Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 1
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Rodzaje Wędkarstwo Spinningowe

Hit  Wędkarskie ogniska

Autor: Ryszard Siejakowski
Temat: Przygody
Data:02.12.02 14:59
Ocena:9.25 hit (8)
Czytano:4243

Ogień towarzyszy gatunkowi ludzkiemu od zarania. Dzięki ogniowi człowiek dokonał olbrzymiego skoku cywilizacyjnego. Z istot żyjących na ziemi, tylko człowiek potrafi rozpalić ogień i utrzymać go. Ogień nie kontrolowany to klęska dla natury ale z drugiej strony ogień to dobrodziejstwo dla człowieka.


Podniósł się powoli i dołożył suche drwa do przygasającego ognia. Duża sterta przygotowanego chrustu leżała w pobliżu ogniska. Zgromadzili ją jeszcze za jasnego aby później nie buszować po otaczających ich chaszczach. Oddzielnie leżała grubizna, a na drugiej kupce trochę drobnych patyków na wypadek zbyt mocnego przygaśnięcia. Nie był w stanie zliczyć, które to było ich wspólne ognisko. Jak sięgał pamięcią niewiele było takich wędkarskich wypadów gdy go nie rozpalali. To należało do rytuału, który pielęgnowali. Nigdy nie zdarzyło się aby nie udało się im rozpalić ogniska niezależnie od tego czy było sucho, czy lało przez kilka dni. Nie udaną próbę potraktowali by jak osobistą porażkę, dlatego detrminowała ich jakaś dziwna zawziętość i radość gdy kolejny raz ciepło ogniska otulało ich swym żarem. Mimo faktu, że dość znacznie różnili się swymi charakterami, to ognisko zawsze stanowiło ich wspólny mianownik. Nie było ważnym kto zaczynał zbierać chrust, drugi bez słowa wspomagał go w tym, wybierając odpowiednie gałęzie, patyki i kłody. Tu panowała wzorcowa symbioza. Wesoło płonący ogień, potrafił zmienić nawet ich psychikę i wyzwolić chwilę wspomnień z lat minionych, cementując ich wieloletnią przyjaźń. Wyciągali zabrane z domu wiktuały i piekli na żarze kiełbaski, chleb czy często zwykłe ziemniaki. Jak sami stwierdzili, nic nie dało się porównać do smaku kiełbasy usmażonej na takim ognisku, wspólnym ognisku. Gdy przyjemne ciepło spożytego posiłku rozchodziło się po żołądku i uczucie sytości lekko ich rozleniwiało, zaczynali wspominać ponad ćwierćwiecze wspólnych wędkarskich eskapad. Jak w filmie przygodowym przeplatały się sukcesy i porażki wypadów za pstrągami, szczupakami czy sandaczami. Oj było tego sporo, bo i lat upłynęło prawie trzydzieści. Pamiętał, gdy pierwszy raz kompan namówił go do wyjazdu na pstrągi i złapał pierwszego kropkowanego. Na tamte czasy nie był duży, bo wszystkiego niecałe czterdzieści centymetrów ale to był jego pierwszy kropkowany. Przypominał sobie gdy oglądał to nakrapiane cudo, wyrwane z leśnego potoku. Jego pierwszy pstrąg w życiu, złapany trochę przypadkowo, którego na skutek braku doświadczenia o mało co by nie stracił w ostatniej fazie holu gdy zaplatał się w pojedyńczą gałązkę wystającą z brzegu rzeczki. Wspominali tą wspaniałą wyprawę na pstrągi, gdy spotkali się na mostku koło leśniczówki po całym dniu łowienia. Myślał wtedy, że pierwszy raz przyłoży koledze swoim pięćdziesiątakiem i dwoma czterdziestkami. Zaniemówił, gdy Zbyszek wyciągnął z torby tylko jednego pstrąga ale za to sześćdziesiątaka. Oddał by za tego jednego swoje trzy bez żalu. Piękny gruby samol z wywinięta kufą nawet nie był zbyt mocno wybarwiony ale był taki piękny, jak piękny może być gruby pstrąg.
Wspominali swą rywalizację w dużych szczupakach. Tu on był górą. Miał farta i zawsze potrafił coś wymudzić z wody, ciutek większego od Zbyszkowych zębatych. Do dzisiejszego dnia, Zbyszek nie przeskoczył jego kilku szóstek z Odry, mimo że starał się jak mógł. Śmiali sie nawet, że stało się to Zbyszkową obsesją.
Kiedyś Zbyszek żartobliwie stwierdził, że ma żal do niego gdy namówił go do łowienia sandaczy bo przestał łowić szczupaki. A przecież ostrzegał go, że zachoruje na nieuleczalna chrobę jaką jest sandaczomania i tak się stało. Teraz wspólnie zarażeni tą przypadłością, uganiają się za sandałami na Warcie, Odrze czy jeziorach, ciesząc się z sukcesu jednego lub drugiego. Udało mu sie odkupić dług wdzięczności za naukę jaką pobierał u Zbyszka w łapaniu pstrąga i stał się dla niego nauczycielem w połowie sandaczy. Nie wiadomo czy nauczyciel był dobry, czy uczeń zdolny ale ostatnimi czasy to właśnie uczeń odnosi większe sukcesy. Może w następnym sezonie odkuje się koledze i uda mu się wyciągnąć większego sandacza. Kto to wie?
Ognisko przygasało. Kolejny wspólny wieczór na rybach dobiegał końca. Ile jeszcze będzie takich wspólnych chwil nie wiedział ale był pewien, że wkrótce znów pojadą razem, i kolejny raz rozpalą ogień nad brzegiem rzeki, rzeczki czy jeziora. Kolejny raz w cieple wędkarskiego ogniska popłyną wspólne wspomnienia i plany na następne wyjazdy.


Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Nostalgia
Zbigniew Szwab 02.12.02 16:01
Czuję ciepło tego ogniska. Widzę światło walczące z mrokiem, malujące na pomarańczowo twarz przyjaciela, Światło nadające rysy ciemnej do tej pory postaci pochylonej w mroku...

Ciepło tu i jasno ...

Pozdrawiam Zbyszek :)



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: Tygodnik Wędkarski - pierwszy, bezpłatny, internetowy Tygodnik Wędkarski wydawany przez wydawcę: Krokus Sp. z o.o, adresowany do wszystkich zainteresowanych tym hobby. Pierwsze wydanie ukazało się już w roku 1999.