Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem

Hit  Przypomnę znów sprawę Wieprza

Autor: Andrzej Trembaczowski
Temat: Środowisko
Data:12.9.03 12:09
Czytano:3720

Rok temu poruszyłem na Forum temat tzw. "udrażniania Wieprza". Działania prowadzi RZGW i mają chronić one przed zalewaniem. Jak dotąd zdewastowano już Wieprz na odcinku od zalewu w Nieliszu, aż do Milejowa. Z wody wywlekane są pnie zwalonych drzew, które urozmaicające rzekę. Nad brzegami ścinane są wszystkie pochylone nad wodą drzewa. Dodatkową, rabunkową wycinkę reszty drzew dokonują "nieznani sprawcy" zachęceni prowadzonymi pracami. Działania meliorantów spotkały się z silnym protestem przyrodników lubelskich. Były listy do Wojewody, były artykuły w prasie, było spotkanie w Milejowie. Na czas lata prace wstrzymano, jest to okres lęgowy i w tym czasie nie wolno wycinać drzew. Z początkiem września prace mają zostać wznowione. Jest też przygotowany projekt działań o wiele bardziej niszczących, przewidujący pogłębianie rzeki koparkami...


We środę w lubelskim Urzędzie Wojewódzkim było zebranie Wojewódzkiej Komisji Ochrony Przyrody, na które zaproszono przyrodników, przedstawicieli PZW oraz meliorantów. Wygłoszono trzy referaty, po nich przewidziana była dyskusja.
W pierwszym referacie przedstawiono plany działań przeciwpowodziowych w dolinie Wieprza. To, co się obecnie robi na Wieprzu, nazwano działaniami kosmetycznymi, dalsze plany przewidują poważniejsze prace, jak odmulanie. Ładnie to brzmi, prawda? W praktyce koparki wejdą w rzekę i przekopią ją na metr lub więcej w głąb, osady zostaną zagospodarowane. Praktycznie oznacza to śmierć rzeki. W drugim referacie dyr. lubelskiego oddziału Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej inż. Franciszek Ząbek przedstawił stan dotychczasowych prac – tej, jak to nazwał, „kosmetyki”. To te „kosmetyczne zabiegi” spowodowały liczne protesty wędkarzy i przyrodników. Wędkarze z terenu lubelskiego Zarządu Okręgu PZW, w tym także z kół położonych nad Wieprzem, wystosowali list otwarty do Wojewody, pod którym podpisało się 1800 osób. Ten list podpisał co dziesiąty wędkarz! List był napisany wiosną, kiedy wielu wędkarzy opłaciło już składki. Wiemy, jak trudno dotrzeć do każdego wędkarza, ta liczbą jest więc znaczna. Nic jednak dziwnego, bo jak nie protestować przeciwko wycince drzew i wywlekaniu z wody pni?! Kto widział, jak wygląda Wieprz po przejściu ekipy udrażniających, nie może nie protestować. Można nazwać takie działania pięknie „udrażnianiem” lub „oczyszczaniem” rzeki. „Porządkowaniem”. Takie słowa zawsze brzmią pozytywnie. Z przyrodniczego punktu widzenia jest to dewastacja. Usuwanie drzew ma ponoć usprawnić odpływ wody i zapobiegać podtapianiu.
Trzeci referat wygłosił dr Stanisław Chmiel z Zakładu Hydrografii UMCS. Przedstawił całkowicie inne podejście o rzeki. Trzeba dostrzegać nie tylko rzekę w korycie, ale całą rzeczną dolinę, którą rzeka wytworzyła. Trzeba pamiętać, że są okresy suche i okresy obfite w wodę. Jeżeli ludzie korzystając z kilkuletnich okresów suchych budują się w dolinie na zalewowych terenach, to nic dziwnego, że w latach mokrych będą zalewani. Takie są prawa przyrody. Żadne wycinanie drzew, żadne udrażnianie koryta nic tu nie pomoże. Niszczy się środowisko i marnuje pieniądze na działania pozorne. W cywilizowanych krajach dawno już od takich działań odstąpiono. W dolinie Wieprza problem zalewania pojawia się tylko w trzech miejscach, w okolicach Krasnegostawu, w okolicach wsi Klarów i poniżej ujścia rzeki Tyśmienicy, koło wsi Zakalew i Blizocin. Tylko tam wylewy mogą powodować istotne straty. W tych miejscach należy podjąć prawdziwe działania przeciwpowodziowe. W pozostałych miejscach wiosenne zalewanie łąk nie powoduje strat. Przyśpieszanie spływu wody spowoduje powódź niżej i może doprowadzić do przelania wałów na Wiśle poniżej ujścia Wieprza! Nie uchroni natomiast przed wylewaniem i podtopieniami, ani Krasnegostawu, ani Klarowa, ani Zakalewa i Blizocina. Przyczynami piętrzenia wód płynących doliną rzeki są np. drogi, przecinające dolinę w poprzek, które działają jak tamy. Jeżeli na pierwszej drodze jest most o szerokości ponad stu metrów, a na następnej, leżącej niżej, o szerokości zaledwie kilkudziesięciu (!), to wody płynące doliną rzeki nie mogą się zmieścić i będą powodować podtopienia! Takie właśnie sytuacje należy lokalnie rozwiązać, tam skierować środki, zamiast marnować je na bezsensowne niszczenie rzeki. Nie wolno też okłamywać ludzi, że wycinka drzew i wywlekanie pni z rzeki uchroni ich przed powodzią. To miejsca zalewane należy chronić. Nie wolno też wyrażać zgody na stawianie budynków na zagrożonych terenach. Takie budynki niestety powstają. Prezentacja była doskonale udokumentowana mapami i zdjęciami. Była bardzo przekonywująca.
Dr Chmiel przedstawił dalej konkretne rozwiązania, które rzeczywiście mogą poprawić sytuację na zagrożonych odcinkach. W dalszej dyskusji wszyscy, którzy się wypowiadali, dostarczali dodatkowych argumentów. Wspominano i Ren, i Missisipi. Tłumaczono, jaką ważną rolę dla rzeki spełniają rosnące nad jej brzegami drzewa. Zwracano uwagę na unikalny charakter doliny Wieprza, skupiającą ok. 75% cennych gatunków na Lubelszczyźnie. Ostrzegano przed ruszeniem osadów dennych Wieprza, zawierających wiele szkodliwych substancji z czasów „wielkiego przemysłu.” Ja miałem sposobność przedstawić wyniki odłowów kontrolnych Wieprza, prowadzonych od lat przez ichtiologów dla ZO PZW w Lublinie. Tak się składa, że te badania były prowadzone w różnych latach wzdłuż całego Wieprza. Wyniki pozwalają więc porównać stan ichtiofauny i na odcinkach „poprawionych” w tym roku przez meliorantów, i na odcinkach jeszcze nie ruszonych, i na odcinkach „oczyszczanych” wiele lat temu. Dane mówiły same za siebie. Można było porównać liczby gatunków ryb, ilość ryb i ich wielkość. Na świeżo „udrożnionych” odcinkach ujawniło się po kilkanaście szt. o łącznej masie około kilograma, podczas gdy na odcinkach nie ruszonych liczby te były przynajmniej dziesięciokrotnie większe, maksymalnie po 15 kg – 25 kg. Odcinki rzeki „czyszczone” wiele lat temu nie odrodziły się, tam odłowiono po kilka kilogramów, mniej więcej trzykrotnie mniej niż na odcinkach nie ruszonych! Dla nas, wędkarzy to oczywiste, ale warto było pokazać te dane.
Na koniec w dyskusji ponownie zabrał głos dyrektor Ząbek. Przykro było słuchać i wielka szkoda, że nie miałem magnetofonu. Styl i argumenty przypominały wypowiedzi prominentów z lat 60. - 70. Widać, że ten pan niczego nie zrozumiał, nie zrozumie i zrozumieć nie chce. W ostrych, nawet niegrzecznych słowach zaatakował przedmówców. Zarzucił wypowiadającym się w dyskusji profesorom brak wiedzy i brak mądrości. Wędkarzom doradził, by wykupili od rolników łąki i pozalewali je, to będą mieli więcej ryb. „Polska to nie Niemcy” – argumentował. „Rzeka jest jak szosa, a duża rzeka, jak autostrada i ma być przejezdna.” - taki jest pogląd na gospodarkę wodną dyrektora lubelskiego oddziału RZGW. „Trzeba pobudować progi, zbiorniki” – argumentował. „My tylko udrażniamy, tylko sprzątamy. To tak, jakby posprzątać na ulicy. Wkraczamy tylko wtedy, kiedy ludzie nas o to proszą" – tłumaczył. Nieco później wygadał się, że te „pisma od ludzi” wynikają z jego inspiracji.
Potrafię uszanować odmienne opinie, także i te, pokazujące że nie mam racji – nikt nie jest nieomylny i po to właśnie różni ludzie spotykają się i dyskutują, aby wypracować najlepsze rozwiązanie. Tak być powinno i to chyba oczywiste. Trudno mi jednak pogodzić się z brakiem dobrej woli, z brakiem logicznego myślenia, z zacietrzewieniem i straszliwym uporem. Owszem, spotyka się czasem ludzi upartych, całkowicie odpornych na jakąkolwiek logiczną argumentację. Są tacy, choć mamy rok 2003 r., prasę, telewizję, Internet i niezliczoną ilość fachowej literatury. Przystępujemy do Europy, dołączamy do krajów bardziej od nas rozwiniętych. Wydawać by się mogło, że dziś, w Polsce XXI w., tacy ludzie nie zajmują już nigdzie żadnych decyzyjnych stanowisk! A jednak... Dziwne, groteskowe i w rezultacie bardzo groźne, że tak ważne stanowisko jak dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej zajmuje właśnie ktoś taki. Swoim uporem i swoim zacietrzewieniem przynosi wstyd instytucji, którą kieruje. Swoją demonstracyjną wręcz niechęcią do nowoczesnych rozwiązań stosowanych w cywilizowanych krajach od ćwierćwiecza, może doprowadzić nie tylko do zmarnowania ogromnych środków finansowych - utopienia ich dosłownie w błocie - lecz także do nieodwracalnego zniszczenia dużej rzeki nizinnej. Rzeki unikalnej, która do tej pory zachowała swój naturalny charakter. Mam nadzieję, że do tego mimo wszystko nie dojdzie. Ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.
Andrzej Trembaczowski

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Udrożnienie rzeki
Jakub Słomka 11.2.05 08:41
Mieszkam na Klarowie i uwarzam, że autor tego tekstu troche przesadza. Ponieważ udrorznienie Wieprza przyniosło efekty. Przestały wystęmpować wylewy. Za wylewy są jedynie odpowiedzialni wętkarze i bobry. Wetkarze przzygotowywując swoje miejsca do połowu ryb ścinają drzewa i pod pewnym stopniem chamują bieg rzeki. A bobry to chyba wiecie co robią???
     Odp: Udrożnienie rzeki
Andrzej Trembaczowski 11.2.05 12:15
    
Są lata suche i lata mokre. W latach 90. opady atmosferyczne (zwłaszcza w lecie) były bardziej obfite, niż obecnie. Przypomnijmy powódź w dolinie Odry, a później w dolinie Wisły...
Ostatnich kilka lat, to lata suche - w lecie zaczyna brakować wody w rzekach. I to jest przyczyną niskiej wody w Wieprzu, a nie usunięcie drzew.

Wycinka drzew na brzegu nie ma wpływu na poziom wody w rzece. Natomiast leżące w wodzie pnie czasem mogą razem z obmarzniętym lodem spowodować lokalny zator. Najczęściej woda sama sobie wtedy poradzi i takie drzewo zostanie przemieszczone naturalnie. Drzewa, które leżą w korycie od wielu lat, są stabilne i nie powodują zatorów. Nie mają wpływu na wylewanie się wody z koryta rzeki, są natomiast bardzo ważnym elementem rzeki - od ich obecności zależy bogactwo wodnego środowiska, m.innymi ilość ryb.

Kiedy spadną obfite deszcze, lub kiedy nagle stopnieją śniegi i zmarznięta ziemia nie przyjmie tej wody, woda nie zmieści się w korycie rzeki - bo nie może - i płynie wtedy całą doliną rzeki. I na to nie ma rady. Praw przyrody się nie zmieni. Nikt rozsądny nie buduje się w dolinie w strefie zagrożonej, bo nawet jeżeli przez 10 - 20 lat nie było wysokiej wody, to kiedyś taka będzie.

W Klarowie istotny wpływ na hamowanie płynących doliną wód mają dwie "tamy" przecinające w poprzek dolinę. Jedna to dawna grobla wąskotorówki, druga to nasyp drogowy do mostu. Most ma zbyt mały prześwit dla większej wody i wtedy, kiedy dolina jest zalana wody są piętrzone przez nasyp drogowy. Woda zalewa zwłaszcza gospodarstwo położone na prawym brzegu Wieprza, powyżej drogi. Tam są konieczne przepusty o odpowiedniej średnicy! Przepusty nie zapobiegną wylewom - bo te zależą od atmosferycznych opadaów - ale zapobiegną piętrzeniu wody, płynącej poza korytem Wieprza i przyśpieszą spływ wód.

Nie wolno samowolnie ścinać drzew! O ile wiem, nad Wieprzem robią to głównie kłusownicy, którzy szykują sobie stanowiska pod podrywkę, a nie wędkarze. Łatwo to można poznać, obok takiego miejsca są wbite w brzeg widełki (czasem może być wykorzystane naturalne rozwidlenie drzewa). Te widełki są podpórką dla drąga, na którym kłusownik umieszcza siatkę o wymiarach najczęściej 3x3 m. Takie widełki oczywiście należy niszczyć.

Po ostatnich porozumieniach ustalono, że nie będzie pogłębiania Wieprza, a tzw. "prace udrożnieniowe" także zostały zakończone.
Powstało też Lubelskie Forum Rzeczne, do konsultowania przewidywanych na rzekach prac, jeszcze zanim te prace zostaną rozpoczęte. Uniknie się w ten sposób i błędów, i niepotrzebnych konfliktów.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że ochrona przed powodzią (jedno z zadań administratora rzek jakim jest RZGW) nie musi kolidować z zapewnieniem dobrego stanu ekologicznego wód (także obecnie priorytetowym zadaniem administratora rzek). Można chronić ludzi przed powodzią (czyli skutkami wylewu wód) nie nieszcząc przyrody. Trzeba jednak tą przyrodę rozumieć, cenić ją i mieć tą dobrą wolę. Obecnie coraz więcej inżynierów hydrotechników rozumie nowe zasady utrzymania wód, a obowiązujące nas przepisy (Ramowa Dyrektywa Wodna) nakazują inne traktowanie rzek. Im prędzej to ludzie zrozumieją, tym lepiej.
Pozdrawiam
Andrzej
W sprawie "oczyszczania" Wieprza
Andrzej Albrycht 13.9.03 13:36
Przypominają się czasy "radosnej,
socjalistycznej twórczości" meliorantów w latach 50-tych i 60-tych. Doprowadziły one do degradacji wielu najcenniejszych przyrodniczo obszarów Polesia. Teraz z wielkim trudem i kosztem sporych
pieniędzy prowadzi się tam renaturalizację środowiska (np. w Poleskim Parku Narodowym).
W przypadku "oczyszczania" Wieprza "wielką pomyłką" było wydanie dla RZGW pozwolenia na przeprowadzenie takiego przedsięwzięcia na odcinku od Nielisza do Milejowa. Plany dalszych działań RZGW w dolinie Wieprza to już istny horror.
A przecież dolina tej rzeki na odcinku od około 5 km
powyżej Milejowa do okolic Spiczyna objęta jest ochroną w ramach Nadwieprzańskiego Parku Krajobrazowego. Jednym z elementów tej ochrony miało być naturalne, meandrujące koryto Wieprza. Co więcej, część tego obszaru (mniej więcej od Milejowa do okolic Łęcznej) ma wejść w skład Sieci Obszarów Chronionych "Natura 2000". Jest to program ochrony przyrody, dostosowany do prawodawstwa Unii Europejskiej, obowiązujący państwa członkowskie i kandydujące.
Realizacja planów RZGW na takim obszarze byłaby skandalem na skalę europejską.
O skutkach nieprzemyślanych działań meliorantów miałem okazję niedawno przekonać się naocznie na przykładzie rzeki Kurówki (odcinek od Młynek do Zakładów Azotowych w Puławach). Rzeka ta do połowy lat 80-tych pozostawała biologiczną półpustynią na skutek regularnego corocznego podtruwania przez
zrzuty ścieków z cukrowni w Garbowie i Zakłady Futrzarskie w Kurowie. Dzięki wybudowaniu w tych zakładach porządnych oczyszczalni, życie biologiczne w Kurówce zaczęło się szybko odradzać. Szczególnie urokliwy i bogaty biologicznie był odcinek między Młynkami a Zakładami Azotowymi. Rzeka tworzyła tu malownicze meandry wśród lasu i łąk. Obfitość znajdujących się w korycie zwalonych pni drzew sprzyjała powstawaniu przegłębień (nawet ponad 2 m) gdzie swoje kryjówki znajdowały spore okazy szczupaków, okoni, pojedynczych karpi. W rzece pojawiła się nawet spora populacja jelca.
Wiosną tego roku przeprowadzono "oczyszczanie" koryta. Wywleczono i przeważnie pozostawiono na łąkach zwalone pnie, przy okazji naruszając osady denne zawierające zanieczyszczenia z minionego okresu. Poziom wody w korycie drastycznie opadł, co spotęgowała jeszcze tegoroczna susza. Na niektórych odcinkach nurt znacznie przyspieszył, co powoduje lokalną erozję wgłębną. Następuje wyrównywanie profilu dna i zamulanie przegłębień. W przypadku znacznego przyboru wód dojdzie zapewne do wzmożenia erozji bocznej oraz zmian przebiegu koryta( przebicia meandrowe).
Podjęcie takich działań dziwi tym bardziej, że dolina Kurówki na tym odcinku jest niezasiedlona, a areał użytkowanych łąk znacznie się zmniejszył. Nie wiem zatem komu przeszkadzały coroczne, wiosenne wylewy rzeki (zresztą szybko opadające).
Mam nadzieję, że znajdą się mądrzy ludzie, którzy nie dopuszczą aby Wieprz podzielił losy opisanej wyżej rzeczki i położą tamę "ambitnym" planom meliorantów.
W sprawie "oczyszczania" Wieprza
Andrzej Albrycht 13.9.03 00:22
To istny horror. Zupełnie jak za czasów komuny.
Zupełnie nie rozumiem jak mogło dojść do realizacji takich "zabiegów melioracyjnych" na jakimkolwiek odcinku rzeki. Gdzie organizacje ekologiczne, służby administracji państwowej i samorządowej odpowiedzialne za ochronę środowiska. Tym bardziej, że przecież odcinek Wieprza od Spiczyna
do około 5 km powyżej Milejowa położony jest w Nadwieprzańskim Parku Krajobrazowym i jego otulinie, gdzie jednym z chronionych elementów przyrodniczych miało być naturalne koryto rzeki.
Co więcej, część doliny Wieprza pomiędzy Milejowem a okolicami Łęcznej przewidziana jest do ochrony w ramach Sieci Obszarów Chronionych Natura 2000, programu obligatoryjnego dla członków i kandydatów do Unii Europejskiej.
W związku z powyższym mam nadzieję, że żadne
plany "czyszczenia" rzeki poniżej Milejowa nie dojdą do skutku.
Inaczej byłby to skandal nie tylko na miarę regionu czy też nawet kraju.
Sympatycznie i smutno...
Ryszard Siejakowski 12.9.03 14:37
Czytając Andrzeju Twój tekst ma się odczucia ambiwalentne. Sympatycznie, bo tekst, jak zwykle w Twoim stylu, napisany z pasją, detalicznie i wyczerpująco. Smutnie, bo treść tekstu nie napawa optymizmem. W psuciu natury jesteśmy mistrzami świata, w naprawie ostatnimi kapucynami. Każda rzeka jest inna i należy do niej mieć inne podejście. Ja bym się ucieszył, gdyby na Warcie, na niektórych uregulowanych odcinkach, koryto pogłębiono. Przez ileś lat nieróbstwa osób za to odpowiedzialnych, zamuliło się i stare ostrogi przestały spełniać swoją rolę. Cały czas myślałem, że uległy rozmyciu, ponieważ były pod wodą. W tym roku, gdy susza zrobiła swoje i wody opadły, ukazały sie przepiękne ostrogi, wcale nie rozmyte /solidna robota sprzed kilkudziesięciu lat/. I tu aż się prosi aby na tych odcinkach rzeczywiście pogłębić środek koryta, co spowoduje cofnięcie się głównego nurtu do środka rzeki. I gdyby tak patrzano na sprawy hydrologii to obraz mógłby być zupełnie inny. Pozytywne działania w jednym przypadku, nie oznaczają, że na wodach w miarę naturalnych można robić to samo. Tylko tyle i aż tyle.
Ryszard.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Open source ERP i CRM - OpenERP - obecnie nazywany Odoo