Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
ARchiwum sklep
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Z przymrużeniem oka

Hit  Niewędkarskie wspominki

Autor: Piotr Jedliński
Temat: Niebywałe :)
Data:27.6.03 12:36
Ocena:8.13 hit (16)
Czytano:3702

A ja nie na temat, bo ileż można o tych rybach.... hihi.


No, więc byłem kiedyś w Szwecji - jako turysta, ma się rozumieć. Szwecja jest to państwo na północy Europy zamieszkałe przez Szwedów. Szwedzi chodzą w "szwedkach" ze Szwedkami, które także chodzą w "szwedkach". Nie zawsze oczywiście i nie tylko.
Wszyscy Szwedzi mówią po angielsku, co daje im znaczną przewagę nad Anglikami, którzy nie wszyscy mówią po szwedzku. Nad Polakami przewagę mają jeszcze większą, bo Polacy nie mówią ani po szwedzku, ani po angielsku. Jasne, że nie dotyczy to wszystkich. Za to bywają asystentami profesorów na najlepszej uczelni informatycznej w kraju. Szwedom Polacy tak się podobają, że chcą sprowadzić wielką ilość naszej młodzieży i za darmo wykształcić ich na szwedzkich informatyków. Dzięki temu - po kilku latach - znacznie więcej Szwedów będzie znało język polski, a trochę gorzej szwedzki. Szwedzi kiedyś byli w Polsce. Zawiodła ich jednak nasza tradycyjna polska gościnność. Brak życzliwości z naszej strony zniechęcił ich mocno. Wrócili do siebie i są tu do dzisiaj. Ciekawe czy, kiedy już ściągną naszą młodzież, to będą te lata wspominali jako "polski potop"?
W Szwecji trzeba bardzo uważać wtedy, kiedy się nie przechodzi przez jezdnię. Stanąłem jakieś dwa metry od przejścia dla pieszych i zastanawiałem się w którą stronę iść. W miasteczku ruch zamarł na kilka minut, bo wszyscy Szwedzi w swoich samochodach czekali, aż wreszcie wkroczę na jezdnie i przejdę na druga stronę. Dlatego właśnie należy uważać.
Chociaż Szwecja jest krajem bardziej górzystym niż okolice Łodzi lub Poznania, to nie mają tam rowerów górskich. Jeżdżą na zwykłych rowerach. Ponieważ są to zwykłe rowery, a nie górskie, to nikt ich nie kradnie. Dlatego Szwedzi nie zamykają swoich rowerów na łańcuchy i nie przywiązują do drzew.
Szwedzi mają bardzo dużo komputerów. Więcej niż my psów i kotów razem wziętych. A tych mamy przecież sporo. Szwedzi potrafią ze swoich komputerów korzystać, tak jak my z piwa. To znaczy korzystają często. Jeśli chodzi o piwo, to napój ten występuje w Szwecji w ilościach śladowych. Szczególnie ten, który ma powyżej 3,5 %. Gorzały także Szwedzi w Szwecji piją mało. Na promie więcej.
Do Szwecji płynie się promem. Ze Szwecji także. Prom, to taki statek, który nie może pływać podczas sztormu. Kiedy jest sztorm prom od razu ma ochotę zamienić się w łódź podwodną. Podczas sztormu wszyscy się kołyszą. I ci co pili i ci, którzy nie pili. Można się więc kołysać za darmo. Na promie są automaty do gry. Można dość łatwo wygrać kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt koron. Pod warunkiem, że ktoś przed nami dostatecznie dużo przegrał i automat odczuwa nadmiar forsy. Kiedy grałem zwracał dość często. Sztormu nie było. Nikt się nie kiwał.
Szwedzi są dość mocno ograniczeni w ruchu drogowym. Przed każdym skrzyżowaniem obowiązuje szybkość do 50 km na godzinę. Na trasie 70-90. Tylko na niektórych odcinakach można jechać 110 km/h . Dlatego zawsze jadą długo i szczęśliwie.
Podobały mi się szwedzkie krajobrazy, szwedzki porządek, szwedzka organizacja pracy, sposób jazdy szwedzkich kierowców i jedna Szwedka. W Szwecji wszystko jest bardzo drogie. Dlatego chętnie wróciłem do Polski. Tym chętniej, że nie miałem innego wyjścia.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Taaaa...dziwny to kraj
Zbigniew Szwab 27.6.03 19:25
Szwecja to piękny kraj, lubią go szczególnie hydraulicy biorąc do ręki "szweda".
To też dzwiny kraj. Po zejściu na ląd z zaciekawieniem przyglądałem się mieszkańcom tego kraju, bo jest ich jakby mniej, a w piłkę skubane naszych orłów leją. Leją bez litości. Toż to nie do wiary - po schodach w terminalu promowym najpierw turla się piwo, później wózek, a za tym wszystkim jego właściciel. Ledwo to na na nogi wstaje - a tu masz - 3:0 przed paroma tygodniami.
Fajni są - dopiero dziewąty spotkany przeze mnie w sobotę Szwed był trzeźwy - widocznie chory był. Ale to o naszych mówią, że piją - no w końcu wiecęj nas, więc się w oczy rzucamy.
Grzybów nie jedzą, pewno dla tego ich mają dużo ... hmmm? ryby jedzą i ... też ich mają dużo - czary znaczy się.
Ach! Być takim Szwedem - marzy mi się, nie trzeba żonie pomagać wieszać zasłon, bo kto ma zasłonięte okna ten źle czyni i coś ukrywa.
Rozmarzyłem się - wrócę jeszcze kiedyś do tej Szwajcarii, ale wcześniej skoczę w Alpy do Australji.

Pozdrawiam Zbyszek ;)

PS. Popatrz Piotrze - też mi się ta jedna Szwedka podobała, że też nam obu musiała w oko wpaść
Szwecja
Marek Pedyński 27.6.03 15:43
Przy okazji tematu "Szwecja" przypomniała mi się dosyć ponura, ale prawdziwa anegdotka o Polakach, którą opowiedział mi kolega. Oto ona: Kolega z drugim kolegą wybrali sie do Szwecji na zarobkowy zbiór runa leśnego. Zajechali i wędrują po lasach, podziwiając ich niezwykłą czystość (zupełnie nieprawopodobną w porównaniu do polskich warunków). Nagle dostrzegają jakiś papierek wbity w mchy. Z radością niemalże wykrzykują - śmieć! Więc i u nich zdarzają się brudasy! Nie dane im jednak było długo wiwatować. Po bliższym rozpoznaniu owego nieleśnego elementu okazało się, że jest to opakowanie po... Popularnych. Nic tylko usiąść i płakać. Pozdrawiam, Marek P.
Ba
Sławek Rybicki 27.6.03 13:44
Z tymi komputerami to nie jest tak słodko. Mój znajomy tam pracuje (serwis) i opowiadał mi nie gorsze numery od tych. Nawiasem mówiąć nasi rodacy są nie gorsi (wiem to z praktyki):
Klientka: Mam problemy z zainstalowaniem MS Worda...
Serwisant: Proszę powiedzieć, co pani zrobiła do tej pory?
Klientka: Wpisałam A:SETUP. I nie działa.
Serwisant: Dobrze, proszę pani, proszę wyjąć dyskietkę i przeczytać, co jest na niej napisane...
Klientka: Tu jest napisane DYSK STARTOWY.
Serwisant: Proszę włożyć dyskietkę MS Word SETUP DISK.
Klientka: Co takiego?
Serwisant: Czy kupiła pani MS Worda?
Klientka: Nie...

***

Klient: Mam problem z zainstalowaniem waszego oprogramowania. Mam dość stary komputer, i kiedy piszę INSTALL, wszystko co mi wyskakuje to komunikat
"Bad command or file name".
Serwisant: Ok, proszę sprawdzić katalog A:. Proszę wejść w A: i wpisać DIR.
(Klient po kolei wyczytuje zawartość dyskietki, w tym także plik
INSTALL.EXE.)
Serwisant: No tak... ten plik tam jest. Proszę jeszcze raz wpisać INSTALL.
Klient: Ok. (cisza) Nadal pojawia się "Bad command or file name".
Serwisant: Hmmm. Plik tam jest i to w odpowiednim miejscu... Czy pan na
pewno wpisuje I-N-S-T-A-L-L i naciska klawisz ENTER?
Klient: Tak, oczywiście. Spróbuję jeszcze raz. (cisza) Niestety, nadal jest Bad command or file name.
Serwisant: (bardzo skołowany): Czy jest pan absolutnie pewien, że wpisuje pan I-N-S-T-A-L-L i naciska klawisz z napisem ENTER?
Klient: No tak... Ale mój klawisz "N" nie działa i używam "M" zamiast niego... Czy to ma jakieś znaczenie?

***

Serwisant: Dobrze proszę pana, zrobimy małe poszukiwanie, żeby go znaleźć.
Zechce pan kliknąć lewym przyciskiem myszki na pasek START, a potem FIND i...
Klient: Proszę tak do mnie nie mówić! NIE JESTEM IDIOTĄ ? WIEM CO ROBIĘ!
Serwisant: Dobrze, proszę pana. W takim razie START, FIND i szukamy.
(dłuższa cisza)
Klient: A jak to zrobić?

***

Klientka: Mój Internet nie działa...
Serwisant: Ok, czy ma pani ikonkę z Internetem na pulpicie?
Klientka: Ikonkę? Pulpicie?!
Serwisant: Czy używa pani Windows 95?
Klientka: Nie wiem. Mówi pan Windows? Przy okazji ? jak pisać duże "E" zamiast małego?
Serwisant: (stara się powstrzymać od śmiechu) Proszę przytrzymać SHIFT i nacisnąć "e".
Klientka: Co to jest SHIFT?

***

Klient: Proszę! No proszę! Niech pan spojrzy, co on robi! Czy może pan w to uwierzyć? Czemu on to robi?!
Serwisant: Proszę pana, ja nie widzę pańskiego komputera. Proszę mi opisać, co on robi...
Klient: CO? No nie może się pan domyślić? NIECH PAN PATRZY NA MÓJ MONITOR! Pan go widzi, no nie?!

***

Serwisant: Proszę zrobić klik prawym klawiszem na pulpicie.
Klient: Ok.
Serwisant: Czy pojawiło się dodatkowe menu?
Klient: Nie.
Serwisant: Ok. Jeszcze raz. Klik prawym na pulpicie. I co?
Klient: Nic.
Serwisant: Dobrze. Czy może mi pan powiedzieć co zrobił pan do tej pory?
Klient: Jasne, kazał mi pan napisać "klik" to napisałem "klik".
Serwisant: Czy wpisał pan KLIK z klawiatury?
Klient: Dobra, zrobiłem coś głupiego, tak?

***

Jedna z klientek zadzwoniła do infolini DELLa, aby dowiedzieć się, jak podłączyć baterie w jej laptopie. Kiedy powiedziano jej, że wskazówki są na pierwszej stronie instrukcji, oburzona krzyknęła:
- Zapłaciłam 2 000 dolarów za to cholerstwo i nie zamierzam czytać tej cholernej książki!!

***

Klient: Dostałem od was update do waszego oprogramowania, ale nadal mam błędy...
Serwisant: Czy zainstalował pan już update?
Klient: Nie. A, muszę go zainstalować, żeby zadziałał, tak?

***

Serwisant: Dobrze. Po lewej stronie ekranu widzi pani klawisz OK. Proszę go nacisnąć.
Klientka: Wow. W jaki sposób pan widzi mój ekran?

***

Klient: Ech... potrzebuję pomocy przy rozpakowywaniu...
Serwisant: A w czym dokładnie jest problem?
Klient: Nie mogę otworzyć kartonu...
Serwisant: Aha... Ja bym najpierw zdjął taśmę zamykającą karton i dopiero wtedy zaczął otwierać...
Klient: (z ulgą w głosie) Aaaaa... dzięki...

***

W pewnej firmie komputery miały na obudowach naklejki z kodami kreskowymi. Określały one lokalizację, nazwisko i resztę szczegółowych danych pracownika po zwykłym zeskanowaniu ich lub ręcznym wpisaniu cyferek.
Pracowniczka: Halo? Nie mogę wejść do internetu...
Serwisant: Ok. Niech mi pani przeczyta przydzielony jej numer identyfikacyjny.
Pracowniczka: A co to takiego?
Serwisant: To ta mała naklejka z kodem kreskowym na przodzie obudowy.
Pracowniczka: Aha, już podaję. Gruby pasek, cienki pasek, gruby pasek, gruby pasek ...
Czytać i się uśmiechać.....
Ryszard Siejakowski 27.6.03 13:15
Po "bardzo ciekawych" polemikach o Mistrzostwach Świata w Spiningu, przyjemnie jest poczytać coś innego. Tym milej, że przed wekendem, tym milej, że dłuuu....go Cię Piotrucha tutaj nie było, oj dłuuuugo..... Jak na mój gust, stanowczo za długo. Zastanawiam sie tylko Pioter czy podteksty zawarte w tekscie dotrą do co poniektórych.
Siedzę w firmie i radio serwuje mi igrzyska. Nie ma chleba ale są igrzyska. Langenort pływa między Władysławowem i wodami terytorialnymi celem edukacji polskich kobiet. Ciekawe jak długo będzie tak pływał. Koniec końców w Polsce trochę tych kobitek jest. Może więc zamiast holownika z Holandii powinien przypłynąć jakiś transatlantyk. Można by za jednym zamachem zabrać więcej tych kobitek, a i warunki edukacyjne były by lepsze niż w jakimś tam pierdzielonym kontenerze. Szkoda tylko, że feministki z Holandii i Polski nie chcą uczyć chłopów. I tu pojawia sie pytanie. Czy są za głupi czy już wszystko wiedzą. Nie wiem. A może problem tkwi w tym, że zapanowało powszechne dzieworództwo i zapylanie odbywa się bez naszego udziału. Kurcze blade, tyle lat nauki na darmo, bo nic nie wiem.
Wychodzi mi na to, że poza terytorium Polski, kobiety są sprawne inaczej czyli łatwiej przyswajają wiedzę o seksualności, współżyciu i innych sprawach z tym związanych. To chyba morska bryza, szum morza i bezpośredni kontakt z uswiadomionymi kobietami holenderskimi mają taki zbawienny skutek. No cóż można i tak. Nie myśl Piotrze, że mam coś na przeciw kobietom. Wręcz odwrotnie. Lubię je. A jeszcze bardziej te mięciutkie krągłości, jak każdy zdrowy, normalnie myślący chłop....
     Odp: Czytać i się uśmiechać.....
Piotr Jedliński 30.6.03 10:18
    
Ryśku, ja też nie mam nic na przeciwko kobietom, hihi..... I dalatego podoba mi się pomysł prosty, acz subtelny, ogłoszony jakiś czas temu przez premiera naszego, a będący inicjatywą Ligi Kobiet. Otóż polega on na tym, aby kobiety w Sejmie stanowiły tylko 50%. Genialne! To bezpieczne rozwiązanie. To znaczy, że my, mężczyźni nigdy nie będziemy stanowić mniejszości!!!

Zastanawiam się, dlaczego tylko w Sejmie. A w Lidze Kobiet? Także proponuję po równo. I w wojsku. I wśród nauczycieli. I w służbie zdrowia. I wśród kosmonautów. A może nawet w kopalniach? Wszędzie. W końcu wszyscy powinni mieć takie same prawa. Zresztą dlaczego ta równowaga ma dotyczyć tylko płci. Może powinniśmy w ogóle wybrać Sejm w którym będą zachowane właściwe proporcje: pracujących, rencistów, emerytów, bezrobotnych, bezdomnych, biznesmenów... A może powinniśmy wybrać według zawodów, także proporcjonalnie. Powróćmy jednak do płci, bo o to w tej chwili rozpoczyna się bój.

Kiedy już będziemy tak dzielić po równo, to trzeba pamiętać, aby połowę z tej połowy stanowiły blondynki, a połowę czarne. Rude można potraktować jako wyjątki i nie dać żadnych praw, albo wliczyć po równo do każdej z grup. Każda grupa powinna zawierać mężatki i panienki. Po 50%. W każdej połowie powinny być cnotliwe i niecnotliwe. Połowę tych pozbawionych cnoty powinny stanowić te, które się puszczają, a drugą połowę te, co nie dopuszczają. Trzeba oczywiście proporcjonalnie wybrać te ze wsi, i te z miasta. W każdej podgrupie podgrupy powinno być po 50% mądrych i głupich. Połowa mądrych powinna mieć na to certyfikat, a druga połowa zwykłe zaświadczenie od psychiatry.

Jasne, że wszystko to, co piszę o kobietach, dotyczy także drugiej połowy, czyli mężczyzn. Wydaje mi się jednak, że wśród mężczyzn procent panienek mógłby być mniejszy. Ale połowa, to połowa! Oczywiście każda polowa - bez względu na płeć - powinna składać się w połowie z bezdomnych, a w połowie z tych, którzy mają mieszkanie. W połowie z mających pracę i w połowie z bezrobotnych. Musi być przecież nie tylko równo, ale i sprawiedliwie. Kiedy zastosujemy już te wszystkie podziały, to nawet nie będziemy musieli wybierać. Z samych podziałów wyjdzie nam która Kowalska ma zasiąść w Sejmie, a która nie. Jakie to proste...hihi...
Pozdrawiam
Pioter
         Odp: Czytać i się uśmiechać.....
Ryszard Siejakowski 30.6.03 12:01
        
Logika Twego wywodu jest porażająca ale równie niebezpieczna. Nie wiem czy ABW nie powinno wziąć tego po światło i dokładnie prześwietlić. Obalasz podstawowy kanon demokracji czyli rządy mniejszości w imieniu większości. Ba, można nawet powiedzieć, że sformułowałeś nową doktrynę czyli rządy równości w imieniu większości. Niebezpieczna zabawa Piotrucha, oj niebezpieczna. Wybory niepotrzebne, lista krajowa do lamusa, naród jeszcze bardziej zgnuśnieje i nie będzie miał o czym rozpamiętywać. Przy dobrym prokuratorze to można się nawet doszukac pewnych elementów nawoływania do niepokojów społecznych poprzez bierność.
Rychu.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: PPHU PROTEKT INT. BH jest firmą produkcyjno-handlową prowadzącą swoją działalność szczególnie na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, ale także i innych jednostek ochrony przeciwpożarowej. Odzież strażacka Podstawą funkcją firmy jest zapewnienie klientom możliwości nabycia szerokiego asortymentu ubrań i ubiorów wchodzących w skład osobistego wyposażenia strażaka.