Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik Nr 8

Hit  "Łowienie w zbiornikach zaporowych"

Autor: Tomek Płonka
Temat: Metody i techniki
Data:26.11.03 00:18
Ocena:6.45  (31)
Czytano:8219

To tytuł niedawno wydanej przez wydawnictwo „Multico” książki autorstwa Tomasza Krzyszczyka.
Z tej racji, że chętnie czytam wszystko co dotyczy wędkarstwa, a w szczególności spinningu, chciałbym podzielić się z Wami kilkoma refleksjami, jakie nasunęły mi się po dwukrotnym przeczytaniu tego opracowania.



Łodka, kopyto i... :)
Dlaczego dwukrotnym zapytacie? Ponieważ uważam, że podczas pierwszej lektury książki o tematyce wędkarskiej mamy tendencję do szukania wyłącznie szybkiej recepty na sukces. Łatwo można przeoczyć ważne informacje, które autor chce nam przekazać. Dla porównania „Wędkarstwo rzeczne – spinning” Marka Szymańskiego przeczytałem „od deski do deski” na początek trzy razy, a po miesiącu jeszcze raz i ciągle wracam do tej lektury, gdyż przekazywana ilość wiedzy i informacji jest nie do zapamiętania za pierwszym razem. Jest też inny powód, dla którego czytam zwykle 2-3 razy każdy nowy tytuł.
Odważę się postawić tezę, że większość książek poświęconych wędkarstwu, a w szczególności poradników spinningu, jest napisana dość trudnym językiem. Czasami aż trudno się przebić przez pierwsze rozdziały. Podobnych jak poniższy krótkich relacji, kilku porad co robić by skutecznie sprawdzić i wykorzystać znalezioną już miejscówkę moim zdaniem jest trochę za mało. I tak było w tym przypadku. Autor rozpoczyna od przekazania nam wiedzy dotyczącej hydrotechniki. Ciekawe, ale niełatwe w czytaniu. Jednak z każdą nową stroną wplatane są informacje przydatne wędkarzowi. Informacje dotyczące przede wszystkim sposobów poszukiwania miejsc, które mogą obdarzyć nas rybą. I tu nasuwa się pierwszy wniosek , wręcz w moim przypadku – jeśli chodzi o zbiorniki zaporowe - odkrycie nieco zmieniające moje dotychczasowe wyobrażenia o ilości czasu poświęcanego na szukanie atrakcyjnego łowiska. Skoro autor – jeden z najlepszych wędkarzy w kraju oraz tegoroczny Mistrz Świata, poświęca tyle miejsca w książce na „czytanie zaporówki”, to znaczy, że odnosi sukcesy głównie w wyniku umiejętności znalezienia dobrych miejscówek. Pozwolę sobie zacytować autora: „Gdyby bowiem pokusić się o procentowe podporządkowanie różnym czynnikom „odpowiedzialności” za wędkarski sukces, trafnie dobranemu łowisku przypisałbym co najmniej osiemdziesiąt procent. Na pozostałe dwadzieścia złożyłaby się przynętowa magia, technika, dopasowanie sprzętu i odrobina najzwyklejszego wędkarskiego szczęścia”. Na poparcie tych słów autor cytuje znakomitego, doświadczonego spinningistę Józefa Glińskiego: „W złym miejscu nawet na najlepszą przynętę i najlepszymi technikami niewiele złowisz – w dobrym miejscu nawet złą przynętą i nieodpowiednimi metodami masz szansę załowić się na śmierć”.
Podczas ostatniego krótkiego wypadu na najbliższy zbiornik zaporowy zastosowałem się do kilku porad Tomasza Krzyszczyka, a może po prostu po przeczytaniu książki przypomniałem je sobie. Moim celem były głównie okonie, lecz po cichu liczyłem również na sandacza. Popłynąłem na brzeg nawietrzny, w okolice ujścia strumyka zasilającego zbiornik. Wędkarze na innych łodziach narzekali na bardzo delikatne i rzadkie brania – wyniki były mizerne – po 2-3 okonie od rana do popołudnia. Zająłem się szukaniem ryb. Po kilkukrotnym przekotwiczeniu łodzi (gdy inni tkwili godzinami na jednym miejscu blisko brzegu) na zestawie do ciężkiego opadu mam branie na koguta. Spudłowałem. Łowię na twardym blaciku wielkości może 5 X 3m – nie większym. Drugie branie. Pudło. Lżejszy kogut – nic. Średnie kopyto na lekkiej główce. Nic nie bierze. Zmiana główki na 30g, drugi opad i - pierwszy gruby okoń „trzydziestak” melduje się w łódce. Zmiana wędki na „okoniówkę” – i nic. Powrót do ciężkiego sandaczowego zestawu – każdy rzut to branie. Zacinam co czwarte – piąte. Pięć okoni całkiem niezłych. Jak na niedzielny krótki wypad - wystarczy. Słońce zachodzi – brania się kończą. Sandacze nie podejmują współpracy – spływam do przystani. I dopiero wtedy przypominam sobie że zapomniałem spróbować opisywanej metody „na dwa podbicia”.. Może jednak były tam sandacze ale na innej głębokości? Mądry Polak po szkodzie...
Na czym polega metoda „na dwa podbicia” lub „na dwa takty”– przeczytacie w obszernym rozdziale poświęconym stosowanym przez autora metodom połowu ryb.
Wiadomo, że nie jest możliwe przekazanie całej wiedzy wędkarskiej na 208 stronach. Tym bardziej, że w książce tej znalazło się miejsce nie tylko dla spinningu, lecz również dla innych metod połowu ryb. Czekam więc na kolejne – równie ciekawe opracowania. Może autor odkryje przed nami nowe prawdy o łowieniu w rzekach uregulowanych?
Jeżeli drogi czytelniku chcesz poszerzać swoją wiedzę, zamierzasz łowić na zbiornikach zaporowych, powinieneś mieć tą książkę w swojej wędkarskiej bibliotece. Dla spinningistów, a w szczególności łowców sandaczy uważam że to wręcz lektura obowiązkowa.
Wszystkich - dotychczas niezdecydowanych - zachęcam do wypraw na zbiorniki zaporowe.
Tradycyjnie, życzę wszystkim - połamania kijów!
T.P.



Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
trudny dostępdo dobrej lektóry
Stanisław Pawłowicz 30.11.03 16:27
Rok 1970 , za całą kawalerską wypłatę kupiłem spining "germina" ,kołowrotek "rexa"i od kolegi ,który produkował dla Polspiningu osrotówki i wahadłówki 60szt błysyek. Było to czyste szaleństwo. Dwa dni spędziłem nad jeziorem bolały mnie ręce, urwałem PIĘTNACIE błystek i zmechlilem dwa krążki gorzowskiej a wtorbie miałem cztery śmierdzące okonkipo około dwadzieścia centymetrów . Wędkę i błystki podarowałem bratu a ja na stałe zostałem płotkarzem. Powód - brak było dostępu do informacji i to dla tego przez dwadzieścia lat nie brałem spiningu do ręki , zniechęcony pierwszą porażką. Intermet mam dopiero od sześciu lat. Takie książki są nie do zastąpienie.
     Odp: trudny dostępdo dobrej lektóry
Tomek Płonka 30.11.03 21:04
    
Polecam sklepik wysyłkowy Wędkarskiego Świata. O samym spinningu jest kilka ksiązek, a i o innych metodach dużo. Ja nie jeżdżę na płocie raczej z powodu braku sprzętu albo czasu na mozolne przygotowywania zanęt itp. Ale pojadę wiosną bo biorą takie 40-ki i większe. Pyrsk-T.P.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Firma "Wszywka" zaprasza producentów odzieży oraz hurtownie dodatków krawieckich do współpracy, patrz: Metki i wszywki odzieżowe pragnie zinteresować swą ofertą metek i wszywek odzieżowych również osoby prywatne, zainteresowane niskimi nakładami.