Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Opowiadanie

Hit  Wędkarska mozaika

Autor: Paweł Deska
Temat: Troć i łosoś
Data:09.10.03 11:08
Ocena:8.22 hit (41)
Czytano:6700

12 wrzesień - sobota wieczorem

Jakub ostatni raz spojrzał w kierunku wody. Zachodzące słońce odbijało się gdzieniegdzie od jej powierzchni dając słabe refleksy. Tu i ówdzie łąki spowiły mgły. Zmierzchało. Poderwał ciężki, nad wyraz ciężki plecak by wyruszyć w drogę.

- to był dobry dzień - powiedział sam do siebie i uśmiechnął się pod nosem - tak chyba nigdy nie był taki ciężki jak dziś - niesamowite.


Zobaczył w myślach jeszcze raz jak błystka leci w kierunku przeciwnego brzegu i ląduje o centymetry od gałęzi zanurzonych w nurcie. Dwa, trzy obroty korbką i fontanna wody, ten ogromny ciężar zginający wędkę aż po dolnik. Stara wędka, z którą się nie rozstawał na takich wyprawach trzeszczała jakby chciała powiedzieć - no stary tym razem przesadziłeś. Gdybym był sam to bym jej nie wyciągnął - to pewne - pomyślał. Niesamowity dzień.

3 wrzesień - Program 1 Polskiego Radia

Na Bałtyku sztorm. Stan morza 9 do 10, stan Zatoki Gdańskiej 8 do 9. Wiatr z zachodu i północnego zachodu silny i porywisty. Obowiązuje zakaz wychodzenia kutrów rybackich z portów. Temperatura powietrza spadnie do 5-6 stopni Celsjusza.

11 wrzesień - piątek wieczór

Dziwne uczucie nie opuszczało Piotra od dobrej godziny. Jego wyostrzony wielokrotnym pobytem nad wodą zmysł wędkarski podpowiadał mu - idź do sklepu po białe półsłodkie wino. Oznaczać to mogło tylko jedno - na kolację jutro przygotuje dobrą rybę. Czyżby jutro miały brać? - zapytał sam siebie w myślach - Jeśli się nie wybiorę nad rzekę to się nie dowiem. Odruchowo zajrzał do szafy by wygrzebać z niej po chwili plecak i wodery. W szufladzie znalazł kołowrotek i przynęty - ręcznie strugane woblery. Z pietyzmem wziął do ręki kawałek drewna ukształtowany na wzór - Thymallus thymallus - lipienia. W wannie pływał świetnie może jutro zdenerwuje swą szaleńczą akcją dużą rybę? Przypomniał sobie jak w zeszłym roku w jego tajnym miejscu na podobnego wzięła mu chyba dziesięciokilowa ryba. Zeszła niestety w 16 - tej minucie holu przy gwałtownym nawrocie. Może jutro - pomyślał wrzucając lipionka do pudełka.

12 wrzesień - sobota 7:12 - pociąg przemierzający Pomorze

Po 76 minutach podróży Jakub wysiadł na maleńkiej stacji przy miejscowości K. Żwir zachrzęścił mu pod butami a w płucach zaświstało świeże powietrze. Teraz już tylko 2,5 km drogą na skraju lasu i będzie widać rzekę. Szybkim marszem, który przy odrobinie fantazji można by nazwać biegiem, nasz bohater pokonał ostatni etap podróży. Po drodze minął nie spostrzegłszy 4 szt. Capreolus capreolus - sarny, 1 szt. Vulpes vulpes - lisa. Zauważył natomiast podrywające się do lotu z wrzaskiem parę Grus grus - żurawi.




Ależ fantastycznie! - powiedział sam do siebie - Tego było mi trzeba. Od tego siedzenia w pracy przed komputerem można zwariować. To do dzieła. Wodery na nogi i składanie sprzętu. Jaką przynętę wybrać? Zastanówmy się chwilkę. Jest dziś słonecznie, ale też jest parę chmurek, woda średnia, raczej wysoka... Wzrok jego powędrował w kierunku wahadłówki, którą na zeszłej wyprawie wyciągnął z wody wraz z kawałkiem żyłki. Głęboko wytłoczona, dwukolorowa, srebrno - mosiężna ze śmiesznym napisem wypisanym wodoodpornym mazakiem "Odwrócony francuz" - No francuz, na ciebie kolej - powiedział przywiązując blaszkę do żyłki.

12 wrzesień - sobota po południu

Przeszedł koło drewnianej chatki, która nazywał leśniczówką i skręcił w leśną ścieżynkę. Po pięciu minutach znalazł się na brzegu rzeki, która na tym odcinku płynęła w lesie wartkim nurtem. Czapa utworzona z rozrośniętych do niemożliwości olch skutecznie uniemożliwiała łowienie lecz tworzyła wyśmienite warunki bytowania dla ryb. To miejsce nazywał na własne potrzeby matecznikiem. Jeszcze 250 metrów wzdłuż brzegu i można będzie łowić. Nad rzeką czuł się
jak u siebie w domu.

Jakie macie uczucie jak czytacie dobrą książkę? Z początku wydaje się ciekawa, zastanawiająca, aż dochodzimy do takiego momentu, iż nie chcemy przerywać czytania. Tak jest też z rzeką. Można ja czytać jak dobrą książkę. W pewnym momencie dochodzimy do takiego stanu, iż nie chcemy przerwać czytania ... rzeki. A im bardziej ją znamy tym bardziej jest niesamowita i mamy do niej większy szacunek.




Opór jaki poczuł na wędce wydał mu się podejrzany. Przyciął... jednak zacięcie trafiło w próżnię. Wyciągnął przynętę i przyglądał się jej trochę zakłopotany. Miejsce, w którym łowił obfitowało w zaczepy ale znał je. Tam gdzie przechodziła przynęta nie ma zatopionych gałęzi. Jest duży kamień na dnie ale wyżej w górze rzeki. Ryba?Decyzja - zmiana przynęty i kolejny rzut. Pusto. Kolejny również bez skutku. Kolejna przynęta - to samo czyli nic.

Czyżby mi się zdawało? - pomyślał - nie, wyraźnie czułem. Może jeszcze raz na te samą przynętę?

Rzut kolejny niczym nie różniący się od poprzednich, to samo prowadzenie i ten sam opór co za pierwszym razem.
Jest! - tym razem zacięcie udane. Ryba jakby chciał oddać zacięcie szarpnęła z furią i zatoczyła trzy duże szybkie młynki. Pewna ręka starego wygi odparowała atak oddając pole. Kolejne młynki tym razem cztery bliżej powierzchni. Za ostatnim dał się słyszeć nie lada chlupot i zobaczył rozpryskującą się w krąg wodę. Niczym wprawny szermierz znów ustąpił pola by za chwilę przejść do kontrataku. No rybo teraz ja, uważaj - powiedział podciągając rybę wędziskiem. Pompowanie szło powoli aczkolwiek systematycznie. Po jakimś czasie przyklęknął i podprowadził zmęczoną rybę do ręki.

Pewnym chwytem za kark wyciągnął ją na brzeg z dala od wody. Była dorodna, i piękna w swoim majestacie. Po oprawieniu nazrywał kiść Urtica dioica - pokrzywy i obłożył wnętrze ryby. Ją samą zawinął w lnianą szmatkę.

12 wrzesień - sobota 17:08

Piotr dochodził właśnie do swojego ulubionego odcinka rzeki. Spadziste wysokie brzegi tworzyły tu rynnę głęboką na 2,5m i nawet przy wysokim stanie wody tworzyły się tu metrowej wysokości burty. Jego uszy doszedł głośny plusk i zatrwożony okrzyk, którego nie mogę z oczywistych przyczyn w tym miejscu zacytować. Pewnie ktoś wpadł ze skarpy do wody - pomyślał i rzucił się na pomoc. Zdziwił się przeto widząc młodego człowieka z wędka wygiętą do granic
możliwości, zapierającego się nogami przed ześlizgnięciem w toń rzeki. Nie wpadł na szczęście - pomyślał - ale zaraz to uczyni. W rzeczy samej chłopak ześlizgiwał się dalej nie wypuszczając wygiętej w pałąk wędki. By nie zagłębić się w toni zmuszony był łokciem trzymać się burty brzegowej w drugiej ręce trzymając wędkę. Tymczasem ryba uczepiona "francuza" pokazywała swoją słuszną wielkość wybierając kolejne metry żyłki. Sposób w jaki to robiła był zaiste wyrafinowany. To kręciła potężne młynki raz przy dnie, raz przy powierzchni bijąc ogonem, to znowu stawała bokiem do nurtu i też wybierała żyłkę. Stawała w miejscu jakby odpoczywając, po czym ruszała z niespodziewaną prędkością i siłą.

- Pomogę panu - powiedział Piotr widząc pełną napięcia sytuację. Chwycił Jakuba za ramię wytaszczył na brzeg równie osłupionego jak ryba, która chyba z tego wszystkiego na chwilę przystanęła.

- Rybę mam - prawie wykrzyknął Jakub - Musi być bardzo duża, bo nie mogę jej poprowadzić. To raczej ona mnie prowadzi.

- Ładna sztuka - odparł Piotr - Jest chyba ze trzydzieści metrów w dół rzeki.

- To moja trzecia i największa w życiu - nie omieszkał się pochwalić Jakub

- Dwa tygodnie temu dostałem tu w tym miejscu trójkę - stwierdził Piotr - To doskonałe miejsce, rzekłbym bankowe na tej rzece.

- Ale szarpie... już mnie ręka boli... żyłka tylko trzydziestka dwójka... żeby wytrzymała

- Niech pan się nie spieszy. Czas gra tu na naszą korzyść. A żyłka na pewno wytrzyma tylko nie ciągnąć na siłę...

12 wrzesień - sobota 17:49

- Może by tak ją podbierać? - nieśmiało zapytał Piotr

- Można, tylko jak - słabym głosem od natłoku wrażeń wydukał Jakub

- Ja położę się na skarpie a niech pan podprowadzi ją do mnie do ręki wtedy powinienem sięgnąć.

Stało się tak jak mówił Piotr. Ryba zmęczona dała się podebrać chwytem pod skrzela.

- Ależ jest piękna! Chyba z osiem kilo będzie miała. Piękny okaz Salmo trutta. To dziś obaj mieliśmy szczęście do ryb.

- Ja jeszcze nie mogę w to uwierzyć, taka ryba. Pan też złowił?

- Ano trafiła mi się jedna trotka taka z trzy i pół. Przy tej jednak to wygląda jak dziecko. - zażartował Piotr

- A na co wzięła?

- Na woblera malowanego jak lipień, własnej roboty. Tak w ogóle to Piotr jestem - rzekł wyciągając rękę

- A ja Jakub. Dziękuję pan... znaczy się Piotrze. Bez twojej pomocy to nie dał bym rady.

- Jakie to dziwne, że akurat byliśmy na tym samym odcinku rzeki. Czasami to przez cały dzień nikogo tu nie spotkasz, tylko czasem sarna wyskoczy z zarośli czy dzik podejdzie. Kompletne odludzie.

- Często tu bywasz chyba?

- Raz w tygodniu może czasami rzadziej. A ty? Widzę cię pierwszy raz.

- Ja tu jestem drugi raz wcześniej jeździłem na troć gdzie indziej.




12 wrzesień - sobota wieczorem

Jakub ostatni raz spojrzał w kierunku wody. Zachodzące słońce odbijało się gdzieniegdzie od jej powierzchni dając słabe refleksy. Tu i ówdzie łąki spowiły mgły. Zmierzchało. Poderwał ciężki, nad wyraz ciężki plecak by wyruszyć w drogę.

- To był dobry dzień - powiedział sam do siebie i uśmiechnął się pod nosem - tak chyba nigdy nie był taki ciężki jak dziś - niesamowite.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
dziękuję
Paweł Deska 13.10.03 09:30
za wszystkie oceny - nawet za tą jedynkę co ostanio dostałem :-) Dziękuję.
ps.
Czy jest mozliwość wyłączenia oceniania przy artykułach?
     Odp: dziękuję
Och nie 16.12.03 02:23
    
Paweł, spoko mi się podoba, chyba nikt nie zarzuci mi subietywności w mojej ocenie tylko z powodu że Ciebie znam :))) Takiej zdobyczy Zyczę tobie podczas pierwszego wekendu w styczniu.

Pozdrawiam
Waldek

Ps. Jedynkę to chyba jednak wystawił Tobie ktoś, kto jeszcze chyba się nie splamił napisaniem żadnego artykułu, albo upierdliwiec który Ciebie nie lubi. Ja jeden napisałem, chyba to nie o mnie chodzi :)))))) Oceny nie wystawiam byś nie musiał mi dziękować


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Hobbystycznie założona strona genealogiczna oparta o Webtrees: Żbikowski . Można znależć na niej już sporo różnych nazwisk. Bardzo ciekawe materiały źródłowe dotyczące narodzin, zgonów i zawartych związków małżeńskich z parafii Grążąwy.