Portal Sklep Bazar Tygodnik Ryby Domowe Klub Reklama Pomoc
Archiwum 2
English pages

UWAGA! ZNAJDUJESZ SIĘ NA STRONACH ARCHIWALNYCH !!! NOWY ADRES => Wędkarstwo - Rybie Oko - http://www.fishing.pl

 
Artykuły
Forum
Foto
Baza
Co i kiedy
Linki
Brania
Hyde Park
Humor
Znad wody
Filmy i pliki
Kartki
Encyklopedia
Ryby i prawo
Ściąga
 
 
 
 
mniej ostatnich wiadomości 82114
To był fragmnet większej całości, niżej więcej :)
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
Odp: odp:Kłusownicy na śląsku
Odp: dorsz
.......................
Odp: Zapora na Wisłoce
Odp: Oj Panie Bogusz .....
Odp: Żyłka
pytanie o połów
pomocy!
pomocy!
leszczyńskie
"okonek"
Wróżka
W obronie jazgarza
Zawody? Również! Bo dlaczego nie?
Wisiel :/
Łowic bez nęcenia ?
Opowieśc znad wody..
Zanęty produkcji polskiej a zagranicznej
Konińskie kanały
Kupię szpulę do Okumy Avenger AV 30!!!!!!!!!!!!
POŻEGNANIE :) - godz 14!!!
Fajna rybka
Szkoda tytułować
 
 
więcej
Zawody wędkarskie
 4/145
Ten okropny żarłok - JAZGARZ
 
Opowieści znad wody.... cz.1
 6.9/85
Leszczowisko
 7.1/202
 8.8/115 hit
Łakomiec
 7.9/66
Oszuści na Bazarze Rybiego Oka.
 7.3/64
KOMUNIKAT
 
Stało się...
 5.6/30
Kłusownik ukarany! Lepiej późno niż wcale.
 4.9/71
 
 
więcej
Petycja!!!!!!!!!!!!!
Pstrąg Roztocza
Uroczyste otwarcie
 
 
Inne ankiety
Żyłka
Co robisz z niepotrzebnym kawałkiem żyłki?
wyrzucasz gdziekolwiek
rzucasz do wody, bo tam jej nie widać i ptak się nie zaplącze
tniesz na mniejsze kawałki i wyrzucasz
zabierasz ze sobą, by spalić w ognisku
zabierasz ze sobą, by wyrzucić do śmietnika
to inaczej, jak podaj w komentarzu

Wyniki Wyniki wszystkich

Komentuj
 


Wszystkie Poradnik Przynęty

Hit  Mikołajki

Autor: Sławek Rybicki
Temat: Bajdy i gawędy
Data:30.11.02 20:07
Ocena:7.86  (7)
Czytano:4286

Zbliżają się Mikołajki więc pilnie wypatrujcie swojej szansy na spełnienie życzeń. Rok temu ja taką miałem.


Czekałem właśnie na tramwaj, kiedy za plecami usłyszałem
- Facet, wyskocz z ramki.
Obejrzałem się. Typowy menel. Ubrany w jakąś starą powyciąganą jesionkę. Stał trochę z boku, kiwając się lekko na nogach.
- Nie bój nic, właśnie wyszedłem - dodał.
- Spoko - odpowiedziałem, wyciągając w jego stronę papierosy. Nie wydawał się specjalnie groźny, ale wolałem nie pytać, skąd go wypuścili.
- Mikołaj jestem - przedstawił się.
Nie miałem ochoty na bliższą znajomość, więc kiedy odpalił papierosa, spróbowałem się ewakuować na drugą stronę wiaty. Nie zrezygnował.
- Słyszałeś??? Mikołaj jestem
- Acha i pewnie do tego święty - zażartowałem niepewnie
- Święty, nieświęty, dziś to nic nie wiadomo - odpowiedział - ale co nieco jeszcze mogę. Masz jakieś życzenia?
- Że co??? - nie zrozumiałem
- Nie, „że co", tylko życzenia - powtórzył - blondynka jesteś, czy polskiego nie rozumiesz???·- Rozumiem, ale... - kombinowałem, jak go się pozbyć. Tramwaj jak na złość nie podjeżdżał.
- Tak nagle, to trudno coś wykombinować - bąkałem - może zapytaj kogoś innego.
- Niby, kogo? - Fakt, byliśmy sami
- Eeee - przeszedłem do natarcia - mnie tam nic nie trzeba. Dziękuję.
Zaciągnął się głęboko i poprawił worek, który do tej pory trzymał za sobą.
- Słuchaj - powtórzył - masz okazję, drugi raz się może nie spotkamy.
I dzięki Bogu - pomyślałem, bo już mnie męczył.
- Życzenie, mówisz? A z jakiej dziedziny? - Próbowałem zyskać na czasie
- Z jakiej chcesz. Widzę, że wędkarz jesteś, to może coś z rybami?·- Skąd wiesz - trochę mnie zamurowało. No, bo jak? Wracam z pracy, ubrany jak człowiek (tzn. nie jak wędkarz), bez żadnych gadżetów, itd.
- Przecież Ci powiedziałem, Mikołaj jestem - roześmiał się - wiem, co powinienem wiedzieć. To, co, wystękasz cóś wreszcie?
Kurcze, zaryzykuję, pomyślałem.
- No to gdybyś mógł mi załatwić wyprawę na kanadyjskie łososie. I łódkę na Zegrzu z silnikiem. I jeszcze dodatkowy miesiąc płatnego urlopu we wrześniu. I może jeszcze tę wirówkę Abu, co mi szczupłego dała.
- Chwilunia nie rozpędzaj się - przerwał - może jeszcze zablokować budowę jakiejś tamy cooo??·- No gdybyś mógł - jęknąłem ze wstydem. Bo rzeczywiście myślałem cały czas tylko o sobie.
- Dobra, wystarczy - przydeptał niedopałek wykrzywionym obcasem. – Zobaczę, co się da zrobić. Teraz muszę spadać. Daj jeszcze fajkę.
Kiedy odpalił drugiego papierosa popatrzył na mnie spod oka i powiedział?·- Pożycz jeszcze piątala. Za rok oddam. No, co tak patrzysz, u nas kasy nie ma, a żyć trzeba.
Miałem tylko dychę, ale nie był wybredny. Wziął bez gadania i obiecał nie zapomnieć o moich życzeniach.
- Do widzenia - krzyknąłem mu na odchodne, kiedy przewrócił mnie na ziemię wpychając się do wagonu. Widać, że bardzo się spieszył na Mikołajki.
W drodze do domu doszedłem do wniosku, że dałem się zrobić jak dziecko. Jakiś menel nabrał mnie - starego chłopa - na bajdy o św. Mikołaju i jeszcze dychę wyciągnął (nie mówiąc o fajkach). Kurde, nie ma się, czym chwalić skonstatowałem dzwoniąc do drzwi mieszkania.
Drzwi otworzyła mi żonka - Zobacz, co Ci Mikołaj przyniósł - zaświergotała. Na stole leżał malusieńki pakuneczek. A w środku – no nie... nie do wiary - moja ukochana, Abu.



Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Poczekaj do piatku:))
Robert Łukomski 02.12.02 10:41
Skoro obiecal to moze odda:)) Wszak nadzieja to matka wedkarzy:)
Ktoś Ci To musi powiedzieć
Zbigniew Szwab 02.12.02 08:52
Wiem, że będzie Ci Sławku ciężko, ale uwierz mi, że mnie też jest ciężko... Piszę to, bo ktoś musi Ci to powiedzieć: Święty Mikołaj nie istnieje ;)

Pogrążony z Tobą w smutku
Zbyszek :(

PS. Fajnie się czytało :)
Bardzo mi się podobało...
Wiktor Sadłek 30.11.02 21:13
daję 10.



Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©1999-2004 Krokus Sp. z o.o. - powered by eZ publish
Za publikowane treści odpowiedzialność ponoszą ich autorzy, jednocześnie wyrażając tym samym zgodę na ich bezterminową publikację.
Reklamy Krokus: eZ Publish