Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Wypłowiałe wspomnienia

Autor: Andrzej Jelonek
Temat: Bajdy i gawędy
Data:28.1.04 11:48
Ocena:7.42  (31)
Czytano:4829

Było dość późno, a półmrok dawał się już mocno we znaki zmęczonym oczom, które usilnie bładziły po kolejnych stronach albumu. Światło lampki coraz wyraźniej podkreślało swą obecność, a mimo to nadal nie potrafił odłożyć tego zbioru zdjęc, tak jak małe dziecko, które zatopiło się w opowieści o Przygodach Piotrusia Pana.



wymarsz na zawody wędkarskie
Przerzucając kolejne strony, natrafił na postać młodego mężczyzny siedzącego nad brzegiem rzeki. Zdjęcie było bardzo zniszczone, bez podpisu. Przed sennymi oczami zaczęły się przesuwać czarno-białe obrazy. Opowieści, które jako jedyne, pozostały po wieczorach spędzonych na kolanach dziadka. Wielu z nich nie potrafił już odnaleźć w pamięci. Za każdym jednak razem, gdy otwierał wypłowiałą księgę na tej właśnie stronie, przed jego oczy powracała na nowo ta sama historia.
Powieki coraz słabiej opierały się zmęczeniu.
Stał sam, pośrodku drogi pokrytej kocimi łbami..
Miejsce wydawało mu się dziwnie znajome, choć w żaden sposób nie potrafił sobie tego połączyć z rzeczywistością. Mimo że nikogo w pobliżu nie zauważył, zaczął odczuwać dziwny niepokój.
Dzwięki werbla stawały się coraz donośniejsze, a wraz z nim odgłosy, których jak na razie nie potrafił określić. W pewnym momencie zza rogu ulicy wyłoniła się pierwsza postać....
Był schludnie ubrany, a przez jego ramię przewieszony wisiał bęben. W rękach zaś trzymał pałeczki, którymi miarowo wybijał marszowy rytm. Za nim, począł się ukazywać tłum. Mężczyźni z powagą niosący, oparte na swych ramionach długie wędki.
Kobiety idące w małych grupkach, zajęte konwersacjami na wszelkie babskie tematy, wymieniały się plotkami o sąsiadach i sąsiadkach. Dzieci zaś biegały pomiędzy tym barwnym korowodem, śmiejąc się i krzycząc tak głośno, że psy z podkulonymi ogonami szukały schronienia w pobliskich bramach.

Oglądając ten dziwny pochód, miał wrażenie, że nikt na niego nie zwraca uwagi. Odczekał jeszcze chwilę, widząc jak jeden ze spóźnionych dogonił koniec grupy. Wtedy postanowił się do nich przyłaczyć.
Trasa wiodła jeszcze przez kilka przecznic, do momentu, kiedy kamienice zaczęły się z wolna przeżedzać, aż w końcu ustąpiły miejsca sadom, a potem małym poletkom.
Droga zaczęła się stawać coraz weższa, więc korowód począł się rozciągać. Idąc niemal, ramię w ramię, meżczyźni zaczęli się wymieniać uwagami.

wymarsz na zawody wędkarskie

A jak tam stary Paul? Widziałem jak idzie jakiś nieswój.
Ech.... Słyszałem, że Clémentine - jego żona, nie domaga ostatnimi czasy.
Tak, szczególnie wtedy, gdy zbliża się dzień odławiania.
Jean-Christophe też jest dziś nieobecny....
Skwitował René, po czym obaj parskneli śmiechem.

Po pewnym czasie pochód dotarł do celu swej pielgrzymki.
Konwersacje poczęły się powoli urywać i mężczyźni gorączkowo zaczeli szukać dogodnych miejsc nad brzegiem rozlewiska. Kobiety zaś rozstawiały przyniesione przez siebie krzesła i wypakowywały koszyki pełne wszelkich domowych smakołyków. W całym tym rozgardiaszu nikt nie zauważył, że właśnie pojawił się Maire miasteczka.
Stał tak przez chwile, przyglądając się tej krzątaninie, po czym głośno odchrząknął.
Tłum zamilkł i wokól zapanowała grobowa niemal cisza.
Widząc przepełnione zniecierpliwieniem twarze, uśmiechnął się i powiedział z powagą ;
Coroczne odławianie ogłaszam za otwarte.

Zawody

Po tych słowach, wszyscy na nowo zajęli się swymi czynnościami, zaś Maire, kolejno podchodził do przybyłych tu kobiet, zagadując o nowe wieści z życia mieszkańców. Meżczyźni dzielili zaś czas pomiedzy obserwowaniem swych spławików i opróżnianiem kolejnych szklanek pinara.
Pierwszy zaciął Antoine. Vient voire ton papa ! Rzucił, patrzac jak kij ugiął się wpół.
Powoli począł krecić kołowrotkiem, słuchajac jednocześnie trzeszczenia swej starej wędki.
Po chwili na brzegu pojawiła się pierwsza ryba zawodów. Stojący obok kompani,
z nieumiejętnie ukrywaną zazdrością pośpiesznie udawli się do skrzynek, po nastepne butelki wina. Atmosfera była wyśmienita. Tego popołudnia padło kilka nowych rekordów.
Jeśli chodzi o ryby...... Także.

Zawody

Dzień zakończył się na głównym rynku, pod specjalnie na te okazje przygotowanymi lampionami. Po całym dniu rywalizacji przyszedł czas na oficjalne ogłoszenie wyników.
Vivat Vincent ! Skandował głośno tłum, a Maire miasteczka uroczyście wręczył zwycięzcy, szeroką, barwnie haftowaną wstęgę.
Potem przyszedł czas na biesiadę i tańce. Panie, znużone całodzienną wymianą plotek, odnjadywać zaczęły swych mężów, namawiając jednocześnie do wspólnej zabawy.

Wiesz Juliette.... Tyle lat już jesteśmy razem, a jak byśmy się dopiero co poznali....
Tak.....Pożegnajmy się już ze wszystkimi i wracajmy do domu.

Kroczyli powoli przez ciche ulice. Gdzie niegdzie jeszcze gasnące okna kamienic, przypominały o tym, że było już napradę późno. W pewnej chwili, poczuł jej miekką dłoń, czułe wplatającą swe palce w jego bujne włosy. Swymi ustami delikatnie dotkneła jego ucha, cicho szepcząc....

Wstawaj Paweł. Już piąta. Znowu zasnąłes nad tym albumem....
Przygotuje kanapki i termos z cherbatą. A ty się lepiej pośpiesz bo za chwile będzie nasz wnuk.
Obiecaleś mu....



GrandPrix


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Foto-Error
Piotr Lubiarz 29.1.04 16:18
Na moim komputerze zamiast obrazków mam tylko napisy "Foto-Error", a z dyskusji wnioskuję, że inni moga oglądać zdjęcia.
Czy kotoś może mi powiedzieć w czym tkwi błąd ?
pl
     Odp: Foto-Error
Roman Kućko 29.1.04 16:50
    
Trafił Pan na przeprowadzane akurat testy programu konwertującego obrazki i przez jakąś chwilę mogły się pokazywać takie błędy.
Ale żaden obrazek nie zniknął. Po zakończeniu testów obrazki się pokazały.

Rybie Oko
     Odp: Foto-Error
Piotr Lubiarz 29.1.04 16:23
    
O! - już jest dobrze ?
ZNOŚNE
Ireneusz Korzeń 28.1.04 15:44
Gdyby nie zakończenie byłoby kiepsko Andrzeju. Oczywiście wg mnie. Masz zdolność produkowania tekstów na zawołanie, a inspiracją może być cokolwiek. W tym wypadku seria starych zdjęć. Mam wrażenie, że do dowolnie wskazanego zdjęcia na szybko coś napiszesz. Dla mnie wymuszone. Nadrobiłeś zakończeniem, mimo że to znany i popularny trick. Ogólnie infantylne. Wiem! Napiszesz: "pokaż co ty potrafisz". No właśnie. Nie potrafię. Dlatego nie piszę. I nie chodzi mi o to żeby Cię zniechęcić. Przeciwnie, mam nadzieję, że moja ocena będzie mobilizująca. Mam też nadzieję, że przyjmiesz to bez oburzenia. Przecież nie każdemu muszą się podobać opowiadanka na poziomie "Wędkarza Polskiego". Moja ocena to 5 pkt.
     Odp: ZNOŚNE
Andrzej Jelonek 28.1.04 19:36
    
No no... Nie powiem. Oceniać to Ty potrafisz mobilizujaco.

Ps. Łatwo kogoś krytykować, jeśli stoi się z boku.
Może jednak wyjdziesz z cienia i pokażesz na co stać twoje pióro. Może się od Ciebie czegoś nauczę?
         Odp: ZNOŚNE
Ireneusz Korzeń 28.1.04 20:05
        
Andrzeju, a gdzie mam stać? Skąd chciałbyś żebym krytykował? Przecież napisałem, że nie umiem więc nie piszę. A może i napiszę. Tylko z tą różnicą, że ja krytykę przyjmę. Ty nie przyjmujesz. Niskie loty.
             Odp: ZNOŚNE
Andrzej Jelonek 28.1.04 21:08
            
Grasz słowami? Dobrze.
Krytykę można przyjmować na wiele sposobów.
Zawsze jednak bedzie jakoś odebrana.
Więc z tymi niskimi lotami chyba się trochę zagalopowałes.
                 Odp: ZNOŚNE
Ireneusz Korzeń 28.1.04 21:31
                
Tak, zagalopowałem się. To z powodu Twojej reakcji na krytykę. Wnioskuję, że jesteś ze swojego dzieła zadowolony i dumny. I niech tak zostanie. Ja pozostanę w cieniu (Twoim). ;o)
                     Odp: ZNOŚNE
Andrzej Jelonek 28.1.04 21:47
                    
Widzę że przemawie przez Ciebie po prostu złośliwość, a i nie wykluczone ze masz w tym jakiś ukryty cel.
Więc nie będę z Tobą polemizował bo to i tak nic nie zmieni.
I moze już nie odpisuj, bo nie chce mi się tego ciągnąć.
                     Zaraz zacznę kasować...
Dariusz Żbikowski 28.1.04 21:40
                    
... bo coś ta dyskusja idzie na monowce.

Przeczytajcie jeszcze raz Regulamin.

Darek
                         Odp: Zaraz zacznę kasować...
Andrzej Jelonek 28.1.04 22:03
                        
Widzisz Darek, powiedziałem sobie ostatnio, że już nigdy nie dam się sprowokować. Człowiek to niestety wadliwa konstrukcja. Zawiodłem.
Nie będę się już angażował w bezowocne dyskusje tego typu. Ja i tak już niczego nie zmienię.

.
                         Odp: Zaraz zacznę kasować...
Ireneusz Korzeń 28.1.04 21:49
                        
Darku a co to są "monowce"? :))))
Przepraszam, już nie będę!!! Uzasadniłem swoją ocenę, ale niestety Andrzej nie mógł się z nią pogodzić. Wątek się rozwinął i... już. Ale już koniec. Przepraszam Andrzeja za to, że nie potrafię docenić Jego twórczości.
                             Odp: Zaraz zacznę kasować...
Dariusz Żbikowski 28.1.04 22:01
                            
Miało być manowce :)

Darek



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: GetSimple