Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Ekologia

Hit  Wieprz Roztoczański - Czy pozwolimy zniszczyć tę rzekę?!

Autor: Andrzej Trembaczowski
Temat: Środowisko
Data:04.12.03 00:16
Ocena:9.4 hit (40)
Czytano:8808

Od trzech lat trwają tzw. "prace udrożnieniowe" na rzece Wieprz. Melioranci z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej pomimo silnych protestów sukcesywnie niszczą tę rzekę odcinek po odcinku. Nie liczą się z opiniami naukowymi, za nic mają Polski Związek Wędkarski, który prowadzi gospodarkę rybacką na tej rzece.



fragment mapy turystycznej "Roztoczański Park Narodowy"
W listopadzie bieżącego roku, ponoć na prośbę okolicznej ludności i za zgodą władz samorządowych wkroczyli na roztoczański odcinek Wieprza - matecznik wielkich pstrągów. Zamiast rozpisywać się na ten temat, przedstawiam te zdjęcia.

Wpierw mapa omawianego terenu. Przedstawiony fragment mapy turystycznej "Roztoczański Park Narodowy" obejmuje ten odcinek Wieprza. Dolina rzeki ma tu szerokość około 2 km i nigdzie nie jest zabudowana! Jakiekolwiek budynki zlokalizowane są na jej obrzeżu znacznie wyżej - proszę porównać poziomice! Dolina Wieprza to łąki leżące na wysokich brzegach, w większości suche i zdrenowane rowami. To od drożności tych rowów zależy odprowadzanie nadmiaru wody atmosferycznej. Ale rowami nikt się nie zajmuje - fundusze są przeznaczone na rzekę. Na mapie widać też doskonale, że Wieprz płynie w głębokim wąwozie o stromych skarpach.


Wieprz koło Żurawnicy - matecznik pstrągów. Kłody w wodzie, to ich kryjówki. Ich obecność świadczy o dobrym stanie ekologicznym tej rzeki. Dla meliorantów to tylko "zwaliska"; i "przetamowania" - śmiecie, które należy usunąć.

Nad tą rzekę przyjeżdżają pstrągarze z całej Polski.

Wieprz między Topólczą a Żurawnicą. Kilometr dalej widać pod wzgórzami zabudowania wsi Topólcza.

Pstrągi znalazły w Wieprzu wspaniałe warunki.

Na tym odcinku Wieprza trafiają się znacznie większe okazy. Wystarczy zajrzeć do rubryki rekordów "Wędkarskiego Świata", wieprzańskie pstrągi zdecydowanie tam dominują.

Pod każdym takim pochyłym drzewem jest stanowisko pstrąga. Według opinii meliorantów każde takie drzewo "zagraża" i w ramach "działań antypowodziowych" należy je usunąć.

Wieprz koło Żurawnicy. Na tym odcinku już jest wytyczona trasa dalszych "prac przeciwpowodziowych".

Wieprz między Żurawnicą a Topólczą. Uwagę zwracają wysokie skarpy, widoczne także na poprzednich zdjęciach.

Wieprz między Topólczą a Żurawnicą. Widać wysokie skarpy i zabudowania wsi Żurawnica położone po drugiej stronie szosy Szczebrzeszyn - Zwierzyniec.

Gdzie i komu zagraża ta rzeka?!

Wieprz między Żurawnicą a Brodami tuż po gwałtownym stopnieniu śniegu. Tak wygląda najwyższy poziom wody, jaki kiedykolwiek zaobserwowałem na tym odcinku. Do krawędzi skarp brakuje jeszcze prawie metr! Gdzie ta powódź?

Brody Małe. Był tu kiedyś młyn wodny. Widoczne na tym zdjęciu drewniane koło młyńskie zabrała wiosenna wysoka woda - ani ta woda, ani to koło, ani leżące w rzece pnie drzew nie spowodowały żadnych zniszczeń. Pozostała w tym miejscu głęboka rynna w piaszczystym dnie rzeki.

Brody Małe, okolice dawnego młyna. Dzika, pstrągowa rzeka. Obok takich naturalnych przeszkód, urozmaicających rzekę, można było liczyć na spotkanie z pstrągiem.

Tak wygląda to miejsce dziś (zdjęcie zrobione 1 grudnia 2003 r.).

Brody Małe, okolice dawnego młyna. Dobre miejsce na turystyczny biwak.

Brody Małe, okolice dawnego młyna. Tak wygląda to miejsce dziś (fotografowane 1 grudnia 2003 r.)

Czy te wiekowe drzewa zagrażały powodzią???

Brody Małe, okolice dawnego młyna, zdjęcie z marca 2002 r. Pod tym zwalonym drzewem woda wymyła w piaszczystym dnie ładny dołek. Niejeden pstrąg miał tam swoje schronienie.

Brody Małe, okolice dawnego młyna. Tak wygląda to miejsce dziś (zdjęcie z 1 grudnia 20003 r.). Nie ma tego drzewa, nurt wody zasypał dołek piaskiem. W płytkiej po kostki, monotonnej wodzie, ogołoconej z naturalnych kryjówek nie zatrzyma się dziś żaden pstrąg...

Brody Małe, okolice dawnego młyna. Tak wyglądało to miejsce kilka lat temu...

...a tak wygląda dziś.

Udrożniono, oczyszczono...

Brody Małe, pozostałość dawnej młynówki.

Połączenie tej młynówki z Wieprzem, kwiecień, koniec lat dziewięćdziesiątych...

...i stan obecny z 1 grudnia 2003.

Zwały błota - efekt pracy meliorantów.

Tu z Wieprzem zrobiono porządek...

Pozostał krajobraz po bitwie: przyroda przegrała, zwyciężyła ludzka głupota.

Wieprz pokonany, "przyjazny człowiekowi".

1 grudzień 2003 r., Brody Małe - udrożniona rzeka.

Wieprz na odcinku Brody Małe - Szczebrzeszyn. Czy to uschnięte, zanurzone wodzie drzewo zagrażało powodzią?

Wieprz na odcinku Brody Małe - Szczebrzeszyn (1 grudzień 2003 r.). Tu melioranci działając "w imieniu społeczeństwa" zdążyli "posprzątać" rzekę. Czy pozwolimy im na zniszczenie reszty pstrągowego odcinka? Czy nikt ich nie powstrzyma?

Prawo wodne nakłada na administratora rzeki obowiązek utrzymywania jej w takim stanie, aby nie zagrażała powodzią. Nakłada też obowiązek utrzymywania dobrego stanu ekologicznego wód (artykuł 24 ustawy Prawo wodne). Utrzymywanie dobrego stanu ekologicznego wód jest zresztą dziś najważniejszym celem w gospodarce wodnej. Dobry stan ekologiczny, to taki, w którym charakter rzeki jest jak najbardziej zbliżony do naturalnego. Tak, jak Wieprz roztoczański, w którym żyją lipienie i pstrągi.
Ochrona życia ludzi i ocalenie ich mienia przed powodzią jest z pewnością ważniejsza, niż ochrona przyrody - nikt rozsądny temu nie zaprzecza. Od mądrej decyzji administrującego rzekami zależy, czy i jakie działania należy podjąć. Na przedstawionym odcinku Wieprza argument zagrożenia powodzią jest absurdalny. Podjęte prace nie mają uzasadnienia, są natomiast rażącym naruszeniem dobrego stanu ekologicznego. Trudno doprawdy odgadnąć, czy wynikają one z niewiedzy, z głupoty czy bezczelności kogoś, kto o tym zadecydował.
Przyzwyczailiśmy się do różnych przedziwnych rzeczy, powoli obojętniejemy na dziejące się wokół nas rozmaite absurdy. Nie dziwi więc nawet i to, że powódź powodują nie anormalne opady atmosferyczne, lecz... leżące w wodzie drzewa. To tylko w Polsce można wciskać ludziom taki kit! I tylko w Polsce taka argumentacja przechodzi. Wieprz i inne rzeki niszczone są planowo i zgodnie z przepisami. Jak widać fundusze na te cele zawsze się znajdą. Czy jednak nie ma już w Polsce nikogo mądrego, kto potrafiłby powstrzymać te niszczycielskie działania???

Andrzej Trembaczowski


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
WIEPRZ ROZTOCZAŃSKI
RafaŁ B 28.3.04 20:45
BYŁEM TAM PIĘKNA RZEKA,CZYSTA(BEZ DRZEW,ZWALISK RYNIEN NO I OCZYWIŚCIE BEZ RYB). MAM PROPOZYCJĘ DLA WĘDKARZY :DO EKWIPUNKU POZA TERMOSEM, KANAPKĄ ,I INNYMI NIEZMIERNIE POTRZEBNYMI RZECZAMI WEŻMY TEŻ SIEKIERĘ I DOPROWAĆMY TĘ I INNE RZEKI DO NATURALNEGO STANU!
W tej sprawie, czyli jak administracja zmienia nasze życie
Michał Kaleta 30.12.03 12:56
Programy melioracyjne to jedno z wielu przedsięwięć administracyjnych gdzie pieniądze są wydawane lekką reką, bez racjonalnego myślenia.
Czasami zniszczenie pięknej rzeki jest częścią kampanii wyborczej, władz gminnych, powiatowych.Łatwo wtedy powiedzieć, że dzięki naszym pomysłom wzrośnie bezpieczeństwo mieszkańców gminy, to są hasła popularne i efektowne. W swoim życiu obserwowałem kilka takich bzdurnych inwestycji, jedną z nich była budowa zbiornika retencyjnego na Psarce małej rzeczce o charakterze podgórskim.Władze gminne deklarowały cały szereg pozytywów od rekrecji po retencję. Wykonawcy inwestycji jak to bywało dawniej i obecnie też, handlowali materiałami budowlanymi, przy okaji powstało kilka nowych tzw willi, a wybudowana zapora po pierwszej wiosennej roztopie spłynęła jako kupa piasku, ta sytuacja powtarzała się jeszcze przez dwa sezony i pieniądze spływały wraz z wodą. Tysiące urządzeń melioracyjnych stoi niewykorzystanych nawet raz na łąkach Polesia. Administracja zebrana w powiatowych wydziałach budownictwa i ochrony środowiska to przeważnie ludzie o wykształceniu budowlanym bądź po ukończonych studiach administracji, nie mają zielonego pojęcia o biocenozach rzecznych, zmieniającym się klimacie czy stosunkach wodnych w zlewni rzeki po wycięciu drzew. Opierają się na ustawach i stosują się do zapisów w nich zawartych niestety papier przyjmuje wszytko, każde wielkości na papierze są jak najbrdziej stosowne, niestety w rzeczywistości nie mają żadnego zastosowania, zagrażają życiu , także człowieka. Jeżeli za stan środowiska odpowiedzialni są prawnicy , budowlańcy oraz nierzadko ludzie przypadkowi , to proceder niszczenia rzek będzie się niestety powtarzał , walka na papiery jest jedyną ,która dociera do autorów tych nikczemnych czynów lecz niestety jest nierówna bo na każde pismo można znaleźć tzw dupochron w postaci u pana W zostało zalanych 20 ha łąk itd. Do czasu kiedy w Ministerstwie ochrony środowiska i w jednostkach terenowych nie spotkam się z osobami kompetentnymi posiadjącymi odpowiednią wiedzę z zakresu ekologii, nie spodziewam się większych zmian pozostanie mi wrzucanie korzeni, sadzenie olch i topól na zniszczonych brzegach. Mam nadzieję, że kiedyś wiekszość społeczeństwa to zrozumie.
Oczyśćmy rzeke
Łukasz Łodej 19.12.03 16:26
Moim skromnym zdaniem ?oczyszczanie? Wieprza jest wielkim s......twem, i mam taką malutką propozycje. Może panowie którzy podjeli tą decyzje wpadną w końcu na pomysł wybetonowania tejże rzeki. Wtedy nic nie zakłóci przepływu wody w rzece.
wieprz roztoczański
Jędrzej Maszewski 17.12.03 23:35
łowiłem na wieprzu pstrągi w sierpniu w tym roku,póżniej byłem na odcinkach za nieliszem,widziałem co zrobili durni melioranci,do roztocza mam 200 km ale w józefowie gdzie zawsze mieszkam w stanicy jest mój drugi dom,mam 50 na karku i chce mi się płakać,żurawnica szczebrzeszyn to przez ostatnie lata był mój ukochany odcinek wieprza ,nadal powtarzam smutną prawdę, pzw musi zginąć,nie jest w stanie zadbać o rzeki powierzone jej opiece,oby było więcej takich ludzi jak andrzej trembaczowski
Panie Andrzeju
Sławomir Myrcha 06.12.03 14:29
Pozdrawiam pana i chylę czoła za upór, z jakim pan walczy o Wieprz. Argumenty przemawiające za pozostawieniem w spokoju tej pięknej rzeki są oczywiste, niestety tylko dla wędkarzy. Dlatego należy szukać sojuszników dla obrony Wieprza wśród wysoko postawionych (decydentów) wędkarzy. Pański materiał z "udrażniania rzeki" trzeba koniecznie wysłać do premiera Millera. Z tego co mi wiadomo jest on aktywnym wędkarzem. Może inni koledzy znają wysoko postawinych wędkarzy? Nie chodzi tutaj o politykę, ale o ratunek dla rzeki. Na boku zostawmy preferencje wyborcze. Zbliża sie okres płacenia składek członkowskich PZW. Należy wykorzytać to do szerokiego informowania kolegów o barbażyństwie na Wieprzu i ewentualnym zbieraniu podpisów pod protestem . Osobiście mogę się tym zająć na terenie Siedlec i okolic.
Apeluję do innych kolegów wędkarzy o konstruktywne propozycje, jak możemy pomóc w ratowaniu Wieprza.
     Odp: Panie Andrzeju
Andrzej Trembaczowski 08.12.03 16:40
    
Tak. Potrzebne są różne działania; pisma, apele, artykuły w prasie. Temat powinien być nagłośniony, gdyż poza nami wędkarzami mało kto o nim wie.
Pozdrawiam
Andrzej
Niszczenie czy naprwianie
Marcin Grzyb 04.12.03 23:57
Zaczynam mieć wątpliwości co do osób decydujących o "naprawianiu" Wieprza.Bo dla mnie ludzie którym nie da się wytłumaczyć, że to co robią jest bezcelowe i szkodliwe świadczy o tym że są oni uparci i .......-nie, może nie będe używał więcej słów określających to co o nich myślę.Znam Wieprz i wiem czym on jest dla wędkarzy i dla całego środowiska geograficznego Roztocza więc dziwi mnie naprawdę takie działanie na szkodę tej rzeki.Szkoda mi słów ale może kiedyś jeszcze użyję odpowiednich określeń na temat "naprawiających" rzekę, bo te słowa same się pchają do ust.
     Odp: Niszczenie czy naprwianie
MaciekF 05.12.03 12:05
    
A może zamiast walczyć z (walić głową w mur) debilami zacząć wrzucać do wody pnie drzew zaraz po "zejściu" meliorantów? W Polsce to całkiem możliwy scenariusz.
         Odp: Niszczenie czy naprwianie
Andrzej Trembaczowski 08.12.03 16:36
        
Nie, to nie jest najlepszy pomysł.

Po pierwsze wolę walczyć o normalność i domagać się, by rzeki były właściwie traktowane. Jest to możliwe, mimo wszystko, choć obecnie trudne.
Po drugie wrzucone drzewo to nie to samo, co naturalnie obsunięty do wody pień, trzymający się korzeniami brzegu. Taki pień działa jak mała ostroga zrobiona sztucznie na dużych rzekach. Odrzuca nurt od brzegu, chroni go przed erozją, urozmaica wodę... my to zresztą doskonale wiemy i pisać o tym tutaj nie trzeba. Wrzucony pień popłynie, chyba że będzie przymocowany. To juz nie to samo. W Niemczech wrzuca się takie pnie do tych rzek, gdzie kiedyś zostały usunięte. U nas wystarczy by je pozostawiono w spokoju.
Po trzecie meliorantów to wcale nie zmartwi, oni swoje zrobili, swoje pieniądze za to wzięli. Najwyżej będą mieli powód, by się przejechać po rzece jeszcze raz.
Domagajmy się więc normalnego traktowania rzek, dostrzeżenia, że są to złożone twory przyrody, a nie tylko cieki prowadzące wodę, jak rura czy kanał.
Pozdrawiam
Andrzej
W tej sprawie
Andrzej Trembaczowski 04.12.03 17:03
Interweniowało wiele osób. Niżej za zgodą adresata zamieszczam odpowiedź, jaką udzielił mu dyrektor RZGW.

Warszawa, dn. .2003 r.
Znak sprawy OKI 423 / 30 /2003

Ministerstwo Środowiska
Departament Zasobów Wodnych
ul. Wawelska 52/54
00-922 Warszawa

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie w odpowiedzi na pismo Pana Leszka Dąbala z dnia 15 listopada 2003 r. w sprawie „Dewastacji Wieprza” na odcinku od Zwierzyńca (km rzeki 262,6) do Żurawnicy (km 257,0) informuje, że dotychczas nie wykonywaliśmy, nie wykonujemy i w planach na najbliższe lata nie przewidujemy żadnych prac konserwacyjnych na tym odcinku rzeki.
Udrożnienie koryta rzeki Wieprz prowadzone jest od 2001 r. na odcinku od Łęcznej (km 131,6) do Kawęczyna (km 255,7) z małymi przerwami. W ramach tych prac oczyszcza się koryto rzeki z powalonych drzew w celu zapewnienia swobodnego przepływu wód
i lodów, czego skutkiem jest złagodzenie zagrożenia powodziowego oraz ochrona tysięcy hektarów łąk i gruntów ornych przed długotrwałymi podtopieniami.
Nie są to roboty regulacyjne. W ramach tych prac nie prostujemy rzeki, nie wycinamy drzew i krzaków rosnących poza skarpą brzegu rzeki, ani też nie karczujemy pni drzew stabilizujących jej brzegi. Prace wykonywane są przez przedsiębiorstwa specjalistyczne, wybrane w drodze przetargu, pod stałą kontrolą Inspektora Nadzoru Inwestorskiego, ściśle wg opracowanych dokumentacji zaopiniowanych pozytywnie przez Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie znak OŚiR.III.681/50/2001 z dnia 28.06.2001 r. oraz OŚiR.III.681/57/2001 z dnia 3.07.2001 r. z zachowaniem postawionych
w w/w pismach warunków, uzyskaniem stosownych postanowień od Oddziałów Ochrony Środowiska i Rolnictwa Placówek Zamiejscowych Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, jak również Decyzji zezwalających na wycięcie drzew wydawanych przez organa administracji państwowej oraz zgodnie z ustaleniami z wizji lokalnych przeprowadzanych m.in. z udziałem pracowników Zarządu Lubelskich Parków Krajobrazowych.
Terminy realizacji robót zostały dostosowane do wymogów ekologicznych, z uwzględnieniem przerwy od 1 marca do 31 sierpnia na okres lęgowy.
Konieczność wykonania robót konserwacyjnych w korycie rzeki Wieprz powstała
z rzeczywistych potrzeb i była wielokrotnie dyskutowana na wszystkich szczeblach administracji rządowej i samorządowej województwa lubelskiego. W tej sprawie występowali m.in.:
Pan Poseł na Sejm RP - Grzegorz Kurczuk
Pan Poseł na Sejm RP - Wiktor Osik
Pan Marszałek Sejmu - Maciej Płażyński
Pan Poseł na Sejm RP - Ryszard Stanibuła
oraz
Pan Piotr Mierzejewski - Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Pan Arkadiusz Bratkowski - Marszałek Województwa Lubelskiego
władze wojewódzkie, powiatowe i gminne, w tym również Prokurator Rejonowy
w Krasnymstawie w sprawie pilnego wykonania tych robót pod rygorem poniesienia odpowiedzialności karnej za powstałe szkody wskutek braku udrożnienia rzeki.
Potrzeby i celowość wykonywanych robót potwierdza stanowisko władz powiatowych, gminnych i zainteresowanych właścicieli gruntów, które znalazło odzwierciedlenie w licznych podziękowaniach za wykonane prace, które otrzymaliśmy od Starosty Powiatu Krasnystaw, Starosty Powiatu Łęczna oraz Wójtów gmin Łopiennik
i Izbica.
Odnośnie przepławki na stopniu we Włocławku informujemy, że pomimo tego iż przepławka istnieje rozważana jest koncepcja budowy przepławki bardziej skutecznej
w działaniu. Z inicjatywy Instytutu Rybactwa Śródlądowego z Żabieńcu odbyło się
16.09.03 r. spotkanie w tej sprawie z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Rolnictwa, PZW oraz szeregu innych instytucji właściwych dla problemu.
W przygotowaniu jest koncepcja nowej przepławki.
DYREKTOR
Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej
w Warszawie
Leszek Bagiński


W załączeniu: Plik kopii dokumentów z prośbą o zwrot po wykorzystaniu.
Do wiadomości:
1. Pan Leszek Dąbal, ldabal@wp.pl - bez załączników.
2. NI-7.
     Odp: W tej sprawie
Andrzej Trembaczowski 04.12.03 17:15
    
Dla kogoś niezorientowanego być może ta odpowiedź mogłaby wydać się wystarczająca. Ale nie dla nas. Pozwolę sobie skomentować to pismo.

...dotychczas nie wykonywaliśmy, nie wykonujemy i w planach na najbliższe lata nie przewidujemy żadnych prac konserwacyjnych na tym odcinku rzeki...

Od Łęcznej do Kawęczyna to... 124,1 km! To więcej niż 30% całej rzeki Wieprz. Kawęczyn zresztą nad Wieprzem nie leży, zabudowania są co najmniej kilometr od wody. Ta wieś jest mniej więcej naprzeciw wsi Brody Małe. Wynikałoby, że już do tego miejsca melioranci dotarli. Co więc znaczą paliki powbijane w brzeg powyżej tego miejsca? Żurawnica leży według podanego kilometrażu 1300 metrów wyżej. Dla meliorantów drobiazg, ale to jeden z najciekawszych wędkarsko odcinków. Matecznik pstrągów. Na razie jeszcze (na dzień 4 grudnia 2003 r.) nietknięty. Walczmy o tą rzekę, póki jeszcze jest!

W ramach tych prac oczyszcza się koryto rzeki z powalonych drzew...

Właśnie!!! To jest ta największa krzywda wyrządzana rzece!

...w celu zapewnienia swobodnego przepływu wód i lodów, czego skutkiem jest złagodzenie zagrożenia powodziowego...

W tym przypadku zwalone do wody drzewa nie przeszkadzają w odpływie wód. Kto tam był, to wie. Dla nas, wędkarzy, to oczywiste. Powinno być też oczywiste dla każdego myślącego człowieka, chyba, że ktoś, kto przez całe życie walczył z przyrodą, kto jej nie rozumie i zrozumieć nie potrafi, spogląda na ten problem zza biurka. Te kłody leżą tam co najmniej od kilkunastu lat. Jak dotąd żadne wielkie wody ich nie ruszyły i nie popchnęły dalej. I nie popchną. Nurt Wieprza nie jest aż tak silny. Wieprzańskie kłody nie zagrażają mostom. Nie zagrażają niczemu i nikomu. Jedyną racją by je usuwać jest chyba tylko to, że za każdą taką kłodę można wkalkulować odpowiednią kwotę do kosztorysu...
Kłody w wodzie urozmaicają rzekę. To dzięki nim woda nie płynie monotonnie, a dno nie jest płaskie (typ. kanałowy) o jednakowej głębokości na całej rzece, np. pół metra. Kłody zalegające w korycie rzeki stabilizują dno i radykalnie zmniejszają w sposób naturalny erozję wodną dna rzeki. Utrzymują rzekę, jej rzeźbę dna i poziom wody. W ten sposób nie obniża się lustro wód gruntowych, co zmniejsza skutki suszy hydrologicznej. Za powalonymi do wody kłodami tworzą się zawirowania i nurt żłobi w dnie rzeki głębokie jamy. To właśnie tam mają stanowiska ryby. Przelewając się przez te zwalone pnie woda natlenia się, co latem jest dla żyjących tam pstrągów niezbędne. Kłody w rzece są bardzo potrzebne, decydują o jej biologicznej wartości. Ale... po co ja to piszę? To wie każdy wędkarz, każdy, kto obserwuje przyrodę. Udowodniono, że leżące w wodzie drewno jest najlepszym, najkorzystniejszym podłożem dla wielu wodnych organizmów. Lepszym niż kamienie, żwirek czy piasek. Ale co tam wodne robactwo, żaby itp. Dla wielu, także i tych uchodzących za ekspertów, przyroda kończy się na brzegu. Dla inżynierów rzeka to ciek. Woda, brzegi i tyle.

...oraz ochrona tysięcy hektarów łąk i gruntów ornych przed długotrwałymi podtopieniami...

Przekrój koryta jest niewielki w porównaniu do doliny rzeki. Ilość wody, jaka płynie w czasie powodzi korytem w stosunku do doliny jest niewielka, tak więc prace prowadzone przez RZGW nie maja istotnego znaczenia dla zwalczania powodzi. Jest to bajer mający ogłupiać ludzi.
Warto też dodać, że na tym odcinku łąki leżą około 2 m ponad poziomem wody i nie są zagrożone zalewaniem. O ich stanie decydują rowy, a nie rzeka. Rowami jednak nikt się nie zajmuje – taka jest troska o te wspominane „tysiące hektarów łąk i gruntów ornych”. Więcej, przyśpieszanie spływu wody Wieprza na tym odcinku jest równoznaczne z szybszym dostarczaniem jej niżej, właśnie do zalewanego Krasnegostawu! Jak to zrozumieć? Czy jest to brak kompetencji, bezmyślność czy sabotaż?

Nie są to roboty regulacyjne...

Nie chodzi o nazwę, a o efekt tych prac. Przyroda jest wskutek tych prac niszczona.

...ściśle wg opracowanych dokumentacji zaopiniowanych pozytywnie przez Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie znak OŚiR.III.681/50/2001 z dnia 28.06.2001 r. oraz OŚiR.III.681/57/2001 z dnia 3.07.2001 r. z zachowaniem postawionych w w/w pismach warunków, uzyskaniem stosownych postanowień od Oddziałów Ochrony Środowiska i Rolnictwa Placówek Zamiejscowych Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, jak również Decyzji zezwalających na wycięcie drzew wydawanych przez organa administracji państwowej oraz zgodnie z ustaleniami z wizji lokalnych przeprowadzanych m.in. z udziałem pracowników Zarządu Lubelskich Parków Krajobrazowych.

Z pewnością wszystko od strony formalnej jest załatwione i ktoś się pod tymi projektami podpisał. Można tylko ubolewać, że zrobił to lekką ręką i pochopnie. Niech się teraz wstydzi...
Faktem jest, że o planach ujarzmiania Wieprza nie było głośno. Nikt nie konsultował tych prac ani z organizacjami ekologicznymi, ani z PZW. Program był, tak jak i większość tego typu planów opracowywany niejawnie. Faktem jest też, że jego realizacja spotkała się od samego początku, tj. od roku 2000, z szerokimi protestami. (artykuły w prasie, listy do Wojewody). ZO PZW w Lublinie zebrał pod takim listem 1800 podpisów.

Terminy realizacji robót zostały dostosowane do wymogów ekologicznych, z uwzględnieniem przerwy od 1 marca do 31 sierpnia na okres lęgowy.

To dobrze, że chociaż dostrzega się ptaki. Szkoda, że nie dostrzega się środowiska wodnego. Przyroda kończy się na brzegu...

Konieczność wykonania robót konserwacyjnych w korycie rzeki Wieprz powstała z rzeczywistych potrzeb i była wielokrotnie dyskutowana na wszystkich szczeblach administracji rządowej i samorządowej województwa lubelskiego. W tej sprawie występowali m.in.:
Pan Poseł na Sejm RP - Grzegorz Kurczuk, Pan Poseł na Sejm RP - Wiktor Osik, Pan Marszałek Sejmu - Maciej Płażyński, Pan Poseł na Sejm RP - Ryszard Stanibuła oraz Pan Piotr Mierzejewski - Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Pan Arkadiusz Bratkowski - Marszałek Województwa Lubelskiego,
władze wojewódzkie, powiatowe i gminne, w tym również Prokurator Rejonowy w Krasnymstawie...

Zainteresowanych odsyłam do mojego artykułu „Jak to z Wieprzem było” opublikowanego rok temu w Nieregularniku KWI (Nr 5). Cytuję tam fragmenty wypowiedzi wspomnianych osób. Niech każdy sam oceni ich wartość merytoryczną.

Wieprz nie jest własnością gminy ani powiatu. Nie jest własnością RZGW, tak, jak nie jest też własnością wędkarzy. Jest dobrem ogólnonarodowym. Jest jedną z iluś tam niszczonych w ten sposób zgodnie z przepisami polskich rzek! Ubolewać należy, że los wód spoczywa w rękach ludzi, którzy postrzegają je tylko jako „cieki prowadzące wodę”. Świat poszedł do przodu, u nas nadal obowiązuje „postradziecki model melioracji”.
:(
Andrzej Trembaczowski
         Odp: W tej sprawie
Sebastian Wawrzyszak 11.12.03 21:44
        
Drogi Panie Andrzeju, poznaliśmy sie prz robieniu tamek na bystrzycy ( byłem wtedy z Tatą), więc na samym początku serdecznie pozdrawiam.
Muszę powiedzieć że sam nie wiedząc ze Pan również uczestniczy w walce o Wieprz , zacząłem drążyć temat w Ministerstwie Środowiska i oto w ich odpowiedzi przeczytałem ze że według nich nie są wycianne drzewa , które rosną poza skarpą brzegu. Twierdzą że wyciągane są tylko z wody stare pnie , które tamóją lód w czasie roztopów wiosennych. Jest tam jeszcze wiele podobnych bzdur od których świeczki mi stanęły w oczach. Jeżeli nie da się poskromić tych meliorantów to zostaje tylko walka z nimi w ten sposó że bede wrzucał wszytko to co wyciągają na brzeg-w okolicach Łęcznej nawet udało mi sie wraz z kumplami kilka korniaków posłać do wody spowrotem. Najlepiej żeby takiej sytuacji nigdy nie było ale jeżeli mógłbym jakoś pomóc to się piszę na każdą mozliwą forme walki o Wieprz.
Oto mój email sebawaw@wp.pl
         Odp: W tej sprawie
Leszek Dąbal 10.12.03 16:35
        
Główny Konserwator Przyrody Pani prof. Ewa Symonides zobowiązała się do przekazania sprawy do Krajowej Rady Gospodarki Wodnej, także Państwowej Rady Ochrony Przyrody i Ministra Środowiska.
Mamy wspaniałego sojusznika w walce o ochronę rzeki Wieprz i żyjących w niej pstrągów.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Czy interesuje Cię bezpłatny system ERP? Tu znajdziesz nieco porad na temat Instalacji i konfiguracji Odoo (OpenERP) powinny one pomóc Ci go zainstalować i przetestować na własnym serwerze.