Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
Error: eZArticleRenderer::eZArticleRenderer() could not find generator in XML chunk.
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Wspomnienia i relacje

Hit  Chłopięce marzenia...

Autor: Sebastian Piekarski
Temat: Szczupak
Data:14.11.03 10:11
Ocena:7.5  (28)
Czytano:3755

Tej nocy Janek przewracał się niespokojnie, z lewego na prawy bok, a jego nerwowy sen przerywały co chwilę, kłębiące się w głowie pytania. To była dla chłopca wielka noc! Już następnego dnia rano, miały spełnić się jego marzenia... marzenia, które były tak wielkie, jak ryby które wujek często przywoził do domu. Spełniało się to, o czym chłopiec marzył, za każdym razem gdy widział wujka Staszka, pieczołowicie przygotowującego wędkarski ekwipunek. Tak było też rano, kiedy chłopiec przechodził przez werandę, tyle że tym razem z ust wujka padły magiczne słowa... jak masz ochotę to jutro zabiorę Cię na kanały!?



Głowa narwiańskiego szczupaka
Kiedy chłopiec budził się już po raz n-ty, miał wrażenie, że ta noc nigdy się nie skończy. Właściwie to w ogóle nie spał. Nie było czasu żeby spać, bo trzeba było odpowiedzieć sobie na tyle pytań.... jak tam jest? Czy będą brały? Czy będę dosyć cierpliwy? Czy jeśli zatnę dużą rybę, to nie urwie żyłki?... Kłębowisko myśli i pytań przerwał dopiero dźwięk budzika. Chłopak wręcz wojskowym tempem zeskoczył z łóżka, i nim z pokoju obok wygramolił się wujek, stał już ubrany i wstawiał wodę na herbatę. Za niespełna godzinkę chłopak stał przed kasą PKP, dumnie wypowiadając „ szkolny na kanały proszę!?” na co kasierka zareagowała z trudem powstrzymywanym śmiechem, chłopiec zreflektował się błyskawicznie poprawiając się... „do Elbląga Proszę Pani”. W drodze chłopiec podziwiał ogromną Wisłę, nad którą przejeżdżał równie imponującym mostem, nie kończącą się równinę Żuław, którą co jakiś czas przecinała modra wstęga spowita mgłą (to były te tajemnicze kanały). Po ponad godzinnej podróży, czas było przesiąść się na kolejny środek transportu. Dworzec PKS, świecił jeszcze pustkami, a jedynymi pasażerami czekającymi na autobus byli wędkarze. Każdy z nich wyposażony w pokrowiec, z którego wystawały bambusowe kije, tylko nieliczni mogli się pochwalić wędkami z pastucha*. Kiedy już wsiedli do autobusu, chłopiec stawał się coraz bardziej niespokojny, a jego myśli, już dawno wyprzedziły, toczący się wolno pojazd, i czekały nad kanałem. Kiedy wreszcie dotarli na miejsce, oczom chłopca ukazał się przepiękny krajobraz. Długa wstęga wody, tkwiła w bezruchu ozdobiona zielono żółtymi wstęgami grążeli, ciągnącymi się wzdłuż niekończących się brzegów. Wujek, z uśmiechem na twarzy, poinformował chłopca, że „jego” miejsce jest wolne, więc mogą się rozwijać.
Wujek Staszek, był wyśmienitym wędkarzem i o rybach wiedział chyba wszystko, potrafił nazywać rośliny i zwierzęta żyjące nad wodą, co chłopca bardzo fascynowało, dlatego zawsze uważnie słuchał jego rad i chętnie wykonywał jego polecenia. Tym razem po zmontowaniu lekkiej spławikówki, wujek podał ją Jankowi i nakazał mu złowienie kilku płotek, „ tylko nie za duże...” z pełną powagą dodał wujek. Chłopca do troszkę zadziwiło, bo przecież liczył, że zapolują na duże, ale szybko jego zafrasowanie, przerwał niknący pod wodą spławik z gęsiej stosiny. Już po kilku minutach w niewielkim sadzyku miotało się nerwowo kilka płotek i niewielki krąpik. Wujek poprosił chłopca, aby przyniósł sadzyk i pokazał złowione rybki. Wtedy chłopiec zobaczył dwie wędki, które przygotował wujek... to nie były zwykłe wędki, i od razu zrobiły na chłopcu ogromne wrażenie. Spławiki wielkości gęsiego jaja, do tego żyłka gruba jak struna do gitary, zakończona 30-sto centymetrowym drutem z ogromnym haczykiem, o trzech ostrzach, który ledwo mieścił się w dłoni chłopca. Obydwie wędki zrobione ze szklanego pastucha* , uzbrojone w ogromne okrągłe kołowrotki. Widząc takie zestawy, chłopiec wydusił z siebie tylko... „na co to jest...”. Wujek Staszek z wielkim spokojem wytłumaczył Jankowi, że takimi wędkami łowi się szczupaki, a rybki które złowił posłużą jako przynęty. Już po chwili obydwa imponujące spławiki podrygiwały wzdłuż pasa grążeli. Wujek dodał jeszcze tylko...”po lewej Twoja, po prawej moja”. Oboje zamarli w ciszy, wyczekując brania, a chłopiec marzył o ogromnej rybie, z którą stoczy zwycięski bój. Trwał to troszkę, ale rozproszoną uwagę chłopca, przerwał głos wujka...”Twój...”. Rzeczywiście spławik przemieszczał się szybko w kierunku otwartej wody, a chłopiec trzymając wędkę czekał na wskazówki wujka...” czekaj... jeszcze nie...teraz!!!”. Chłopiec zamachnął energicznie wędką , a dowodem udanej próby, była miarowa melodia, wygrywana przez oddający nieustannie żyłkę kołowrotek. „Ale ciężko idzie...” wydusił z siebie sapiący jak parowóz Janek. Chłopak nie spodziewał się takiej ryby, a niezwyczajne takiego wysiłku mięśnie powoli odmawiały posłuszeństwa. „Pomóc Ci..?” zapytał wujek. Janek prawie z łzami w oczach powiedział „dam radę...”. Wujek bardzo się ucieszył, bo widział, że chłopiec ma serce do walki i wiedział, że ta jedna ryba, uczyni z niego wędkarza już na zawsze. Kiedy wreszcie po kilkunastu minutach, chłopiec po raz pierwszy zobaczył monstrualnego szczupaka, na jego czole, jak na zawołanie pokazały się kropelki potu, a przestraszoną i zaskoczoną do tych czas minę, powoli wypierał uśmiech. Kiedy wreszcie po długiej walce, która dla chłopca trwał wieczność, wujek pewnym chwytem wytargał potwora na brzeg i zapadła głęboka cisza. Chłopiec spojrzał na wujka, a na jego twarzy rysował się grymas, który znaczył... „powiedz coś wujku?”. Mężczyzna spojrzał na chłopca i powiedział tylko... „chyba największy jakiego w życiu widziałem, i do tego Twój pierwszy”. „Teraz szybko go zmierzymy i wypuścimy...” powiedział do Janka wujek tłumacząc, że miejsce wielkich ryb jest w wodzie, a nie na patelni, a wiosną kiedy ta samica się wytrze, wylęgnie się tysiące malutkich szczupaczków. Janka bardzo ucieszyła decyzja wujka Staszka, tym bardziej, iż wiedział, że wujek nie wybierał się na ryby bez swojej wysłużonej lustrzanki. Po szybkiej serii zdjęć szczupak wrócił do wody , a chłopiec, który teraz był najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, zaczął już marzyć o następnej wyprawie...
GRAND PRIX


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Aż mnie ręce rozbolały...
Andrzej Jeziorski 14.11.03 11:03
Aż mnie ręce rozbolały gdy czytałem. Ilu z nas to przeżyło i w ten sposób rozpoczynało swoją przygodę z wędką, sam pamiętam nieprzespane noce przed WIELKA WYPRAWĄ z ojcem. To zostaje na całe życie i dobrze.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Nazwiska Żbikowski i Żbikowska przewijają się często na naszych stronach i są ściśle związane z naszymi firmami. Najlepiej odwiedzić tę stronę: Żbikowska aby zrozumieć dlaczego.