Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Opowiadania

Hit  Historia "szczupłego"

Autor: Ryszard Siejakowski
Temat: Szczupak
Data:30.4.03 10:57
Ocena:8.72 hit (18)
Czytano:3823

Krótka ostroga rzeczna przeciwstawiała się nurtowi wielkiej rzeki skutecznie ale wiosenne przybory wód i wielka woda zrobiły swoje. Tuż za ostrogą rozpoczynała się wielka głębia ciągnąca się aż do połowy klatki, upstrzona olbrzymimi karczami naniesionymi przez wodę. Tam czaił się strach i trwoga.


Woda przelewająca się przez ostrogę szumiała złowrogo, spadając z olbrzymią siłą w przepastną głębię. Olbrzymie wiry tuż przy ostrodze robiły wrażenie na każdym, który się tu znalazł. Ale było to tylko preludium do tego co znajdowało się pod wodą. Czarna dziura najeżona była olbrzymimi pniakami i karczami naniesionymi w trakcie powodzi, przez stulecia. Dla kogoś kto zanurzył by się w tą głębię to była emanacja zła i strachu, koszmar z najgorszego snu. Ryby przemykały się chyłkiem ogarnięte parkosyzmem strachu, unikając jak ognia kłębowiska poplątanych pni. Tylko jeden mieszkaniec tego niesamowitego rzecznego zakątka był tu wszechwładnym gospodarzem. Olbrzymie szczupaczysko, ukryte za wodnymi przeszkodami czaiło się w oczekiwaniu na swoje ofiary. Matuzalem szczupaczego rodu, nie pamietający ile wiosen upłynęło od jego narodzin. Jak przez mgłę przypominał sobie swoje narodziny gdy jego rodziciele po miłosnym szale wiosennego tarła pozostawili go przyczepionego do roślinności wodnej. Gdy już trochę podrósł zaczął uganiać się za rozwielitkami i drobnymi żyjątkami wodnymi, szybko przybierając na wadze. Okres niemowlęcy skończył się szybko i przyszła pora na bardziej pożywny pokarm. Drobne rybki i większe robale wodne nie miały żadnych szans przy jego nieposkromionym apetycie. Był rzezimieszkiem i wytrawnym łowcą, wyrózniającym się wśród swoich braci, sióstr i dalszych kuzynów. Gdy już podrósł i nabrał wagi, stał się bardziej wybredny. Uwielbiał oliwkowe, tłuściutkie liny, karasie i leszcze, nie gardząc wypasionymi płociami czy swoimi pobratymcami. I ciągle rósł, stając się większy, coraz większy. Swoje pielesze opuszczał rzadko. Ale przychodził okres gdy matka natura wyrywała go z jego domostwa i gnany odwiecznym zewem podążał na spotkania ze szczupaczycami. Tam nie miał żadnych konkurentów i dochrapał się nawet określenia z którego był dumny, Cassanova Essox. Był wytrawnym kochankiem i dobrym reproduktorem. Jego potomstwo wyróżniało się wśród innych, przejmując jego cechy. Rosła też jego legenda, budząc z jednej strony strach ale też nienawiść. Nie zliczy ilu to konkurentów próbowało zająć jego miejsce i jak niepyszni musieli chyłkim czmychać. Pół biedy gdy uciekali ze wstydem, znaczniej częściej ledwo uchodzili z życiem z olbrzymimi ranami, zadanymi przez jego olbrzymie zębiska. Niektórzy nie mieli tyle fartu i kończyli jako danie podstawowe w jego przepastnej paszczy. Był kondensacją zła w dosłownym tego słowa znaczeniu ale niewiele sobie z tego robił. Tak został stworzony i tak się ukształtował przez te lata, które minęly. Wrósł w pychę wierząc bezgranicznie w swoja siłę. Pamiętał jak wytrzebił całe stado piżmoszczurów, które nieopatrznie założyły swoje siedlisko w jego sąsiedztwie. Były ciężko strawne ale uczucie sytości długo kołatało się po jego pamięci. To była wspaniała uczta. Podobnie jak po upolowaniu kaczek. Pływały sobie sierotki po jego zakolu, wesoło przebierając giczałami i ani się spostrzegały jak lądowały w jego żołądku. Pierze nie było najsmaczniejsze ale mięsko, płetwy lizać. Przyszedł też czas gdy poznał co to strach. On, który nigdy nie doznał takiego uczucia bał się jak nigdy w jego szczupaczym życiu. Wypoczywał sobie po smacznym obiedzie, przytulony do dużego pniaka gdy kątem oka dotrzegł coś co przypominało dużego owada. Zaintrygowało go to niezmiernie bo po raz pierwszy widział coś podobnego. Ale przepłyneło to szybciutko i znikło w ciemnej głębi. Gdy po chwili znów się to powtórzyło, zadrgały w nim nerwy i w odruchu kłapnął zębiskami, chcąc unicestwić nieproszonego gościa. To było bardzo nieprzyjemne gdy poczuł ostre ukłucie w paszczy a potem jakąś siłę ciągnącą go w górę. Musiał włożyć wiele wysiłku aby się jej przeciwstawić. Na pamiątkę został mu rozorany bok paszczy, który długo leczył. To pierwsze doświadczenie wiele go nauczyło i stał się ostrożniejszy. Ostrożność, ostrożnością a przyzwyczajenie i wykształcone odruchy to druga sprawa. Nadział się wielokrotnie na podobne zjawiska ale szczęsliwie wychodził z nich zwycięsko. Był też taki moment gdy stracił nadzieje uwolnienia się. Wtedy strach zjeżył mu łuski na głowie gdy zastosowane fortele na niewiele się przydawały. Gwałtowne odejścia w głębinę, ucieczki do nurtu nie pomagały. Coś go trzymało i trzymało. Ale nie był to tępy opór ale dynamiczna i elastyczna siła. Ta cholerna elastyczność nie pozwalała mu na zerwanie się z tej uwięzi. I ciągnęło go systematycznie w kierunku przybrzeżnego wypłycenia. Dopiero gwałtowny wyskok nad wodę i trzepanie łbem wyrzuciło z jego paszczy ten twardy nieprzyjemny przedmiot. Woda przepływała opływając jego olbrzymie cielsko, naznaczone wieloma bliznami. Przepływały też przez jego świadomość wspomnienia z minionych lat, długich lat. Intuicyjnie wyczuwał, że jego czas już przemijał. Z coraz większym trudem udawało mu się zdobywać pożywienie. Starość i artretyczne zmiany zrobiły swoje. Paszcza najeżona kiedyś wspaniałymi zębiskami była coraz bardziej pusta, strasząc tylko pojedyńczymi kłami, nie pozwalając mu na utrzymanie w niej upolowanej zdobyczy. Wiedział i miał tego świadomość, że w rzecznej głębi czai się gdzieś uzurpator do jego królestwa.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
PIEKNE
Artur Jędruszczak 27.7.03 20:50
POPROSTU PIĘKNE
jak zwykle wspaniałe!
Piotr Regiec 30.4.03 12:16
Ale az sie prosi o ciag dalszy ....
     PS do Rysia...
Piotr Regiec 30.4.03 12:36
    
Kiedys napisales swietny tekst, o wedkarstwie jako takim, o spokoju ktorego szukamy nad woda o ucieczkach od codziennosci. Pozwolilem sobie tenze tekst wydrukowac i dac do przeczytania swojej Zonie. Od tego czasu Jej podejscie do moich (raczej rzadkich niestety) wyjazdow na ryby zmienilo sie diametralnie. Dziekuje Ci bardzo!!!
Ps. niestety nie moge w archiwum go znalezc zeby zacytowac tytul.
Pozdrawiam
Piotr
     Odp: jak zwykle wspaniałe!
Piotr Regiec 30.4.03 12:25
    
Czyżbyś Piotrze sugerował kontynuację tego opowiadania ale pod kątem odczuć i wrazeń strony przeciwnej :o)) Może warto sie o to pokusić w niedalekiej przyszłości hi, hi, hi
Pozdr, Ryszard.
         Odp: jak zwykle wspaniałe!
Piotr Regiec 30.4.03 12:40
        
Bron Boze nic nie sugeruje - to w koncu twoje dzielo - ale czytajac nie zauwazylem ze zblizam sie do konca, a podswiadomie czulem ze moze ktos Go jednak zlowi (klusol?) ale moze byloby to zbyt trywialne...
Pozdrawiam
Piotr
         Odp: jak zwykle wspaniałe!
Ryszard Siejakowski 30.4.03 12:32
        
Piotrze przepraszam ale jakimś dziwnym trafem wmiksowałem się w Twoje imię i nazwisko :o)). To chyba przedweekendowe zauroczenie.
Ryszard.
świetne opowiadanie
hornetpsr 30.4.03 11:24
...ale brak w nim realizmu , przygody wędkarza , przeżycia . Fikcja , lecz tak czy inaczej niezła
     Odp: świetne opowiadanie
Ryszard Siejakowski 30.4.03 12:15
    
Czysta fikcja odniesiona do ludzkich odczuć i realiów co kwalifikuje z definicji ten artykuł do kategorii "reality fiction" :o)) To próba odejścia od sztampy i czytający ocenią czy ta próba się powiedzie. Sam jestem tego ciekaw :o)
Pozdr, Ryszard.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Systemy zarządzania zawartością informacyjną serwisów WWW. CMS eZ Publish już od kliku lat skutecznie wdrażamy różne wersje tego systemu.