Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rodzaje Wędkarstwo Muchowe

Hit  Size Does Matter

Autor: Maciek Gorecki
Temat: Porady i sugestie
Data:13.1.04 14:32
Ocena:9.04 hit (25)
Czytano:2884

Słowniki językowe to wielce przydatna literatura. Niestety nie oddają one często różnic kulturowych, geograficznych i subtelności historycznych prowadząc często do wielu nieporozumień. Bynajmniej nie zamierzam nikogo uczyć angielskiego, jako że i mój pozostawia wiele do życzenia. Jednak dla osób planujących wędkarską wyprawę po Stanach, kilka uwag lingwistyczno-semantyczno-wędkarskich może okazać się przydatnych i zaoszczędzić godziny jazdy samochodem w poszukiwaniu "rzeki".
"Rzeki"?...



JPG
W języku polskim sprawy maja się dość prosto i generalnie nazewnictwo dość dokładnie charakteryzuje rozmiar cieku. Od źródełka do strumienia, potem potoczek, potok, rzeczka, rzeka... Bałtyk. W języku angielskim sprawy wyglądają nieco bardziej skomplikowanie i jako wędkarze mamy do czynienia z następującymi nazwami: "river”, co powinno znaczyć “rzeka", "creek" i "stream", co można tłumaczyć na "potok", "strumień" i "run”, co będzie najbliższe słowu "ciek". Problem polega na tym, że żadne z tych słów w amerykańskich realiach, w żaden sposób nie odzwierciedla wielkości łowiska, podobnie jak nazwy "ulica" i "aleja”, czyli wszelkie "street", "avenue", "line", "road", "place", 'drive" nie sugerują ani przebiegu, ani wielkości dróg. Na dodatek dochodzą do tego przymiotniki "little", "large", "big" ("mały", "duży" "wielki”), ale i one niewiele tu znaczą. "Little creek" w nazwie potrafi być o wiele większy od "big river", a niektóre "river" można przeskoczyć bez większego rozpędu i nawet brodzenie może być tam niewskazane lub zakazane ze względu na mały rozmiar wody.

Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy z logicznego punktu widzenia wydaje się, że "upper", czyli górna rzeka, strumień, potok...jest mniejsza od "middle"- środkowej i "lower"- dolnej. Znam kilka rzek w stanie Pennsylvania, które po prostu w dolnych i środkowych biegach znikają w powierzchni ziemi jak w gąbce, by systemem podziemnych wapiennych korytarzy docierać do swojego zlewiska.
Różnice pomiędzy "upper" i "lower" bywają mylące. Czytając muszkarskie przewodniki należy brać pod uwagę fakt, że gros piszących wędkarskich przewodników łowi z łodzi i o szarych brodzących muszkarzach często się zapomina. To tak jakby opisywać Wisłę nie biorąc pod uwagę różnicy w wielkości Wisły w Ustroniu a Wisły w Gdańsku. Przykładem może być tu Sacramento River w Kalifornii. “Upper Sacramento" i "Lower Sacramento River" to dwa doskonale tęczakowe łowiska, tyle, że po górnej Sacramento można biegać w woderach, w dolnej mógłby sobie pobalować „Stefek Batory” z „Darem Pomorza”

Opisywanie rozmiaru rzek przymiotnikami "duża", "mała, "średnia" również bywa ogromnie mylące, pamiętając o tym, że na znanych, turystycznych rzekach łowi się głównie z łodzi. Fakt ten może być przyczyną sporych nieporozumień, gdy dzwoniąc do sklepu położonego nad nieznaną nam rzeka dowiadujemy się przez telefon o bardzo niskiej wodzie i kiepskim okresie połowów. "Niska woda i kiepski okres" może po prostu oznaczać stan wody uniemożliwiający spływ łodzią a przez to słaby ruch w wędkarsko-turystycznym interesie, co z punktu widzenia śmiertelnego wędkarza brodzącego okazać się może opatrznością.
Nieprecyzyjność w opisywaniu rozmiaru łowisk jest chyba największą bolączką amerykańskiej literatury turystycznej. Wędkarskie przewodniki pisane są na ogół z wielką dozą praktycznej znajomości rzek i często można na nich polegać. Niestety piszący autorzy często zapominają o niewymierności przymiotnikowego oznaczania rzeczy i często tracą szerszą, bardziej obiektywną perspektywę. Dla osób planujących podróżować po Stanach z muchówka polecam przewodniki filmowe, rzeczy bardzo nudne, na ogół nieciekawe i niestety dość drogie, ale jest to jedyny znany mi sposób na zaznajomienie się z potencjalnym łowiskiem. Jak mawiają wychowani w kulturze obrazkowej Amerykanie, "jedno zdjęcie warte jest tysiąca słów" i coś w tym czasem jest?
Kilka lat temu postanowiłem połowic cutthrouty w jakimś przyujściowym (Pacyfik) potoczku stanu Oregon. Zachciało mi się geograficznych odkryć, więc wrzuciłem do samochodu wodery-biodrówki, kij o numerze sznura 4 oraz dobrą mapę, z której wynikało, że jeśli powłóczę się trochę po bocznych drogach to przetnę kilka interesujących cieków, często bez nazwy. I owszem, znalazłem wodę, ale potoczek okazał się rzeką, po której leśnicy spławiali do tartaków kilkudziesięciometrowe sosnowe bale. Tale było z mojego przyujściowego łowienia. Rozczarowania z wielkości rzek mogą działać w obie strony, kiedy na przykład przypuszczalnie średniej wielkości rzeka okazuje się trochę większym kanałkiem melioracyjnym.

Pomijam już oczywisty fakt sezonowych zmian poziomu wody. Pośniegowa, roztopowa rzeka potrafi być zupełnie niełowna i kilkaset razy wyższa od tej samej rzeki z przełomu sierpnia i września. Warto przy tym jednak pamiętać, że w niektórych rejonach Stanów, po śnieżnej zimie i chłodnej wiośnie, ze zjawiskiem wysokiej, roztopowej wody możemy mieć do czynienia czasem aż do końca lipca.

Czyż można sprawy skomplikować jeszcze bardziej? Niestety tak.
W wielu rejonach Stanów Zjednoczonych, z przyczyn historycznych język hiszpański używany jest na równych prawach z angielskim. Zresztą zdaniem socjologów i demografów przy obecnym przyroście naturalnym hiszpańskojęzycznej ludności, hiszpański może zostać językiem dominującym (zgodnie z konstytucją, Stany nie mają języka oficjalnego). Stąd podróżując po południu kraju często napotykamy więcej nazw hiszpańskich niż angielskich. Tak na przykład słynna Rio Grande w południowym Kolorado i w Nowym Meksyku znaczy dosłownie "wielka rzeka". "Wielka Rzeka" nie okazuje się jednak aż tak wielka, gdy mierzyć ją w kategoriach bezwzględnych. Ale gdy porównać ją do okolicznych wyschniętych pustynnych koryt, po których jedynym znakiem życia jest tabliczka ze słowem "rio” to zaiście "Wielka Rzeka" może okazać się wielka.
Poza hiszpańskim mamy oczywiście do czynienia z wpływem innych języków. Takim przykładem jest słynna Beaverkill w stanie Nowy Jork. Napisałem „Beaverkill”, a nie „Beaverkill River”, ponieważ w języku pierwszych holenderskich emigrantów słowo „kill” nie ma nic wspólnego z zabijaniem (ang. kill =zabijać), a oznacza właśnie rzekę, kanał, ciek. Stąd uwaga dla domorosłych tłumaczy, że Beaverkil nie ma nic wspólnego z zabijaniem bobrów (beaver= bóbr). Z kolei w Montanie płynie urocza pstrągowa rzeczka Poindexter Slough i w tym wypadku słowo „slough” (kanał, bagno, ciek...) to wpływ języka staroangielskiego.

Dlatego przed wyprawą na nieznaną rzekę, warto zdobyć kilka zdjęć rzeki, na jaką się wybieramy i przynajmniej zadzwonić do lokalnego sklepu wędkarskiego i spytać jak szeroki i głęboki jest dany ciek w wybranym rejonie. Mniejsza o archaiczny system miar i wag, bo ze stopami, jardami, calami i stopami sześciennymi można sobie jakoś poradzić za pomocą kartki papieru lub kalkulatora. Na przymiotniki „mała” czy „duża” nie ma jednak mocnych. Planując wyjazd na ryby wielkie usługi oddaje dziś Internet z bieżącym monitorowaniem poziomu wody i aktualnymi raportami wędkarskimi. Ale to już zupełnie inna bajka na przyszłość. Do zobaczenia na jakimś „Upper big slough.


PS Dla niezorientowanych przypominam, że tytuł, “Size does matter” (rozmiar ma znaczenie) to popłuczyny z lat seksualno-feministycznej rewolucji w USA. Dyskusja „Size does matter” (rozmiar ma znaczenie) kontra “Size does not matter” (rozmiar nie ma znaczenia) nie dotyczyła oczywiście rozmiaru rzek, ryb czy sztucznych much.

"Tekst ten ukazał się w Chicagowskim miesięczniku "Zew Natury""


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
zawiłości
Arkadiusz Chałupczak 13.1.04 16:34
noooo tak, prawie "czeski film".
Co prawda nie wiem, czy kiedykolwiek będę łowił w USA, ale informacje mogą być przydatne.

pozdrawiam
R-E-W-E-L-A-C-J-A
Sławek Rybicki 13.1.04 16:25
Jak dla mnie bomba. Człowiek uczy się przez całe życie :))))



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Tu porozmawiasz na każdy temat dotyczący pięknego wędkarskiego hobby. Forum wędkarskie to miejsce na wymianę poglądów pomiędzy wędkarzami, to także kopalnia wiedzy o tym sporcie.