Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Akcja po kryptonimem

Autor: Tomek Płonka
Temat: Troć i łosoś
Data:17.1.04 12:26
Ocena:8.24 hit (34)
Czytano:4517

Tej zimy pogoda nie rozpieszczała agentów. Wiatr wiejący od morza w połączeniu z niską temperaturą robiły swoje. Weszli w las. Tutaj było dużo ciszej. Zatrzymali się na chwilę, aby rozgrzać się łykiem nalewki.


Bruce i Jean-Claude poruszali się bezszelestnie wąską ścieżką pośród gęstego dzikiego lasu. Ich stopy nie łamały żadnej, nawet najdrobniejszej gałązki, które gęsto zalegały ziemię. Widać było, że żadnej gospodarki leśnej nikt tu nie prowadził. Co najwyżej nierówno ociosany pień świadczył o rabunkowym pozysku drewna, które prowadzili miejscowi. Bruce uśmiechnął się i pokręcił głową. Według danych z centrali pozyskiwanie drewna odbywało się przeważnie nocą i zawsze z kawałka sąsiada. Agent Marlowe zebrał wszelkie dane w miejscu zwanym tutaj „piwiarnią”. Część społeczeństwa nazywała te miejsca „mordownia”, czego agent Marlow nie mógł pojąć dopóki nie oberwał kuflem w głowę podczas jednego z rekonesansów. Co by nie mówić, facet miał łeb nie tylko do kombinowania. Na odprawie, która odbyła się tuż przed desantem Bruce i Jean-Claude dostali nie tylko szczegółowe instrukcje, ale także zdobyli wiele cennych informacji i poznali osobiście agenta.
Obiecali sobie, że będą się spotykać we trójkę co najmniej raz w miesiącu. Po treningu przystosowawczym wszyscy trzej nabyli takiej odporności na alkohol, że z innymi przyjaciółmi nie mogli już wyskoczyć na drinka. Tamci przybijali gwoździa na barze już po trzecim drinku, gdy im dopiero przychodził smak. Marlowe okazał się mistrzem w tej dziedzinie, potrafił sam wlać w siebie prawie litr czystej. Jedyne do czego nie mieli zdrowia to polskie wina, ale całe szczęście nie musieli do tego się przyzwyczajać gdyż miejscowa ludność ceniła bardziej mocniejsze trunki.
Bruce przystanął i patrzył na Jeana, który nagle zwolnił ruchy i zaczął powoli obniżać sylwetkę. Prawie skradając się dotarł do grubego pnia drzewa i dał kilka znaków ręką. Sygnał oznaczał: uwaga, cztery, jeden, okrążenie. Bruce wycofał się i zaczął zataczać koło. Jego biały kombinezon, kaptur oraz pomalowana twarz pozwalały w zimowej scenerii pozostać niezauważonym nawet z kilku metrów oraz wykorzystać element zaskoczenia przeciwnika.
Jednak jego partner mógł się z nim porozumieć za sprawą ukrytego w kołnierzu kurtki miniaturowego nadajnika z mikrofonem kierunkowym.
Za drzewami zobaczył bryłę samochodu. Bez trudu rozpoznał markę. Takiego Jeepa dorobił się dopiero po kilku latach pracy w agencji. Podłożył ładunek wybuchowy pod zbiornik z paliwem i nastawił mechanizm zegarowy na 4 minuty. Tyle czasu z pewnością wystarczy. Wybuch będzie sygnałem do ataku. Najtrudniejszym elementem akcji będzie natychmiastowe opuszczenie miejsca zdarzenia oraz zatarcie śladów. Nie pierwszy już raz byli w akcji i doszli w tym do perfekcji. Ściągnął z pleców plecak zawierający mały składany kajak. Po akcji w parę minut będą już kilkaset metrów poniżej.
Grupę szarpakowców miał przed sobą zaledwie o kilkanaście metrów. Czerwone ślady na śniegu dowodziły dokonanego przestępstwa. Oj, niemiłe będą mieli święta Bożego Narodzenia. Na sekundę przed wybuchem zacisnął pięść. W chwilę potem czterech kłusowników leżało ze złamanymi szczękami i kończynami. Piątym – stojącym na czatach – zajął się Jean-Claude. Jeśli to dzieciak, na pewno nic mu wielkiego nie grozi prócz lania pasem i odrobiny strachu na widok zamaskowanego „ninja”. W innym przypadku przytomność odzyska za kilkanaście minut i będzie to najbardziej bolesne przebudzenie w jego dotychczasowym życiu.
Po następnej minucie siedzieli w maleńkim kajaku i płynęli z nurtem rzeki. Nie mieli czasu na podziwianie jej dzikiego piękna, ale nie mogli sobie pozwolić na zmarnowanie choćby sekundy. W dzisiejszym dniu planowali jeszcze odwiedzić jedną z przepławek na oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów rzece.
Po przepłynięciu około 2 km wylądowali na brzegu. Po pół godzinie byli już w połowie drogi na miejsce następnej akcji. Bruce wyjął mapę. Marlowe jakimś cudem odnalazł i zaznaczył na mapie miejsca, o których wspominał mu były agent z czasów wojny Hans Marie von Rokith. Miejsca, w których wędkarskie spotkanie z łososiem było pewne każdej zimy. Po upadku systemu komunistycznego kłusownictwo zaczęło przenikać poza granice tych państw i wg agencji tylko kwestią czasu było dotarcie band kłuserskich na łowiska USA. Nie można było dopuścić, aby jedna z podstawowych gałęzi gospodarki, tak pieczołowicie rozwijana mogła być narażona na tego typu zagrożenie. Kilka grup najlepszych agentów zostało wyszkolonych i wysłanych do Europy w celu likwidacji zagrożenia w zarodku. Odpowiedzialność za to przedsięwzięcie poniosą na początku zawiązujące się narodowe grupy wędkarzy walczące o przestrzegania prawa. W niedługim czasie komisja senacka zatwierdzi dodatkowe środki na wsparcie tych grup, co powinno znacznie ułatwić pracę agentów a nawet ograniczyć ich liczbę w Europie i przeniesienie działań do Azji.
Bruce był świadom powagi sytuacji. Oczyma wyobraźni widział wartkie bystrza rzeki, w której na muchę łowił kapitalne okazy pstrągów. Widok skaczącego łososia był tak realistyczny, że gdyby go nie Jean-Claude nie szturchnął pewnie by nie odebrał telefonu.
- Yes?
- Are you ok.? I have not received a raport!
- Four are eliminated mr President. I am sorry I was dreaming about Salmon River.
- Ok., Bruce, if you elimete one more group you can take a few days off. I will take you to my secret place on Alasca and I’ll give you my new fly i made yesterday!
- Thank You very much. I have got a gift for you. Secret fly from Poland made by mr. Sikora!
- Oh, Bruce, my dear, finish your mission immidiately. Marlow is waiting for us in forester’s lodge we found last year on coast Salmon River. See you!
- Good by, mr President!
-Koniec misji! –powiedział do Jeana. Jean-Claude po chwili zastanowienia odparł:
-Chyba nie odpuścimy tym draniom. Za godzinę będzie po wszystkim i natychmiast ruszymy w powrotną drogę.
Bruce uśmiechnął się pod raz drugi tego dnia. Nie ma co, długo w tek Polsce kłusole nie pociągną. Jean-Claude był tak zawzięty, że gdzie nie spotkali kłusola to tłukł tak mocno że berety im spadały kilkanaście metrów dalej. Rok, może dwa i będzie po temacie.
Teraz to dadzą kłusolom popalić

Wyciągnął piersiówkę, łyknął i podał do Jeana. Radio cicho nadaje jazz. Poczuł się jak w domu. Wjechali na most. Ciekawe, pomyślał Bruce spoglądając na rzekę w dole, kiedy tu będzie można powędkować z powodzeniem. Może za kilka lat to on zaprosi tutaj Georga? Jak tylko skończy kadencję, z pewnością nie odmówi. Będą ryby to przyjadą, na razie najważniejsze to zakończyć akcję po kryptonimem:
Grande Pri X


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Znowu zero od idioty
Sławek Rybicki 27.1.04 10:27
Od dziś blokuję we WSZYSTKICH swoich tekstach (o ile będą takowe) możliwość oceniania. Mam gdzieś idiotów z zerami i jedynkami. Najwyższa pora aby ONI pokazali co potrafią. Chętnie poczytam wypociny zerojedynkowców bez nazwisk
     Odp: Znowu zero od idioty
Ryszard Siejakowski 27.1.04 15:31
    
Nie poczytasz Sławek. Takie coś nie istnieje jak artykuł zerojedynkowca. To tzw wirtualna nierzeczywistość. Co do blokady to już jest nas dwóch hihihi... Kto następny? Zapraszamy do "dwójki"
Stepen Wolf
     Odp: Znowu zero od idioty
Dariusz Żbikowski 27.1.04 13:15
    
Coś mi się zdaje Sławku, że zaczynasz trochę zjadać własny ogon :)))

Czy każdy, kto np. nie lubi science-fiction musi być już idiotą??? Daj trochę prawa ludziom do tego by mogli wyrażać swe opinie tak jak chcą!!!

W przeciwnym razie najprościej bym usunął klawisz "zera", potem "jedynki"....

Pozdrówka,
Darek
         Odp: Znowu zero od idioty
Tomek Płonka 27.1.04 18:46
        
Wali mnie to zero, ale uważam że jest to niesłuszna ocena i chętnie poznałbym motywy lub osobę, która s-f nie lubi aż tak żeby postawić zero. Czy długo jeszcze będziemy przekonywać Cię o konieczności jawności oceniania? Dotyczy to przede wszystkim tych co walą zera jak i również tych co bezkrytycznie stawiają wszędzie dychy. Pyrsk-T.P.
             Odp: Znowu zero od idioty
Dariusz Żbikowski 27.1.04 19:11
            
Czy aby jesteś pewnien, że chciałbyś wiedzieć z kim Cię zdradza własna żona :))) ???

Ja wiem, że to może być trudne do przełknięcia, ale czy naprawdę muszę się spowiadać jaką Ci ocenę wystawiłem i dlaczego??? I wcale nie dlatego nie chcę, że brak mi argumentów, czy też odwagi.

Czasami mam wrażenie, że zaczynacie czasami zachowywać sie gorzej niż dzieci w pisakownicy.
Rozpuścisz się naprawdę z tego powodu, że ktoś postawił to zero?!?!?

Darek
                 Odp: Znowu zero od idioty
Tomek Płonka 28.1.04 08:43
                
No co ty! Myślisz że nie stać mnie na kolejny artykuł z oceną "hit"? I ja i na pewno "weterani", "profesorowie" i inni chętniej by pisali, może mają w zanadrzu super pomysły, tylko widzisz co się dzieje - wyłączają mozliwośc oceniania. Bardziej mi zależy na tym żeby pisali i umiejący pisać, i debiutanci, żeby się coraz więcej ludzi włączało w konkursy niż na ilości ocen i ich tajności. Artykuły może też oceniać Krokus i wyłączcie w ogóle oceny przez innych. Tyle.Pyrsk-T.P.
                 Odp: Znowu zero od idioty
Andrzej Jelonek 27.1.04 21:10
                
Szukam kontaktu się z adminem.
         Odp: Znowu zero od idioty
Sławek Rybicki 27.1.04 15:25
        
A ja jestem przekonany, że to ciągle jeden i ten sam jak to kiedyś nazwałeś "osobnik" wali zera przy każdym artykule. Nie podoba mu się wszystko ??? Miłosz jakiś czy Miodek ??? Ciekawym co będzie oceniał jak nikt pisać nie będzie.
             Odp: Znowu zero od idioty
Dariusz Żbikowski 27.1.04 16:04
            
Nie, to nie jest ciagle ten sam człowiek. Zera stawiają naprawdę bardzo różni ludzie.

PS.Okaż Adminom odrobinę zaufania.

Darek
     Odp: Znowu zero od idioty
Piotr Jedliński 27.1.04 10:48
    
"Chętnie poczytam wypociny zerojedynkowców bez nazwisk".

Sławek, nie przesadzasz? Co Ty?
Pioter
         Odp: Znowu zero od idioty
Sławek Rybicki 27.1.04 11:03
        
Aż się proszą o parę wskazówek:

Młody cowboy wchodzi do saloonu, staje przy szynkwasie, zamawia piwo i rozgląda się wokół. Patrzy na cowboya stojącego obok, przeciera oczy i zachwyconym głosem woła:
- nie do wiary, Doc Holiday. Hej, Mr Holiday jestem początkującym rewolwerowcem, ale bardzo chciałbym strzelać jak pan. Czy mógłby mi pan dać kilka wskazówek, jak lepiej i szybciej strzelać?
- Doc Holiday lustruje go wzrokiem, przygląda się jego coltowi, pasowi, olstrom i mówi:
- no mam dla ciebie małą poradę. Opuść trochę niżej pas, to będziesz mógł szybciej i wygodniej sięgać do kabury po rewolwer
- Młody cowboy zaraz tak uczynił, odwraca się, szybkim ruchem wyciąga colta i bach- odstrzelił pianiście spinkę od mankietu koszuli.
- Wow, to naprawdę pomaga- mówi rozpromieniony. - A nie znasz jeszcze jakiegoś innego tricku?- pyta dalej Doca Holidaya.
Doc popatrzył znowu na niego i mówi:
- zrób sobie takie rozcięcia w kaburze, to colt będzie dużo szybciej wychodził
- Młody cowboy wyciągnął zaraz nóż, porobił nacięcia, odwraca się i bach, bach - odstrzelił pianiście drugą spinkę od mankietu i muszkę przy kołnierzyku.
- Wow, to naprawdę działa. Doc, daj mi jeszcz jakąś poradę
- Doc popatrzył na niego, rozejrzał się po saloonie i mówi:
- Tam w rogu jest beczka z olejem. Zanurz w niej twojego colta.
- Młody podbiegł do beczki, zanurzył colta, wraca ucieszony i pyta:
- co, teraz będę jeszcze szybciej strzelał?-
- Nie, nie będziesz szybciej strzelał - Doc na to - ale jak Wyatt Earp skończy grać na pianinie i będzie ci tego colta w dupę wciskał, to cię będzie mniej bolało
Przeczytałem z największą przyjemnością!
Andrzej Trembaczowski 17.1.04 17:29
Jeszcze, jeszcze!
Andrzej
Nobla dla Tomka
Wojciech Czochra 17.1.04 12:43
ŚP Alistair zielenieje z zazdrości.
Niezłe
Marek Pedyński 17.1.04 12:38
Podoba mi się. Pozdrawiam. Fotka też fajna :-)
Tłumaczenie tekstu z angielskiego na polski
Tomek Płonka 17.1.04 12:36
Jeśli ktoś z szanownych czytelników ma problem to może skorzystać z tłumacza: www.translate.pl
Tłumaczy całe zdania pojedyncze, ale lepiej jest zapodawać mu poszczególne zwroty, części zdań.
Pyrsk-T.P.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Wykonujemy wdrożenia nowoczesnego systemu System ERP Odoo to jedna aplikacja dla całego Twojego biznesu i innowacyjna technologia.