Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Z archiwum X

Autor: Andrzej Jelonek
Data:21.3.04 22:32
Ocena:5.76  (29)
Czytano:2346

Zjeżdzał właśnie z głównej drogi. Chełm zaopatrzony w noktowizor nie był może zbyt wygodny, ale pozwalał wyłączyć światła samochodu, czyniąc go tym samym niezauważalnym, podczas zbliżania się w miejsce akcji. Zielone kontury ścieżki szybko umykały w bocznych szybach służbowego Linkolna. Mimo to, od celu podróży dzieliło go jeszcze kilka kilometrów.


Agent Fox z opanowaniem godnym kierowcy rajdowego, umiejętnie omijał spłoszone kuropatwy, które zaniepokojone odgłosem auta, przebiegały chaotycznie przez scieżkę.

- Obym tylko zdążył na czas. Tym razem musi się udać - powtarzał w duszy, nerwowo spoglądając na zegarek

Mijane pole kukurydzy uświadomiło mu, że właśnie zbliża się do strefy gdzie ostatnio widziano przybyszy.
Informację tą jak zwykle otrzymał od przełożonego.
Nadal jeszcze brzmiał mu w uszach tamten spokojny głos Skinnera :

- Właśnie dostałem wiadomość z poufnych źródeł. Jutro rano o trzeciej trzydzieści, pojawią się w tym samy miejscu.
- A czy wiadomo coś więcej? – zapytał pośpiesznie agent.
Lecz zamiast odpowiedzi, usłyszał jedynie dźwięk odkładanej słuchawki.
W działe PSR pracował już kilka lat, więc znał dobrze te procedury.
Ostatnio prowadząc sprawę znikających w tajemniczych okolicznościach ryb, otrzymał informację o dziwnych przybyszach, którzy systematycznie, kilka razy w tygodniu, pojawiali się w pobliżu wielkiego trzcinowiska.
Pomimo, że wielokrotnie już zastawiał się w krzakach, oczekując na tajemniczych gości, nigdy jeszcze nie zbliżył się do nich na tyle, aby mogł doprowadzić do bliskiego spotkania IV stopnia .

Wyraźnie zwalniając, samochód wjechał w kończące się właśnie poletko kukurydzy.
Fox wyłączył silnik, domknął delikatnie drzwi czarnego służbowego auta i ostrożnie rozchylając wysokie łodygi, rozejrzał się po okolicy. Ledwo widoczne kontury trzcin, oddalone były od niego o około kilkadziesiąt metrów. Po krótkiej obserwacji terenu, uświadomił sobie że jest sam.

- Może już byli...... – przeleciało mu przez myśl.
W tym momencie odezwał się cichy dzwonek telefonu komórkowego.

- Hey Scully, właśnie jestem na miejscu i czekam na przybyszy.
- Przecież mówiłam Ci, że bezemnie masz się nigdzie nie ruszać - powiedziała z wyrzutem.
- Sama pamiętasz co zawsze twierdziłaś na temat tego dosier z niezamkniętą sprawą.
- Tak Mulder, i nadal twierdzę, że jest to spowodowane chemicznym czynnikiem składu wody.
- Tym razem Dana, jeśli sprawdzą się moje informacje, będę miał niezbite dowody na istnienie obcych, mogących pomóc rozwiąć tą zagadkę.
- Dobra. Nie ruszaj się, zaraz tam będę.

Chowając telefon do kieszeni prochowca, spojrzał raz jeszcze w kierunku trzcin.
Nagle.... Serce zaczeło mu mocniej bić, a na czole pojawiły się pierwsze krople potu.
Sprawdzając nerwowo magazynek swojego Gloca, obserwował dziwnie wydłużony kształt, bezgłośnie wyłaniający się z mgły..
Gdy już ów tajemniczy obiekt zbliżył się do brzegu, wychodzić z niego zaczęły skulone postacie przybyszy.
Taszcząc jakieś ciężkie, mokre worki, postacie podejrzliwie rozglądały się dookoła. Jedna z nich, trzymająca w rękach dziwny przedmiot z przewodami, wydawała jakieś bliżej niezrozumiałe dzwięki.

Nie chcąc dłużej pozostawać w ukryciu, agent postanowił wkroczyć do akcji.

- Stać!!! FBI !!! Agent Fox Mulder z wydziału SPR. Jesteście zatrzymani pod zarzutem.......

Nagle, przybysze nerwowo zaczeli ładować podejrzane pakunki z powrotem na pokład tajemniczego statku.
Nie kończąc wyuczonej na pamięć formułki, agent ruszył natychmiast w ich kierunku.

Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Chwytając jednego z nich za rękę, usłyszał jeszcze głośne;
- O żesz ty...
Poczym inny z przybyszy przyłożył mu do szyi tajemniczy przedmiot z drutami.

Wtedy poczuł, jak silny wstrząs targnął całym jego ciałem.
Upadając bezwładnie na trawę, zdał sobie sprawę, że tym razem, obcy okazali się góra.



-Mulder, Mulder odezwij się – usłyszał jak przez jakąś mgłę.

Kiedy z trudem otworzył powieki, zobaczył nachyloną nad nim agentkę Scully, czule głaszczącą jego policzki.

- Tak bardzo się martwiłam, wszystko w porządku ?
- Tak, wszystko dobrze, jestem cały
- Chwała bogu żyjesz. Myślałam że już po tobie
- Gdzie oni są? – cicho odezwał się Fox
- Przyjechałam tu przed kwadransem z grupą innych agentów. Właśnie skończyli przeczesywać teren i niczego nie znaleźli.
- Nie widzieliście ich?
- Kogo? Co się stało? – spytała Scully
- Dana..... Oni tu dzisiaj.....
- Już dobrze..... Potem mi wszystko opowiesz. A ha, dzwonił też Skinner, jutro oczekuje szczegółowego raportu.

Podnosząc się powoli z ziemi, Mulder spojrzał na pierwsze promienie porannego słońca, po czym z zawodem w głosie rzucił -

- A tak blisko już byłem, tak blisko.


GrandPrix


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Brak komentarzy.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Wszywki Firma "Wszywka" zaprasza!