Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
Error: eZArticleRenderer::eZArticleRenderer() could not find generator in XML chunk.
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  PIERWSZY

Autor: Krzysztof Ostasz
Temat: Szczupak
Data:06.4.04 00:39
Ocena:8 hit (32)
Czytano:2741

ten rok był wyjątkowy, a zaczęło sie od.....


no własnie.
Zaczęło się w maju, dokładnie drugiego maja. Żona pocałowana, synek pożegnany. Zgłodniały i wysuszony z tęsknoty wilk rusza na pierwsze tego roku łowy. Boże jak na to czekałem. Nawet podlodowe zabawy z mormyszką mi tego nie zastąpiły.
Ranek był piękny, Mgła z lekka unosiła się nad okalającą jezioro łaką. Wędki w wodzie, zanęta w wiaderku, ja na leżaczku a piwko w garści. Cały ten zgiełk, miasto, kariery, wyścigi szczurów pozostało daleko w tyle. Tylko ja i woda.
I tak ma być. Minęły około trzy godzinki. Cisza. Zero brań. -Zycie- myślę sobie i już powoli ręce świeżbią do spina, który grzecznie spoczywał na pomoście czekając na pierwszy w tym roku występ.
- Dobra- mruczę sam do siebie sprzątając cały gruntowy bajzel wokół siebie- połowimy-
Łodeczka zakotwiczona dokładnie jak rok temu, do spróchniałego pniaka przy pomoście. Trochę ciężko ,ale jakoś zsunąłem ją na taflę wody. Pakowanie sprzętu poszło sprawnie bo w sumie jeden spin i plecak z przynętami to żaden bagaż. oczywiście o podbieraku zapomniałem. Został w bagażniku samochodu - pewnie i tak się nie przyda- pocieszam się sam.
Wreszcie znajoma zatoczka na wschodnim brzegu stała się dostępna na rzut. Zaczynam czesać.
Czesałem, czesałem, czesałem.
-lipa- nawet śladu kaczego dzioba.
Słonce w majowym południu daje znać o sobie coraz wyrażniej. Kolejne warstwy ubrań lądują na dnie łódki. - Cholera, ale ciepło-
Zniechęcony siadam na ławeczce i patrzę w szare odmęty.
Strzał!!!!!!!!!!!!!!!
W wodzie obok łodzi przepływa ławica słonecznicy. Mała srebrna rybka.
Zakładam biało perłowe kopyto.
Rzut, poderwanie,dwa obroty, poderwanie, opór.
-Opór!!!!!!!!!!
Zacinam i widzę jak szczytówka niebezpiecznie styka się z dolnikem.
-Jeeeeest- krzyk w duszy
-Poszedł-
Miałem go na trzech metrach, jaki popełniłem błąd?
-AAAhhhhh-
Pierwszy hol i porażka.
Siadam na ławeczce, ręce jeszcze trochę w delirce, ale to minie.
-Nie dam dzisiaj ciała- postanawiam
Uparcie mielę wodę w tym samym miejscu, na to samo kopyto.
Mija półtorej godziny biczowania.
Wreszcie wyczuwam drgania na końcu zestawu, zacinam z wyczuciem i poprawiam jeszcze raz.
-Siedzi- Boże co za piekne słowa
Kij trzeszczy. Zyłka ucieka ze szpuli, dokręcam hamulec, szczytówka nisko, powoli, powoli,
Po dziesięciu minutach przeciągania liny czuję że słabnie. widzę pod powierzchnią ciemny kształt około metrowego szczupaka. Powoli z majestatem przepływa obok burty, pokazuje swoje pięknie wybarwione i silne ciało.
-Boże niech tylko nie zacznie szaleć-
Odruchowo sięgam po podbierak, i konsternacja, został w bagażniku.
Postanawiam wyciągnąć zdobycz ręką za kark
Powolutku podprowadzam go do łódki, powoli, powoli, szybki chwyt za skrzelami i do góry.
Ledwo wtoczyłem go do środka. Kawał rybki, na oko z 8 kilogramów. Mój rekord.
I wtedy tak patrząc na jego paszczę otwierającą się i próbującą zaczerpnąć życiodajnej wody olśniło mnie.
Delikatnie podniosłem swojego przeciwnika, i powoli zanurzyłem w wodzie obok burty. Zaczął poruszać płetwami, majestatycznie, delikatnie wysunął się z moich rąk. Patrzyłem jak odpływa. Widok piękniejszy niż te na zdięciach z garażem czy łazienką w tle.
Przysiadłem na ławeczce bardzie szczęśliwy niż kiedykolwiek wcześniej, piwko smakowało bardziej, słońce świecilo jaśniej, świat był odrobinkę lepszy.
Szczerze namawiam, spróbujcie tego kiedyś sami,
dzięki temu nasze dzieci też połowią.
Mój syn ma dopiero trzy latka, ale wiem, że będzie łowił rybki dla radości, nie dla mięsa.
Napisałem ten artykuł nie dla ocen czy nagród. To się zdażyło naprawdę i chciałem się z wami podzielić moimi przeżyciami.
Mam nadzieję, że się wam podobało.
Do zobaczenia nad wodą, chociaż z reguły łowię samotnie.....






Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Jak wszyscy...
Rafal Kos 11.4.04 22:15
Trudno sie nie powtarzać ale jedno słowo sie ciśnie na usta GRATULACJE!!!!
Piękna ryba i jeszcze piękniejsza postawa!
pozdro kosu :)
Gratulacje!!!
Darek Zieba 11.4.04 19:48
Piekna sprawa taki poczatek sezonu. Oby wiecej takich jak ty. Osobiscie tez moje najwieksze ryby wypuscilem- jakos zal brac bo i po co, zwazyc, fotka i do wody. Pozdrawiam.
paluszki ;-))
Arkadiusz Chałupczak 07.4.04 10:29
Po pierwsze gratulacje !!! Takie rozpoczęcie sezonu to coś pięknego.
Jak chodzi o chwyt pod skrzela..... zrobiłem tak tylko raz i na tym koniec. Do dzis pamiętam jak dłuuuuugo bolały poranione paluszki (a miał tylko 3,5 kg)
A tak ogólnie, to tekst wyjątkowo optymistyczny, i mile nastawiający do sezonu.
pozdrawiam serdecznie
ACh
A ja się poczepiam
Sławek Rybicki 06.4.04 12:02
tego chwytu za skrzela. Osmiokilowca niełatwo wyjąć rękami a za skrzela to (pomijając pocięte palce) mu tylko krzywdę zrobisz. Poza tym czepialstwem to...... podobało mi się :)))
     Odp: A ja się poczepiam
Krzysztof Ostasz 09.4.04 19:37
    
Po pierwsze to bardzo dziękuję za komentarze.
Po drugie to wyjaśniam, że chwyt za skrzelami od strony grzbietu a nie pod skrzela nie jest wcale niebezpieczny, tym bardziej, że zawsze mam na rękach rękawiczki bez palców. Co do samej rybki to bez większych problemów popłynęła sobie w dal...
Zgadzam się , że wyjęcie go było dość trudne, ale niskie burty łódki ułatwiły mi nieco robotę.
Do zobaczenia na wodzie i jeszcze raz dzięki.
Wesołych Swiąt!!!



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Hobbystycznie założona strona genealogiczna oparta o Webtrees: Żbikowska . Można znależć na niej już sporo różnych nazwisk. Bardzo ciekawe materiały źródłowe dotyczące narodzin, zgonów i zawartych związków małżeńskich z parafii Grążąwy.