Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Z przymrużeniem oka

Hit  Metoda

Autor: Bogusz Nowacki
Temat: Niebywałe :)
Data:14.11.03 14:05
Ocena:6.54  (13)
Czytano:2903

Wstawał ranek, jeszcze ciemny, spowity jesienną mgłą, w której zapewne budziło się nowe życie. Zapewne.. .ponieważ moje życie w tym dniu napiętnowane było wspomnieniami wczorajszego, piątego dnia tygodnia..


Już w drodze do pracy wiedziałem, że dzień nie będzie należał do tych mile wspominanych. Pierwszy stres, objawił się wraz ze świadomością braku saszetki z dokumentami, została w pośpiechu leżąca na wieszaku w przedpokoju. Jazda samochodem z taką świadomością nie należy do przyjemnych. W pracy powitała mnie sterta papierów i wszelkie z tym związane problemy, oczekujące moich decyzji i rozwiązań. Jakby tego było mało, Szef zażądał na godz. 9-tą, opracowanych danych, które spoczywały w zasobach dyskowych mojego komputera... którego system operacyjny właśnie zastrajkował. Zdążyłem się z tym uporać, tylko Chochlik objawił swe oblicze i dane, które Szef zabrał na operatywkę, dotyczyły poprzedniego a nie obecnego miesiąca. Zaczął referować wyniki produkcji i ..stało się.. na zasadzie domina, po jego powrocie ja wylądowałem „na dywaniku”, żegnaj premio. Skwaszony wróciłem do domu, gdzie czekała mnie następna „niespodzianka”. Pies zdenerwowany szczekaniem jakiegoś kundla pod oknami, wspiął się na parapet w impecie zbijając szybę (szklarz za „ekspres” policzył sobie 200zł). Gdy uporałem się z tym wszystkim, za oknami panowały już wieczorne ciemności, nici więc ze startu na łowisko. Jakby tego wszystkiego było mało, gdy zacząłem pakować sprzęt, moja ślubna rozpoczęła starą śpiewkę; „tak, tak, na szybę to ze wspólnych zasobów a tu proszę, nowy kij karpiowy za 1200zł, kołowrotek za 1000zł.(?jednak chyba czyta moją prasę karpiową?). To co mnie zostawisz, to jak w filmie- na waciki ..a na te swoje karpie to...itd. w podobnym tonie. Zasypiałem (!osobno!) z bólem głowy, który dawał się we znaki do dzisiejszego ranka.
....Wpakowałem klamoty do mojego wysłużonego „Poldka” i ruszyłem z „piskiem opon”. Na łowisku byłem po dwudziestu minutach, rozłożenie sprzętu, donęcanie, zajęło kolejne „naście”.
Cały ten czas, tłukły mi się po głowie różne myśli związane z prozą życia. Co ja takiego źle robię, że nie układa się po mojej myśli? Dlaczego akurat mnie musi spotykać ciągle taki niefart? I jeszcze ta żona, przecież się staram...
Rozparty w fotelu, zadumany, popijając poranną kawę, nawet nie zauważyłem, że mgła się gdzieś rozpłynęła a poprzez chmurki prześwitują pierwsze promyki jesiennego słoneczka. Po chwili nieopodal rozległo się śpiewne zawodzenie jakiejś ptaszyny, lustro wody rozbłysło refleksem światła odbitym w łusce płotki, uciekającej zapewne przed jednym z zębatych łowców. Uwagę moją przykuło stadko kaczek, nawet nie zauważyłem skąd wypłynęły. Kurcze, kiedy one zdążyły tak urosnąć, dopiero co widziałem w trzcinach nieopodal oliwkowozielone jaja, tej zaprzyjaźnionej pary. Teraz za prowadzącą samiczką, płynęło z lekka rozproszone pięć sztuk dorodnych podrostków. Tata samiec w pewnej odległości, tarmosił coś z pod wody, a zanurzając się wystawiał kuper na cały ten świat. Troszkę dalej łabędź czyścił swoje piórka, śmiesznie wyginając swą długą szyję, jego też nie od razu zobaczyłem. Po chwili i on rozpoczynając żerowanie zanurzył się po granicę nóg, w podwodnej jadalni wyszukując smakołyków. Śmiesznie zamerdał, pozostawioną nad wodą tylną częścią ciała, jakby właśnie na niej chciał skupić moją uwagę. I nagle roześmiałem się do rozpuku. Bardziej widocznych znaków, już nie mogłem otrzymać. I chociaż do końca tej zasiadki, żaden ze swingerów nie zmienił położenia, zrozumiałem dlaczego tak naprawdę tutaj przyjechałem.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Jedni do knajpy
Sławek Rybicki 14.11.03 14:11
a inni na ryby :))) Pozdrawiam ciepło



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Fundusz ETF - ciekawe linki