Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik nr 9

Hit  Smutna rzeczywistość Polskich Rzek

Autor: Kamil Narkiewicz
Temat: Środowisko
Data:17.3.04 22:17
Ocena:8.55 hit (38)
Czytano:5333

Rzeka... miejsce gdzie, My wędkarze spędzamy każdy wolny czas. Relaksujemy się, odpoczywamy. Powinna być dla nas miejscem gdzie czujemy się jak w domu, ale jak widać nie każdy rozumie tą idee. Są ludzie którzy rzekę kojarzą tylko z jednym miejscem... wysypiskiem.



To miejsce wysprzątaliśmy we wakacje - nie było wtedy nawet jednego śmiecia
Ludzi takich nie obchodzi co stanie się z rzeką za 10 lat dla nich ważne jest to by pozbyć się gratów które im przeszkadzają. Każdy wie, że w dzisiejszych czasach nie jest prosto. Niestety są ludzie którzy wpadli na "wspaniały" pomysł, bo za wywóz śmieci spod domu trzeba zapłacić! To dlaczego muszą płacić jak mogą to wszystko wywieść i wywalić nad rzekę i trochę zaoszczędzić, bo przecież tak prościej. Na nieszczęście takich ludzi w naszym kraju jest bardzo wiele, bo całego tego syfu nie robi jeden konkretny człowiek. My wędkarze i każdy inny kto czuję "więź" z przyrodą, powinien walczyć o to by Polska nie kojarzyła się z Polakami syfiarzami i śmiećmi (niestety Polska na zachodzie tak jest postrzegana). Powiniśmy reagować na każdego kto chamsko wjedzie i zacznie wywalać śmieci. Niekiedy warto mieć ze sobą worek i samemu wyzbierać troszkę śmieci. Jest to kropla w morzu, lecz jeśli będzie więcej takich osób to cóż się oszukiwać... śmieci by nie było. Bardzo mało wędkarzy sprząta po sobie i na wszystko i na wszystkich narzeka, a sam pod siebie sra (inaczej tego nazwać nie można). WIĘC KOLEDZY WĘDKARZE ZACHĘCAM DO NOSZENIA ZE SOBĄ WORKÓW NA ŚMIECI I PRZED LUB PO WĘDKOWANIU TROSZKĘ POSPRZĄTAĆ, TO NAPRAWDE NIE KOSZTUJE WIELE, A CZASAMI EFEKTY SĄ ZASKAKUJĄCE. Do zrobienia jest wiele, ale nie ma rzeczy niemożliwych.

Z bliska
Takie widoki spotkamy wszędzie. Praktycznie bez wyjątków:(.
...był wtedy wakacyjny słoneczny dzień. Przyjechaliśmy z moim tatą trochę połowić, ale także trochę pobiwakować. Gdy dojechaliśmy na miejsce zostawiliśmy auto i poszliśmy nad wode. Po około 3h było wtedy coś koło 15 po południu zeszliśmy z łowiska i zaczeliśmy rozpalać ognisko. Śmieci dookoła nas było multum, dlatego po zjedzeniu kiełbasek wzieliśmy się za sprzątanie. Sprzątaliśmy ok. 1,5 godziny to, co dało się spalić spaliliśmy tzn. papierki itp., a resztę spakowaliśmy do worków. Nie było tego, aż tak strasznie dużo ale była ogromna satysfakcja, że wkońcu brzeg wygląda jak powinien wyglądać. Radość ta długo nie trwała, bo po ok. 2 tygodniach znów się śmieci naroiło :(. Ale tego co zastaliśmy dnia 17.03.2004 roku nie spodziewaliśmy się. Tego nie da się opisać to nawet się w najgorszych snach nam nie śniło. Tony śmieci opon gratów i jeszcze by to długo wymieniać. Sami zobaczcie

Tak wyglądają brzegi rzeki Raby na wiosnę (oby nie na cały rok)

To to już jest uznane za norme. Poprostu dla niektórych jest bo musi być





Miejmy nadzieje, że to nie pozostawili wędkarze.

To jest zaledwie kropla w morzu. Gdyby było więcej czasu zdjęć było by więcej. Może wybiore się na małą wycieczkę z aparatem w następnym tygodniu. Prawdopodobnie wszystkie te śmieci do maja znikną, ponieważ organizujemy akcję sprzątania Raby. Napewno coś o tym napisze, kiedy będzie wszystko dopięte na ostatni guzik. Warto pomyśleć w swoim rejonie o podobnych akcjach. Pochłania to dużo czasu, ale jeśli zobaczymy efekty naszej pracy napewno będzie nam przyjemniej i być może w przyszłości takie akcje nie będą potrzebne. Działajcie wszystko pozostaje w naszych rękach
Pozdrawiam Kamil


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Nasze rzeki i cudze śmieci
Andrzej Trembaczowski 20.3.04 12:35
Tak to odczuwamy, jak w tytule.
Wkurzamy się, narzekamy, chcemy by ktoś coś zrobił, zabronił, ukarał (są zresztą na to odpowiednie przepisy) i tu się nasza aktywność kończy. Zrobiliśmy wszystko, wystarczy nam, że sami się nie utożsamiamy z tymi niechlujami. Że jesteśmy w porządku.

Śmieci wyrzucają ini. Obcy, nie my. Wyrzycają mieszkańcy nadrzecznych domów, wywalają je za stodołę, wywożą do lasu lub nad rzekę. "Przyjdzie woda i zabierze". Ale nie tylko oni. Są i tacy mądrale, którzy łączą wyjazd samochodem za miasto, ze sprzątnięciem swojego podwórka. Potrafią wywalić worek ze śmieciami z jadącego samochodu. Aby dalej od siebie. Tacy jesteśmy przedsiębiorczy i pomysłowi.
Ale śmiecimy też my-wędkarze. Tych pudełek po kupowanych robakach, woreczków po zanętach, kartoników po błystkach i setek metrów poplątanej żyłki nie zopstawiają nad wodami miejscowi mieszkańcy! To są nasze wędkarskie śmiecie. Do tego dochodzą puszki po piwie, butelki po napojach szklane i plastikowe, papiery... nie będę dalej wyliczał. Czy tak trudno zabrać ze sobą do domu puste opakowania? Sprzątnąć po sobie?

Jest jeszcze inny aspekt sprawy. "Śmieci cudze". To co, że cudze. Jak cudze, to mają zostać? Nie przeszkadzają nam? Będziemy udawać, że ich nie dostrzegamy? Pewnie, że zebranie kilku cudzych puszek po piwie niewiele zmieni, ale czasem jest to kilka śmieci szpecących piękno uroczego miejsca. Niewiele trudu trzeba, by je zabrać. Nie szkodzi, że cudze, korona nam z głowy nie spadnie. Koniecznie też trzeba niszczyć wszystkie plączące się kawałki żyłk. Stwarzają śmiertelne zagrożenie dla ptaków!

Ogromnego śmietniska nie damy rady usunąć samemu. Też nie jesteśmy bezradni. Możemy zawiadomić miejscową gminę, niech przyjadą i zabiorą. Wiem, najczęsciej nie będzie im się chciało, znajdzie się wiele wytłumaczeń, ale próbujmy.

Na koniec zachęcam do akcji takich, jak proponuje Kamil. Samemu nie sprzątniemy - zorganizujmy grupę ludzi dobrej woli. Już kilkanaście osób może zrobić wiele. Może jest w tym i trochę propagandymy. Nie szkodzi - to też jest potrzebne. Pokażmy innym, że wędkarze troszczą się o swoje wody. Może zmieni to trochę opinię o nas-wędkarzach, która nie zawsze jest przychylna.
Wodom cześć!
Andrzej
nasze śmieci
Grzegorz Piętka 19.3.04 20:45
Tacy wędkarze jak całe społeczeństwo, a w swym ogóle to może i gorsi. Generalnie to nie mam nic przeciwko okazjonalnemu sprzątaniu, ale to takie wiwatowanie, akcja na pokaz, to tak jak by rybę wypuszczać tylko jak ktoś patrzy. Tu trzeba pały i ciasnych drzwi. Sankcji prawnych, tak jak trzeba ścigać kłusoli, tak i śmieciarzy. Nikt za nikogo nie będzie docelowo sprzątał, tak jak nikt za nikogo nie pracuję. A teraz okres taki że śmieci szczególnie w oczy kolą, śniegu już nie ma a trawa jeszcze nie urosła, no to mamy śmieci.
     Odp: nasze śmieci
Sławomir Kurzyński 19.3.04 20:48
    
A do tego po odpuszczeniu mrozu mogliśmy doskonale poczuć i zobaczyć wszystkie psie kupy, które uzbierały sie przez zimę. Tym teraz w mieście pachnie wiosna.
śmieci
Sławomir Januszewski 18.3.04 09:09
Pewnego pięknego słonecznego dnia w lipcu wybrałem się ze znajomymi nad urocze jeziorko. Zaparkowaliśmy samochody i na cypelek. Zanim rozłożyliśmy koce zebraliśmy 2 duże wory śmieci. Po pewnym czasie na cypelek zawitał wędkarz. Popatrzył na wodę , brzeg ocenił i wybrał miejsce. Zaczął od wycinania przybrzeżnych krzaków , bo tu panie miejsce będzie dobre , tylko nie ma jak zarzucać. Następnie zaczął przygotowywać zanentę. Po otworzeniu worka wsypał jego zawartość do wiadra , puste opakowanie cisnął w przybrzeżne krzaki. Do zanenty dodał białych robaków , puste pudełko wylądowało obok opakowania po zanencie. Z wyciętych gałązek zrobił podpórki pod wędki. Po kilku godzinach stwierdził Paaanie tu nic nie bierze i odmaszerował , przedtem jednak wyrzucając kilka małych podduszonych płotek w przybrzeżne trzciny. Na moje pytanie po co wkładał do siatki ryby skoro nie zamierzał ich zabrać usłyszałem - w przyrodzie nic nie gine , ptaki zjedzą. Po wędkarzu zostało : połamane i i okaleczone przybrzeżne drzewa , opakowanie po zanencie , 2 opakowania po robakach , puszka po piwie , kilka wdeptanych petów. Kilka dni później na tym samym jeziorku spotykam wędkarza. I jak brały - zagaduje. E panie tyko jeden szczupaczek, nic specjalnego i podsuwa mi wiaderko ,a właściwie sadzyk na żywca z pływającym w nim najwyżej 30 cm szczupaczkiem. Panie wypuść go pan , po co panu taki mały. Widze wahanie w oczach , jest nadzieja. A wie pan jaki on jest dobry z masełkiem. Moja córka uwielbia takie mniejsze.
gratulacje!!!!
Olcia Ch 17.3.04 23:33
Tak trzymać! Kamil masz bardzo fajny pomysł z tym sprzątaniem Raby. Mam nadzieję,że znajdzie się więcej takich. Kiedyś podobną akcje podjęłam ze znajomymi na Mazurach- sprzątanie lasu wokół pola namiotowego ( hmm było co zbierać). Powodzenia.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Metki Firma "Wszywka" zaprasza!