Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Elementarz

Hit  Pokrzywy

Autor: Sławek Rybicki
Data:15.4.04 12:41
Czytano:2740

Są miejsca, które odwiedzam rzadko, choć tkwią w pamięci ciepłym okruchem. Są za daleko by wygrać z codzienną gonitwą i brakiem czasu, ale gdzieś głęboko przechowuję obrazy, które nijak się mają do dnia dzisiejszego.


…..Siedzę znudzony gapiąc się bezsensownie przez okno. Babcia stuka garami krzątając się po kuchni nie zwracając na mnie uwagi. Upał jak diabli. Powietrze tylko drga nad kamieniami, którymi wyłożone jest podwórko. Nawet kury mniej gdaczą niż zwykle a kot sąsiadów leży w tej samej pozycji pod pieńkiem do rąbania drew już chyba z godzinę. Przesuwam kolejny raz ręką po twarzy odpędzając upartą muchę i sięgam po skórzaną packę by utłuc ją, gdy za chwilę wyląduje na szybie. Leszczynowy patyk śmiga w powietrzu i po chwili martwa mucha leży na parapecie. Patrzę na czarne truchła jej poprzedniczek i doznaję olśnienia. Zbieram je do starego pudełka po tytoniu i dudniąc piętami po schodach krzyczę do babci – lecę na ryby. Pędzę przez podwórko wprost do komórki, w której wujek przechowuje swoje skarby. Tam stoją wędki i nawet nie zwracam uwagi na kurze „guano”, w które jak zwykle wdepnąłem. Niecierpliwie chwytam starutki bambus powiązany sznurkiem i pudełko z haczykami. Wędka jest „uzbrojona”, ale wiem już, że trzeba zawsze mieć ze sobą zapasowe haczyki. Teraz kolej na „gnojówkę”. Kilka ruchów patykiem i mam kilka pięknych gnojaków. Wycieram paluchy o spodnie i już spokojnie otwieram furtkę w ogrodzeniu, aby przejść przez ogródki. Ależ tu pachnie. W rozedrganym powietrzu zapachy roślin mieszają się w jakiś niesamowity konglomerat zieleni, słońca, ziemi i wody. Przedzieram się przez większe niż ja łodygi kukurydzy zrywając po drodze jeden z kaczanów. Jeszcze kilka metrów i jest druga furtka. Tu dla odmiany straszą mnie wielgachne krzaczory pokrzyw. Parzą skubane po gołych nogach, ale co tam ważne, aby szybko być nad wodą. Jeszcze zjazd po stromiźnie brzegu i mogę zarzucać.
Drapię się po poparzonych pokrzywami łydkach obserwując piórko spływające powoli z prądem. Nic się nie dzieje, ale czasem leciutko podskakuje burząc spokój wody. Troszkę otumaniony zapachem dzikiej mięty upałem zmieniam gnojaczka na muchę i zarzucam jak najdalej od siebie. Pod prąd. Przynęta spływa powoli a lekko przyduszona mucha czasem zagmera łapkami. Odkładam kij na ziemię by chwycić podskakującego tuż obok konika i wtedy właśnie piórko znika pod wodą. Zacięcie jest tak potworne, że wyrywam rybkę z wody a wędzisko rozłącza się na dwie części. W trawie podskakuje srebrzysta ryba. Nie wiem jak się nazywa, nieważne. Ważne, że ją złowiłem sam. Rozglądam się dookoła szukając patyka, aby ją nawlec i…… rezygnuję. Wypuszczam rybkę do wody i kładę się w trawie. Później zarzucę znowu. Mam czas.

…… W miejscu gdzie stał dom dziadków teraz jest parking. Stoję koło samochodu usiłując rozpoznać stare, dobrze znane miejsca. Nic z tego. Zamiast ogródków jest jakaś fabryczka a tuz za nią kanał, w którym stoi jakaś mało przypominająca wodę maź. Tylko pokrzywy są takie same.

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Dzięki...
Janusz Kosiorek 17.4.04 22:49
Dziwne, ale prawdziwe.
Przed czytaniem sprawdziłem punkty. Żadnych nie było. To przeczytałem.

Wspomnienia przyszły same. Ileż to razy oszukiwałem ojca? Woda była ważniejsza, a w niej ryby... Szkoła w czerwcu? Tak, ale po sprawdzeniu Linów...
Dzięki...
Wspomniało mi tamte czasy.
Mariusz Szalej 15.4.04 20:29
Okruszek z dzieciństwa w garncu obecnej dorosłości. Można było przy czytaniu poczuć ten zapach ogródka i parzenie pokrzyw. Większość z nas miała gdzieś te swoje pokrzywy, ogródki, które forsowała i tę wodę, do której pędziło się co ranek. I krótkie wspomnienie Babci czy Dziadka, którzy podczas wakacji wnuczka krzątali się wokół nas, abyśmy mogli czuć ich ciepło i obecność. Wszak następne wakacje dopiero za rok i pociecha z obecności wnuka będzie niedługo tak odległa. Oprócz tych nastrojów wczesnego wędkarstwa powróciły wspomnienia tych, którzy odeszli bezpowrotnie, a od których tyle ciepła zaznaliśmy.
Taka mała chwilka wspomnień dzieciństwa i ludzi - z łezką w oku. Żeby można było na chwilę przywrócić tamten czas i jeszcze raz odebrać od Babci kromę wiejskiego chleba i kubek mleka w pośpiechu oczekującej gdzieś niedaleko wody.
Ładne - to wystarczy, więcej nie trzeba.
Mariusz
To się czyta! Miodzio!
Tomek Płonka 15.4.04 20:09
Dzięki Sławek. To jest pikne. A żeby jeszcze było śmieszne to włącz ocenianie (z pewnością palanty dadzą 0 i będzie się można pośmiać). Mi ubyło tylko 30 latek, gdzie mi do Rysia...
Gdzieś jeszcze mam resztki mojej pierwszej bambusówki, i ruski kołowrotek o ruchomej szpuli. Może warto by wypolerować i do gabloty wstawić:)?
Pyrsk-T.P.
Tęsknota
Andrzej Trembaczowski 15.4.04 18:02
Leszczynówka... prawdziwa bambusówka... pierwszy kołowrotek... spławiczek z ptasiego piórka... pierwszy okoń, kiełb, płotka. Pierwszy szczupak, karp, kleń...
Beztroskie wakacje chłopca.
Już się nie wróci do Krainy Dzieciństwa, gdzie rzeki były tajemnicze i bardziej dzikie i wszystko było większe; rzeki, ryby... i pokrzywy.
Szkoda.
Andrzej
p.s.
To się już nie wróci, ale przynajmniej jest co powspominać.
:)))))))
Cofnąłeś czas Sławku
Ryszard Siejakowski 15.4.04 13:20
I za to Cie lubię ty przewrotno bestio. Przez kilka chwil cofnąłem się w czasie o czterdzieści lat. Szkoda, że tylko na kilka chwil.......
Pozdr, Rychu
     Odp: Cofnąłeś czas Sławku
Franz 15.4.04 14:17
    
No ja moze nie o czterdziesci tylko o 25 ale zawsze:) z ta odmiana ze u mnie wedki staly w chlewiku z owcami, i nie biegalem nad rzeke tylko nad cukrowniane stawy, i nie wedrowalem przez ogrodki tylko przez skladowisko burakow:) w kazdym razie mile wspomnienia..:)
         Odp: Cofnąłeś czas Sławku
Robert Ziarkowski 15.4.04 15:11
        
Leciuchny i sympatyczny tekst pisany wydaje się ręką owego chłopaka sprzed lat - a nie dorosłego męszczyzny ... i chyba o to chodziło .
Tęsknota za beztroską to przypadłość wielu w dzisiejszej zaganianej rzeczywistości .
Pozdrawiam



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Systemy zarządzania zawartością informacyjną serwisów WWW. CMS eZ Publish już od kliku lat skutecznie wdrażamy różne wersje tego systemu.