaciął to straciłbym woblera. Wiem, że to ładny boleń. Ryba walczy dzielnie. Po ok. 3 minutach ląduje rybę na brzegu. Miara wskazuje 68 cm. Do końca łowienia zostało jeszcze ok. 1,5 godz. Postanawiam powoli wracać i obłowić jeszcze wylot kanałku do Odry. Po dotarciu na miejsce z nie dowierzaniem patrze na żerującego bolenia. W tym dniu to widok jak z bajki. Pierwszy boleń, który pokazał się na powierzchni. Na branie nie musiałem długo czekać. Po chwili jednak boleń wypina się odzyskujac wolność. Prawdę pisząc nawet się tym nie przejąłem. Czułem, że będę liderem. Do wagi dochodzę jako pierwszy. Po chwili wszyscy zaczynają się zbierać. Mirek lider z pierwszej tury na 0. Kolega, króry był trzeci ma jednego bolenia. Wiem już, że zostałem Mistrzem Okręgu. Moja waga 7360 trzy bolenie i jaż, druga waga 1960 to jedenenaście okoni, trzecia waga 1300 jeden boleń, czwarta waga 850 jeden jaż, piąta waga 440 dwa okonie, szósta,siódna i ósma po jednym okoniu. Wyniki oficjalne potwierdzają moje przypuszczenia. Na 2004 rok zostaje drugi raz z rzędu Mistrzem Okręgu. Jednocześnie łowię największą rybę Mistrzostw bolenia 3300.




Do zobaczenia na Mistrzostwach Polski w Toruniu. Pozdrawiam Tomek Sulej.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Fotografia
Robert Hamer 27.7.04 21:28
Jedną z moich ostatnich fotografii dedykuję zwolennikom C&R jak i zabłąkanym spinningistom :) Rybie Oko
komplet
Tomasz Ekert 05.7.04 22:00
W II turze złowiłeś trzy bolenie i jazia, a łowiłeś dalej. Czy trzy bolenie to nie komplet??
     Odp: komplet
Tomek Sulej 05.7.04 22:40
    
Oczywiscie, że łowiłem dalej. Drogi kolego Odra od Kostrzynia tzn od ujscia rzeki Myśli podlega pod Spółdzielnie Regalica. Komplet boleni,sandaczy,szczupaków jest 4 szt łącznie jazi,kleni 10 szt. Jezeli masz cos jeszcze napisac to zapoiznaj sie z regulaminem a pózniej oskarżaj!!Pozdrawiam
         Odp: komplet
Tomek Ekert 06.7.04 17:21
        
Nikogo nie oskarżam. Masz prawo łowić dalej, tyle, że jako członek PZW powinieneś przestrzegać RAPR-u. A zawody organizowane przez PZW powinny być rozgrywane wg. Zasad Organizacji Sportu Wędkarskiego.
Pozdrawiam z Krosna Tomasz Ekert.
Boleniom śmierć!
Robert Hamer 02.7.04 20:09
Gdyby kogoś interesowało dlaczego ubywa boleni w naszych rzekach, które cichną coraz bardziej, to w tym tekście jest odpowiedz. Na kłusoli winy zrzucić się nie da, bo rapy w sieci nie wchodzą.
     Odp: Boleniom śmierć!
Tomasz Wisniewski 03.7.04 23:00
    
Robercie Twoje wywody na temat iz wina braku boleni jest wedkarstwo spiningowe i nie rozmyslni wedkarze to jestes w bledzie. Spora wina sa napewno metody jakimi sie posluguja rybacy. Znaczy to ze w sieci wchodza bolenie i kolejna przyczyna jest lowienie przez nich metada na "prad" ktora ich nie dotyczy bezposrednio ale jak dobrze wiemy niszczy drobna rybe na ktorej nasz slynny Bolen zeruje.
Znam Tomka osobiscie i wiele sie nauczylem od niego na temat spiningu. Jestem mu bardzo wdzieczny za wiele cennych rad. Czasami chcialem zabierac chociaz jedna rybke dla mojej babci ale dstawalem reprymede i musialem darowac jej wolnosc. Tomek nie zabija ryb bezmyslnie jak Ty to skomentowales ale jedynie na zawodach. A jak juz ktos wspomnial, zawaody okregowe nigdy nie beda mialy tylu sendziow co na zawodach ogolno polskich. Jesem teraz od niedawna w Szkocji i brakuje mi wypadow razem z Tomkiem i naszymi przyjaciolmi na ryby.
Pozdrawiam Tomka i cale RO

PS.
Tomek trzymam za ciebie kciuki na Mistrzostwach Polski i czekam na recenzje na RO
WISNIA
         Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 05.7.04 10:14
        
Nawiasem mówiąc niezły bajzel jest u Was skoro PZW wydało zgodę na odłowy rybackie na dodatek prądem. Nie ma kto się tym zająć, bo są ważniejsze sprawy. Zawody wędkarskie to najważniejsza sprawa we wszystkich okręgach. Powinni zmienić nazwę na PZWS.
         Odp: Boleniom śmierć!
Sławomir Januszewski 05.7.04 08:21
        
Drogi kolego maż zupełne błędne pojęcie o użyciu agregatu. Mam na myśli oczywiście użycie agregatu rybackiego z przetwornikiem na prąd stały z atestem. jest to najbardziej selektywne narzędzie połowu , bowiem odławia się tylko ryby duże i to żywe , które można zabrać bądź wypuścić. Nie wiem czy wiesz ,ale właśnie za pomocą agregatu ( typ plecakowy na prąd impulsowy ) sprawdza się np. efektywność zarybień pstrągiem. Odławia się żywe pstrągi , mierzy waży i wypuszcza. nie robiąc rybie krzywdy. Zaletą jest to , że rba nie ma otarć od sieci. Poza tym agregat wcale nie jest taki skuteczny. Pole działania prądu to jest ok 2 m od elektrody ( zależy jeszcze od przewodności wody. Agregat nie niszczy narybku III. Zasada jest taka ,że im większa ryba tym mniej prądu trzeba użyć do jej złapania. Wykorzystuje się tutaj zjawisko elektrotaksji, czyli między pyskiem a ogonem ryby wytwarza się różnica potencjałów jeżeli ryba zwrócona jest pyskiem do lini sił pola. Powoduje to oszołomienie ryby i wymusza płynięcie do elektorody , w tym wypadku kasarka. Jeżeli ryba ustawi się bokiem lub tyłem do lini sił pola to ucieka gdyż różnica potencjałów jest niewielka. To samo zjawisku występuje w przypadku małej ryby , różnica potencjałów jest niewielka i ryba ucieka. Oczywiście agregat rybacki nie ma nic współnego z połowami kłosowniczymi na prąd zmienny z zasilaniem ze słupa średniego napięcia. Jeżeli iteresuje Cię temat to radzę poczytać. W gospodarce jeziorowej Sczerbowskiego jest dokładnie opiasana zasada dziełania agregatu rybackiego.Najmniej selektywnymi narzędziami rybackimi są sieci ciągnione.. Pozdrawiam Sławek i życze wielu sukcesów wędkarskich
         Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sulej 04.7.04 13:05
        
Wiśnia??Fajno, ze sie odezwałeś. Chciałem dobrze a wyszło żle. Pięknie!!Wychodzi na to, że jestem mało etycznym wędkarzem.Cóż.........trudno.Ty Tomcio mnie znasz w przeciwieństwie do nie których i wiesz co jest grane. Łatwo jest oceniać człowieka nie znając go osobiście. Zastanawiam sie czy wszyscy są tak etyczni.... Jeżeli tak to cieszę sie naprawde, że wszyscy prawie wszyscy jestescie tak wspaniałymi i etycznymi wędkarzami w przeciwieństwie do mnie. A i jeszcze jedno.Robercie podejrzewam, że to co mi zyczysz nie spełni sie.....Przykro mi. Pozdrawiam Tomek
     Odp: Boleniom śmierć!
tomasz stępniak 02.7.04 21:11
    
Niech takie zawody organizują na Odrze byle nie nad WISŁĄ!!!!!!
     Odp: Boleniom śmierć!
HotSauce 02.7.04 21:07
    
Dziwny komentarz. Czy to wina zawodnika, że organizator ustala takie a nie inne zasady? Według ciebie mamy olewać zawody? Zawody na żywej rybie, są bardzo trudne do zorganizowania. Odra to rybna rzeka, bo graniczna i choć od czasu do czasu naloty robi tam straż graniczna. Prawdziwy dramat jest na mniejszych rzekach, jak Noteć, gdzie szczupak, boleń to gatunki na wymarciu
     Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sulej 02.7.04 20:29
    
Drogi Robercie.Daj Boże, aby każdy był tak etyczny jak ja.99% swoich ryb wypuszczam.Od 10 lat łowie bolenie.Poznałem ich zwyczaje.Darze bardzo duzym szacunkiem te ryby podobnie jak ty.To co napisałes to chwyt ponizej pasa jak dla mnie.Pozdrawiam
         Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sulej 02.7.04 20:44
        
Jeszcze jedno Robercie.Taki łowca boleni jak ty twierdzi, ze rapy w sieci nie wchodzą??Wobec tego zapraszm Ciebie do Szczecina .Moi koledzy są rybakami i nie zdajesz sobie nawet sprawy ile boleni ginie w taki sposób!!
             Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.7.04 00:39
            
TAK, jestem przeciwko zawodom chociażby dlatego, że zmuszają one tak etycznych wędkarzy jak Ty do zabijania ryb. Szkoda, że nazywasz to chwytem poniżej pasa. Nie żyjemy w średniowieczu i wszystkim są znane inne cywilizowane metody pokazywania swojego kunsztu i umiejętności. Dla mnie Tomku na tych zawodach przegrałeś. Mam nadzieję, że kiedyś dojdziesz do wniosku, iż nie było warto. Mam nadzieję, że Wasza piękna Odra do tego czasu nie umilknie, tak jak Wisła. Nawet nie wiesz jak przykry to widok. Zostało tylko wspomnienie szalejących stad. Ktoś jest temu winien. Nad Wisłą nie odpowiadają za to kłusownicy, temat mam dobrze rozpoznany. 60% winy przypada na spinningistów, którzy zabijają najczęściej aby pokazać innym, że złowili bolenia. 40% to wina chorób nękających bolenie. Może odrzańskie rapy mają inne zwyczaje i lepsze zdrowie. I jeszcze do anonima, 90% wędkarzy olewa zawody więc dlaczego to Cię tak dziwi. Ponad to nie ma przymusu startowania w zawodach. Wyczynowcy nie zrobili nic aby zminimalizować złe skutki takich imprez. Propagandowe przekazywanie ryb dla domu dziecka ich nie rozgrzesza, jest raczej dalszą częścią żałosnego spektaklu. Jeśli tak organizatorom na sercu leży los dzieci, niech przekażą dla nich chociaż połowę tego co wydali na organizacje bezsensownego wyścigu. Ludzie z Pogawędek Wędkarskich zorganizowali aukcje zdjęć na rzecz domu dziecka. Dałem i ja jedną moja fotkę z boleniem. Zebrali całkiem znaczną sumę, która przydała się dzieciom o wiele lepiej niż martwy boleń. Pisałem wielokrotnie o skutkach finansowych organizacji zawodów, więc nie będę ciągnął tego wątku. Najwyższa pora poważnie porozmawiać o problemie jakim są zawody wędkarskie, zwłaszcza w polskim wydaniu. Liczę, że „wyczynowcy” otworzą się na problem, bo na „działaczy” na pewno liczyć nie można, oni maja zbyt wiele do stracenia i są niereformowalni.
                 Odp: Boleniom śmierć!
Tomasz Wydrzyński 27.7.04 11:19
                
Witam
Jak Twierdzisz straszna kasa indzie na organizację zawodów - jednak nikt tej kasy nie widzi a już organizatorzy najmniej. To, że można przewalić kasę w zarządach wiedzą wszyscy, lewe faktury, zarybianie tą samą toną ryb kilku jezior to również znane praktyki, w myśl zasady po nas to potop.

Startuję w zawodach spinningowych od kilku lat większość z nich jest organizowana przez kluby spinningowe - kasa na organizację imprezy pochodzi z wpisowego, czyli sami sobie kupujemy puchary, jedzenie, i ewentualne nagrody. Z kilku większych imprez sponsorowanych przez firmy, gazety itp. "a nie przez PZW" zebrana kasa idzie do wybranego domu dziecka, w przypadku zawodów o "Puchar Mediów" jest to już zwyczaj.
Jeśli wpływy przekraczają wydatki, kasa po rozliczeniu często przekazywana jest na zarybianie - ostatnio na dodatkowe zarybienie Prosny w okolicach Kalisza szczupakiem.
Można widzieć zwody jako zło ostateczne, ale jednak i one dobrze zorganizowane mogą przynieść wymierne korzyści.

Pozdrawiam Tomasz
                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 27.7.04 12:54
                    
Tak twierdze a swoje twierdzenia opieram na sprawozdaniach ZO Kielce. Myślę, że to rozsądniejsze niż uogólnianie na podstawie kilku imprez. Jeśli będę miał podejrzenia, że kasa jest rozkradana to postaram się zdobyć na to dowody, świadków i zrobię z tego sprawę. To też bardziej produktywne od domysłów. Co do zarybiania przez zawodników, to BARDZO popieram tą inicjatywę. Jeśli wszyscy zawodnicy zaczną wpuszczać przynajmniej tyle ile zabili i opłacą pełny koszt imprezy, to przestanę się czepiać sportu wędkarskiego – SŁOWO :)
                         Odp: Boleniom śmierć!
Tomasz Wydrzyński 27.7.04 13:55
                        
Żaden z "działaczy" nie da ciała przyznając się do tego typu zarybiania, niestety również po odpowiednim podziale "zaoszczędzonej" kasy nawet sprzedawca materiału do zarybień nie piśnie słówka.
Co do płacenia za organizację swoich zawodów jest to naprawdę norma.
Szukamy sponsorów na własną rękę, PZW - jest ostatnią instytucją, która byłaby zainteresowana udziałem w kosztach.

A zasługi no cóż, zasługi jak i sukcesy mają wielu ojców :-))

Pozdrawiam Tomasz
                             Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 27.7.04 14:15
                            
To, że „działacze” nie dają ciała to chyba dobrze? :) Skoro masz tak poważne wątpliwości co do zarybiania to dlaczego na walnym nie złożysz propozycji, że chciałbyś brać udział w zarybianiu jako pomoc lub „świadek koronny”? Jeśli to zostanie przegłosowane i zapisane jako uchwała to zarząd koła musi to wykonać. Ja w dniu zarybiania trąbie na około, że będziemy wpuszczać ryby. Może dzięki temu nie wyzywają nas od złodziei w Internecie :)
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Tomasz Wydrzyński 27.7.04 14:40
                                
Staramy się ruszyć tą skamielinę jaką są stare układy gdzie nikt nikomu ałki nie zrobi. Wydaje mi się, że zmieniliśmy sporo jednak jeszcze więcej jest do zrobienia.

Tomasz
                 Odp: Boleniom śmierć!
Tomasz Wydrzyński 21.7.04 09:39
                
Tego typu polemika nie ma sensu boleń bierze nie tylko woblerki (czyt. przynęty sztuczne) ale i robalem nie pogardzi o rybce martwej lub niestety "żywej" nie wspomnę. Czepianie się ETYCZNEGO spinningisty, że na zawodach zabiera ryby jest w większości bardzo niesprawiedliwe. Przy średniej ilości treningów 2-3 w tygodniu x jakieś 35 tygodni w roku to daje około 90 wyjazdów. Jeżeli ktoś przez tyle wypadów potrafi złapać rybę i wzorem starego pierdziela Rexa H. puścić z buziakiem do wody to uważam, że w kilku imprezach w których startuje nie potrzebuje żadnego rozgrzeszenia.

Czy dziadki siedzące od rana do wieczora dorabiające rybą do emerytury („bo i sąsiadka kupi, znajomy lubi rybę lub najczęściej spotykane - karta musi się wrócić”) są bardziej etyczni, czy też banda dorosłych i teraz mam problem czy mogę nazwać ich „ludźmi” tłukąca bez miłosierdzia kroczki karpia, chowająca do reklamówek kurduple lina, dłoniaki leszcza, bo na miano patelniaków jeszcze kilka lat by musiały spędzić w wodzie - jednak takiej szansy już nie będą miały.
Nowy obrazek -
Szczupak miał pecha trafił na białego o jaki ładny ma całe 30 cm ale „kur-a” połknął haczyk oddawaj go chamie to mój hak – o jaka szkoda chyba wyrwałem mu skrzela trzeba go zabrać bo i tak nic z niego nie będzie.
Obrazek następny –
Wielki drab goni małego kotka po plaży i wrzeszczy oddaj mojego karpia gdzie uciekasz ty „członku” jak cię dorwę to ci kur-a pokażę.
Widzi pan jakie wielkie ukleje biorą ale będą kotlety niech pan zobaczy i moje serce zamiera kilkanaście małych boleni z roztrzaskanym głowami w wiadrze z pozostałościami po żarciu szykowanym dla świń.

Sam widziałem to wszystko a czarę goryczy przelali wędkarze współpracujący
z kłusolami przy wyciąganiu zastawionych przez siebie sieci z mojego linowego stanowiska sieci pełne martwych linów i karpi które sam tym sku-----nom przykarmiłem.

Nie poruszam tutaj aspektu typowego kłusownictwa prądowego to co powyżej opisałem jest niestety normą u znacznej części wędkarzy z kartą i pozostałymi papierami.

Jeśli tak wyglądają ci prawdziwi wędkarze to wielkie dzięki, zdecydowanie wolę towarzystwo atakowanego tu przez prawie wszystkich jak w nagonce na czarownice

Tomka Suleja

Sam po takich pięknych obrazach schowałem sprzęt spławikowy do szafy kupiłem spinning i mam gdzieś wszystkich, którzy twierdzą, że spinning zawodniczy jest pozbawiony etyki.
Mam gdzieś gości z pięknych mercedesów stukających się w głowę w momencie gdy wypuszczam rybę do wody - bo " karta wcale nie musi się wrócić "


Pozdrawiam wszystkich zarówno Tych za jak i Tych przeciw

Tomasz
                     Odp: Boleniom śmierć!
Marek Kaczmarczyk 26.7.04 08:39
                    
Czepianie się ETYCZNEGOspinningisty, że na zawodach zabiera ryby jest w większości bardzo niesprawiedliwe


masz rację...
Najbardziej jednak niesprawiedliwym jest łączenia słowa "ETYCZNY" z zawodami... na bitej rybie.
O ile jestem przeciwnikiem ortodoksyjnego C&R o tyle wyscigi w zabijaniu są dla mnie niczym innym jak zwyrodnieniem....
Gdzie tu jest wędkarstwo?
Marek
                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 26.7.04 08:28
                    
Widzę, że w czasie kiedy pływałem i wygrzewałem się w słońcu dyskusja trwała nieustannie. W zasadzie nie mam wiele do dodania, wyczerpałem większość argumentów. Jeśli one nie dotarły do niektórych to przykro mi i szkoda mi ryb które zostaną zabite w imię próżności. Argumenty o wyławianiu boleni prądem, sieciami, na robaka i żywca, kompletnie do mnie nie przemawiają bo nie maja nic wspólnego z prawdą, powiem wprost, są stekiem bredni. Jeśli ktoś ma ochotę poszperać na RO to znajdzie kilka tekstów o odłowach sieciowych w rzekach boleniowych. Opisano tam wiele gatunków ryb które wpadły w ciągnięte sieci, boleni tam nie było. To charakterystyczne i potwierdza moje informacje i obserwacje. Większość boleni złowionych na robaka została zahaczona w podobny sposób, czyli przy ściąganiu go po powierzchni wody. To w zasadzie metoda spinningowa lub muchową i dorabianie do tego teorii o masowym odławianiu rap na robaka jest dziecinadą. O łowieniu na żywca nie wspomnę, kto się chce przekonać niech posiedzi z żywcem na bolenia, będzie miał DUŻO czasu na przemyślenia. Proszę więc bardzo nie karmić mnie takimi opowieściami, bo zbyt wiele życia spędziłem nad wodą aby kupić takie teksty. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że za pogłowie boleni odpowiadają wędkarze i warunki środowiska w których ta ryba żyje. Fenomen Odry polega w dużej mierze na tym, że Odra na znaczmy odcinku jest rzeką graniczną. Po naszej stronie jest intensywnie eksploatowana, po niemieckiej ryby żyją sobie w błogim spokoju. Może dlatego NRD-owski rekord w rapie to 11 kg a nasz niecałe 8 i to ze stojącej wody, gdzie bolenie więcej ważą. Ponad to Odra nie została tak zniszczona jak Wisła, ma wiele znakomitych tarlisk. Ale jak znam rodaków to przetrzebienie boleni jest kwestią czasu w czym utwierdziła mnie ta dyskusja..
                         Odp: Boleniom śmierć!
Sławomir Januszwski 02.8.04 14:29
                        
Trochę nie masz racji. Sam łowiłem bolenie siecią stawną na Zalewie Zegrzyńskim i na Bgu , ujście do zalewu. Nie było problemów. Klusownicy bardzo często na zalewie stawiali sznury na szyjki rakowe. Sporo ich ściągneliśmy. Oprócz małych sumów bardzo często wychaczaliśmy właśnie bolenia. Agregatem nie łowiłem boleni więc nie nie będę się wypowiadał. Boleń jest rybą bardzo atrakcyją wędkarsko , lecz w smaku nie jest rewelacyjny , poza tym ościsty. Na rynku konsumpcyjnym przegrywa ze szczupakiem sandaczem , okoniem , sumem dlatego nie jest zbyt chętnie poławiany przez rybaków i raczej stanowi przyłów niż cel połowów.
p.s. odżywianie się drapieżników na Zalewie Zegrzyńskim było moją pracą magisterską . Odłowy były prowadzone przez ART Olsztyn w latach 88 - 89.
                             Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 02.8.04 17:57
                            
Połów boleni siecią nie jest moją specjalnością więc dla porządku wyjaśnię. Kłusownicy stawiają sieci wzdłuż nurtu w pewnych swoistych miejscach. Z wielu relacji wiem, że boleń w takiej sieci to prawdziwa rzadkość. Od absolwenta uczelni do której i Ty uczęszczałeś wiem, że sieci wleczone, czyli takie jakich używa się przy odłowie stawów, nieco lepiej radzą sobie z boleniem, ale rewelacji nie ma i wiele zależy tu od miejsca. Na Bugu są miejsca gdzie można taką siecią przecedzić cała zatokę. Zrobienie takiego numeru na Wiśle jest już o wiele trudniejsze ze względu na wielkość takich zatok, głębokość i płochliwość bolenia. Widziałem jak kłusole próbowali złowić bolenie które ja łowiłem za ostrogą. Nie złowili ani jednego bo do skutecznego otoczenia tego miejsc musieli by mieć sieć o długości kilkuset metrów i kilka łodzi + wielu ludzi. Wiem też od znajomego ichtiologa, że sieci zastawiane na dłuższy czas stosują tylko rybacy i kłusownicy ponieważ ryby wyjmowane z nich są najczęściej trupami. PS. Czy pogłowie boleni w Zalewie Zegrzyńskim spadło drastycznie? Widziałem kilka lat temu w gazecie relację z odłowów rybackich na tym zbiorniku i nie było tam ani jednego bolenia.
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Sławomir Januszwski 03.8.04 10:17
                                
Łowiliśmy tylko sieciami stawnymi. Sieci stawne , które są wystawione na dłuższy czas i stoją w jednym miejscu to żaki , mieroże i kozaki. Sieć taka składa się ze skrzydła i pułapkowych kieszeni w kształcie koła ( żak ) lub połówki koła - dół zakończony jest linką. Kieszenie zakończone są kutlem do którego wpływają ryby. Kieszenie są tak skonstruowane ,że ryba może wpłynąć poprzez kieszenie do kutla , lecz nie może już wypłynąć.W przypadku tych sieci rybak wyciąga z kutla ryby żywe. Innym rodzajem sieci stawnych są ogólnie biorąc płoty stawiane w wodzie Tych sieci jest kilka typów. Zasada jest taka ,że ryba kleszczy się w oczkach sieci. Wielkość oczek dobiera się w zależności od gatunku ryby , którą się łowi. Sieci takie stwia się wieczorem i wcześnie rano zbiera gdyż ryby z tej sieci są przeważnie śnięte. Ryby wchodzą w taką sieć w nocy Nie mam przy sobie mojej pracy ale jutro mogę Ci podać ilość odłowionych boleni i ich wymiary. Nie mam pojęcia jak obecnie wygląda gospodarka rybacka na zalewie. Gdy prowadziliśmy odłowy ryb było sporo. Zalew jest zbiornikiem płytkim i dzięki dobremu natlenieniu wody bardzo żyznym. Rybostan jest typowy dla zaporówek typu nizinnego : sum , szczupak , sandacz , boleń , okoń , leszcz , płoć karaś , karp , lin. Oczywiście nie było ryb krainy pstrąga i lipienia oraz sieji i sielawy W latach , w których pisałem prace zalew był udostępniony głównie dla wędkarzy. Rybacy mogli łowić od poniedziałku do piątku. Poławiali głównie leszcza stawiając płoty leszczowe o dużych oczkach. leszcz 3 kg nie był tam rewelacją. Nie jestem pewien , ale chyba nie wolno było im łowić ryb drapieżnych. Nie widziałem aby łowili w tym czasie siecią ciągnioną ,z moich obserwacji stawiali tylko sieci leszczowe. Bolenia łowiłem tylko na zalewie , gdyż w Borach Tucholskich gdzie mieszkam ryba ta nie występuje. Boleń żeruje inaczej niż np szczupak , tzn nie poluje z zasdzki a aktywnie ugania się za narybkiem . Obserwowałem na Zegrzu żerującego bolenia chyba z kilka dobrych minut. Żerował przy cypelku wyspy na Bugu tuż pod moimi nogami. Widok był niesamowity. O ile w żąlądkach szczupaka przeważnie była jedna ofiara większych rozmiarów , to u bolenia znajdowałem w żąłądku przeciętnie 7 mniejszych ryb. Nie łowiłem nigdy bolenia na wędkę . ale ze sposobu żerowania wynika ,że trzeba wabik prowadzić dość szybko , gdyż boleń goni swoje ofiary. wabik nie może być zbyt dużych rozmiarow i raczej niezbyt szeroki , kształt raczej wydłużony. śledze waszą dyskusję na temat organizacji zawodów wędkarskich i dylematy wypuścić cy zabrać. Człowiek od zarania dziejów poławiał ryby w celach konsumpcyjnych. Dla bolenia jest to zupełnie obojętne czy zostanie złowiony siecią czy przez wędkarza. Najważniejsze jest aby zachować równowagę ekosystemu i nie doprowadzić do przełowienia. Nie ma poroblemu w organizowaniu zawodów i zabieraniu ryby gdy ustalone limity nie naruszą pogłowia ryb. Jeżeli stado bolenia czy też innej ryby jest przetrzebione należy ograniczyć połowy zarówno wędkarskie jak i rybackie ,a organizowanie zawodów mija się z celem. I jeszcze jedno zawodnicy winni organizować zawody za swoje pieniądze ,a nie za składki innych wędkarzy. Dobrą zasadą byłoby przeznaczenie część pieniędzy , które wpłyną np. z wpisowego na zarybienia. Regulamin zawodów winin być taki aby nie wyrządził szkód w łowisku. Należy pamiętać o tym że wody otwarte są własnością państwa ,czyli wszystkich obywateli Osoba która nie jest wędkarzem też ma prawo domagać się aby w czystych rzekach i jeziorach pływały ryby.
pozdrawiam i połam kije na dużych rapach
                                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.8.04 19:00
                                    
Dziękuje za doszkolenie mnie z narzędzi łownych. Po za drygą, lub raczej drygawicą, powszechną na Wiśle, znam żak. Wyjąłem taki monstrualnej wielkości na Wigrach. Z tego co napisałeś wnioskuję, że siecią też trzeba umieć łowić. Może mam takie szczęście ale nigdy kłusole nie doprowadzili mnie do wściekłości. Nigdy nie widziałem jakiegoś monstrualnego połowu. Najczęściej wyglądało to żałośnie, kilka nędznych ryb. Wyjąłem kilkanaście urządzeń kłusowniczych i też nie były nafaszerowane rybami. Czasem kłusole dostarczają mi darmowej rozrywki. Patrzyłem kiedyś jak przecedzają zatokę pełną dużych amurów i karpi. Nie wyjęli nic, karpie przecisnęły się pod siecią a amury skakały nad nią. Kapitalny widok. Bolenie łowię od 30 lat więc wiem co nieco na temat ich odżywiania. Bolenie maja 3 systemy polowania, czatujący, patrolujący i szarżujący. Czatujący przypomina szczupaka tylko czaty są pod wierzchem. Patrolujące kursują po pewnym odcinku, płyną od dołka do dołka skrywającego małe stada uklei. Szarżujące to te najwspanialsze stadne polowania polegające na otaczaniu stada i falowym ataku na 3, 4. W stadach boleni panuje znakomita organizacja, potrafią one doskonale skupiać stado przed atakiem. Oglądałem to wielokrotnie na Wiśle, ale najbardziej czytelny spektakl widziałem z tamy w Rożnowie. Bolenie przypominały psy pasterskie, nagle znikały aby po chwili rozerwać wodę i rozsypać srebrny deszcz. Rożnowska ukleja jest wielka i tłusta jak tamtejsze bolenie. Niestety lata świetności tej ryby minęły. Tu kłania się równowaga i rozwaga o której napisałeś. Ktoś przyjął błędne założenie, że wędkarze okażą umiar i rozsądek. To tak jak by oddać złodziejom sądy w dzierżawę. Sory za to barwne porównanie ale zbyt wiele widziałem aby się mamić. PZW zatrudnia ichtiologów ale ich zdanie nie wiele znaczy, liczą się realia związkowe. Pozdrawiam
                     Odp: Boleniom śmierć!-do Tomka Wydrzyńskiego
Tomek Sulej 22.7.04 16:50
                    
Witaj Tomku.Po tych wszystkich krytykach ze strony kolegów z portalu zacząłem sie zastanawiać czy kiedy kolwiek coś jeszcze napisze.Czułem sie jak w sądzie......Pewnie, że byłoby fajnie organizować zawody na żywej rybie, ale jak na razie jest to chyba nie możliwe.Nie będę jednak polemizował na ten temat.Co do wymiany poglądów i doswiadczeń na temat przynęt boleniowych i nie tylko to jestem otwarty na dyskusje:))Nie mam w swojej galerii zdjęć wobków na które łowie bolenie, ponieważ nie zdarzyłem ich zrobić a poza tym to chyba tez taka mała moja tajemnica.Najważniejsza jest jednak praca woblera o ile można nazwać to pracą:)Wobki te sprawdziły mnie sie zarówno w Odrze jak i Wisle czy Narwi.Prawde pisząć narodziły sie one w Tarnobrzegu nad Wisłą i zostałytylko troche podrasowane.Skuteczność ich jest duża.Na podobne wobki łowi Józek Musiał z Wirek Otyń jak i mój serdeczny kolega Gracjan Linart z Tarnobrzegu.Ale na ten temat możemy podyskutować poprzez Meila bądż gg bądz osobiście na MP w Toruniu.Dzisiaj własnie wróciłem z 4 dniowej wyprawy znad Mietkowa.Jak mnie napadnie możliwe, że napisze małe opowiadanie.Goraco pozdrawiam Tomek Sulej.Moje gg 3045020
                 Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sutow 21.7.04 01:20
                
Nie często spotyka się takie opinie .Gdzie mozna Pana spotkać ?
                 Odp: Boleniom śmierć!
HotSauce 03.7.04 02:00
                
Mam nadzieję, że jeśli chodzi o anonima, to nie miałeś mnie na myśli.
Tak czy tak, oczywiście jestem za stosowaniem zasady "catch&release". Ale z twojego komentarza wynikało jakoby wszystkiemu winne były zawody. A wiadomo, że tak nie jest. Pozdrawiam
                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.7.04 07:22
                    
Panie HotSauce, największą winą obarczam wędkarze nie stosujący zasady, złów i wypuść. Zawody i PZW promują zasadę, złów i zabij, a powinny promować całkiem inne zachowania. Wydają na to ogromne kwoty które przydały by się do dorybiania naszych rzek, zwłaszcza tych dużych, które związek olewa. Pisanie o tym uważam za swój obowiązek. W pierwszym artykule jaki napisałem dla WP na końcu wzywałem do litości dla boleni. Po kilku tygodniach ukazała się relacje pewnego odrzańskiego spinningisty z zawodów rozgrywanych na Odrze. Namierzył on przykosę pełną boleni. Po zawodach wraz kolegami „żenili” się na tym stadzie. Opisali to w kolejnym artykule zachłystując się swoim „mistrzostwem”. Po pewnym czasie odwiedzili redakcję i przyznali się, że ich "mistrzostwo" wygasło wraz z wybiciem stada. Powiedzieli do naczelnego WP, „Hamer miał rajcę”. Tylko ja mam w dupie taką satysfakcję, nie o to mi chodziło. Bolenie nie wytrzymają kolejnych pokoleń wędkarzy rządnych szybkiej sławy. Wzorem do naśladowania powinni być wędkarze tacy jak Jagiełło czy Szymański a nie Kolendowicz, czy Krzyszczyk.
                         Odp: Boleniom śmierć!
HotSauce 03.7.04 12:32
                        
Jeżeli chodzi o sprawę wypuszczania ryb, to oczywiscie popieram ten ruch z całego serca. Sam walczyłem o to, aby wędkarze z mojego regionu wypuszczali nie tylko bolenie, ale i szczupaki. Niestety bez skutku. Mi chodziło tylko o to, że jeżeli są zawody rangi mistrzostwo koła, czy okręgu, to nie można wymagać żeby odbywały się na żywej rybie, bo jest to poprostu nie możliwe do zorganizowania. Jeżeli chodzi o mistrzostwa polski, to można się o takie coś pokusić. Dla mnie wzorem jest i Jagiełło i Kolendowicz. Należy pamiętać że wędkarstwo to sport. A sport cechuje rywalizacja aby wyłonić najlepszego. Nie jestem jakimś wielkim fanem zawodów, ale zganianie na zawody winy za brak bolenia, to chyba lekka przesada.

Pozdrawiam

Nikodem Maciejewski
Ujście
                             Odp: Boleniom śmierć!
Ryszard Siejakowski 06.7.04 23:29
                            
Wcinam się trochę późno w tą polemikę. Na temat negatywów organizowania pseudozawodów napisałem już tyle, że to co napiszę, może być potraktowane jako przynudzanie. Trudno będzie przekonać wędkarzy do zasady "no kill" jeśli zawody będą organizowane na obecnych zasadach. Tragifarsa w wykonaniu działaczy ZO Poznań, jest tylko gwoździem do grobowej dechy tzw zawodów okręgowych, które dawno powinny wylądowac na śmietniku historii PZW. Uczestnikom tychże zawodów nawet trudno jest przytoczyć jakiekolwiek argumenty za ich kontynuowaniem. Tak między Bogiem a prawdą, po prostu ich nie mają. Wąska grupka tzw zawodników, za pieniądze innych członków Związku. organizuje sobie kameralny miting, żadając przy tym odpowiednich nagród i zaszczytów. Szanowni zawodnicy i zwolennicy takich imprezek, mam dla Was propozycję nie do odrzucenia. Róbcie to na własny koszt i własne ryzyko. Wykupcie sobie wodę, taka jaka Wam odpowiada, zarybcie ją takimi rybami, jakie preferujecie, zaproście albo nie sędziów i bawcie się od rana do wieczora, przez 356 dni w roku. Az strach pomyśleć ile pucharów będziecie musieli sami sobie kupić. Ryby oczywiście zabierajcie po zawodach,gdyż pozwoli to Wam ładować niezłe siano do wykupionych wód na dorybianie. I tym prostym i nieskomplikowanym sposobem, wilk będzie syty i owce całe.
Oczywiście kpię sobie z tych wszystkich zawodników, sędziów, kapitanatów sportowych przy ZO czy ZG. Jeśli idzie o poziom waszej etyki wędkarskiej, ciągle jesteście w epoce Josipa Wisarionowicza i Ławrentija Berii. Zatrzymaliście się gdzieś w pierwszej połowie XX wieku i nie zwróciliście uwagi na fakt, że mamy wiek XXI-szy. A może zamiast latać z żywymi rybami do komisji sędziowskiej, czego sam byłem swiadkiem na Boleniu Odry w ubiegłym roku, wystarczy aby każdy zawodnik miał aparat fotograficzny typu jednorazówka. Łowi rybę, pstryka fotkę i sruuu, rybka ląduje w wodzie. Fotki są corpusem delicti przy ustalaniu klasyfikacji.Proste i nieskomplikowane a jakie etyczne. Warto czasami trochę pogłówkować a nie pleść bzdety, że nie można tego przeprowadzić na żywej rybie. Można!
I jeszcze jedna uwaga na koniec. Wędkarstwo tyle ma wspólnego ze sportem, co tirówka z Watykanem. Wędkarstwo to przede wszystkim rekreacja, kontakt z przyrodą i wrazliwość na grożące jej zagrożenia. Sport w wędkarstwie to klasyczny przykład dysfunkcji.
Ryszard.
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Kuba Guzowski 21.7.04 10:44
                                
W taki wlasnie sposób organizowane sa jesienne zawody w Vastervik. Wystandaryzowane deski pomiarowe i cyfrowe aparaty fotograficzne zapewnia organizator.
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sutow 21.7.04 01:35
                                
Szanowni Panowie
Robert Hamer i Ryszard Siejakowski

Kapelusze z głów . dla Panów , Nie zmęczcie się w propagowaniu waszych idei ,

Apeluje przypadkowy odbiorca ( teraz pierwszy raz na stronie Ps. Jestem ciekawy czy wasze opinie związane są z wiekiem? )
                                     Odp: Boleniom śmierć!
Ryszard Siejakowski 21.7.04 10:48
                                    
Tomku. Dla mnie nie jest istotne, czy nazwie się to C&R, "no kill" czy jeszcze inaczej. Za tym wszystkim musi stać rozsądek. W większości nie stoi. Dotyczy to nie tylko zawodów wędkarskich ale wszędzie gdzie występuje zjawisko konkurencji. W sporcie wyczynowym typu piłka nożna, lekkoatletyka czy innym, mamy na codzień do czynienia właśnie z brakiem rozsądku. Pogoń za najlepszym wynikiem, za tym aby być najlepszym, doprowadziła do wynaturzeń. Koks, sterydy, kokaina są stymulatorami do osiągnięcia dobrego wyniku. Sport wędkarski o ile można użyć takiego sformułowania też nie jest pozbawiony różnego rodzaju nieprawidłowości. Dziwne czary przy losowaniu stanowisk, pozostawianie ryb na drugą turę aby totalnie nie zdołować, ukrywanie ryb przed zawodami, manipulacje przez komisje sędziowskie. Czy jest to sport? Raczej nie. I tu czas na zadanie podstawowego pytania. Czy jest sens finansować takie manipulowanie i dlaczego? Jakie racje za tym przemawiają? Ja osobiście ich nie znajduje. Pozostawmy wędkarstwo takim, jakim powinno być. Zamiłowaniem, sposobem na odreagowanie, wrażliwym na zagrożenie natury. Bo przecież takie były podwaliny nowoczesnego wędkarstwa w momencie jego narodzin. Podobnie jak ze sportem, gdy rodziła się idea barona de Coubertin.
Co zaś do wieku, to masz rację. Nie jestem staruchem ale do młodzieżowców też się nie zaliczam. Zapewne to pozwala na bardziej wyważone spojrzenie na pewne problemy, których nie dostrzegało się wczesniej. Jest takie powiedzenie, które ja uważam za przekleństwo. Uczymy się na błędach. A może juz pora zacząć uczyć się na sukcesach? Na pewno będzie to tańszy sposób.
Pozdr, Ryszard
                             Odp: Boleniom śmierć!
Tomek Sulej 03.7.04 17:53
                            
No to sobie nagrabiłem.Nie wiem jak na Wisle, ale populacja bolenia w Odrze jest dośc bogata. Nie oznacza to jednak, że ryby trzeba zabierać.Jeżdze na zawody bo lubię i nikt mi tego nie zabroni. Uważam sie za etycznego wedkarza, który praktycznie wszystkie złowione przez siebie ryby wypuszcza. Co do boleni to ja jak i prawie wszyscy moi znajomi ryby wypuszczamy. To jest Robercie jak walka z wiatrakami. Zawody były, są i będą. Gdybyś znał mnie osobiscie co do mojej etyczności zmieniłbys zdanie. Być może kiedys sie spotkamy to pogadamy. Pozdrawiam Tomek
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.7.04 23:46
                                
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci Tomku zera we wszystkich turach. Tak mi wyszło :) Mam nadzieję, że Twój kolejny teks nie będzie dotyczył zawodów i nie będę musiał się kulić przy opisie każdego brania mówiąc sobie w duchu, „ nie, tylko nie boleń”. To przykre, bo oznacza wyrok dla ryby. Co do przyszłości to nie byłbym taki pewny. W Niemczech zakazano rozgrywania zawodów wędkarskich prawie z dnia na dzień. Ponad to nasz goliat PZW ma gliniane nogi i byle ustawa może go zwalić z nóg.
                                 Odp: Boleniom śmierć!
Kuba Guzowski 03.7.04 18:13
                                
Nikt ci nie bedzie zabranial. Aures habent et non audient:(
Kierowniku - tak trzymac!! Walka z boleniem daje taka satysfakcje ze rybie tej wolnosc sie po prostu nalezy (abstrahujac do niejadalnosci)
                                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.7.04 23:49
                                    
Kuba, staram się jak mogę. Co do holu to poznałem niedawno nowe oblicze bolenia. Łowię je ostatnio z dna na dosyć mocny sprzęt z linką 4 i 6 lbs. To całkiem inny hol, wydaje mi się, że boleń na takim sprzęcie jest dużo silniejszy a wynik holu już nie tak pewny.
                                         Odp: Boleniom śmierć!
Kuba Guzowski 22.7.04 22:42
                                        
Hmmm...czegos tu Kierowniku nie rozumiem. Nie boisz sie ze silny bolen zerwie te cienizne i zostanie z guma/woblerem w pysku?
                                             Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 26.7.04 09:02
                                            
Przy rozsądnym holu prawdopodobieństwo jest niewielkie. Do niedawna radziłem sobie holując zyłką 0,15. Hol jak dla mnie był przydługi. Fireline skraca go znacznie, ale są wypadki niecodzienne. Miałem już bolka który po wypłynięciu z dna zrobił tak gwałtowną woltę, że zerwał Fireline 6 lbs. No i właśnie na te dynamiczne przeciążenia trzeba uważać. Spotkanie z boleniem 4 –5 kg przypomina co ta ryba potrafi. Tylko tych spotkań jest coraz mniej o czym prowadzimy dyskusje na tej stronie.
                                                 Odp: Boleniom śmierć!
Kuba Guzowski 03.8.04 11:37
                                                
Nie mnie sie równac z Toba, ale sam uzywam 8 i 10lbs. Za to kij nieco bardziej ustepliwy, w razie tej wolty. Spróbuje cienszej pleciony i sztywniejszego kijca.
                                                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.8.04 17:08
                                                    
Wszystko Kuba jest fajnie dopóki sum się w to nie wmiesza. Linka robi się jakaś cieńsza, wędka delikatna a człowiek malutki. Pozycja z wypiętym brzuchem zmienia się na zgarbioną z tendencja do klękania :)
                                                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.8.04 17:01
                                                    
Wszystko Kuba jest fajnie dopóki sum się w to nie wmiesza. Linka robi się jakaś cieńsza, wędka delikatna a człowiek malutki. Pozycja z wypiętym brzuchem zmienia się na zgarbioną z tendencja do klękania :)
                                                     Odp: Boleniom śmierć!
Robert Hamer 03.8.04 16:55
                                                    
Wszystko Kuba jest fajnie dopóki sum się w to nie wmiesisz. Linka robi się jakaś cieńsza, wędka delikatna a człowiek malutki. Pozycja z wypiętym brzuchem zmienia się na zgarbioną z tendencja do klękania :)
                                                 Odp: Boleniom śmierć!
Robert Smolenski 26.7.04 10:19
                                                
To prawda Robercie!!! Na Odrze też cichną :-((( Nie wskazuję winnych... ale to fakt. Coraz więcej wędkarzy (nawet smakoszy) dostrzega to zjawisko i... wypuszcza bolki... Jednak po przedłużającym się holu reanimacja jest nieodzowna, o czym warto pamiętać. Ja holuję błyskawicznie... trudniej się robi zdjęcia ;-))) ale rybka wraca do wody bardziej rzeźka!!!

Pozdrawiam

Robert



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: eZPublish