Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Liść

Autor: Andrzej Jelonek
Temat: Poetycznie
Data:16.12.03 00:09
Ocena:9.04 hit (26)
Czytano:3484

I oto nadchodzi poranek nowy.
Leniwie lecz pewnie.
Depczac po piętach płowiejacej nocy.
Wpierw szary i chłodny.
W tafli granacie przeglada swe lico,
ospale przeciagajac
wilgotnej bryzy ramiona.


Przemówił jak zwykle
Szumem gałęzi
Budząc w ich końcach duszki jeszcze śpiące
Czas walc zacząć jesienny
Taniec to zwieńczy
Nie ma odwrotu
Jak liście, tak dni żywota całego
Tańczą w amoku szaleńczym

Pomiędzy gałęziami, konar jeszcze musnę
Matek brunatne pnie staja się grubsze
Już partner cień, to zbliża się, oddala
Wiatr wodzirej

Już cień swój łapie
Ten poddaje się delikatnie, iście.
Muzyka zamilkła....

Te wszystkie lata.... Miesiące.....
Liście?

Opętańcza gonitwa? Taniec?
Życie ?
Może.

Zna tą ścieżkę bardzo dobrze. Jej również utkwił w pamięci.
Niezmiennie od kilku lat przyglądają się sobie. Czasem rozmawiają, czytając w swych myślach. Ona, mówi o porach roku, o dzikich zwierzętach, ptakach, ludziach.
Im wszystkim zawdzięcza swe narodziny.
On o problemach życia codziennego, swych sprawach, kłopotach wobec których czasem jest bezsilny. Ot normalna rozmowa, przyziemne sprawy.
Ścieżka staje się coraz krótsza i pomiędzy zmęczonymi pniami drzew, pojawiać się zaczyna jego ulubione łowisko. Miejsce jakich pewnie wiele w tej okolicy. Lecz dla niego jest specyficzne. Podczas lata, dotarcie tutaj jest niezmiernie utrudnione przez gęste zarośla i sąsiadujące z nimi mokradła gdzie roi się od komarów. Właśnie wtedy odkrył to miejsce. Zawsze przychodził tu sam. Traktował to jako swoisty azyl. Najbardziej lubił spędzać tu noce. Wtedy wszystko jest inne.
Przed nim woda i czarna ściana drzew na drugim brzegu. Za jego plecami, grobowa niemal cisza, przerywana czasem dzikimi odgłosami zwierząt. hałas łamanych gałęzi, adrenalina rośnie.... Spłoszony jeleń.
Lubi noc. Wtedy właśnie przychodzą wspomnienia. O małym chłopcu który jeździł z ojcem na ryby, poznawał ich nazwy i tajniki sztuki wędkarskiej. O jego późniejszych planach, wielkich miłościach, które z czasem wypłowiały.
Później ryby poszły na dalszy plan. Pogoń za wyzwaniami, przygoda? Pieniądze pewnie tez, chodź nie były nigdy jego siła napędowa. Dużo czasu spędził w innych krajach. Zjeździł prawie cala Europę, zahaczając o równik.
Pogoń za nieznanym kiedyś się skończyła i przyszedł czas na powrót. Na początku ciężko mu się było zaaklimatyzować. Ludzie brali go za kogoś kim wcale nie starał się być. Denerwowały go ich zwierzenia przepełnione lamentem, i narzekaniem na realia.
Nigdy taki nie był. Zawsze się podnosił. Może właśnie dlatego znów zaczął jeździć nad wodę. Na początku ryby były tylko pretekstem. Z czasem zaczął się nimi bardziej interesować. Stawiał sobie nowe wyzwania, cele do których konsekwentnie zmierzał.
Najpierw był szczupak. Kiedy przechytrzył tego który miał 115cm. pomyślał, ze czas zmienić cel. Potem przyszedł czas na lina. Miejscowi twierdzili ze są, ale bardzo ciężko je złapać. Spędził nad łowiskiem dwa miesiące. Wziął dwa metry od brzegu. Spływaj.
Nie czuł satysfakcji, raczej niedosyt. Tyle czasu na ciebie czekałem, a ty, nawet nie chciałeś zbytnio walczyć.
Obecnie szuka sandaczy. Tych dużych. Nie przejmuje się pogoda. Deszcz, wiatr, śnieg?
Lubi takie warunki. Poprzeczka się podnosi. Walczy ze sobą, a potem z ryba.
Mówią ze to przesada. Fanatyk. On tylko się uśmiecha. Każdy kto łowi, robi to z jakiegoś własnego powodu. Dla niego to ciągłe wyzwania. W tym zawsze czuł się najlepiej.
Zawsze kiedy przychodził na miejsce, najpierw przykucał, patrzył na wodę i mocno wdychał powietrze, jak by chciał poczuć swa ofiarę. Czasem trwało to krócej, innym razem dłużej.
Potem z w skupieniu szykował wędkę i przynęty, jak kapłan przygotowujący się do odprawienia obrzędu. Obławiał przez kilka godzin upatrzone miejsce.
Proszę pana tu nie ma ryb, powiedział przechodzący chłopiec. Lepiej jechać na baseny portowe, i na zielone gumy. Tak tak, skoczę tam później, odpowiedział.
Na baseny już nie pojechał. Po godzinie poczuł mocne szarpniecie. Hol trwał może dziesięć minut. 98cm, poprzeczka poszła w gore. I pomyśleć ze jeszcze dwa dni temu, tego starego Gnoma polerowałem i wymieniałem kotwice. Nie ma to jak prostota w środkach.
Płyń i nie daj się tak łatwo złapać, powiedział, po czym zaczął składać wędkę.
Wracając, uświadomił sobie że dawno nie poczuł się tak dobrze.
W pewnym momencie zatrzymał się, a jego uwagę zwrócił mały przedmiot leżący na środku ścieżki. Odróżniał się od innych liści. Był może podobnej wielkości, ale jak na ta porę roku zupełnie zielony. Podniósł go, obejrzał się za siebie na łowisko i uśmiechnął.
Wrócę za kilka dni.

GRAND PRIX


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
ciekawe.....
Andrzej Jelonek 09.1.04 20:37
cuda czy przychylna reka....
     Odp: ciekawe.....
Dariusz Żbikowski 09.1.04 20:43
    
Żadne cuda, to działania adminia.

Jutro 10-ty - koniec głosowań więc czas zrobić "sprzątanie"

Darek
         Odp: ciekawe.....
Andrzej Jelonek 09.1.04 20:54
        
no to dziwne te sprzatanie.
Patrzac na efekty, mozna zaryzykowac stwierdzenie ze miotla zamiata w jedna strone.
             Odp: ciekawe.....
Dariusz Żbikowski 09.1.04 20:58
            
no comments

Darek-Admin
                 Odp: ciekawe.....
Ryszard Siejakowski 11.1.04 13:43
                
Darku, dla mnie najbardziej ciekawe z tego jest to, że póki co tylko jedna osoba odmawia Ci praw wynikających z 15, 16 i 17 punktu Regulaminu Konkursu Grand Prix. Bardzo ciekawe :o)))
Pozdr, Ryszard
                     Odp: ciekawe.....
Andrzej Jelonek 11.1.04 22:58
                    
Nie kwestionuje.
W koncu to nie ja ustalilem ten regulamin.
Swoja droga, nasuwaja sie refleksjeksje ze to akurat Ty zwracasz na to uwage.
.......



15. Przydzielanie artykułom konkursowym ocen przez użytkowników zostanie przeanalizowane przez administratorów Rybiego Oka. Przeanalizują oni ich obiektywizm a wielokrotnie oddane głosy zostaną wyeliminowane. Podobnie zostaną wyeliminowane wszystkie wyraźnie nieobiektywne głosy wielokrotne pochodzące z pojedyńczego numeru IP.
16. Wszelkie mogące powstać wątpliwości i niejasności rozstrzygają w sposób ostateczny organizatorzy konkursu wraz z fundatorami nagród.
17. Redakcja zastrzega sobie również prawa do minimalnych korekt regulaminu w trakcje jego trwania o ile będą one miały związek z wyjaśnieniem potencjalnych błędów lub niejednoznaczności zawartych w tym regulaminie
dziekuje
Andrzej Jelonek 18.12.03 20:57
Mimo wszystko dziękuje. Lepsza szczera krytyka niż obojetność. Pewne skladnie są zamierzone.
A potem...
Marek Pedyński 18.12.03 14:55
...liść powiedział do liścia:
jesteś taki zwiewny, leciutki...
takie bywają suchości skutki,
więc niech waść zawsze pamięta,
że prawda bywa zamknięta
nie w pretensjonalnych zwierzeniach,
lecz w prostych słowach... w marzeniach.

Ta częstochowska rymowanka przyszła mi do głowy po przeczytaniu Pana tekstu. Dlaczego? Bo on, oprócz tego, że traktuje o liściach, sam jest jak liście - lekki, suchy i... trącący pleśnią. Z wierzchu to niby wszystko pięknie i cacy (oprócz denerwujących błędów leksykalnych, składniowych i interpunkcyjnych), lecz po głębszej analizie dochodzi się do wniosku, że to takie płytkie, pretensjonalne i niezbyt oryginalne... Wiem, zapewne pojawią się liczne protesty, odsądzające mnie od czci i wiary, a sugerujące, iż jestem zwykłym zazdrośnikiem, ale uwierzcie, ja naprawdę tak odebrałem ten tekst. Pozdrawiam, Marek Pedyński.
Ps. Szanowny Autorze, niech pan się nie denerwuje, ja z natury jestem złośliwy, a dziś to już szczególnie. A tekst oceniam na 7-kę, w ramach zemsty może pan mnie również skrytykować albo i zjedynkować, a póki co, to czekam na ostrą replikę. Ostrzegam! Nie wycofam się łatwo ze swoich złośliwości! Jeszcze raz pozdrawiam :-).
podpisano - Kandydat Do Loży Szyderców
     Odp: A potem...
Sławek Rybicki 18.12.03 15:55
    
Są różne dla liści zadania
i wiele ich wpada do głowy,
też wtedy gdy zbraknie papieru
co nazwę ma ....... toaletowy.
         Odp: A potem...
hornetpsr 18.12.03 17:33
        
był sobie liść i liść
słowem liści dwoje
...jeden lekki i zwiewny
...drugi ciężki za dwoje
             Odp: A potem...
Marek Pedyński 18.12.03 19:50
            
Wiele o liściach się mówi,
ja także wtrącę dwa słowa:
liść kolorowy jest wtedy,
gdy... może zacznę od nowa.
Więc -...
liście najmocniej są kolorowe,
gdy pełnią funkcje... toaletowe.

A mój kolega mawiał - jest jesień, spadają liście, no i ogólnie jest... Mawiał tak, gdy w październikowe popołudnia brały na blachę wielkie szczupale. To było dawno temu... i liście były wtedy złote, a nie sra..., przepraszam, brązowe :-). Pozdrawiam serdecznie. :-)



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Jedno z pierwszych wdrożeń systemu CMS eZPublish w Polsce. Już niebawem pojawi się również w nowej wersji. Świat Druku - to miesięcznik naukowo-techniczny wydawany przez wydawcę: Polski Drukarz, adresowany do wszystkich związanych z branżą poligraficzną.