Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Samotna Wigilia nad wodą

Autor: Ryszard Siejakowski
Temat: Nieokreślony
Data:24.12.03 13:52
Ocena:8.64 hit (50)
Czytano:3848

„Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie…”

C.K.Norwid


Grudzień był wyjątkowo ciepły. Tylko nocami łapał lekki mróz. Szaleństwo świątecznych zakupów, które opanowało wszystkich bez wyjątku, opadło. Każdy chciał to mieć przed wigilijnym wieczorem za sobą. Od pięciu lat, jeśli tylko pogoda na to pozwalała uciekał w ten dzień z domu nad wodę. Nie potrafił się pogodzić z atmosferą pustki panującej w domu. Najwierniejsza przyjaciółka jego życia, zginęła w wypadku. Od tego dnia gdzieś zatraciła się jego witalność i radość życia. Krótkie wizyty syna z żoną i wnukiem były tylko namiastką tego ciepła rodzinnego, do którego przywykł.
Swoją przygodę z wędkami rozpoczął dawno, dawno temu. Miał wtedy pięć lat, gdy pierwszy raz ojciec zabrał go na ryby. Parę złowionych płotek wywołały u niego euforię i tak już pozostało. Cieszył się jak sztubak łowionymi rybami nawet wtedy, gdy siwizna mocno przyprószyła jego skronie. Po tragicznej śmierci żony, wędkowanie było odtrutką na zgryzoty. Zatracił się w nim bez reszty, poświęcając mu, każdy wolny czas. Źle się czuł w domu, gdzie każdy drobiazg przypominał mu razem spędzone lata. Ta Wigilia miała być inna. Syn obiecał, że przyjedzie do niego z rodziną. Ale kilka dni temu zadzwonił, że raczej nie przyjadą. Tak się cieszył na spotkanie z ukochanym wnukiem, którego też zaraził pasją wędkowania. Pod wigilijnym drzewkiem leżał zapakowany prezent dla chłopaka, nowa wędka z kołowrotkiem. Oczami wyobraźni widział szklące się z radości oczy. No cóż prezent musi zaczekać do następnego spotkania.
Nad rzekę wyjechał wczesnym rankiem. Resztki szronu skrzyły się na wysuszonych trawach. Pozostałość po nocnym przymrozku. Gdy rozkładał wędki słońce nieśmiało prześwitywało przez bezlistne korony drzew. Szybko udało mu się złowić dwa kiełbie. Były doskonałą przynętą na sandacze. Nie lubił łowić na żywą rybkę i dlatego przed założeniem na haczyk rozgniótł im łebki. Smużąca się krew doskonale wabiła drapieżniki. Jedną gruntówkę zarzucił w rynnę przy warkoczu a drugą na obrzeże wypłacenia pośrodku klatki. Wysnuł po dwa metry żyłki z kołowrotków, zamknął kabłąki i na szczytach wędki umocował dzwoneczki. Mógł teraz spokojnie usiąść się i czekać, co los przydarzy. Był sam. W taki dzień jak ten rzadko, kto wybierał się nad wodę. Czas płynął powoli, lecz nieubłaganie. Na krótką chwilę jego spokój, zakłócił piżmoszczur przepływający koło sąsiedniej ostrogi. Spłoszony czymś ostro zanurkował i tylko kręgi na wodzie zaznaczyły ślad jego bytności.
Szczelniej zapiął kurtkę i myśli jego uleciały gdzieś daleko. Znów był małym chłopcem. W domu trwała wieczerza wigilijna. Z niecierpliwością czekał na najpiękniejszy moment, szukanie prezentów pod choinką. Tata obiecał mu nową wędkę i coś jeszcze. Był ciekaw tego coś. Może kołowrotek, może inne wędkarskie drobiazgi. A może książka o wędkarstwie, którą widział w witrynie księgarni. Rodzice uśmiechali się z pobłażliwością, gdy nurkował pod choinkę. Oglądanie prezentów rozpoczął od wędki. Wykonana z bambusa, błyszczała i pachniała lakierem. Z czułością gładził ceramiczne przelotki, metalowy uchwyt kołowrotka i mosiężne skuwki. Była taka sama, jaką widział w wędkarskim sklepie i o której marzył. W małym kartoniku znalazł kołowrotek. Prawdziwy kołowrotek z nieruchomą szpulą. Ale było coś jeszcze. To błyszczący mosiądzem dzwoneczek. Tato obiecał mu kiedyś, że gdy podrośnie to będzie mógł łowić nie tylko na spławik, ale jak dorośli wędkarze, z gruntu. Ujął dzwonek delikatnie w palce i leciutko potrząsnął. Cały pokój wypełnił melodyjny dźwięk. Dzyń, dzyń, dzyń, znów zadzwoniło. I jeszcze raz. Dźwięk był coraz natarczywszy. Ocknął się. Dopiero po chwili dotarło do niego, że to nie dźwięk otrzymanego prezentu. Szczytówka jednej z wędek, pulsowała rytmicznie, a zawieszony na niej dzwoneczek radośnie głosił swą pieśń. Podskoczył do wędki i zaciął. Zdążył. Ryba siedziała na haku. Wędka zamortyzowała dwa pierwsze gwałtowne odejścia ryby. Nie była to okazała sztuka, ale dziarsko murowała do dna. Jeszcze dwa trzy tąpnięcia i mógł rozpocząć energiczniejszy hol. Po krótkiej chwili prawie trzy kilowy sandacz trzepotał się na brzegu. Z żalem stwierdził, że hak tkwił bardzo głęboko, poza przełykiem. Nie mógł go sięgnąć peanem. Ze swego doświadczenia wiedział, że sandacz nie przeżyje i po godzinie, dwóch wypłynie na powierzchnię. Odciął żyłkę i uśmiercił rybę, aby nie cierpiała. Odeszła mu ochota do dalszego łowienia. Nie planował takiego zakończenia dnia nad wodą, ale stało się. Złożył obie wędki, zapakował rybę do torby. Jeszcze ostatni rzut oka na wodę i wyruszył do domu. Gdy dojeżdżał do przedmieścia, zaczęło się zmierzchać. Puste ulice były widomą oznaką, że czas wigilijnej kolacji nadchodził. Wchodząc do domu, ze zdziwieniem stwierdził, że pali się światło w jego mieszkaniu. Musiał przez zapomnienie pozostawić je niezgaszone. Wolno otwierał kluczem drzwi od mieszkania. Na spotkanie wybiegł mu jego ukochany wnuk.
-Dziadziuś, Dziadziuś gdzie byłeś!
Zaniemówił z wrażenia. Nie spodziewał się przecież ich przyjazdu. W drzwiach stanął syn z synową.
-Tato, przepraszam za tamten telefon, że nie przyjedziemy. Ale wszystko się poukładało pomyślnie i zdążyliśmy na wigilijny wieczór do Ciebie.
Poczuł pieczenie pod powiekami i łzy wzruszenia popłynęły po zoranej zmarszczkami twarzy.
-Dziadziuś, dlaczego płaczesz?
Mocno przycisnął wnuka do siebie i cichutko szepnął mu do ucha:
- To z radości, że znów Cię widzę, kochany maluchu. A wiesz, co? Oprócz fajnego prezentu pod choinkę, mam dla Ciebie taki mały, błyszczący dzwoneczek…..

Temat i Grand Prix


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Samotna Wigilia nad wodą
Jarek ... 27.12.03 17:20
...Ładne, wzruszające i ciepłe.
...i gdyby nie ta rozgnieciona główka (brrrrr...)
Ale i tak dałem 9 ...
Samotna wigilia nad wodą
Dariusz Litwin 27.12.03 13:10
Bardzo piękne i wzruszjące. Pozdrawiam i gratuluję.
mój komentarz
Paweł Korczyk 27.12.03 10:35
Naprawdę piękny . Wzruszyłem się Pozdrawiam
Dzyń , dzyń ...
Robert Ziarkowski 25.12.03 11:19
W każdym z nas dzwoni kilka dzwoneczków z przeszłości ... i niech tak zostanie .
No panie Ryśku :)))
Sławek Rybicki 24.12.03 22:01
Czekałem kiedy coś spłodzisz i proszę. Opowiadanko superanckie ino znowu mam to samo zastrzeżenie co do Marka - z tematem trzoszku na bakier ale i tak daję dyszkę :)).
PS. Ciekawe kiedy pojawi się 0 lub 1 bo nie sądzę żeby nasz bęcwałek zaprzestał zabawy :((
     Odp: No panie Ryśku :)))
Maciej Dąbrowski 24.12.03 23:09
    
Pięknie spłodzone. (wzruszyłem się) - dałem 10.
A jakiś bęcwałek już 1 dał, ciekawe czy to czytał czy z przyzwyczajenia dla konkurencji dał taką ocenę.

pozdrowienia,
Maciek Dąbrowski
         Odp: No panie Ryśku :)))
hornetpsr 24.12.03 23:12
        
...bęcwałku!!! - wszystkiego najlepszego z okazji świąt i nadciągającego Nowego Roku - może będzie dla Ciebie lepszy , bo ten ni jak tobie nie służy :)))
miałem takiego dziadka
hornetpsr 24.12.03 18:56
Dziadka Wilhelma . Myśliwym był tylko , ale gdy opowiadał - buzie mialem rozdziawioną niczym litera O . Przyjeżdżał żadko , raz , może dwa razy do roku i ja żadko do niego jeździłem . Pod domem mial , pamietam , wielki orzech włoski . Siadaliśmy pod nim na ławeczce , gdzie opowiadał godzinami . A miał o czym to musze mu przyznać . Był leśniczym przed wojną w puszczy białowieskiej . Na polowaniach miał samego Geringa i całą ówczesną śmietankę polskiej grupy rządzacej . Byly opowieści o batalionach , głuszczach , jeleniach ...o hymnach granych na cześć każdej ubitej zwierzyny , hejnałach łowieckich . Opowiadał o wojnie , partyzantach i ruskich , którzy nadeszli . On to zaszczepił we mnie miłośc do przyrody , nauczył kochać wędrówki nocą i podziwiać świat .
Dziś mój dziadek nie żyje , ale zawsze kiedy czytam takie opowiadania - widzę go przed oczyma i wspominam ...
idealnie świąteczny
hornetpsr 24.12.03 16:09
czekałem , czekałem i sie doczekałem i to dokładnie dziś - wesołych świąt i smacznego "karpia"



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Przynęty wędkarskie