Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Zegarek to wymysł szatana.

Autor: Sławek Rybicki
Temat: Refleksje i odczucia
Data:18.7.03 15:15
Ocena:8.21 hit (19)
Czytano:3791

Zegarek to wymysł szatana. Rano pędzi jak szalony by po południu zwolnić na maksa.


Może stanął?. Przytykam ucho do cyferblatu i próbuję wyłowić z natłoku biurowych hałasów znajome cykanie. Jednak nie, działa. Rany, ale upał. Odklejam się od zegarka i kolejny raz zerkam na tarczę. Cholerny czas wlecze się jak porażony parkinsonizmem żółw. Jeszcze półtorej godziny do końca pracy a potem witaj rzeko. Kije naszykowane leżą w bagażniku, rodzina uprzedzona, że może się mnie nie spodziewać przed północą i tylko obowiązek zarobkowania trzyma mnie jeszcze w robocie. Próbuję zająć się pracą, ale nawet uporczywe telefony od klientów nie są w stanie odgonić ode mnie wizji kiwających się sennie wędek. Boże, jeszcze godzina. Powoli kończę rozgrzebaną robotę zwalając na kolegę obowiązek dogadania się z klientem. Przecież jak zadzwonię do tego nudziarza to nie wyjdę do rana. Znów zerkam na zegarek. Niemożliwe żeby minęło tylko 15 minut.
Otwieram kolejne zlecenie kombinując coraz to nowe warianty wędkowania. Jedna połowa mózgu pracuje a druga..... Druga jest pogrążona w marzeniach. O chłodzie wieczoru, o rybach (niekoniecznie wielkich) i zimnym browarku. Staram się nie zerkać na zegarek, ale oczy same go odnajdują. Pół godziny, jeszcze półgodziny i odpalę astrolota. Jeszcze tylko przejazd przez miasto i rozgrzane do czerwoności wędziska ochłodzi rzeczny powiew.

Punkt siedemnasta zrywam się jak uczniak i pędzę do auta. Wejście do nagrzanego piekarnika to małe miki w porównaniu do wyczynu, jakiego dokonuję po otwarciu drzwi samochodu. Koszula z miejsca przykleja się do pleców i oparcia, ale nic to. Pędzę na ile się da w gromadzie aut, aby jak najszybciej dobrnąć nad rzekę. Ulice jakby oszalały od tłoku, bo miasto wypluwa z siebie szczęśliwców, którzy skończyli pracę. Wreszcie widzę przed sobą znajome drzewo a zaraz za nim niepozorny zjazd do wody. Jeszcze dwieście metrów przez chaszcze i jest woda. Mała dziś i mizerna z wystającymi żebrami łach i główek, ale płynie. Rozkładam prowizoryczny obozik pod starą wierzbą. To moje ulubione miejsce, bo parę metrów dalej nurt wyżłobił sporawą rynnę. Nareszcie – wzdycham zarzucając wędki – nareszcie.

Kije sterczą już od godziny (tak przynajmniej twierdzi czasomierz) a ja nie mogę się nadziwić szybkości upływającego czasu. Nawet piwa jeszcze nie dopiłem. Malutka płoteczka to jak do tej pory jedyna ofiara mojego hobby. Zmieniam przynętę i zarzucam ponownie. Powietrze jeszcze drga od upału, ale pojawiają się zapowiedzi nadchodzącego zmierzchu. Powoli pojawiają się oczka drobnicy i nawet trafił się pojedynczy komar. Zerkam na pikera i widzę jak gwałtownie prostuje się szczytówka. Lekkie cięcie i siedzi. Krótki hol i w siatce ląduje śliczny podleszczak. Zaczęło się – myślę. Kiedy zarzucam ponownie drugi kij drga spazmatycznie, ale zacięcie trafia w pustkę. Spoko – myślę sobie – podeszły. Jakby na potwierdzenie piker znów daje znać o sobie. Następny leszcz ląduje w siatce a ja powoli popadam w rodzaj transu. Zarzucenie, zacięcie, hol, siatka. Wszystkie brania są na pikerka a ciężka gruntówka stoi jak zaklęta. Nie zwijam jej. Po co?. Może w nurcie coś podejdzie?. Robi się coraz ciemniej i zaczynam się zastanawiać, na co mi tyle ryb. Podchodzę do siatki i wypuszczam ryby. Odprowadzam je wzrokiem, kiedy słyszę dzwonek gruntówki. Kij kładzie się prawie na ziemi, kiedy doń dobiegam. Nawet nie trzeba ciąć. Coś większego walczy o życie na drugim końcu wędki. Zaczynam zabawę w przeciąganego. Zabawę?. Bzdura. Ryba robi, co chce a ja mogę tylko zwijać od czasu do czasu trochę żyłki. Kołowrotek zaczyna popiskiwać przypominając mi o potrzebie smarowania. Wreszcie rybsko słabnie i udaje mi się odzyskać trochę żyłki. Dokręcam mocniej hamulec i wtedy okazuje się, że stary rzeczny wyjadacz nabrał mnie jak dzieciaka. Krótki ostry trzask kończy sprawę i ryba odzyskuje wolność.

Siadam na brzegu i paląc papierosa zerkam na zegarek. Boże jak ten czas leci. Trzeba wracać. Jednak zegarek to wymysł szatana.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Zegarki
Marek Boruczkowski 22.7.03 11:17
Sam zrezygnowałem z zegarka, aby takie chwile trwały jak najdłużej, aby chwile trwały dokładnie tyle ile natura nakazała im trwać. Mam oczywiście zegarek w domu, mam również i w telefonie, ale nie noszę zegarka na ręce już od dobrych kilku lat (nie pamietam od 5-6 może). Oczywiście cywilizacja wymusza na mnie określone, punktualne zachowanie, ale gdy uciekam w naturę staram się żyć jej rytmem. Dobrze jest żyć bez zegarka wtedy gdy można sobie na to pozwolić. Mniej się denerwuję.
wyrzuć
Marek Kaczmarczyk 22.7.03 10:05
zegarek!!! Tak jak "Lechu" kazał wyrzucić red. Turowiczowi termometr... Wtedy będzie OK :-)
Jest w Nas trochę magii...
Sebastian Piekarski 22.7.03 09:28
Ehhhhhhhhhh Ryśku!!!
Czasami chciałoby się zatrzymać rozpędzone życie i choć na chwilę żyć wśród marzeń. Tak sobie myślę...przecież My to robimy, tak jak wszyscy ludzie, którzy mają jakiś cel, pasje, wokół której starają organizować sobie całe życie. Jest w Nas troszkę magii, i zawsze gdy znajdziemy się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, cała ta magia przenika nas na wskroś i zapadamy w sen, który zawsze trwa zbyt krótko.

Piękny sen miałeś Ryśku, pięknyyyyyyyyy!

Pozdrawiam,
Sebastian
     Odp: Jest w Nas trochę magii...
Sebastian Piekarski 22.7.03 15:21
    
Przepraszam Cię Sławku, ale zasugerowany komentażem Ryśka, omyłkowo podałem w moim komentaży Jego imie.
Proszę o zrozumienie?!
Czy nie pomyłka z porami dnia?
Ryszard Siejakowski 21.7.03 11:33
Po przeczytaniu artykułu naszły mnie wątpliwości czy tytuł nie powinien brzmieć odwrotnie: "Rano wlecze się jak ślimak, by po południu przyspieszyć na maksa". Z resztą zgadzam się całkowicie. Nawet sie człowiek nie oglądnie a tu już pora kończyć .... :o(((
Pozdr, Ryszard.
Dalem 9 - tylko dlatego ze za krotkie :)
Piotr Regiec 21.7.03 10:52
Powaznie! Tak sie fajnie czyta, ze zal konczyc.
Pozdrawiam
Piotr
A ja nie mam zegarka
Zbigniew Szwab 18.7.03 16:55
Miodnie się, to czytało, miodnie :)))

Ja nie mam zegarka ... ale jeszcze 21 minut i 33 sekundy i hulaj dusza piekła nie ma :))) ... kiedy, jak kiedy - ale dziś to na pewno będą rybki braly ;)

Pozdrawiam Zbyszek

PS. Nie pomnę kto powiedział: "Jak długo trwa minuta, zależy od tego po której stronie drzwi toalety sie znajdujesz" - cos w tym jest ;)



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Fundusze ETF na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie Fundusze ETF: ETF.COM.PL Analizy, ranking, aktualności, informacje, ryzyko, regulacje prawne, wydarzenia w Polsce i na świecie, linki, rynek giełdowy, podstawy i zasady inwestowania.