Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum sklep 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rybim Okiem Wspomnienia i relacje

Hit  Nauka nie idzie w las

Autor: Janusz Bazylak
Temat: Przygody
Data:17.4.03 22:18
Ocena:6.5  (22)
Czytano:3317

Drodzy koledzy wędkarze!

Chciałem wam opowiedzieć historię, która wydarzyła się naprawdę, a na samą myśl o niej, na twarzy pojawia mi się uśmiech. Było piękne lato 1979 roku, miałem wówczas siedemnaście lat i byłem młodym, wyrywnym chłopakiem, nie bojącym się żadnych wyzwań .


Wracałem właśnie z mojego ulubionego łowiska (stare żwirowisko) niosąc w siatce dwa dwukilogramowe karpie. Dochodząc do zabudowań osiedlowych usłyszałem głośne wołanie: Ej, ty młody! Tak, tak, do ciebie mówię! Spojrzałem w bok i zobaczyłem siedzących przy stoliku z piwem dwóch mężczyzn. Co tam masz? Co złowiłeś? Z podniesionym czołem, dumny jak paw wyciągnąłem rękę z rybami do góry mówiąc: Jak się macha wędą, to efekty zawsze będą . Ha- ha- ha to jest ryba? zagadną jeden z nich. Brzana, to jest dopiero ryba! I tu mnie złapali, dlatego że zawsze moim marzeniem był wypad za miasto na połów tych pięknych i walecznych ryb. I tak przez następną godzinę wsłuchiwałem się z otwartą buzią i szeroko otworzonymi oczami o wyczynach wędkarskich, jakich dokonywali oni wspólnie łowiąc 4,5,6 kilogramowe okazy tego gatunku. Na zakończenie jeden z nich zaproponował: Młody, jak chcesz, to możemy się wybrać wspólnie na znane nam łowisko. Skoczyłem jak sprężyna, odpowiadając bez namysłu: Nie ma sprawy. Rozeszliśmy się do domów, umawiając się na dzień następny. Nazajutrz wybiegłem z klatki bardzo podniecony, zaopatrzony w plecak, podbierak i trzy wędki. Doszedłem w umówione miejsce , znajomi już tam byli .Ej, młody! -zagadnął ten niższy. Jest taka piękna pogoda, słońce mocno dogrzewa, nad wodą będzie chciało się pić, a zresztą nauka kosztuje. Nie ma nic za darmo. Zrozumiałem aluzję- idąc na stację kolejową zaczepiłem o sklep spożywczy kupując w nim trzy mózgojeby czyli wina o wdzięcznej nazwie Patykiem Pisane. Po pięćdziesięciominutowej podróży i półgodzinnej wędrówce dotarliśmy na miejsce. Zacząłem rozkładać sprzęt, lecz jeden z nich - tym razem ten wyższy – zagadnął: Ty, młody! Zostaw to wszystko i słuchaj. Jeżeli chcesz, żeby efekty połowu były dobre, musisz podejść pięćdziesiąt metrów w górę łowiska i intensywnie zmącić wodę. Uznałem, że oni mają praktykę i wiedzą, co trzeba robić. W końcu przyjechałem tu po naukę i bez zastanowienia ruszyłem wzdłuż linii brzegowej, przedzierając się przez gęstwinę liści łopianu i pokrzyw. Uznałem, że odległość jest wystarczająca, więc zabrałem się do pracy. Znalazłem duży konar, wszedłem do wody i zacząłem drążyć dziury w brzegu tak, żeby przyniosło to spodziewany efekt. Po około dwudziestu minutach wysiłku pomyślałem, że już chyba wystarczy, ale dla upewnienia się krzyknąłem do kamratów o potwierdzenie mojej decyzji. Niestety, nie usłyszałem żadnej odpowiedzi. Wytłumaczyłem to sobie, że po prostu mnie nie słyszą z powodu wiejącego wiatru w przeciwnym kierunku .Wracając na łowisko myślałem o pięknych, złowionych sztukach i związanymi z tym emocjami. Dotarłem na miejsce, a oczom moim ukazał się niesamowity widok: Nie wierzyłem! Na brzegu leżały trzy sztuki, ale nie myślcie, że były to ryby, tylko puste butelki po winie, a obok nich leżeli śpiący towarzysze i nie rozłożony sprzęt .I tak to rozpoczęła się moja przygoda z brzanami, która trwa do dziś, a której nie zapomnę do końca życia.
Debiut


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
niedobrze...
Marek Kaczmarczyk 18.4.03 08:01
Na brzegu leżały trzy ......... puste butelki po winie ........... tak to rozpoczęła się moja przygoda z brzanami, która trwa do dziś............

Oj, niedobrze, niedobrze.... Od 1979 roku....
Houston! mamy problem! Czy na pokładzie jest lekarz?
A swoją drogą ponad 30 lat na takiej diecie... To chyba się już do Guinessa nadaje...

;-)

Wesołych Świąt :-)
     Odp: niedobrze...
janusz bazylak 18.4.03 13:13
    
Serdeczne dzięki za życzenia i ratunek-wątroba uratowana. Z świątecznymi pozdrowieniami.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Nazwiska Żbikowski i Żbikowska przewijają się często na naszych stronach i są ściśle związane z naszymi firmami. Najlepiej odwiedzić tę stronę: Żbikowski aby zrozumieć dlaczego.