Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Pory roku Jesień

Hit  Jesienią

Autor: Marek Pedyński
Temat: Przygody
Data:12.11.03 14:45
Ocena:6.89  (19)
Czytano:4255

Pośród kilometrami ciągnącej się smętnej wstęgi mgły, która niczym całun okrywała gasnące drzewa i krzewy, dało się gdzieniegdzie zauważyć ślady życia. To dzika kaczka przemknęła tuż nad ziemią, to znowu kropawy bażant przemaszerował z dostojnie podniesioną głową. Gdzieś w oddali rozległ się wrzask wystraszonej sroki. Później cisza. Mgła gęstniała z każdą minutą, po kilku godzinach jej triumf nad całą wiślaną doliną był niepodważalny. Dotarła do najdalszych zakątków, przesączyła się przez gęste chaszcze i wypełniła szarością przestrzeń pomiędzy wałami. W takie dni wielka rzeka, szemrząc cichutko, opowiada nadbrzeżnym wierzbom cudne historie, a te pochylają nisko swoje rosochate głowy, aby nie umknął choćby jeden szczegół z powierzanych tajemnic.


Paweł stał bez ruchu na szczycie wysokiego w tym miejscu wału i wytężał wzrok, próbując przeniknąć mleczną przestrzeń przed sobą. Wypatrywał Wisły, niosącej nieopodal szeroko rozlane wody. Po kilku minutach bezowocnej obserwacji zdjął z ramion ciężki plecak i położył go na mokrej trawie przed sobą. Chwilę mocował się ze zrogowaciałym wiązaniem, wreszcie wydobył niklowany termos, którego srebrzyste ścianki błyskawicznie pokryły się drobinkami skroplonej wody. Gorąca kawa odpędziła zniechęcenie i napełniła przyjemnym ciepłem żołądek. Znowu patrzył przed siebie. Myślami był jednak daleko od tego miejsca, od zamglonej, zawilgłej niecki. Snuły się w nim wspomnienia dawnych czasów, odległe, a jednak bliskie, poprzecinane kłębowiskiem narosłych przez lata myśli, a jednak dziwnie przejrzyste...



Oto wąska pychówka mknie rączo z prądem rzeki, stojący na niej mężczyzna nie musi się zbytnio wysilać przy pokonywaniu kolejnych kilometrów. Zwraca tylko uwagę, by łódka nie zawadziła o ostre pazury wystających z wody korzeni. Zna tę wodę, więc z wielką wprawą omija kolejne przeszkody, mimo że mrok wokół zupełny. Nie jest sam, u rufy siedzi opatulony w za dużą kufajkę chłopiec i patrzy wylęknionym wzrokiem na szerokie plecy wujka. Wygląda jak przestraszony kociak, zostawiony przez matkę w stodolnych ciemnościach.
Nu, nie bojaj się Pawciu, dobijamy – szepce mężczyzna, cumując łódkę do czarnego konara, jedynej widocznej pozostałości po zatopionym dębie.
Nie bojam się, tylko że ciemno... – jęczy malec.
Na dużego ryba, to ino po ciemnicy.
Ale straszno...
Nu, cichaj już, cichaj! – ucina dyskusję wujek.
Chłopiec przestaje się wkrótce bać, no bo jak tu być w strachu, skoro ma się takiego opiekuna. Wujcio zakłada na kotwicę zieloną żabę, rozwija kawał linki i posyła obciążony solidnie zestaw daleko przed siebie. Głośny plusk, a potem cierpliwe oczekiwanie na „dużego ryba”. Pawcio odczuwa w swej cierpliwości narastającą senność, oczy kleją się, zamykają... Z letargu wyrywa go jakiś ruch na łodzi. To wujek walczy z pływającym w ciemnościach olbrzymem! Ciężko wybiera linkę, aż stęka i pojękuje z wysiłku. Malec rozdziawia z wrażenia niewinną buzię i...
Zagubiony pośród mgieł szarak prysnął raptownie spod nóg Pawła, który drgnął zaskoczony. „Ciekawe, kto kogo bardziej przestraszył” – pomyślał i znowu się rozmarzył...
Lato, upał, rozgrzane powietrze stoi w miejscu. W zacienionej zatoczce buszują wspaniałe płocie. Paweł chwyta jedną po drugiej na haczyk, przyozdobiony kulką anyżowego ciasta. Ten anyż to prawdziwe tegoroczne odkrycie. Mama wprawdzie złości się okrutnie, bo fiolki z zapachem do tortu znikają jedna po drugiej, ale ojciec chwali zmyślność syna. „Będą z niego ludzie” – cieszy się w duchu. Sam też wędkuje, tyle że brak mu czasu na częste wyprawy. Co innego Paweł, ten w pełni wykorzystuje uroki wakacyjnej przerwy w nauce...
Kolejny zarzut i kolejna płotka. Rybka walczy zaciekle, błyskając przy nawrotach srebrnymi łuskami. Nagle wir, trzask i zupełne zaskoczenie! Szczytówka bambusa wyprostowana, żyłka smętnie zwisa, urągając osłupiałemu łowcy swoim widokiem. Chłopak drżącymi palcami montuje kolejny, dużo mocniejszy zestaw. Kotwiczkę poprzedza stalowy drucik – chytrość wydumana przeciwko zębom szczupaka. Pękaty spławik ląduje pośrodku zatoczki. Porusza się w takt podrygującej na kotwiczce płotki. Po chwili znika gwałtownie, żyłka ucieka z kołowrotka. Ostre szarpnięcie wędką i upragniony opór. Gorączkowy hol, podczas którego zestaw celująco zdaje test na wytrzymałość. Zaskoczony zębacz dyszy ciężko w pachnącej trawie. Wielki... Radość ogromna! Dopiero ciężkie krople letniej ulewy chłodzą głowę rozentuzjazmowanego łowcy. Po chwili Paweł maszeruje wśród wichru, grzmotów i błyskawic w kierunku domostwa, czując w plecaku słodki ciężar zdobyczy. Rozpiera go duma, nie wie jeszcze, że okupi tę wyprawę ciężkim zapaleniem płuc. Nie będzie jednak żałował, iż się na nią wybrał, w końcu nie co dzień chwyta się pierwszego w życiu szczupaka!
Uśmiechnął się do swoich myśli i wlał do kubka resztkę kawy. „Tyle lat, tyle lat...” – pomyślał. Spojrzał raz i drugi w kierunku Wisły i mruknął coś pod nosem. Uśmiech zmienił się zrazu w zadumę...
Węglowy spinning trzeszczy, wyginając się do granic możliwości. Plecionka ucieka z głośnym świstem, aż ryba staje gdzieś na granicy nurtu i spokojnej wody. Powolne, uparte „pompowanie” i znowu gwałtowny odjazd. Czwarty, piąty? Paweł traci rachubę, ręce mdleją z bólu. Wreszcie, po kilkudziesięciu minutach twardej walki, ogromny sum krąży pod samym brzegiem. Ciemne cielsko przesuwa się tuż pod powierzchnią, mimowolnie nasuwając skojarzenia do łodzi podwodnej. Łowca, zabezpieczywszy wcześniej dłoń kawałkiem flanelowej szmaty, chwyta rybę za koścista szczękę i taszczy na piaszczysty brzeg. Zmęczenie nie pozwala mu należycie cieszyć się z wygranej. Oddycha ciężko, kto wie, czy nie ciężej niż pokonana zdobycz. Po głowie kołacze się tylko jedna myśl – „wujcio byłby dumny...”
Przed wieczorem wiatr ruszył, rozwiewając mgłę po zaoranych polach. Tu i ówdzie ozwały się skrzekliwe kuropatwy. Wielka czarna wrona kołowała uparcie wokół wiekowej topoli, jakby chciała zahipnotyzować ją swoim jednostajnym ruchem. Tylko wydeptany na trawie ślad świadczył o tym, że niedawno gościł tu człowiek. Gdzie odszedł? Nie wiem, może łowić kolejne wspomnienia...
Kategorie: TEMAT i GRAND PRIX


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Poprzeczka w górę
Sławek Rybicki 12.11.03 15:44
znów poszła :))) Chiba trza dla Marka odrębną kategorię stworzyć :))



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Pozycjonowanie stron staramy się wykonać rzetelnie. Przykładowo tę stronę: Metki odzieżowe firmy zajmującej się nadrukiem np. kodów kreskowych na metkach, pozycjonujemy od dłuższego już czasu z sukcesem, na słowa i frazy kluczowe: metki odzieżowe, wszywki odzieżowe, etykiety samoprzylepne.