Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
Error: eZArticleRenderer::eZArticleRenderer() could not find generator in XML chunk.
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Wspomnienia i relacje

Hit  Jeden taki dzień...

Autor: Sebastian Piekarski
Temat: Sandacz
Data:29.8.03 13:21
Ocena:7.48  (27)
Czytano:3147

Standardowa myśl: wstać, czy nie”? Na budziku mała wskazówka na czwórce, czyli tak jak wczoraj ustawiłem. Obracam się na drugi bok, ale jak tylko przykładam głowę do poduszki.... Cholera przecież umawiałem się z Misiem...


Nie ma rady! Powoli dźwigam się z wyrka, za oknem jeszcze całkowicie ciemno, więc wlokę się po podłodze ogłuszony rykiem budzika. Pstryk....teraz kolejny cios zadaje mi 80 watowa żarówka w kibelku. Chlust zimnej wody na twarz, czyni cuda. Teraz wszystko trwa już minutki, szybka toaleta, dwie kanapeczki, kawa w pół litrowy termosik, jeszcze tylko zakładam „zbroję’, szabelka przytroczona do plecaczka, i już obłąkany rycerz pedałuje na swoim rumaku. Po pięciu minutach, od sierpniowego chłodu nie czuję już palców na kierownicy. Wreszcie dojeżdżam do wiaduktu, na dole widzę Misia, wygląda jakby był na targu, przynajmniej to pod oczami, przypomina dwa worki kartofli. Po drodze dla zabicia czasu, i zapomnienia o chłodzie pleciemy jakieś bzdury o d.... Maryny. Przejeżdżamy przez most, który teraz świeci pięknym blaskiem nowych żarówek, których jakoś żaden spryciarz nie chce zbijać od czasy jak miasto zafundowało naszemu zabytkowi całodobowy monitoring. Kiedy jesteśmy na drugiej stronie Wisły, podejmujemy szybką decyzję, że dzisiaj połowimy na starej opasce i wysokich ostrogach. To świetne miejsca, gdzie pełno jest zaczepów, karczy i głębokich dołów, a stara opaska, to siedlisko okoni, kleni, i pokaźnych szczupaków. Polną drogą wiodącą przez łąkę, dojeżdżamy wprost na wejście na jedną z główek (pot. nazwa ostrogi). Jeszcze w całkowitych ciemnościach, składamy spinningi. Misiu zakłada na agrafkę 6 cm salmowskiego tygryska, ja wieszam własnej produkcji strażaczka, w barwach narodowych. Przy blasku lamp, które oświetlają dzielnicę na przeciwległym brzegu, widać wyraźnie jak co jakiś czas coś niepokoi rybi drobiazg. Posyłam woblerka dalekim rzutem , w środek klatki, pomiędzy główkami, a Misiu powoli przedziera się na szczyt główki, chcąc łowić z napływu. Powoli ściągam woblerka, i już za pierwszym razem czuję delikatne przytrzymanie, oczywiście ignoruję ten fakt, bo sam sobie nie dowierzam. Kątem oka widze że i Misiu wykonał już pierwszy energiczny zamach. Przy trzecim rzucie, czuję wyraźne energiczne targnięcie, ściągam jeszcze woblerka jakieś 2-3 m... i jest! Hamulec nieśmiało zakłócił panującą w koło ciszę, i już po chwili nieduży sandaczyk, podskakuje nerwowo na piasku. Wypuszczam go do wody, spoglądam na misia, który w tym samym momencie zacina, i tym razem on staje się na chwilkę gwiazdą . Sandaczyk jest już całkiem niezły i z pewnością miarowy, ale i on szczęśliwie wraca do wody, gdyż po poprzedniej wyprawie tak Misiu jak i ja, mieliśmy jeszcze ryby. Postanawiam założyć większy wobler, więc na arafce ląduje podłużny salmo – sting. Biczuję nim wodę przez jakieś pół godziny, w tym czasie patrzę jak Misiu, żegna czwartego sandacza. Wreszcie mam branie, i po chwili na brzegu melduje się piękny garbusek. Po chwili kolejnego okonia wyciąga Misiu.... ryby jakby dostały amoku, woda co chwilę otwiera się rozrywana atakami drapieżników! Teraz kolejno, rejestrujemy brania, i wyciągamy ryby. Może nie są to potwory, ale zabawa jest przednia, nawet zostawiona na zaczepie nowa Rapalka, nie psuje mi humoru. Wreszcie zza horyzontu, nieśmiało wychyla się słoneczko, i wszystko powoli wraca do normy, po piętnastu minutach brania ustają na dobre, a woda spowita delikatną mgiełką, milknie zmęczona całą sytuacją. Siadamy z Misiem, z takimi bananami na twarzy, że każdy klown to przy nas amator. Wyciągamy po kanapce i kubeczkami z kawą, stukamy toaścik... oby tak zawsze.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Brak komentarzy.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Zez - Blog zez.pl