Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rodzaje Wędkarstwo Muchowe

Hit  Listopadowe marzenia

Autor: Kazimierz Żertka
Temat: Muszkarstwo
Data:20.11.03 09:44
Ocena:8.21 hit (29)
Czytano:7355

Przyznacie chyba, że niemożliwie długo wstaje listopadowy dzień.
Pełny kleistej wilgoci, odkładającej się przenikliwym chłodem po każdej cząstce ciała.
Niewielu znam ludzi, którzy tak naprawdę lubią listopad. To czas wielkich zmian.
Często się zdarzają jeszcze dni pełne złota i blasku kolorowych liści. Najczęściej jednak jest gorzej … to ta szarość deszczowo mglistych przestrzeni, nastraja nas refleksyjnie. To miesiąc pamięci o tych, co już od nas odeszli. I tylko intensywność barw kwitnącej chryzantemy jest niczym wyzwanie rzucone wyblakłemu słońcu.

Na przekór, z nadzieją, wiarą.



Znakomita większość z nas najczęściej jednak znajduje pretekst, aby jednak zostać w ciepłym domu. W przyrodzie również jest podobnie, większość naszych owadów, płazów, ryb a nawet ssaków znad wód zapada w letarg. Jesienna woda jest ciemna, wydaje się bezdenna, hipnotyzuje swoim spokojem. Nasze zmysły są wyostrzone. Rejestrujemy bezdenną ciszę, wyłapując każdy szmer zeschniętych traw, każdy szmer wody uderzającej o kamienie.
W napięciu oczekujemy Wielkiej Chwili BRANIA. To taki prastary zew sprawia, że czujemy się niemal w skórze bohatera powieści Londona, który gdzieś tam pośród śnieżnej przestrzeni Dalekiej Północy zmagał się z żywiołami natury. Nadzieja ogromna, ale i ryzyko niemałe. Nasze zdrowie. Ziąb, deszcz i wiatr sprawia, że na pierwszym planie jest odpowiednie przygotowanie. Nie tylko od strony technicznej,…ale i fizycznie i psychicznie. Źle ubrani i źle przygotowani do podołania trudom łowów w surowych warunkach pogodowych, spowoduje nie tylko choróbsko, ale także złość i rozczarowanie. Dokładnie mierzmy swoje szanse! Tu nie może być prowizorki.
Pamiętajmy, że pod powierzchnia wody, jej mieszkańcy stają przed podobnym wyzwaniem. Tam jednak zasady są proste - być albo nie być.
Właściwie wyzwanie rzucone nam na takiej wyprawie przez naturę polega w głównej mierze na poznaniu jej kilku tajemnic. Choć najczęściej przychodzi taka chwila, taki odcień wody, zespół nierozpoznanych, niezrozumiałych do końca okoliczności, na pozór bez związku i znaczenia które sprawiają, że każdym nerwem czujemy zbliżający się atak ryby.
Z czym jednak przyjdzie się nam zmierzyć?
Powiem tak…magia tej ryby, jej wielkość i niepowtarzalne piękno sprawia, że COŚ każe stać
godzinami w lodowatej wodzie, z nadzieją na tą jedyną chwilę…branie.
Uprzedzam… nie każdy nadaję się na łowcę głowacicy. Znam takich, co po dwóch, trzech wyprawach bez brania zrezygnowali. Ile to już razy? Ogrom czasu tak wielki jak ogrom marzeń.

Trudna jest miłość do głowatki. Goliat wśród ryb. Królowa. Cielsko miedziano-purpurowe, opalizujące surowym błękitem. Szanse na pomyślny połów… podobne do totolotka. Ryba obdzielająca swych łowców notorycznością klęsk. Nieraz zastanawiałem się jak znaleźć skuteczny sposób na zawładnięcie tym niezwykle chimerycznym stworzeniem kryjącym się w przepastnych głębiach, na zakolach, wykrotach, w dołach wyścielanych kamiennym rumowiskiem.
Jest to ryba świtu i zmierzchu, czasem możemy mieć jeszcze szansę w ciągu dnia, podczas pochmurnej pogody z padającym deszczem lub śniegiem.
Polowanie zaczynamy najpewniej od wlewu. Najczęściej żerująca głowatka ustawia się w miejscu gdzie nurt zaczyna zwalniać, zwłaszcza podczas migracji ryb na zimowiska.
Przynętę staram się prowadzić wolno, nadając jej ruchy znoszonej przez nurt, osłabionej rybki. Ważne jest, aby utrzymywać przynętę maksymalnie długo w jednym miejscu, wspomagając jej ruchy szczytówką lub pociągnięciami sznura. Moim skromnym zdaniem najlepsze są tak dobrane imitacje, aby pracowały w pół wody. Wykonuję wiele rzutów w jedno miejsce, czasem możemy mieć szczęście zaobserwowania żerującej głowatki, wtedy nasze szanse bardzo rosną! Pamiętajmy jest to ryba ostrożna i płochliwa. Rzuty zwłaszcza na płaniach muszą być ciche, z możliwie dużej odległości. Często też możemy spotkać głowatki pośród leżących w nurcie głazów, tam najczęściej stoją te z nich, które wyszły z głębokich dołów na żer. Branie najczęściej przypomina tępy zaczep. Zacięcie zwłaszcza na pojedynczy hak musi być mocne. Trudno cokolwiek wbić w tak kościstą paszczę. Zwłaszcza, że atakująca głowatka potwornie silnymi szczękami przede wszystkim miażdży swą ofiarę. Po zacięciu ryba prawie zawsze robi młyn na powierzchni. W tym momencie możemy też zobaczyć, z czym nam przyjdzie walczyć. To krytyczny moment …wiele ryb wtedy się spina, nie wiem, ale podejrzewam tu jakiś paraliż ruchów wędkarza. Sam hol…to spokój. Nigdy nie śpieszmy się z podbieraniem. Do lądowania przystępujemy, gdy ryba leży na boku bez chęci do dalszej walki.
Dobra …powiedzmy teraz, z czym na połów.
Muchówka klasa 8-10 AFTMA ja mam 3.00m i …wystarcza.

Sznur w podobnej klasie, tonący. Ideałem jest tak dobrać linkę, aby na łowisku tonęła, do połowy jego głębokości. Pod sznur nawijamy obowiązkowo podkład długości 100-150m.
Przypon jest bardzo ważny. Grubość ok. 0.25 - 0.35mm z jednego odcinka żyłki, Długość ok. 1.0 - 1.5 m. Pamiętajmy, że nasza imitacja jest spora, na węzły działają bardzo duże przeciążenia, a w nurcie najczęściej są ostre krawędzie skał. Wymieniajmy go często!
Muchy (??!!) a właściwie powinienem napisać imitacje.
Ja zawsze stawiałem na prostotę i wygodę.
Imitacje wykonuję na kutych hakach sumowych i łososiowych.
Podstawowym materiałem jest miękka sierść (np. koza afrykańska) do tego tęczowy krystal flesz, czasem dokładam pióra siodłowe koguta. Imitacja ma długość ok. 10-15cm i musi doskonale pracować ( testy w wannie wskazane). Nie stosuję puchu marabuta, bo twardnieje na mrozie a poza tym imitacja jest ciężka. Dobrze stosować różnego rodzaju syntetyki, ale przyznaje nie mam w tym temacie za wiele doświadczenia. Nie dociążam też swoich przynęt, czasem to zakłóca jej pracę.
Na wzór czego to zrobić?... może klenia, brzanki ( przyznaję jednak, że moje doświadczenia dotyczą przede wszystkim Popradu ). Kolorystyka stonowana. Dużo złota, srebra trochę oranżu. Tu nie ma recept. Często o skuteczności przynęty decyduje wiara w nią przez łowiącego. Próbujmy!
Ja swoją pierwszą złowiłem na „przerośniętego„ zonkera! Ale to było już dosyć dawno.
Słyszałem również o skutecznym połowie głowacicy na nimfę, zwłaszcza na Sanie ( polecam publikacje Andrzeja Małety - byłego mistrza polski w wędkarstwie muchowym)
Opowiem Wam jak taki połów najczęściej wygląda.
Osądźcie sami…


Dolina Popradu. Ponuro. Koło zera. Zadymka przetkana mżawką. Podczas takich łowów dobry jest kumpel, przyjaciel. Masz świadomość, że nie sam marzniesz, nie sam złorzeczysz, przegrywasz. On także urywa łowne muchy. Jemu też nic nie uderzyło od paru godzin. Oboje skoncentrowani aż po zziębnięte koniuszki palców ”orzemy” nurt. Okrutnie znajomy szum rzeki. Znamy już prawie każdy kamień, zwężenie nurtu. Woda trącona. Podwyższona na tyle, że z płycizn wymiotło już ostatnie liście jesieni. Otoczaki oślizgłe od mokrego śniegu. Anemiczne słońce już prawie dotyka gór, zza grubej burosinej pierzyny chmur. Góry toną. Toną w niebie. Jakby cały świat chciał stłamsić resztki nadziei kołatające się w sercu. Ale czas dobry, najlepszy, drobnica wygoniona nadchodzącą zimą spływa do grubych, głębokich miejsc na zimowisko. Ona wie...czatuje...patrzy...Pierwsza godzina. Natłok nadziei. Przygnębienie wkrada się przy dwudziestym przerzucie linki. Desperacja przy setnym...a przy tysięcznym?
Ludzie obserwują nas z drogi. Niektórzy zatrzymują się na chwilę. Na pewno wydajemy się im żałosni , naiwni - zastanawiam się czy nie jesteśmy jak Don Kichot. Czysty obłęd. Wiatraki. Wiatraki w nurcie, wiatraki w głębinie, wiatraki.....i słabnąca z każdą chwilą ręka, nadzieja. Obolały kręgosłup. Któż to zrozumie...ale ONA tam jest!! Po rzece niesie się wieść.
Wczoraj ktoś złowił. Sztuka 8 kilo. Czyli jeden z tysięcy rzutów był celny. Dobrze. Tylko pracy i wytrwałości. Wiary! Potrzeba wiary! Mogę obdzielić nadzieją setki notorycznych pesymistów! To wspaniałe uczucie. Nieprawdopodobne. Skąd to się bierze?


Teraz jednak rzut za rzutem. Krok w dół rzeki...rzut...krok...
Ten śnieg. Podrzucany wiatrem kołuje niosąc spokój. Szum ołowianej rzeki toczącej się w objęciach szybko nadchodzącej nocy. Coraz śmielszy mróz ścina kropelki wody na sznurze, przelotkach. Sztywnieją rękawy przemoczonej kurtki. Już nie pomaga ubieranie się na cebulkę. Ziąb wkrada się w każdą tkankę ciała. Czujesz senność...
To jak ściganie ducha.
Wiary! Wiary i nadziei.
Ileż uporu potrzeba, aby znaleźć tę chwilę szczęścia. Już prawie noc. Rzuty już coraz bardziej dla przyzwoitości. Dopełnić dzienną czarę goryczy. Obserwuję, co robi kumpel. Też już nie ma ochoty. Przyjechał namówiony. Dał się jak "cygan powiesić". Drugi dzień okrutnego testu samozaparcia. Już się poddał. Lecz trwa. Chucha w dłonie. Czując mój wzrok...rzuca kolejny, tysięczny raz, w coraz bardziej tajemniczy nurt Popradu, i oto... krzyczy!
Krzyczy rozpaczliwie!
To jakby głos grozy. Próbuję biegnąć... ale jak tu biegnąć ubrany jak niedźwiedź, objuczony jak wielbłąd?! Widzę miotającą się na powierzchni Królową. Miedziane cielsko raz po raz kotłuje nurt. Muchówka wyciągnięta nad głowę jak maszt. Prawdziwa Królowa. Potwór głębin. Skoro jeszcze nie zeszła - znaczy - dobrze zapięta. Wrzeszczę....POPUŚĆ HAMULEC!!!
Ryba jak byle tęczak skacze na ogonie. Prawie z przerażeniem w oczach kamienieję w ruchach za każdorazowym skokiem ryby...nawet, nie oddycham. Kumpel popuszcza hamulec. Królowa idzie głęboko, schodzi z nurtem. Przypon u kumpla dobry - 0.35 ( na ten śryż) On też już spokojniejszy, ochłonął. Walka brutalna (mimo tej liryki)
Królowa odchodzi też już bez fanaberii, młynków, ale zdecydowanie, po monarszemu nie muruje. Gra fer w pół wody. W ciągłym ruchu. Dobrze. Kumpel dokręca hamulec. Skoki coraz krótsze, przytłumione. Pewne. Kij pracuje całą długością.
Jeszcze za bardzo nie nadaje się do wyślizgania. Za szybko. Ma dobry metr z okładem....próbuję ją zajść od ogona. Szelma to czuje, jeden młyn, drugi... rozjuszona rozbryzguje na wszystkie strony lodowatą wodę. Jednak kumplowi udaje się doprowadzić ją na płytką wodę....tam słyszę pękającą żyłkę (tak chyba pęka serce wędkarza) Moja decyzja. Rzucam się łapskami na rybę. Już czuję opuszkami palców oślizgłe drżące cielsko...wymyka się jednak...poszła...spokojnie...z muchą i metrem rozwiązanego (przesilonego) na węźle przyponu. Moja pełna kąpiel. Listopad. Koło zera. Kac. Grobowe miny. Bez słów. Cisza padającego śniegu. Wyżymam wodę z ubrań. Wylewam wodę z neoprenów. Nawet nie jest mi zimno...dziwne ...ale naprawdę nie jest mi zimno. Świńskim truchtem biegniemy do pensjonatu. W środku czuję gorycz i nienawiść, żal i wstręt, rozpamiętuję każdą chwilę holu....ale po kąpieli nawet nie kichnąłem!
A kumpel?....do dziś, tak jak ja, jeździ na spotkanie, czekając na kolejną audiencję u Królowej Podhala...może jutro?


A ONA..
To zobaczysz - ile razy pełna dostojeństwa odprowadzi Twoją przynętę. Dla przyzwoitości. Pozoracji działania. Latami się za nią będziesz uganiał. Oczekując.
A gdy ono nastąpi...będziesz miał pustkę we łbie, zawiedzie psychiczne przygotowanie, nogi będą jak z waty... do dziś nie wiem dlaczego?
Może przez pokpione szanse, takie jak obraz paszczy przy drżącej, falującej strachem imitacji brzanki, wyrzuconej niedbale nurtem za granicę cienia głębiny? Te pozostaną Ci przed oczami do końca życia!
Może przez - na pewno trudne uczucie, nieodwzajemnione, powleczone goryczą niespełnienia?


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
ludzie kochani !!!!
hornetpsr 28.11.03 23:38
.. na prawdę nie wiem o co wam chodzi ?
Niech i ciocia mu napisze ten tekst skoro uważacie , ze to nie on . Aby tylko nie był plagiatem . Dla mnie jest natchniony i piękny . "Zajebisty" powiedział bym gdyby było wolno .
p.s. nie wiem czemu nie mam komentarza , ale ja daję 10 :)
Duch...!
Sebastian Piekarski 25.11.03 08:54
Ten artykuł to duch wędkarstwa, zamknięty w treści, ale on nie jest zniewolony, jemu jest tu dobrze!!!
p.s. Nigdy nie łowiłem muchówką, choć bardzo chciałbym spróbować i choć pewnie nie tak zaraz będzie mi dane to zrobić, to juz "wiem", jak to jest.

Pozdrowienia i pokłon w stronę mistrza,
Sebastian
mdli
Ireneusz Zajczyk 24.11.03 11:06
ma sie odczucie, ze autor poslugiwal sie jakims tekstem, przerabiajac go na potrzebe konkursu.A to o czym pisze , mogla by napisac wiekszosc z ksiazkami pani Szymborskiej pod reka.Czytajac wczesniejsze teksty autora, zastanawia nagla ewolucja stylu pisania.
     Odp: mdli
Sławek Rybicki 24.11.03 16:12
    
Dlaczegóż zatem TY łaskowco do owej większości nie należysz ?? Możliwości są dwie:
- ruszyło martwe cielę ogonem
- wyschła woda w kałuży
         Odp: mdli
Marek Pedyński 24.11.03 16:25
        
:-) To chyba też zazdrość. Albo jesienne przemęczenie. Dlatego mdli. Mnie nie mdli, mnie się podoba. Ale kto wie, może dlatego, że lubie Szymborską... Zauważcie, iż można w tej zjadliwej krytyce odnaleźć pozytyw - nawet mimowolne porównanie kogoś do noblistki jest ogromnym komplementem. Pozdrawiam.
problem z dawaniem punktow
Jaroslaw Kowalczyk 22.11.03 11:34
swietnie napisane, ale nie pojawila mi sie skala punktacji.Wiec jak mam oceniac ???
     Odp: problem z dawaniem punktow
Dariusz Żbikowski 24.11.03 11:16
    
Artykuły GrandPrix może oceniać tylko zalogowany użytkownik.

Pozdrawiam,
Darek
Dla mnie dycha!
Tomek Siudakiewicz 21.11.03 17:42
Kiedy czytam Twoje teksty mam coraz większą ochotę na muchowanie, ta metoda staje się dla mnie mniej obca, a czar jaki się unosi dookoła przyciąga z wielką siłą. Kto wie co przyniesie przyszły sezon? Ale chyba ciężko by mi było zdradzić woblerki :-)
Przewrotność?
Kazimierz Żertka 21.11.03 10:39
hmmmmmmmm.....samego mnie ciekawi przyjęcie przez czytelników mojego artykółu, do tej pory zawsze dosyć przychylnie były oceniane - ale cóż - może gusta sie zmieniły, a może poprostu jesienne zmęczenie!!!
Pozdrawiam WSZYSTKICH!!!
Ps...To Wasza ocena pozwala wierzyć w sens tworzenia
     Odp: Przewrotność?
Marek Pedyński 24.11.03 16:09
    
Na szczęście nie oceniamy Twojego artykółu, tylko Twój artykuł. Wiem... Czepiam się... Ale to pewnie przez zazdrość :-) Albo przez jesienne zmęczenie :-) A swoją drogą - taki ortograf razi przy komentarzu do świetnego skądinąd tekstu. A co do gustów to ... De gustibus non est disputandum! :-) Pozdrawiam serdecznie.
     Odp: Przewrotność?
Piotr Jedliński 21.11.03 10:50
    
Doskonały tekst, pełna satysfakcja. Gratuluję, tak trzymaj. Dyszka.
Pozdrawiam
Pioter
Jestem zszokowany
Sławek Rybicki 21.11.03 10:20
tak niską oceną tak dobrego artykułu !!!! W porównaniu z innymi to prawdziwa perełka :(((
     Do korekty
Dariusz Żbikowski 21.11.03 11:05
    
Z pobieżnego przeglądu ocen wynika, że zostaną skorygowane. Znowu jakiś maniak szaleje :(((

Pozdrawiam,
Darek
         Odp: Do korekty
Andrzej Jelonek 21.11.03 12:48
        
Oczywiscie ze jest to dobry artukul, co zreszta widac po obecnym wyniku.Wiec nie rozumiem, o co to zamieszanie. A propo, co znaczy "do korekty" ?
pozdrawiam
             Odp: Do korekty
Dariusz Żbikowski 21.11.03 13:12
            
Hmmm, w regulaminie dość jasno jest napisane, że:

15. Przydzielanie artykułom konkursowym ocen przez użytkowników zostanie przeanalizowane przez administratorów Rybiego Oka. Przeanalizują oni ich obiektywizm a wielokrotnie oddane głosy zostaną wyeliminowane. Podobnie zostaną wyeliminowane wszystkie wyraźnie nieobiektywne głosy wielokrotne pochodzące z pojedyńczego numeru IP.

Darek-Admin
                 Odp: Do korekty
Andrzej Jelonek 21.11.03 13:53
                
A gdyby brac pod uwage takie zalozenia,

1) Kazdy kto przeczyta dany artykul, musi go ocenic. Jesli nie nastepowala by ocena, strona automatycznie by sie blokowala.
- wtedy bralo by sie srednia ocen. Bylo by to rowniez bardziej obiektywne. Bo patrzac na ilos oceniajacych w stosunku do czytajacych...

2) Artykuly nie mogly by miec elemetow sugerujacych kto go napisal. To wiedzialby tylko administrator. Imie nazwisko, ksywy itp. Wlasciwie nawet styl pisania moze zasugerowac autora. Jest taki syndrom, preferencja. Ktos komu kilka razy udalo sie przyciagnac uwage czytajacych, bedzie mimo woli nadal przyciagal. I bedzie mimo wszystko bardziej milo przyjmowany. Taka niestety juz jest psychologia czlowieka.
Z czego wiekszosc prawdopodobnie sobie nawet sprawy nie zdaje.

3) Autor powinien startowac w kilku konkurencjach.
Jeden artykul nie powinien decydowac o wynikach.
Zaloze, ze posiadam cyfrowy aparat, spore doswiadczenie, jeszcze wieksza wiedze. Napisze jeszcze ladnie wierszem. Wszystko bedzie duze barwne i czytac sie bedzie jak "pana tadeusza"
Ale czy ma to byc kolko poetyckie?

Niech to bedzie kilka kategori. Jedni moga byc lepsi w opowiadaniach, inni w relacjach, jeszcze inni w innej dziedzinie.

Wtedy oceny byly by za calokrztalt a nie za jeden artykul. Karzdy mialby wieksza szanse aby sie wykazac.

to tyle mojej sugesti.
Andrzej
             Odp: Do korekty
Piotr Jedliński 21.11.03 13:00
            
Wynik jest już po "korekcie" i dlatego jest na właściwym pułapie. Wcześniej oscylował w okolicy 7.
Pozdrawiam
Pioter
PS. Po przeczytaniu powyższych postów zorientujesz się o co chodziło.
                 Odp: Do korekty
Andrzej Jelonek 21.11.03 13:06
                
ok. juz sie orientuje.Dzieki
Co sie tyczy regulaminu konkursu, to pozostawia on niestety wiele do rzyczenia.
                     Odp: Do korekty
Andrzej Jelonek 21.11.03 13:11
                    
Oj mialo byc, zyczenia.
er mi sie wkrecilo...
                     Odp: Do korekty
Piotr Jedliński 21.11.03 13:11
                    
Wiele do Życzenia pozostawia postawa co poniektórych gości tego portalu nie potrafiących się bawić.
Pioter
                         Odp: Do korekty
Ryszard Siejakowski 21.11.03 15:00
                        
Dobrze Piter, że jako człowiek wyważony zabrałeś stanowisko w tej sprawie i zaakcentowałes najważniejszą rzecz: t o m a b y ć przede wszystkim ZABAWA!!!. Niestety zbyt dużo jest tu zabawiaczy. Dla co poniektórych w całym RO liczą sie li tylko konkursy. Jeszcze trochę i REGULAMINY konkursowe będa tak obszerne i z takimi obwarowaniami, że Ustawa o zamówieniach publicznych to pryszcz. A przecież oprócz praw stanowionych, istnieją zasady zwyczajowe, niepisane. Wystarczyło by tylko ich przestrzegać aby nie mieć do czynienia z takimi przypadkami z jakimi się stykamy. Smutna konkluzja.
Pozdr, Rychu.
                             Odp: Do korekty
Piotr Jedliński 21.11.03 15:15
                            
Witaj Rychu.
Nie chcę wyciągać dalekoidących wniosków i zakładać a'priori, ale aż trudno jest sobie wyobrazić tych "Gości" - o których mówimy - na rybach. Oj, ludzie, ludzie...

Pozdrawiam
Pioter
PS.
Syn nowego ruskiego, uczeń trzeciej klasy, chwali się ojcu:
- Rysowaliśy dziś kwadraciki, wszystkim wyszły krzywe, a mnie prościutkie. To dlatego, że jesteśmy nowi ruscy, prawda?
- Prawda.
Następnego dnia:
- Rysowaliśmy dzis trójkąciki, wszystkim wychodzily krzywe, a mnie równiutkie. To dlatego, że jesteśmy nowi ruscy, prawda?
- Prawda.
Trzeci dzień.
- Dziś były badania, rozbieraliśmy się. Wszyscy mieli takie malutkie siusiaki, a ja dużego. To dlatego, że jesteśmy nowi ruscy, prawda?
- Nie, synku. To dlatego, że inni mają po dziesięć lat, a ty osiemnaście.

i jeszcze jeden:
- Mamo!!!
- Czego?
- Choinka się pali!!!
- Choinka się nie pali, choinka się świeci!
- Mamo!!!!
- Czego znowu?
- Firanki się świecą!!!
                                 Odp: Do korekty
Sławek Rybicki 21.11.03 15:30
                                
W rozpadającej się wiejskiej chałupie otwierają się rano drzwi i staje w nich Zenek. Brudny berecik na głowie, obszarpana kufajka a na nogach rozdeptane gumofilce. Bierze zardzewiałe wiadro stojące na progu i idzie do chlewika. Mocno schylony morduje się chwilę z drzwiami i wreszcie otwierając je kopniakiem wchodzi. Świnie na jego widok podnoszą głośny kwik, który jest tym głośniejszy im bliżej nich jest wiadro z karmą. Pochyla się nad nimi słuchając z lubością kwików i wreszcie wylewa pomyje do koryta. Wraca do domu powłócząc nogami, staje koło barłogu udającego łóżko i przegląda się w rozbitym kawałku lustra wiszącym na brudnej ścianie. Przygładza przetłuszczone włosy, przesuwa kiepa z lewego kącika ust do prawego i mówi z lubością do siebie - Co też one kuźwa we mnie widzą ?
                                     Odp: Do korekty
Piotr Jedliński 21.11.03 15:40
                                    
Rychu zna, może Ty nie?

Anglik opowiada znajomemu Francuzowi swe przeżycia z Afryki:

- Wyobraź sobie, mój drogi, że zgubiliśmy drogę na tej cholernej pustyni i tułalismy się po niej ponad tydzień. Sytuacja zrobiła się krytyczna, skończyła
się bowiem łyski i umieraliśmy z pragnienia...

Francuz przerywa:
- A nie mogliście poszukać jakiegoś źródła wody?
- Wody, wody - oburza się Anglik - Zwariowałeś czy Cię pogięło?!?! Czy ty uważasz, mój drogi, że w takiej sytuacji ktoś z nas myślał o kąpieli?!?!
Pozdrawiam
Pioter
PS. A wiesz jak nazywa się ząb J.S. Bacha?

Kiełbacha.
         Odp: Do korekty
Ryszard Siejakowski 21.11.03 11:16
        
Byłem tego pewien Darku, że tak nastąpi. Smutne jest to że do szlachetnej zasady Fair Play jeszcze nam bardzo daleko :(o.
Pozdrawiam, Ryszard
         Odp: Jestem zszokowany
Sławek Rybicki 21.11.03 11:08
        
:)))
miło wrócić wspomnieniami
Bogusz Nowacki 20.11.03 13:56
Wszak to ona - Królowa
przyjemne
Andrzej Jelonek 20.11.03 13:49
milo sie czyta
Bomba
Sławek Rybicki 20.11.03 11:39
no i ja też się rozmarzyłem :))



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Nasze studio DTP dysponuje nowoczesnym sprzętem i doświadczoną obsługą. Świadczymy Usługi poligraficzne Zapewniamy profesjonalną i szybką obsługę.