Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Karpiowa Wigilia

Autor: Sebastian Piekarski
Temat: Karp
Data:05.1.04 15:13
Ocena:8.14 hit (21)
Czytano:3087

Antek raczej nie należał do rozgarniętych, a jedyne co wiedział o Wigilii Bożego Narodzenia, to.... Ratuj się kto może , gorzej już być nie może!!!


Już jako dojrzewająca ikra, Antoś był ciekawym świata i jednocześnie nieznośnym urwisem. Kręcił się nieustannie, tak się kręcił... że się wykręcił i opuścił ciasne jajeczko, stając się małym karpikiem. Cały czas spędzał na pływaniu po ciepłym stawie, zabawach i poznawaniu własnej rodzin (tak to już jest ze sztucznym wylęgiem, że wszyscy to jedna wielka rodzina). Kiedy urwis nieco podrósł i ostatecznie pozbył się krępującego woreczka z żółtkiem, którym dotychczas się odżywiał, zmienił się diametralnie. Przestał już ganiać po całym stawie, a jego jedynym zajęciem, było jedzenie. Tyle tylko że to nie było zwykłe jedzenie, a raczej wielkie żarcie... zresztą podobnie zachowywali się jego rówieśnicy. Pomimo tego że jedzenie, „nadlatywało z nieba” i było go pod dostatkiem, przez niegasnący apetyt nienażartej hordy, wkrótce cały staw zaczął przypominać pustynię, pozbawioną choćby jednego zielonego źdźbła, o ślimakach, larwach owadów, i pijawkach nie wspominając. Każde oczekiwanie na „latające żarcie”, było czasem na wysłuchiwanie opowieści, starego Władka, na którego wszystkie młodsze karpie mówiły tatusiek (i chyba rzeczywiście tak było), oraz towarzyszących mu cioteczek (nazywano je tak, gdyż nikt nie wiedział która z nich jest jego mamą). A opowieści były to rożne....
Jednak najbardziej mrożąca krew w żyłach, była.... „Wigilijna opowieść”. Historie o masowych odłowach, tonach rodzeństwa, gniotących się w ciasnych basenach, które świetnie było widać ze stawu, no i oczekiwaniu na taki sam los. I chociaż nikt nie wiedział co się dalej z nimi działo, to tak czy inaczej już sam środek lokomocji i poczekalnia, raczej nie dodawały chęci do podobnego podróżowania.
Zresztą pewnego razu... kiedy Antoś był już podrośniętym ponad półkilogramowym kroczkiem, sam przeżył swoje pierwsze chwile grozy w przytulnym dotychczas stawie. Kiedy już miał wybierać się na latające żarcie, zobaczył że cała jego rodzinka, w panice płynie w jego stronę, na czele widział kuzynkę Alinkę, nieznośnego kuzyna Tadzia, który zawsze podbierał mu pyszne lulki z nieba, małego Marcinaka, który rósł troszkę wolniej, gdyż od dziecka miał problemy zdrowotne, w środku był stary Władek, a na samym końcu ociężałe ciotki. Kiedy całe stado wpadło na Antka, jedyne czego zdołał się dowiedzieć, to... „uciekaj odłowy”. Niestety było już za późno i po chwili, wszyscy przechodzili okropne tortury, pozbawieni wody, byli spychani do jakichś pojemników, nim Antoś wpadł zdążył jeszcze zobaczyć kątem oka, że starego Władka, jakaś istota schwytała, i ciągnęła z powrotem w stronę stawu. Jak się później okazało pojemniki do których wpadały karpie, wypełnione były wodą, a przebywały w nich niezbyt długo, gdyż po chwili zamieszania, wszyscy poniesieni nagłym prądem wody znaleźli się w nowym cudownym stawie. Ehhhhhh... piękny był to staw, pełno w nim było zieleni, rozmaitych wodnych żyjątek, z czystą przejrzystą i nagrzaną wodą. Jedyne co pomyślał sobie wtedy Antek to... „nie są takie złe te odłowy”. No ale cóż, staw był rajem jeszcze przez dwa tygodnie! No bo jak to tak obiadek bez suróweczki, no i jak tu nie sięgnąć sobie po mięsko, kiedy pełznie takie niczyje po liściach. Tak więc po dwóch tygodniach staw przypominał pustynię, woda znów nabrała herbacianego koloru, a jedyną rozrywką było chwytanie „latającego żarcia”. No ale przyszedł ten dzień, kiedy znowu usłyszał paniczne wołanie... „wigilijne odłowy”. Tym razem nie było tak wesoło, wszyscy wiedzieli, że do stawu już nie wrócą, chociaż nikt nie wiedział jaki czeka ich los. Już po chwili wszyscy znowu znaleźli się w ciasnych basenach. Tym razem jednak, długo trzeba było oczekiwać na ujrzenie światła dziennego, a w basenie pozostał, aż dowieziono go w dziwne hałaśliwe miejsce. Pełno było tam istot, których niektóre ryby nazywały ludźmi. Basen w którym teraz znalazł się Antek, okazał się jeszcze bardziej paskudny od poprzedniego, a szukanie w nim czegokolwiek co mogłoby przypominać dom, było daremne. Nie minęło kilka chwil kiedy Antoni, znowu szamotał się w siatce, tym razem mniejszej i w pojedynkę. Przyzwyczajony do takiego losu, czekał na basen, którego jakoś długo nie było i z braku wody już tracił już przytomność. Kiedy się ocknął zobaczył trzech ludzi, jednak znacznie mniejszych i usłyszał.... „mamusiu żyje!!! Chodź szybko zobacz jak pływa”. Nawet ucieszyła go ta radość ludzików, i było mu bardzo miło, że ktoś się przejął jego losem. Następnego dnia, z samego rana dobiegło do niego głośne wołanie... „Mieciu przynieś karpia, tylko mi łazienki nie zapapraj....” Do basenu (wanny) w którym obecnie przebywał Antek, zbliżył się jakiś człowiek, który skrzętnie ukrywał coś przed wzrokiem Antka!? Antek pomyślał sobie... „Ehhh gdybym tak umiał mówić, to zapytałbym co też on trzyma za tymi plecami”. Kiedy jednak Antek zobaczył ostre metalowe narzędzie, o którym wcześniej słyszał w cioteczkowych opowieściach... struchlał biedaczyna, i jedyna co w chwili grozy zdołał zrobić to wymowny gest z posępną miną skazańca. Był już przygotowany, by dopełnić swego losu, gdy usłyszał... „NIEEE! Kochanie zróbmy dzieciom przyjemność”. To była najpiękniejsza wigilia w życiu Antka. No a dzieci? Heee... one dostał wielkie akwarium w którym zamieszkał Antoś. Piękne z ogromną ilością roślinek, czystą wodą i „latającym żarciem”. Zupełnie jak w rodzinnym stawie. Kiedy Antek dowiedział się już, dlaczego ludzie łamią się opłatkiem, którego zresztą sam skosztował, zaczął się zastanawiać... czy wszyscy jego przyjaciele trafili na takie fajne rodziny i czy mają takie akwarium. I dlaczego cioteczki tak kłamały?

Grand Prix


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
świat wg (K)Garp(i)a
Arkadiusz Chałupczak 08.1.04 11:48
"tylko" dziewięć za ten hollywoodzki happy end. Długo się zbierałem aby przeczytać ten tekst. Myslałem, że to będzie kolejny apel do naszych sumień w mało wyszukanym stylu. A tu proszę ....
pozdrawiam



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Tworzenie systemów CMS (Content Management System) oraz CRM (Customer Relationship Management) to jedna z podstawowych działalności i specjalności firmy Krokus SP. z o.o. Specjalizujemy się we wdrożeniach CMS eZPublish czyli systemów interetowych zarządzania zarówno cała firmą, jej relacjami z klientami, jak i treścią stron.